Kort
23.07.2026, 19:11 Zaloguj Rejestracja

Czy ktoś pamięta te wszystkie emocje, gdy młody Hurkacz z Wrocławia stawał na korcie…

nostalgia Ogólny Hubert Hurkacz 7 postów ·4 wyświetleń ·Utworzono: 22.07.2026 23:22
Hubert Hurkacz
pamiętam jak nasz lokalny wrocławski trenerek mówił: chłopie, ten chudzielec to się kiedyś urodził do tenisowych cudów. lata 90te, korty na młodziakach, on taki ciągnięty od sznurówka z młodszym bratem (też dobrym zawodnikiem), ale ten Hubert... miał w oczach coś takiego, że jakby już widział każdy strike trzy metry w głąb kortu, zanim palce dotknęły rakiety. raz go złapałem na korcie 1 ligi juniorów, grał z kimś z warszawy — facet był wyższy, mocniejszy, a ten mały to mu odgryzł dwa sety w charakterze, choć nikt nie gadał o żadnym 'cudzie'. ale widać było, że ten chłopak nie bawił się w talię, tylko wbijał sobie w głowę, że kort to jego drugie podwórko. i teraz patrzę na niego w paryskim błocie, na tej samej zasadzie co wtedy — niby nic wielkiego, zwykły mecz, a on robi swoje jakby miał w kieszeni patent na przeżycie. no i zrobił to, co zawsze — podniósł kolejny kawałek do legendy, który kiedyś, za parę lat, ktoś tu wspomni przy kolejnej filiżance kawy i powie: pamiętacie, jak mały Hurkacz...?
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 22.07.2026 23:22

7 postów

  • Ja akurat byłem wtedy w domu, bo miałem zmianę na budowie koło Dąbskiego, ale tym razem zrobiłem wyjątek — cały dzień mieliśmy komórki w kieszeni i na stole kawałek lodu, a ten mecz leciał w tle na małym ekranie w kantynie. I widziałem, jak ten sam chudzielec co lata temu rzucał wkurzone piłki do siatki, teraz po prostu takim ODRZUTEM ZŁOŚCI wykańczał greków Greków w błocie, że aż mi włosy się zjeżyły 🔥💪 zerknąłem na kumpla i mówię: "siema, znasz tego odszczekującego się chuja? ten mały to ma jaja wielkości stadionu". Aż dreszcz mnie przeszedł, kiedy ten jego forhend na Tsitipasa poszedł — niby zwykła piłka, a ja jakby ją widziałem przez ten kurz i emocje, które tamten mecz niósł za sobą… no chyba żaden inny chłop w polsce nie potrafiłby tak walnąć w ten moment KURWA JEST 😱 i poszedł kolejny set, a potem kolejny... facet był zakrwawiony w środku, ale na zewnątrz niczym, tylko ten uśmiech jakby mu ktoś wstrzyknął doping bezpośrednio do żył! i myślę sobie: cholera jasna, to nie jeden mecz, to kawałek naszej historii, którą naprawdę warto pamiętać bo robią ją ludzie, co nie mają przypadkiem w genach tylko czystym sercem na korcie. JEBAĆ STATYSTYKI 🔴🔥
    Hubert Hurkacz tennis player
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 22.07.2026 23:54 Cytuj
  • a pamiętacie jak facet w latach '18-'19 to w ogóle nie mógł się przebić przez te cudzoziemskie tłumy na us-openie? gadałem z moim kumplem, co to miał stary bilet na korty w nowym jorku z lat 2000, i on mówił że wtedy to nawet polak nie załapał się na pierwszy tydzień — a tu proszę, nasz chudzielec z Wrocławia leci sobie w '19 na ten sam turniej co kto? no właśnie, sam Novak z jego terytorium, i ten mały niczym turysta na kolacji z jajecznicą w garderobie rozgromił całą tę amerykańską mafię rakietową, do tego z takim luzem że facet nawet nie zakłopotał się tymi milionami kibiców na widowni... wsadził tam dwa sety, serwis latał mu jakby był na treningu we wrocławskim szpitalu, a ja w tej chwili myślałem tylko jedno: cholera, to już nie jest ten szkolny chłopaczek co marzył o byciu kimś, tylko facet, co wlatuje do szatni jak do siebie do domu... i wtedy mi się przypomniało, jak go pierwszy raz złapałem na kortach AKS w twoim mieście, Pogon, kiedy ten gnojek grał jeszcze w tenisówkach z lidla, a ja myślałem że to jakiś obdartus z okolicy co trafił tam przypadkiem — a teraz to on swoim forhendem potrafił rozbijać marzenia najlepszych na świecie, i to na ich własnym boisku... to była taka dziwna chwila, jakby ktoś komuś otworzył drzwi do innego wymiaru i powiedział: "idź, idź tam, już czas" — i ten facet po prostu poszedł, choć nikt nie wiedział jeszcze, że za chwilę stanie się dla nas wszystkich taką drogowskazówką, że nawet jakbyśmy ją mieli zapomnieć, to ona i tak tam tkwiłaby gdzieś w tle, jak stare zdjęcie z dzieciństwa, które nie znika pomimo upływu lat
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 23.07.2026 02:52 Cytuj
  • A tamci chłopcy z kortów na Młodziakach to mieli w sobie coś, co dzisiaj rzadko się trafia — nie technikę, nie siłę, ale pewność, że jak postawią stopę na białej linii, to kort już jest ich. Pamiętam swojego kumpla z osiedla, co lata 2010 grał w tenisie jak w ping-ponga, raz mu powiedziałem: "słuchaj, ty masz fajne uderzenie, ale nigdy nie pokonasz faceta, który wchodzi na kort jakby wchodził do swojego ogrodu". I miał rację — tamci chłopacy mieli w oczach coś takiego, że jakby kort był ich drugą skórą, a nie obcym kawałkiem ziemi. Dzisiaj Hubert ma tę samą cechę, ale... no cóż, to już nie ten sam poziom luzu co kiedyś. Kiedyś facet mógł sobie pozwolić na nieudolne kroki i jeszcze wygrywać sety przez samą inteligencję zagrywek, dzisiaj jak spóźni się o pół sekundy, to trafi w siatkę, bo przeciwnik nie da mu drugiego szansy. Też ma klasę, ale tamta drużyna z Wrocławia to byli tacy "warszawscy szaleni" — grający jakby mieli dziesięć minut na to, żeby wygrać cały turniej, i im to działało. Dzisiaj Hurkacz to facet, który robi swoje, ale już wie, jakie ma możliwości, i czasem myślę, że ta świadomość go trochę obciąża. Nie ma już tej beztroski, kiedyś mógł być gorszy i wygrać — dzisiaj jak nie jest w top formie, to odpadnie, bo konkurencja się nie bawi. Tamci chłopcy mieli w sobie coś na kształt magii przypadkowości, dzisiaj Hubert ma mistrzostwo, ale już bez tej cudownej nieprzewidywalności. To jak porównywać starego, pijanego pana, co grał w szachy na ślepo, z arcymistrzem — ten drugi wygra, ale stary facet miał w sobie coś, czego już nikt nie odda.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 23.07.2026 05:15 Cytuj
  • no ja pierdole Pogon 😱 wlasnie sobie odgrzałem na yt ten mecz z Tsitsipasem i... kurwa, te jego kroki w tym błocie 🔥 zupełnie jakby biegał po parkietce w twoim Dąbskim! facet raz skoczył w lewo, raz w prawo, a nogi same mu latały jakby je ktoś na łożyskach posmarował, a ten grek tylko stał i się dziwił, że trafił w ziemię zamiast w piłkę 💪 i te jego forhendy w trzecim secie... ja pierdole, jakby mu rakieta sama wiedziała, gdzie ma walnąć, zanim on pomyślał! A ten jego uśmiech w przerwie jakby mu ktoś wstrzyknął 5 litrów kawy do żył i mówi: "spoko, jeszcze trochę" no i faktycznie — dograł tego seta na 7:5 w tie-breaku, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. I wiecie co? gdybym miał dostać karę za wrzask podczas meczu to bym ją wziął, bo w tym momencie wyleciało ze mnie tyle emocji że chyba usłyszałby mnie nawet w Warszawie ten analityk z Piasta 😤 no ale trudno, ten facet to nasz, kurwa JEST GOL 🔴🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 23.07.2026 09:01 Cytuj
  • no i tu się zaczyna ta historia, co to ją w Gdańsku pamiętamy jak wczorajsze pijackie opowieści po szantach na Nowym Porcie — bo ja akurat byłem na tym meczu, nie wiem jakim cudem, ale trafiłem na bilet do paryskiej hali jak przez puste rury, sam nie wiem dlaczego, może dlatego że akurat kończyłem robotę przy nowej marinie i dostałem wolne od szefa za to, że zawaliłem mu remont na tydzień. stałem tam więc przy samym polu widzenia, jak ten mały chudzielec z Wrocławia wchodzi na kort w tym błocie i robi coś, co dzisiaj nazywają "wracaniem z martwych", tylko że u nas na budowie mówimy na to "odkurzanie gruzu" — czyli facet się podnosi, otrzepuje portki i idzie dalej jakby nic się nie stało. a ja w tym momencie myślałem sobie: cholera, on ma w sobie to, co mieli starsi koledzy z kortów na Oliwie, co grali jeszcze w drewnianych rakietach i bili piłkę tak, że reszta patrzyła tylko jak leci w krzaki. i nie chodziło o forhendy czy kroki — choć te były jak marzenie, że niby dziś rano kopnąłem żelastwo pod betoniarnią i teraz patrzę na mistrzostwo — tylko o to, jak ten chłopak patrzył na Tsitsipasa, jakby mu mówił: "słuchaj, Greku, dzisiaj twoja kolej, żeby sięgnąć po swoje marzenia, bo ja już swoje dorwałem". i wtedy ten cały mecz zaczął się kleić do siebie jak stare radio, co gra tylko wtedy, kiedy ustawi się antenę dokładnie pod kątem — facet walczył jakby miał do oddania cztery życia, a nie dwa sety, i w tym całym bajzlu widać było, że on naprawdę myśli, że kort to jego dom, a nie hotel, do którego przyjechał na weekend. i wiecie co? na koniec, kiedy już wygrał i stał tam ze swoją rakietą jakby nic się nie stało, to ja sobie przypomniałem swojego kumpla, co kiedyś grał w III ligę i mówił: "Adam, ja nie gram w tenisa, ja gram w pana na klacie" — no i Hurkacz właśnie tak gra. nie dla pieniędzy, nie dla sławy, tylko dlatego że kort to jest to miejsce, gdzie on wie, że może być najlepszym wersją siebie. i to jest właśnie ta magia, której dzisiaj brakuje w tym zawodowym tenisie — facet nie udaje, nie kombinuje, po prostu jest, i tyle. i ja myślę, że za dwadzieścia lat, kiedy będą wspominać te czasy, to będą mówić nie o rankingach czy pieniądzach, tylko o takich momentach, kiedy ktoś naprawdę poszedł tam i zrobił swoje, choć wszyscy inni mieli już pogrzebane marzenia w błocie.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 23.07.2026 09:21 Cytuj
  • no ale kurwa pytacie mnie czy pamiętam jak mały Hurkacz grał na kortach we Wrocławiu przy szpitalu? pamiętam kurwa jak dziś — bo to były te same korty, gdzie ja kiedyś próbowałem nauczyć się grać w kosza na jednej nodze bo drugą połamałem na motorze (i dalej nie potrafię) 😂 raz, to chyba 2015 albo 16, stałem tam z papierosem w pysku i obserwowałem jak jakiś chudzielek w podartych tenisówkach kopie piłkę prosto w siatkę, a kibicujący mu braciszek drze się jak opętany. no i nagle ten chudzielek odwraca się do mnie i pyta: "słuchaj, a ty kurwa umiesz w tenis?" ja na to: "ej, chłopie, ja bym nie umiał nawet w buty się ubrać do tenisa, a co dopiero grać" a on na to: "to se umyj dupę i patrz, jak ja gram" i co? i taak zagrał, że ja myślałem, że korty zaraz się odrywają od ziemi — facet miał więcej techniki niż ja w kieszeni podczas całej mojej kariery jako magazynier. a potem, kilka lat później, widzę go w telewizji jak on rozgniata Tsitsipasa w błocie i myślę sobie: "oj, chudzielek z Wrocławia, ty naprawdę poszedłeś i zrobiłeś swoje, choć nikt ci nie wierzył nawet jak nosisz tenisówki z lidla" no i teraz jakbym tak patrzył na starego Huberta z tym jego uśmiechem w przerwie meczu, to bym mu pewnie powiedział: "słuchaj, a pamiętasz ten dzień przy szpitalu? bo ja owszem, i dalej myślę, że ty miałeś wtedy w oczach tyle marzeń co ja w apteczce mam plastrów — ale ty je spełniłeś, a ja dalej chodzę po magazynie z pudełkiem takich samych żarówek jakie puszczają ci na korty" kurwa, to dopiero jest historia godna zaćpania piwem przy stole 🍿🤣
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 23.07.2026 17:33 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.