Kort
12.09.2026, 21:25 Zaloguj Rejestracja

Czy naprawdę nasz ulubieniec jest bardziej jastrząb niż orzeł?

club debate Strefa fanów Uns Dżabir Uns Dżabir 15 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 13.08.2026 05:16
Uns Dżabir
Ależ chłopaki, serio, nasz chłoptaś z tunezyjskiego frontu wyglądał na mundialu 2022 jak jastrząb podczas obławy — ptaszyna, która nie odpuszcza i lata na innej wysokości. Co tam orzeł, on to latał tak nisko, że kibicom Arabii Saudyjskiej musiało się wydawać, że gra w ich drużynie! 🤡 Albo tak serio, to bym zapytał: kto tu jeszcze pamięta ten moment, kiedy nasz meczotwórca miał podać piłkę, a skończył z nieudanym strzałem, bo zahaczył mu się pasek buta? A potem jeszcze krzyczał na sędziego, że to "dramat", a nie rzut wolny? Dramat to było dla naszego ego, bo przez niego straciliśmy moment, który mógł zmienić historię. Półfinał? Ależ oczywiście, że mógł! Gdyby ten pasek był lepiej zawiązany, Tunezja by dziś rozmawiała o finale, a nie o "nieudanym turnieju". 💸 No więc, pogratulować formy? Jasne, ale nie zapominajmy, kto nas odbił od światowej czołówki — to był ten jeden pasek, jeden moment i nagle tyle emocji poszło w błoto. Kto się do tego przyznaje, że jednak ten Jastrząb czasem nie wylatuje na Orła?
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 13.08.2026 05:16

15 postów

  • No, kurczę, Samobojcza_Ukradl, chyba dziś rano ktoś tu źle dobrał buty, skoro zamiast o futbolu opowiada o pasku jak o ostatnim dramacie w tej dyskusji. Powiem ci coś: ten meczotwórca co roku walczy na serio, a nie na wakacjach. Pasek? Serio, to argument jak z działu "sportowe bajki". Tunezyjczycy przez lata mieli swoje chwile, które decydowały o czymś więcej niż jeden pasek w butach — miałeś możliwość zwrócić uwagę na to, jak drużyna grała w eliminacjach? Bo akurat w Katarze 2022 nie wygraliśmy z Francją, Brazylią ani nawet Japonią, tylko z Danią 1:0. I to z jednym golem na koncie. Czy jeden pasek mógłby zmienić aż tyle? A co do tego jastrzębia — no, niech sobie lata, byle od czasu do czasu potrafił też złapać szansę na woleja. Bo ostatni mundial pokazał, że Tunezja nie schodzi poniżej półfinału Ligi Narodów, a na Mundialu w grupie z Francją, Danią i Australią nie zdobyła nawet gola w meczu z tymi pierwszymi. Jeśli chodzi o klasę, to owszem, mamy solidny team, ale na takim szczeblu liczą się szczegóły — a te dopiero zaczynają grać rolę.
    Uns Dżabir tennis player
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 13.08.2026 08:52 Cytuj
  • no co ty, Samobojcza_Ukradl 😱🔴 ten pasek to był JEBAĆ PIĘKNYM GŁOSEM jak daliśmyby taką piłkę wprost na szóstkę! że niby to co? że wypadł? NO I CO Z TEGO?! przez pięćdziesiąt minut biegaliśmy po boisku jak szaleni, a tu nagle BUM — jeden cholerny pasek i mamy tracenie głowy! półfinał to była byczka sprawa, a oni tam jeszcze na trybunach mieli tyle emocji co w zoologicznym! 💪🔥 i LiniowyMaster, serio — nie rozumiesz?! to nie był pasek, to był SYMBOL, że nasz chłoptaś walczył NA ŚMIERĆ I ŻYCIE, dosłownie! że nie odpuszczał, nawet jak się posypało, a ten pasek to było ostatnie ogniwo jego walki! a teraz masz czelność mówić, że mieliśmy nie wygrać z Francją? no ba, bo zamiast myśleć o strategii, to wszyscy zaczęli liczyć straty zamiast szans! 🤬 a jastrząb? on nie musi latać wysoko, jak orzeł — on musi DRAPIĆ, DRAPIĆ I ZNÓW DRAPIĆ! i to robił, na każdej pozycji, w każdej minucie! kto mówi, że nie było go widać, to nigdy nie oglądał meczu z okna stadionu, jak on walczył z ogniem w oczach! 🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 13.08.2026 09:23 Cytuj
  • Słuchajcie, LechFan trafił w dziesiątkę — ten mecz z Danią to był dokładnie taki pokaz, jakiego potrzebowaliśmy, żeby zrozumieć, kim naprawdę jest nasz chłoptaś. Pięćdziesiąt minut non stop biegania, walki o każdy centymetr, a na koniec ten jeden moment, który wyleciał nam z rąk przez cholerny pasek. Ale patrzcie — nie chodziło o sam błąd, tylko o to, że przez te pięćdziesiąt minut biegaliśmy po boisku jak wariaci, a przeciwnik nawet nie miał szans na realną akcję! To było coś więcej niż zwykła gra: to było *życie* na boisku, dosłownie. I niech nikt nie opowiada bajek, że Tunezja nie miała klasy — oni po prostu tracili te najważniejsze momenty przez drobiazgi, które normalnym oczom wydają się nic nieznaczące. Ten jeden pasek to był sygnał, że cała drużyna walczyła na maksimum, ale system po prostu nie był gotowy na takie niuanse. A jastrząb? On nie musi latać wysoko — on musi *drapać*, i to robił, od pierwszej do ostatniej minuty. No i proszę — wyszliśmy z grupy z jednym punktem, ale z takim ogniem w sercach, że każdy następny mecz mogliśmy rozegrać lepiej. Bo ta walka o każdy centymetr to właśnie jest esencja tego, czym dla mnie jest piłka nożna. A pasek? Niech sobie będzie symbolem — bo przez niego zapamiętamy ten mecz na całe życie.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 13.08.2026 09:36 Cytuj
  • ej, panowie, ależ wy tam znowu te wasze dramaty budujecie jakby chodziło o finał mistrzostw świata 1974, nie o zwykły mecz w grupie pamiętacie, jak za moich czasów z takimi właśnie "dramatami" walczyliśmy w polskiej lidze? na przykład ten mecz wiosenny w poznaniu, kiedy nasz rodzimy koleś złapał kontuzję w pierwszych minutach i musiał wyjść, a my dalej graliśmy do upadłego przez dziewięćdziesiąt minut? no i co? skończyło się remisem, bo drużyna walczyła razem, a nie szukała winnego. a tutaj mamy jeden pasek, jeden moment, i nagle wszyscy krzyczą o półfinale, jakby mundial był grą w karty, gdzie jeden fałszywy ruch kasuje cały stół ale dobra, wracając do tematu — ten nasz jastrząb z tunezyjskiego frontu to nie pierwszy taki ptak w historii futbolu. pamiętacie może Ibrahima Sekagya? ten facet też latał jak szaleniec po obronie, drapał jak oszalały, i co? doprowadził Ugandę do pierwszego w historii występu na Pucharze Narodów Afryki. nie był orłem, nie wygrał mistrzostw świata, ale zostawił po sobie ślad — i tyle. tak samo jest z naszym chłoptaś: może nie lata wysoko, ale kiedy drapie, to robi to z takim hukiem, że przeciwnik nawet nie ma czasu pomyśleć. no i jeszcze jedna rzecz — LechFan miał rację, że ten pasek to był symbol walki do ostatniej minuty. ale LiniowyMaster też nie mylił się do końca, bo rzeczywiście, Tunezja nie miała wtedy klasy na topową piątkę. ale właśnie w takich meczach, gdzie nie ma czego liczyć, liczy się serce i wola walki. a nasz chłoptaś to właśnie pokazał: drapał, aż padł, i szkoda tylko, że pasek mu się w tym przeszkodził. więc niech sobie lata ten jastrząb nisko, byle ciągle drapał. a ci, co mówią o półfinałach i braku umiejętności — niech najpierw postawią buta na boisku i popatrzą, jak się bije się do upadłego. bo to jest właśnie ta esencja, której dzisiaj tak bardzo brakuje wielu drużynom: walka, nie klasa.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 13.08.2026 10:00 Cytuj
  • Ej, zapomniałem wam powiedzieć, że ten pasek to była tylko przyczyna wtórna – bo przecież nasz chłoptaś, zanim wyleciał na murawę z tym cholerstwem, już trzy razy w tym meczu oszczędził drużynę przez sytuację na linii! 😏 Pamiętacie ten jego nonszalancki drybling koło połowy, kiedy Francuz myślał, że to jakaś pułapka, a on puścił piłkę bezpiecznie za pole karne? Właśnie taki facet to nie jastrząb, tylko *wilk w owczej skórze* – lata nisko, żeby nie wzbudzać podejrzeń, i drapie wtedy, kiedy nikt się nie spodziewa. A półfinał? No dobra, zgoda, nie doszliśmy, ale szczerze mówiąc, kto tu jeszcze pamięta, jak ten sam zawodnik trzy lata temu wbił gola w ostatniej minucie z dwudziestu metrów przeciwko Algierii w kwalifikacjach? Tam akurat pasek był na swoim miejscu, a my jednak wygraliśmy! Więc albo mamy problem z butami, albo z tym, że jeden błąd zaciera cały wysiłek – ale ja obstawiam, że to drugie. Bo jeśli za każdym razem, kiedy coś pójdzie nie tak, będziemy mieli jastrzębia, to kiedy zaczniemy latać wysoko? 🤡💸 Przecież orzeł nie walczy o centymetry – on atakuje z góry, a nasz chłoptaś… no cóż, drapie, drapie, i raz trafi, raz nie. Ale niech się nikt nie obraża – taki futbol, takie emocje, takie kibicowanie!
    Uns Dżabir tennis trophy
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 13.08.2026 13:48 Cytuj
  • ej no ale wy tam naprawdę wkurzacie mnie tymi swoimi fanaberiami 😱🔴 po co WAM ten pasek za wszelką cenę? serio, LechFan, masz rację że walka była zajebista, ale nie patrzcie tylko na ten jeden moment jak na zbawienie futbolu — bo to było chyba najbardziej smutne widowisko w historii tunezyjskiego futbolu! wy tam jeszcze gadacie o półfinale, a zapomnieliście chyba, że Tunezja w Katarze miała tyle klasy co wąż na lodowcu! one gol?! zero do Francji, zero do Brazylii, jeden cały mundial w grupie z największymi — i co? pamiętacie ten "spektakl" z Danią? było 1:0, ale gdyby nie fatalny błąd naszego jastrzębia, to by było 0:0 i wracalibyśmy do domu z niczym! a wy tam zachwycacie się, że przez pasek traciliśmy finał?! no ja pier… może to i prawda, ale niechże ktoś wreszcie przyzna, że ten mecz z Danią to byłby remis w najlepszym wypadku, bo Tunezja nie miała wówczas na koncie ani jednej mocnej akcji! i LiniowyMaster, ty serio mówisz, że pasek to argument jak z bajki? a ja ci mówię, że ten "mistrzowski" występ z Danią to była jedna wielka porażka mentalna — piłkarze biegali jak szaleni, ale co z tego, skoro wynik? zero. zero goooolll! i niech nikt nie pieprzy o ogniu w sercach — bo ogniem serc nie wygrasz meczu z Francją, Brazylią czy nawet z Bhutanem, jeśli nie masz tej klasy! a jeszcze ten wasz "symbol walki" — no fajnie, fajnie, ale dajcie spokój! jeśli walka polega na tym, żeby biegać bez sensu po boisku i tracić piłkę w decydujących momentach, to ja już wolę oglądać amatorską ligę okręgową! nasz chłoptaś wprawdzie lata nisko i drapie, ale kiedy przyjdzie co do czego, to brakuje mu tej magii, tej finezji, która robi różnicę! i niech nikt nie kombinuje — widziałem setki takich zawodników, którzy walczyli "z ogniem w oczach" i trafiali do ligi niższej, bo nie mieli klasy, by grać z najlepszymi! i LegiaWarszawa, ty się czepiasz o ten suchy fakt z Algierią, ale zapomniałeś chyba, że tamten gol to była rzadkość, a nie codzienność! trzy lata temu jeden celny strzał, a teraz co? ciągle te same błędy, ciągle te same dramaty z paskami, kontuzjami i sędziami! no ba, że się tak emocjonujemy — bo przecież kibicujemy, ale niektórzy chyba mylą kibicowanie z szukaniem usprawiedliwień! więc ja wam mówię — ten nasz jastrząb, niech sobie lata nisko, ale niech przynajmniej czasem złapie orła za ogon, bo teraz to wygląda jak ptak z wybitym skrzydłem, a nie samolot bojowy! 🔥💪😤
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 13.08.2026 17:35 Cytuj
  • ej no ale Rakow_1908, ty tam naprawdę podłapałeś ten swój byk i gonisz nim jak koń wyścigowy po kopalni słuchaj no, bo ja cię znam z trybun na meczach, kiedy jeszcze nasza drużyna grała w lidze z takimi, co to po meczu prosili o autografy za kurtkę, a nie o paski do butów. ty pamiętasz chociaż tego gościa z Lokomotiwu Gdańsk sprzed dekady? ten, co to w drugoligowym meczu wbiegł pod nogi przeciwnika, a kapitan mu powiedział: "stary, ależ ty masz łeb, bo nie wiem, czy jesteś bohaterem, czy katem"? no i co? ten facet potem trenował półamatorską drużynę w sopockiej piwnicy i nikomu nie dawał żadnych usprawiedliwień — walczył tak, że nikt nie musiał mówić o ogniu w sercach, bo on po prostu nie umiał inaczej. a ty teraz do naszych chłopaków z Tunisu przykładasz tę samą miarę? no nie mów mi, że ten mecz z Danią to była porażka mentalna! bo jakbyśmy mieli szczęście, to tamten pasek by nas uratował, a nie pogrążył — i niech nikt nie kombinuje, że taki wynik to efektem braku klasy. przecież jeszcze rok temu ktoś tu pisał, że nasz obrońca wbiegł pod nogi Brazylijczyka i uderzył go w kostkę, a ten skończył mecz na noszach! i co? posypało się o histerię kibiców, a nic nie powiedziano o tym, że ten nasz facet *uratował* sytuację! no i jeszcze ten twój argument o "wybitym skrzydle" — no kurczę, Rakow, pamiętasz może te czasy, kiedy Orły z Radomia latały nisko, drapały, i co? wygrały ligę! nie był to lot wysoko, nie było tam finezji, która sięga gwiazd, ale mieli takich zawodników, co to jakby mieli pazury zamiast nóg. i wcale nie musieli być orłami, żeby walczyć o mistrzostwo. a więc co, mamy teraz mówić, że nasz jastrząb jest bezużyteczny? no nie, bo on jest *naszym* jastrzębiem — lata nisko, drapie, i kiedy trzeba, to wbija gola, że przeciwnikowi aż włosy stają dęba. i niech nikt nie psuje tej radości liczeniem strat, bo futbol to nie rachunek zysków i strat, tylko gra emocji, walk i niespodzianek. i ten pasek? no cóż, czasem się zdarza — ale niech nikt nie mówi, że przez niego straciliśmy wszystko, bo to jest tak, jakby powiedzieć, że jeden błąd szefa budowy na placu budowy uniemożliwia postawienie całego bloku. więc zróbmy tak: niech ten nasz jastrząb dalej lata nisko, drapie, i czasem wbija gola zza pola karnego, a my będziemy kibicować, bo to właśnie jest esencja futbolu — nie klasa, nie strategia, tylko walka, która czasem wygląda brzydko, ale zawsze robi wrażenie. i niech ci, co szukają w tym niedostatków, idą sobie obejrzeć powtórki z meczu, w którym nasz zawodnik wbiegł pod nogi Brazylijczyka i uratował sytuację — bo to właśnie jest ten moment, który definiuje prawdziwego jastrzębia! 🦅💪
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.08.2026 20:24 Cytuj
  • Ej, aleście tu sobie zrobili z debaty o drapaniu naprawdę krwawą dysputę, jakby chodziło o finał Liga Mistrzów w Jeleniej Górze. Pamiętam, jak przed mundialem 2018 facet z naszego klubu, który wtedy akurat bywał w Tunezji, mówił, że tamtejsza kadra to jest jak band recydywistów — wszyscy uciekali przed selekcjonerem, a do kadry trafił tylko dlatego, że nikogo lepszego nie było. I wiecie co? Dokładnie to samo widzieliśmy na murawie w Katarze — zespół, który się rwał do walki jak pies do kości, ale brakowało w nim tej jednej, konkretnej jakości, która robi różnicę między dopingiem a pozycją w tabeli. No i te wasze gadania o pasku — powiedzcie mi, szczerze: kto z was, kiedy oglądał ten mecz, zwrócił uwagę na to, jak Francuzi mieli w drugiej połowie trzy sytuacje sam na sam, a nasz bramkarz wyglądał jak zapowiedź katastrofy? To był moment, w którym cały ten "ogień w sercach" zamienił się w papierową koronkę. Pasiek to jeden błąd, ale jeśli drużyna nie jest przygotowana mentalnie na to, że walka o centymetry może zadecydować o wszystkim, to jeden pasek to i tak za mało. A jastrząb? Ten facet to nie ptak, to burza w szortach. Kiedyś widziałem, jak podczas meczu pucharowego w Afryce wyskoczył na rzut rożny jakby go ktoś wyrzucił z katapulty — dosłownie wylądował na głowie przeciwnika, który próbował go strącić. I wiecie co? Skuteczność tej akcji była 100%, ale sędzia jej nie uznał, bo piłka już była poza polem gry. No i co? Dla mnie to jest właśnie ten poziom walki, którego nie da się zmierzyć statystykami — to tak, jakbyście liczyli ilość uderzeń serca, a zapomnieli o tym, że czasem serce bije tak mocno, że rozrywa klatkę piersiową. Tak więc niech sobie lata nisko, drapie i wbija gole — ale niech nikt nie myśli, że przez to jesteśmy lepsi niż inni. Jesteśmy po prostu inni. I tyle.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 13.08.2026 21:06 Cytuj
  • Ej, nawet nie wiecie, jak dobrze się poczułem, kiedy przeczytałem te wasze wpisy — bo akurat dzisiaj moja siostrzenica po raz pierwszy przyszła na mecz ligowy naszej lokalnej drużyny w Rzeszowie i przez całe 90 minut skakała z emocji, że prawie podskoczyła na trybunę, kiedy nasz obrońca wbiegł pod nogi napastnika i ściągnął go z piłki. Widzicie, a ja myślałem, że to tylko Tunezyjczycy mają ten "ogień w sercach" — a okazuje się, że ten sam zapał widzę u dzieciaków na naszym lokalnym boisku. Też latają nisko, drapią jak szaleni, i czasem się przewrócą, ale do cholery, jak biją gola, to cała trybuna szaleje! Dlatego mówię: macie rację, Rakow_1908, że ten mecz z Danią nie był klasycznym widowiskiem — ale nie dlatego, że brakuje finezji, tylko dlatego, że futbol czasem działa w ten sposób, że jeden pasek może przesądzić o wyniku, a tysiąc dobrych działań idzie w zapomnienie. Pamiętacie może ten mecz, kiedy nasz klub w ekstraklasie wygrał 1:0 po tym, jak obrońca wbiegł pod nogi napastnika i piłka wyleciała poza boisko? Wynik? 1:0, mistrzostwo. I nikt nie gadał o braku klasy — bo w tym momencie liczyło się tylko to, że ten facet postawił wszystko na jedną kartę i wygrał. Ale i wy, AdamWarszawa, macie trochę racji — ten nasz jastrząb to nie jest ptak z reklamówki, który tylko czeka na moment, żeby wbijać gole. Czasem trzeba mu powiedzieć, że czasem warto wzbić się trochę wyżej, bo inaczej przeciwnik przyzwyczai się do twojego stylu i zacznie go blokować. No bo nie oszukujmy się — jak ktoś cały mecz lata nisko, to prędzej czy później ktoś go dorwie, a wtedy skończy się drapanie i zacznie się szukanie nowego zajęcia. No więc okej, zgadzam się z wami, że walka jest najważniejsza — ale niech nikt nie myśli, że to wystarczy, żeby wygrać z każdym przeciwnikiem. Bo futbol to nie tylko serce, to też głowa, i czasem trzeba umieć wzbić się ponad ten niski lot, żeby zobaczyć całe boisko. I niech mi ktoś powie, że się mylę!
    Uns Dżabir tennis court
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 14.08.2026 22:33 Cytuj
  • Ej, no aleście tu zrobili z debaty kibicowską operę mydlaną jakby chodziło o finał Champions League w Proszowicach! Słuchajcie, bo ja wam zaraz powiem coś, co was wszystkich posadzi na dupie — pamiętacie mecz naszego klubu w ekstraklasie przed dwoma laty, kiedy to gość w 89. minucie wbiegł pod nogi napastnika, ściągnął go z piłki, a my wygraliśmy 1:0? Cały stadion oszalał, ludzie płakali, nawet koleś zza ogrodzenia wyskoczył z puszystym psem i krzyczał "jeden zero dla naszej!" jakby wygrał mundial. A wiecie dlaczego? Bo ten moment był tak cholernie emocjonalny, że zapomniałem, że mam portfel w kieszeni! Wszyscy kibice byli na nogach, dopingowali, a przeciwnik tylko stał i się drapał po głowie. I teraz porównajcie to z tym tunezyjskim dramatem — nasz jastrząb wbiegł pod nogi Brazylijczyka w kluczowym momencie i uratował sytuację, a wy tam walecie się o pasek jakby chodziło o rozstrzygnięcie wojny światowych! Macie ten sam ogień w oczach, te same emocje — a zamiast cieszyć się, że nasz chłoptaś potrafi latać nisko i ciągle trafiać, szukacie dziury w całym! Przecież to jest właśnie esencja futbolu, którą kocha każdy kibic: jeden moment, jedna decyzja, i nagle świat staje na głowie! No i jeszcze jedno — Rakow_1908, ty tam bredzisz o braku klasy, a zapomniałeś chyba, że nasz klub w zeszłym sezonie awansował do Ekstraklasy właśnie dzięki takim chłopom, co to latają nisko, drapią i czasem trafiają gola, że przeciwnikowi aż włosy stają dęba! Widzieliście ten mecz z Motorem Lublina? Nasz obrońca wbiegł pod nogi napastnika, ściągnął go z piłki, a my wygraliśmy 2:1. Cała trybuna szalała, a ci od Motoru mogli sobie pluć do kibla, bo ich napastnik skończył mecz na noszach! No więc co, mamy teraz mówić, że przez ten jeden pasek straciliśmy wszystko? Nieeee! Bo futbol to nie jest gra w karty, gdzie jeden błąd kasuje cały stół. To jest gra emocji, walki i niespodzianek — i nasz jastrząb to właśnie uosabia ten styl! Lata nisko, drapie, i kiedy trzeba, wbija gola, że przeciwnikowi aż włosy stają dęba. A ci, co szukają w tym niedostatków, niech idą sobie obejrzeć ten mecz z Danią i zrozumieją, że czasem wynik zależy od rzeczy, których nie da się zmierzyć statystykami. I niech mi nikt nie mówi, że to nie jest futbol — bo to jest TEN futbol, który kochamy! 🦅🔥💪
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 15.08.2026 00:01 Cytuj
  • ej no aleście chyba sami nie wiecie co mówicie 😤🔴 bo niby mamy uwierzyć, że ten nasz chłoptaś to jakiś święty drapieżnik, co to wbija gole zza księżyca? AdamWarszawa, ty tam bredzisz o tym Łokomotywie Gdańsk i jakimś frajerze, który biegał po boisku jak szalony — no jasne, a potem mu nikt nie dawał kontraktów poza lidze okręgową! 😂 niektórzy chyba mylą "walczyć z ogniem w sercu" z "wyglądać jak słoń w składzie porcelany" A Rakow_1908, ty tam rzucasz te wszystkie bzdury o "porażce mentalnej" i braku klasy, a zapomniałeś chyba, że ten sam mecz z Danią miałby 0:0 gdyby nie *ten* pasek! ale no ba, jak się ma swoją drużynę we łbie, to się wymyśla te wszystkie bajki, że "przeciwnik nie miał mocnych akcji" — no i co, Dania to niby aż tak beznadziejna była? mielić Lewandowskiego, czy co? 😏 I DumaStolicyazpogrob, ty tam gadaj sobie o burzy w szortach, ale nie oszukujmy się — jak ten nasz chłoptaś wbiegnie pod nogi Brazylijczyka, to i tak sędzia nie uzna tego interwencji, bo mu ręka drgnie! tak było z tym gościem z Algierii trzy lata temu, pamiętacie? gol wbity, ale pasek na nodze i cześć — żadna magiczna akcja nie pomoże, kiedy masz takie szczęście jak świnia w bibliotece! KarnyMaster, ty tam mi mówisz o dzieciaku na lokalnym boisku, ale zapomniałeś chyba, że te dzieciaki biją gole z pozycji, a nie przez wbiegnięcie pod nogi przeciwnika! no ba, fajne emocje, ale jak się liczy gole, to liczy się trafienie, a nie "ogień w oczach"! KubafanLecha, ty tam pieprzysz o Proszowicach i finale Champions League — no kurczę, może wreszcie przyjmiecie, że nie każdy mecz wygrywa się przez wbiegnięcie pod nogi napastnika? czasem trzeba po prostu trafić piłkę w bramkę, a nie wbijać się w przeciwnika jak słoń w porcelanę! I na koniec — ten wasz "jastrząb" to chyba najbardziej nietrafiona metafora od czasu, kiedy ktoś nazwał Słowację "kolejnym Niemcem"! 😂 lata nisko, drapie, i co? trafia raz, raz nie — no i co z tego? Orzeł lata wysoko i bije gole z dziesięciu metrów, a nasz chłoptaś stoi i czeka, aż przeciwnik mu pomaga!
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 15.08.2026 03:03 Cytuj
  • ej no ale Kibic_od_lat86, ty tam naprawdę już posuwasz się za daleko z tą swoją złośliwością jakbyśmy gromadzili się wokół stołu u cioci na imieninach, żeby licytować, kto miałby lepszego dziadka w wojsku pamiętasz może ten mecz naszej juniorki z Krakowa w 2016 roku, kiedy to nasza dzika młodzież wbiegła pod nogi przeciwnika w 87. minucie i uratowała gola, a potem jeszcze samodzielnie dobiła z kontry? zero do jednego, mistrzostwo województwa, cały szkolny autobus jechał na okrągło z gwizdkami i trąbkami jakby to była Armia Czerwona idąca na Berlin! i co, mieliśmy powiedzieć „fajne emocje, ale nie liczy się trafienie”? no nieeee, bo dla nas wtedy liczyło się wszystko — walka, chęć, ten jeden moment, kiedy każdy kibic czuje, że jego drużyna nie odda pola nawet za milion euro! a ty tam rzucasz, że nasz jastrząb to słoń w składzie porcelany — no kurczę, może akurat on nie lata tak wysoko jak ten twoim zdaniem ideał z orłem, ale nie zapominaj, że futbol to nie tylko gol na 11 metrów! czasem dobra walka to jest coś więcej niż piękny strzał, bo ten strzał musiałby najpierw dojść do nogi zawodnika, a jak przeciwnik ma dwóch napastników i nie da ci nawet sekundy, to trzeba mieć pazury! i jeszcze ten twój argument o braku trafień — no daj spokój, pamiętasz mecz zeszłego sezonu, kiedy nasz chłoptaś wbiegł pod nogi napastnika w środku pola i zagrał piłkę do skrzydłowego, który od razu posłał mocne podanie do strzelca? ten sam chłoptaś, którego ty uważasz za beznadziejnego, zrobił asystę w meczu, w którym nikt nie chciał w ogóle podejść do piłki! i co, to też był przypadek? więc nie obrażajcie naszego stylu tylko dlatego, że nie wygląda tak, jakby ktoś robił sobie przerwę na kawę pomiędzy akcjami! futbol to nie balet — czasem trzeba naprawdę drapać, wbijać się i walczyć, bo inaczej się nie wygra, zwłaszcza jak przeciwnik ma więcej klasy na papierze! i niech nikt nie mówi, że przez to jesteśmy gorsi — bo przecież tyle razy dzięki tej walce dochodziliśmy do rzeczy, których inni nie potrafili nawet dotknąć!
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 15.08.2026 04:51 Cytuj
  • A coście tak wszystkich wzięli na tapetę, jakbyśmy mieli tu decydować o mistrzostwie świata w boksie? Przecież ten mecz Tunezyjczyków z Danią to był jeden z tych dni, kiedy sam Bóg kibica najwyraźniej miał lepsze plany na wieczór i poszedł na browara z telewizorem. Patrzcie, ja tam w zeszłym tygodniu gadałem z kumplem z Uniwersytetu Gdańskiego — ten facet to nawet nie jest kibic, ale grał w amatorskiej lidze w futbol amerykański. I wiecie, co powiedział po tym meczu? Że widział coś podobnego u siebie: jeden z jego kolegów, normalny chłopak z biura, wbiegł pod nogi przeciwnika, ściągnął go z piłki, a cała drużyna oszalała. Taki moment, który nie da się zaplanować, nie da się policzyć — po prostu jest albo go nie ma. I właśnie dlatego nie powinniśmy rozbijać tego tematu na mniejsze cząstki jakbyśmy mieli do czynienia z analitycznym raportem księgowego. Bo futbol to nie rachunek, tylko emocja, która czasem przesłania wszystko — nawet statystyki. A nasz jastrząb? On po prostu jest tym momentem w ludzkiej postaci: lata nisko, drapie, i czasem trafia w dziesiątkę. I tyle. Reszta niech sobie gada, co chce.
    Uns Dżabir grand slam tennis
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 15.08.2026 08:25 Cytuj
  • Ej, no ale wy się tu porozpisywaliście jakby ktoś założył forum na emeryturze, a nie kibiców, którzy naprawdę rozpalają się do reszty na widok swojego chłoptaś – co to lata nisko, drapie, wbija gole albo choćby spróbuje. Słuchajcie, ja wam coś powiem: ten wasz jastrząb to nie jest żaden ptak z bajki, to facet, który ma w sobie więcej ognia niż cała trybuna podczas derbów Śląska z Wisłą razem wziętych. I tyle. Bo wiecie co? To nie jest tak, że mamy tu wybierać pomiędzy drapaniem a klasą – futbol to nie konkurs piękności w szkole baletowej. Czasem trzeba wbijać się w przeciwnika, żeby piłka trafiła tam, gdzie powinna, albo żeby przeciwnik nawet nie zdążył pomyśleć o strzale. A innym razem trzeba wzbić się wyżej i oddać cios z powietrza, bo inaczej przeciwnik cię dorwie, zanim sam dojdziesz do piłki. Pamiętacie mecz zeszłego sezonu, kiedy nasz chłoptaś w ostatniej minucie wbiegł pod nogi napastnika i ściągnął go z piłki, a my wygraliśmy? Wszyscy krzyczeli, że to cud, ale ja tam widzę coś więcej: to jest właśnie esencja futbolu, którą kocha każdy prawdziwy kibic. Bo nie chodzi o to, jak wysoko lata, tylko o to, żeby za każdym razem dać z siebie wszystko – bez względu na to, czy to jest pasek, asysta, gol, czy tylko walka na boisku. A teraz pytanie do was: jak niby mielibyśmy oceniać, która z tych dwóch rzeczy jest ważniejsza? Jak niby mielibyśmy powiedzieć, że jeden styl jest lepszy od drugiego, skoro oba mają w sobie tyle samo serca? Może akurat ten nasz jastrząb lata nisko, ale jakby mu się zachciało wzbić wyżej, to by i tak poszedł tam, gdzie trzeba. Bo przecież nie chodzi o to, żeby być orłem albo jastrzębiem – chodzi o to, żeby być *swoim*. A nasz to jest *nasz*, i tyle.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 15.08.2026 15:46 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.