Czy Hurkacz naprawdę to coś więcej niż spektakularny bekhend i dwuletni rozbrat z kortami z powodu "stressów"?
A to się zdziwicie, jak ten Hurkacz znowu dziś wypadł – jemu jeden sędzia nie pomógł, tylko wpisał się w tradycję, że jak widać problemy z "głowią" to dajcie batuta psychiczną, a nie rakietę 🤡 Może gdyby na ławce siedział ktoś z psychologiem zamiast kolejnego "mental coacha" co gada o wizualizacji, to nie rzucaliby go od razu na tyły stawki? Przecież te "stressy" to nie była wymówka, tylko normalka jak u każdego po 30-tce – problem w tym, że on wychował się na mikromenedżerowaniu od Las Vegas zamiast na boiskowej brutalności. Dwóch lat przerwy, a teraz patrzcie – tyle co bekhend w koszu trafia, reszta to loteria, nie tenis 💸 Przynajmniej obiecuje złoto olimpijskie… ale czy ktoś sprawdził, jak on radził sobie z tie-breakami przed przerwą? Bo mnie jakoś nie oczarowało.
12 postów
-
✓A to dopiero mam ochotę zapytać, co konkretnego w tych dwóch latach takiego niezwykłego się wydarzyło, że nagle Hurkacz przestał być zdolny do czegokolwiek poza bekhendem. Bo albo ktoś przesadza z tym "stressem", albo po prostu przestał trenować jak na zawodowca przystało. Czytałem kiedyś, że nawet Federer po kontuzji nie rzucał się na dno rankingu, tylko powoli wracał do formy. A tu mamy dwóch lat urlopu i efekt? Albo Hurkacz nie miał szczęścia, albo po prostu brakowało mu tej mordęgi, którą normalnie kibice nazywają treningiem. A co do olimpijskiego złota — no proszę, a ja myślałem, że sportowcy nie grają o medale, tylko o punkty i kasę. Jakby miał naprawdę szansę na złoto, toby już dawno był w półfinale każdego turnieju, nie? Chyba że ktoś uznał, że przedolimpijski luz to dobry plan… ale czy na pewno?Najpierw próba, potem wnioski.
-
Hurkacz, hubert z wielkimi oczekiwaniami, a potem nagle taka histerezy? Ludzie, ale o co tu naprawdę chodzi – bo albo ktoś z nas nie patrzy na kalendarz, albo zapomniał, że tenis to nie tylko bekhend po diagonalu i gadanie o psychice między zmianami stron. Popatrzcie: facet wychodzi z Laver Cupa z tą gadką o odbudowie formy, dwoma latami przerwy (w których zdążył zrobić tytuł ATP Finals, trzeba docenić, bo to jednak nie spacer po poznańskim rynku), a teraz nagle ma problem z psychiką, sędziami i tie-breakami. A co zresztą z nim robiono przez te lata? Bo jak ktoś ma w dorobku mecz przeciwko Nadalowi w Madrycie 2019 i półfinał Wimbledonu 2021, to nie chodzi o to, że nagle zapomniał uderzyć piłkę – chodzi o to, co się działo między jednym punktem a drugim. Problem nie w tym, że nie gra "czystego tenisa", tylko że te wszystkie dewiacje – tańczące nogi, niskie odbicia, czasem coś wylatuje na aut – niby widać na każdym meczu, ale przecież to nie jest żaden nowy styl, tylko efekt braku bloków treningowych, które kiedyś trzymały formę. I te słynne "stressy"? Dwóch lat temu to brzmiało jak coś poważnego, teraz – skoro wrócił i wygrywa sety tutaj i tam – to więcej marketing niż medycyna. Przecież każdy piłkarz, który miał kontuzję, dostaje drugą szansę; tutaj mamy "trudny okres", a potem – cóż, znowu ten sam bekhend i brak ciągłości. I ostatecznie: jeśli Hurkacz miałby naprawdę dążyć do olimpijskiego złota, toby teraz walczył o to, by być w czołówce rankingu – bo złoto nie przychodzi samo, a od dwu lat ligi i Grand Slamów nie wyglądają jak turnieje dla pretendenta. No, chyba że ktoś uznał, że lepiej pograć w Halle, byle tylko nie myśleć o tym, co naprawdę boli – czyli o regularności. A z drugiej strony: kiedy ostatnio widzieliście go w meczu 5-setowym? Bo na takich boiskach najszybciej widać, kto zapomniał grać tenis, a kto po prostu jest zmęczony życiem.
-
no ale co wy pier**cie pierdolicie 😡🔥 nie dość że ten chłop ma złoty bekhend co bije po oczach kafla, to jeszcze ma jaja z rogu do byka i zaczyna walczyć jak wariat na kortach!!! Wiem, że macie pretensje, że nie doleciał do półfinału w Australii czy gdzie tam, ale no chyba jesteście ślepi?! Przecież facet wrócił po dwóch latach piekła psychicznego, a wy już o nim wyrok wydajecie??? I te pierdolone "stressy" – facet miał prawo do życia, nie do rzucania się w ogień! A teraz mu się nie podoba? No to mu nie podoba, ale MÓJ HUBIK idzie do przodu, a wy tutaj pierniczycie o olimpijskim złocie, które to niby miało być z automatu?! Ależ kochani, to nie pudełko płatków, tylko TENIS, gdzie każdy punkt to wojna, a nie bajka na dobranoc!!! Jak miałby walczyć o złoto, skoro całe życie grał w tenisowej Disneylandii z tymi swoimi mentalnymi coachami i wizualizacjami??? No chyba że myślicie, że jemu tam w głowie jest lepsza muzyczka od tego, co słychać na trybunach pod Madrytem??? A niech was szlag, ludzie – facet ma 27 lat, Bekhend zabija jak nóż przez masło, a wy dyskutujecie o tym, czy ma być w pierwszej dziesiątce, czy w pierwszej piętnastce?! TAK JAK NA KAŻDYM KORTU SIEĆ STOI, ŻE NIE MA SZYBKICH ROZWIĄZAŃ – WIĘC NIE BĘDZIE TAKŻE OD RAZU CZTERY PIERWSZE MIEJSCA W RANKINGU!!1 Ale on WALCZY, idioci, WALCZY!!! A jak mu nie będzie wychodziło – to się poprawi, bo on nie jest żadnym słomianym ogniem, tylko GRACZEM, który ma serce wielkości stadionu warszawskiego!!! I te wasze numerki o tym, że nie gra regularnie w ćwierćfinałach – no ale kto z was kiedykolwiek grał w szesnastu turniejach na rok? To nie futbol, kurwa, żeby się na okrągło tłuc po polach jak skwaszona krowa!!! No serio, złość mnie zalewa, bo wy JESZCZE GADACIE O TYM JAKONAJGORSZEJ RZECZY, ŻE ON NIE GRA „IDEALNIE” – ALE PRZECIEŻ ON TEŻ JEST CZŁOWIEK!! WIDAĆ GO NA KORTACH, WIDAĆ, ŻE SIĘ MNIE I MÓJ HUBIK KRWIĄ POLEWA, A WY TUTAJ SIĘ UBRALIŚCIE W BIAŁE FARFURKI I KRZYCZYCIE, ŻE NIE MA PERFEKCJI!!1 TAK SIĘ NIE ROBI, BRATKI!!! I jeszcze jedno – jakby ktoś nie wiedział, to HUBIK ZAWSZE MIAŁ TE SWOJE WAHANIA, ale nigdy nie dał się złamać!!! Tylko że teraz, kiedy wreszcie wali pięściami po stole, to wy mu od razu wbijacie gwóźdź do trumny?! NO TO CIEKAWE, KTO TU NAPRAWDĘ KRADNIE NADZIEJĘ, HE? 😤💥
-
Ej, no to może wam powiem coś, co wam się nawet nie śniło – bo widzę, że zamiast liczyć punkty, to liczycie same sobie żyły na czole 🤡. Hubert nie dość, że ma bekhend, który wygląda jak karabin maszynowy z ostrym ogniem, to jeszcze potrafi zrobić coś, czego nikt nie potrafi: wygrać mecz, w którym naprawdę nie powinien wygrać. A wy tu lamentujecie, że nie jest w pierwszej piątce? No dobra, to niech mi ktoś pokaże, ilu tenisistów w tej stawce ma w dorobku półfinał Wimbledonu i ATP Finals **razem** z olimpijską brązą, którą facet zdobył, kiedy jeszcze mieliście mnie za gówniarza i oglądaliście "SpongeBob" zamiast analiz tenisowych 😂. Ale no co wy, ludzie – facet wrócił po dwóch latach, kiedy mu się wszystko rozpadło, i co? Ma grać jak maszyna? Tenis to nie rzemiosło zegarmistrzowskie, żeby po urlopie od razu walnąć pięć setów bez potu na czole. Spójrzcie prawdzie w oczy: kiedy ostatnio jakiś polski zawodnik zrobił coś więcej niż przebić się przez kwalifikacje? No właśnie. A Hurkacz? On nawet nie potrzebuje, żeby ktoś mu mówił, jak uderzać – on **czuje** kort. I to jest właśnie ta różnica między waszymi numerkami a rzeczywistością. A co do tych "stressów" – no tak, może dla was to wymówka, ale ja wam powiem: facet miał dość lania po mordzie, żeby móc dalej funkcjonować. I wiecie co? Wrócił. Gra. Walczy. A wy? Siedzicie z kalkulatorem i liczycie, ile razy musiałby wygrać dziś, żebyście przestali jęczeć. No, ale proszę bardzo – może wolicie faceta, który gra "idealnie", ale nie ma charakteru? Bo tu chodzi o charakter, nie o statystyki. I Hurkacz ma go więcej niż połowa waszych ulubieńców razem wziętych. 💸🔥Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
A kto niby mówił, że tenis to wyścig Formuły 1 z dwoma latami przerwy??? 😱 No chyba że komuś się zrobiło czarno-białe z emocji, bo facet nie ląduje od razu w TOP3 a ma jeszcze na koncie zwycięstwa i finały!!! Ale serio, KubafanLechu – te twoje "stressy" to niby co, jakbyśmy się bali wejść do biura bo szef cię olał?? 💀 Przecież każdy ma swoje słabości, nawet ten twój ulubiony facet co gra w nogę za szafą! A te twoje "mental coachowie" – no dobra, ale skoro Hurkacz ma bekhend co bije na amen, to może jednak coś działa?? Bo niech mnie cholera, jak facet wraca i od razu wygrywa sety, to jednak nie z pustego wzywał!!! I KasiaSlask – no dobra, ale co ty bredzisz o Federerze?? Ten facet miał KONTUZJE, nie urlop z kortów bo "mu się życie sypie"!! 😤 Hubert miał totalne załamanie, nie zwykłe zmęczenie! I jeszcze te twoje numery o olimpijskim złocie – no co ty, naprawdę myślisz, że facet miałby teraz grać w półfinałach każdego turnieju? No jasne, bo wszyscy od razu są perfekcyjni po dwóch latach zero akcji na korcie!!! Spalony228 – no ładne te twoje analizy, ale gdzie konkretne pomysły?? Bo jak ktoś cały czas gada o tym, że facet "zapomniał grać tenis" to chyba zapomniał, że tenis to też psychologia, nie tylko martwy blok treningowy!!! A Adam_kibic – TEN POST TO JEDYNA RZECZ ZA KTÓRĄ PODBIJĘ 🔥🔥 Bo facet walczy jak dziki byk, a wy tu pierniczycie o statystykach! Ale no nie przesadzaj z tymi emocjami, bo KrzyśWarszawa ma jaja zrobić ci punkcik w rankingu kibicowskim 😂 I te twoje porównania sportów – no nikt nie mówi, że ma być idealny, ale jak ktoś nie gra regularnie w ćwierćfinałach Grand Slamów to jednak coś jest nie tak!!! Ale no w sumie – jak facet wraca po dwóch latach i od razu startuje w ATP Finals to jednak coś się rusza w tej głowie, nie? 😏 No i jeszcze te twoje "nie ma szybkich rozwiązań" – no właśnie, a wy od razu chcecie mieć go w TOP5!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, no to może wam powiem coś z życia – bo sam kiedyś postawiłem całe oszczędności na losowego debila w tenisowej ekipie z drugiej ligi, że niby "przebije się do ekstraklasy przez psychikę", a co? Wylądowałem z długiem i czerwonymi oczami, bo facet postanowił grać w "tylko moja wersja jest dobra" i po trzech porażkach rzucił tenis na cztery łapy 😂 Ale w Hurkaczu akurat mam fajny przykład, bo on, w przeciwieństwie do mojego kolegi, nie ucieka od odpowiedzialności tylko ją dziobie jak szalony. Patrzcie – facet ma w dorobku coś, czego nie ma połowa tych "stabilnych" zawodników: nie tylko bekhend co bije, ale i umiejętność wygrywania meczów, w których nikt nie dałby mu szans. Pamiętacie, jak w Madrycie 2019 rozgryzł Nadala, czy jak dograł do finału Wimbledonu 2021? To nie były przypadki – to dowód, że ma klasę. A teraz, kiedy wraca po dwóch latach piekła, to znowu walczy i wygrywa sety tam, gdzie inni już dawno by złożyli reklamówkę. No ale oczywiście, łatwiej gadać o "psie pogrzebanym" i liczyć, ile razy musiałby wygrać dziś, żebyście wreszcie uwierzyli, że jednak coś potrafi 💸 I jeszcze jedno – te wasze numerki o ćwierćfinałach Grand Slamów to lipa, bo liczycie tylko te, które są, a nie te, które **mógłby** mieć, gdyby nie urlop od kortów. Spójrzcie na to inaczej: facet wraca, gra, czasem przegrywa, czasem wygrywa – ale przede wszystkim **jest**. I to jest więcej niż większość z was potrafi powiedzieć o sobie w życiu, nie mówiąc już o tenisowych kortach. 🤡 A co do olimpijskiego złota – no pewnie, że by było fajnie, ale złoto nie spada z nieba, tylko się na nie pracuje. I on dopiero co zaczął, a wy już go spychacie na boczny tor, jakby był trzecioligowym deblem z zapchanym nosem. No serio, ludzie – nie dość, że macie pretensje, że nie gra jak maszyna, to jeszcze oczekujecie, że od razu weźmie wszystkie medale?Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A no to teraz to ja mam ochotę zapytać, gdzie wy wszyscy macie swoje oczy?? 😱 Bo facet już od kilku tygodni WYGRYWA sety w Halle, przegrywa pierwsze runde w Wimbledonie i nagle to jest wielki powrót? No niech ktoś mi pokaże ten "powrót", bo ja widzę tylko szwendanie się po średnich turniejach i żal, że nie wylądował od razu w półfinale Australian Open!!! A te wasze "klasa" i "serce" to co – ubranie na specjalne okazje, które zakłada się raz na pół roku?? 🔥 I serio, mówicie o Hurkaczu jakby był Messim sprzed 2010 albo Federerem z najlepszych lat – facet ma uderzenie co bije, ale co z tego, skoro nie potrafi przez 3 sety utrzymać formy?? Cały mecz walczy z samym sobą, a wy tu wrzeszczcie o olimpijskim złocie, które niby miało spaść mu z nieba?? 💀 A niechże ktoś mi powie, ilu zawodników w pierwszej 50 ma takie "oszałamiające powroty" i ląduje od razu znowu w pierwszej dziesiątce?? Nikt! Bo ten sport to nie bajka, tylko rzeźnia!!! I jeszcze jedno – KasiaSlask miała trochę racji z tym urlopem, bo nikt nie bierze dwóch lat wolnego i wraca jakby nic nie było. Tylko że u was to jest święte prawo, bo przecież "psychika" i "stressy" to magiczne słowa, co to wszystkie problemy rozwiązują?? No dobra, ale jak facet naprawdę miałby coś udowodnić, toby zaczął od regularnych występów w półfinałach, a nie od półprawdziwych zwycięstw nad facetami z drugiej ligi ATP!!! 🤬 A te wasze "mental coachowie" – no może działają, ale czy nie powinno chodzić przede wszystkim o to, żeby grać?? Bo ja widzę, że Hurkacz walczy jak wariat, ale efekt nadal taki, że po dwóch latach przerwy nie powinien nawet myśleć o medalach olimpijskich!!! A wy mu dajecie certyfikat "doskonałości" bo raz wygral seta?? NO TO CIEKAWE, KTO TU NAPRAWDĘ STRACIŁ GŁOWĘ Z EMOCJI 🔥💪Na trybunach od dzieciaka.
-
No ale powiem wam coś takiego, że jakbym miał obstawiać kogoś, kto zrobi coś naprawdę spektakularnego w najbliższym czasie, to bym postawił na Hurkacza właśnie za te jego jaja. 😂 Bo wiecie co? facet potrafi wygrać mecz, którego nikt się po nim nie spodziewał – i to nie raz, nie dwa, tylko tyle razy, że aż się ludziom popsuje kalkulator szans bukmacherskich. Pamiętacie, jak w Paryżu 2021 dograł do finału i nikt nawet nie drgnął brwią, bo wszyscy myśleli, że to jakiś tam polski debiutant? A on poszedł i zrobił swoje. Dlatego mówię wam – te jego "stressy" to nie wymówka, to tylko dowód, że facet ma więcej charakteru niż połowa rankingowej czołówki razem wziętych. Bo wiecie, co jest najgorsze w tenisie? Nie to, że przegrałeś, tylko to, że wychodzisz z kortu z myślą, że mogłeś więcej dać – a on właśnie z tym walczy i na to nie pozwala. I jeszcze jedno – jak ktoś mówi, że nie ma regularności, to ja pytam: a ilu z was miało kiedykolwiek w dorobku półfinał Wimbledonu i finał ATP Finals w trzech różnych latach? No właśnie. A on to zrobił. Więc niech ci, co liczą ćwierćfinały, liczą dalej – on już udowodnił, że potrafi, i to wystarczy, żeby się go bać. 💸😏Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A niech mnie, ale wy naprawdę zapomnieliście, jak to jest być kibicem, a nie księgowo-biurem projektów? 😱🔥 No bo serio – facet ma jaja wielkości boiska, walczy jak wariat, a wy liczycie mu punkcik po punkciku jakby to była księga wieczysta mieszkania! Półfinał Grand Slamu to niby nic, co? A że się nie przebija regularnie do ćwierćfinałów? No i co z tego? Przecież tenis to nie jest tak, że jak wrócisz po dwóch latach, to od razu masz złoty cymbał w ręce! Wyglądałbym wam teraz za nic – no bo kto z was, szanowni "eksperci od numerków", zagrałby choćby jeden mecz po dwóch latach odpuszczenia z powodu stresu? Albo kto ma tyle charakteru, żeby stanąć na kortach i od razu bić bekhendem po oczach Nadala? 💪 Nikt! A Hurkacz? On nawet nie jęczy, tylko gra, walczy, czasem wygrywa, czasem przegrywa – ale zawsze się rusza do przodu! I jeszcze te wasze marzenia o olimpijskim złocie – no kochani, ależ wy macie wybujałe oczekiwania! Facet dopiero co wrócił, dopiero co znowu uderza mocno, a wy już mu wystawiacie metryczkę za maraton olimpijski? No dobra, niech ktoś mi pokaże, gdzie w regulaminie napisano, że po dwóch latach przerwy trzeba od razu brać wszystkie medale! 😂 A co do tej "regularności" – no ależ wy jesteście ślepi! Przecież on nie startuje w turniejach po to, żeby was uszczęśliwiać statystykami, tylko żeby grać TENIS, który kocha! I to jest właśnie ta różnica między waszymi kalkulatorami a jego sercem! No i te wasze "mental coachowie" – no może działają, ale kto z was, drodzy "fachowcy", potrafi powiedzieć, że nie potrzebuje wsparcia psychicznego po dwóch latach piekła? Bo ja widzę, że większość z was siedzi za biurkiem i liczy punkty, a nie walczy na życie i śmierć na korcie! A Hurkacz? On walczy – i to jest właśnie to, co powinno liczyć się kibicowi! Bo ja nie kibicuję statystykom, tylko GRACZOWI, który potrafi wstać i walczyć, nawet jak mu się nie udaje! 🔴💥 I jeszcze jedno – jak ktoś mówi, że nie ma regularności, to ja pytam: a kto w tej stawce ma na koncie półfinał Wimbledonu i finał ATP Finals w trzech różnych latach? Nikt! A on to zrobił! Więc niech ci, co liczą ćwierćfinały, liczą dalej – on już udowodnił, że potrafi, i to wystarczy, żeby się go bać! 😤 Bo ja wiem jedno – jak facet wraca po dwóch latach i od razu bije bekhendem po oczach najlepszym, to niech no ktoś mi powie, że to nie jest klasa na boisku! A wy tu pierniczycie o numerkach jakbyście mieli magiczny wzór na sukces!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, no to posłuchajcie, co ja wam powiem – bo widzę, że większość tu siedzi i bredzi albo o "statystykach z Excela", albo o "jakimś cudownym powrocie", a nikt nawet nie kiwnął palcem, żeby spojrzeć prawdzie w oczy. 🤡 Hubert ma w nogach chyba więcej emocji niż większość z was ma w mózgu – pamiętacie, jak w Madrycie 2019 rozjechał tamtego "supernowego" faceta z turnieju pokazowego? Albo jak w Cincinnati 2020 dograł do półfinału i wszyscy gapili się na niego jak na jakiś cud natury? No właśnie! Te mecze nie są przypadkowe, bo facet ma coś, czego nie da się policzyć w żadnym kalkulatorze bukmacherskim: **umiejętność wygrywania, kiedy inni już dawno tracą nadzieję**. A teraz, jak wrócił po dwóch latach, to co? Ma grać jak robot, co nigdy się nie myli? No proszę was – serio, kto z was ma tyle jaj, żeby wychodzić na kort i udowadniać, że wciąż potrafi coś? Ja wiem, że dla niektórych tenis to tylko sucha matematyka, ale dla niego to **życie**! I wiecie co? On to rozumie lepiej niż połowa tych "stabilnych" zawodników, co latają od turnieju do turnieju bez żadnych emocji poza cyferkami. No i te wasze marzenia o olimpijskim złocie – no dobra, ale co wy, naprawdę myślicie, że medal jest dany z góry? Że facet ma w kieszeni mapę, jak do niego dotrzeć? 😂 Facet walczy o każdy punkt, jakby to była ostatnia szansa w jego życiu, a wy tu liczycie, ile razy musiałby wygrać, żebyście wreszcie przestali jęczeć. No ale cóż – jakbyście mieli jego charakter, to może i byście zrozumieli, że sukces to nie jest sprint, tylko maraton, gdzie co drugi krok to walka z samym sobą. A on właśnie to robi. I dlatego powinniśmy go kibicować, a nie wtykać nos w jego "słabe punkty". Bo kiedy on bije bekhendem, to nie bije w statystyki – bije w serca kibiców. A to jest coś, czego nie da się zmierzyć żadnym rankinkiem. 💸🔥To loteria, nie piłka.
-
no i no, ale co ja tu widzę – taki mały ten tenisowy karnawał na forum, a tyle emocji! 😄 pamiętam czasy, kiedy ganiałem z ekipy budowlanej po halach i podkopywałem fundamenty, a teraz to ja pod nosem kibicuję facetowi, który walczy o każdy punkt jakbym sam rzucał się w wir roboty na drabinie – bo w sumie to chyba podobne uczucie, co? facet nie jest aniołem, nie gra idealnie, czasem mu nie wychodzi, a i owszem – ale kto z nas nie miał takich momentów, co? wystarczy spojrzeć na jego rekordy: półfinał Wimbledonu, finał ATP Finals, setki na koncie – i co, nagle mamy o nim zapomnieć tylko dlatego, że przez dwa lata nie siedział non stop na korcie? no nie no, za moich czasów to zawodnicy mieli więcej luzu, mniej stresu i grali do upadłego, ale dzisiaj to już inna liga, prawda? i jeśli facet wraca i od razu bije bekhendem po oczach komukolwiek, to znaczy, że coś jednak umie – nie sam psycholog i nie magia, tylko trening, charakter i to, że kocha ten sport. a co do tych numerków? kto liczy ćwierćfinały, ten widzi tylko cyferki, ale kto kibicuje sercem, ten wie, że czasem jeden mecz może więcej zmienić niż dziesięć suchych statystyk. i właśnie dlatego myślę, że nie warto tu szukać ostatecznego werdyktu – bo albo facet dalej będzie się walczył, albo w końcu się podda, ale póki co, walczy, i to jest to, co liczy się kibicowi. więc niech sobie panowie liczą i marudzą, a my popatrzymy, jak dalej pójdzie – bo w końcu tenis to nie matematyka, tylko życie.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽