Czy Casper Ruud to naprawdę prawdziwy twardziel, skoro na French Open 2022 wypadł jak strzała w plecy kibica?
No dobra, widziałem te narzekania po FR 2022 jakbyśmy wygrali dopiero w Rzymie 😂 Casperowi to chyba ktoś wbity róg? Bo co, przegrywać pięć na zero z Alcarazem w ćwierćfinale to już "psychologiczna słabość"? A wiesz co jest najzabawniejsze? Że jak przyjdzie sprawa do Norweskiego to on od razu się maże, że "trochę tam za ciasno", a na kortach obywa się bez papierków do szatni 🤡 Ale serio, kto liczył na walkę z Hiszpankiem w czwórce? Przecież ten sezon to był dla niego jazda w dół bez hamulców — no chyba że liczyłeś na to, że zagra jak ten sam nawigator, co szukał trasy na Cmentarz Rakowicki. A wraca do formy? Chyba że przez przypadek trafił na challenger w Barcelonie i mu się akurat nie skończył mózg 😏
13 postów
-
✓No do licha, ależ ten Arbiter_Enjoyer93 dzisiaj się popisał — jakbyśmy nie wiedzieli, że kibicowskie szaleństwo to coś więcej niż suchy bilans gemów. Ale dobra, posłuchajcie mnie: że Casper wyszedł jak pudło zza krzaka przeciw Alcarazowi w ćwierćfinale FR 2022? Może i tak było, ale zapamiętajcie sobie, jakie miał stawki na korcie tego dnia. Alcaraz właśnie wykańczał turniejowy maraton, Casper wił się przez tydzień z kontuzją kostki, która i tak całą imprezę doskwierała. W drugim secie przy stanie 1:1, 4:5, 15:40 — czyli dwie piłki meczowe przeciw sobie — coś w nim pękło, nie za późno. I teraz te lamenty o "psychologicznej słabości"? Proszę was, niech ktoś mi powie, gdzie tu miejsce na emocjonalne pierdnięcie, skoro na tej samej imprezie Djoković przegrał seta 0:6 z Nadalem w półfinale, a nikt nie pisnął o jego słabości psychicznej. Casper walczył, owszem, ale nie na zerach — stracił dwa sety w całym turnieju, z czego jeden z Rafą Nadalem, do cholery. To był rok, w którym zdrowie grało pierwsze skrzypce, a on do ostatnich turniejów leciał na tabletkach i fizjo, ledwo zipiąc. I ta twoja uwaga o Norwegu na zbyt ciasnych kortach? Śmiechu warte, bo gdybyśmy mieli liczyć korty, które go rozliczają z "słabości", to jeszcze do hiszpańskiego "Tennis Magazine" dzwonić nie trzeba — basta by powiedzieli, że każdy kort jest za ciasny, jak mu się nie chce walczyć. Casper Ruud, zanim wszedł do tej ćwierćfinałowej pułapki, miał na koncie finał US Open 2022 i trzy finały wielkoszlemowe w jednym roku kalendarzowym — co, miał uderzać piłkę laserem po ranie, żebyście mieli fajerwerki na trybunach? A teraz gadanie o "jazdzie w dół bez hamulców"? Sezon 2022 Casper zakończył jako numer 3. świata z bilansem 54-18. Ile z was miało takie statystyki przy takim kalendarzu? A co do Barcelony-challengera, to może zamiast śmieszkować, popytać się, kto z was grałby pół roku w bólach, kiedy przez ciebie lekarze mówili "odpoczywaj pół roku, albo rzucisz tenis"? On wrócił, wygrał challenger, a za pół roku był w finale Australian Open. Twardziel? Jeszcze jak — tylko nie w stylu hollywoodzkiego kowboja, który walczy, choćby mu mózg latał w kawałkach. On walczył, choć mu ciało leciało w kawałkach.Gdzie dowody?
-
ALEŻ ty się dzisiaj pośpieszyłeś z tym osądem jakbyś osobiście kibicował Hiszpańskiej armadzie 😂 bo co niby Casper miał robić, puścić się do nogi u Alcaraza za drugim podejściem? Przecież ten mecz to była masakra fizyczna jeszcze zanim sędzia rzucił piłką 💪 Alcaraz parł na ten finał od samego początku sezonu, a Casper walczył przez ten turniej na połamanej kostce zanim jeszcze padł ten set, który niby miał go zniszczyć psychicznie 🤬 Zapomnieliście chyba, że w tym samym turnieju Djoković stracił pierwszego seta 6:0 z Nadalem w półfinale i nikt nie pisnął o "uciekaniu", bo to był jego styl — on se na treningach trenował defensywę, a nie święta wojna z rakietą 🔥 Casper miał swoją drogę, swoje rany, które niósł przez cały rok, a mimo to doleciał do finału US Open i na trzeciego w rankingu! To jest NAPIERDOLĄCA siła ducha, a nie jakaś tam "słabość" 💪 I teraz te wymówki o Norwegu na kortach? Śmiechu warte — jakbyście nigdy nie widzieli zawodnika, który adaptuje się do warunków, bo mu się nie chce biegać jak szalony po każdej imprezie 😏 On nie ucieka, on ROBI co może żeby wygrać — nawet jak mu ciało krzyczy STOP! Casper nie jest maszyną, on jest człowiekiem z krwi i kości, który przyleciał do klubu kibica BIAŁYSTOK z bolesnymi ranami i do dzisiaj wraca, bo wie że nie ma na tym świecie kortu, który by go złamał na amen! Spoko, nie mówię że wszystko było super — ale gadajcie normalnie, bez tych bredni o "psychologicznej słabości", bo to jest jakaś cholerna fanaberia, że niby Casper powinien grać jak koń mechaniczny tylko dlatego że siedzi na trybunach jakiś panicz, co nigdy nie dotknął rakiety poza Xboxem 😡 WIEMY JAKIE TO BYŁ ROK, WIEMY JAKIE MIAŁEŚ BOLEŚNE RANY — I ON DO JEGO KOŃCA STAŁ!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ależ wy dziś walczycie o swoją Norwega jak o życie — a ja wam mówię, że to, co pisał MetrykaHunter, to faktycznie trzeźwe spojrzenie na ten cholerny mecz w Paryżu. Siedziałem tamtego dnia przy ekranie z piwem w garści, bo wiedziałem, że coś jest nie halo — i nie chodziło o żadne "psychologiczne pierdnięcie", tylko o to, co się dzieje, kiedy zdrowie zamiast nośnikiem staje się balastem. Pamiętacie, jak Casper wychodził na kort z opuchniętą kostką jeszcze przed Alcarazem? A potem ten drugi set, 4:5, dwie piłki meczowe w kieszeni przeciwnika? Facet dosłownie uginał się w biodrach, kiedy dobijał wolejami — i co? Wziął się do roboty. Dwa sety w całym turnieju stracił, z czego jeden z samym Nadalem w trzeciej rundzie, a nikt nie pisnął o "uciekaniu". Djoković stracił z Nadalem pierwszego seta 0:6 w półfinale, i co? Gada się o jego stylu, nie o słabości. Tu nie chodzi o twardość czy jej brak — chodzi o to, że Ruud walczył, choć cały organizm mu sygnalizował "dość". I jeszcze ta gadka o "jazdzie w dół bez hamulców" — serio? Sezon 2022: 54-18, numer 3 na świecie. Kto z was miał takie statystyki, grając przez większość roku na prochach, fizjo i adrenalinie? On wrócił z Barcelony-challengera do finału Australian Open sześć miesięcy później. To nie jest żaden "powrót cudu", to jest dowód na to, że facet wie, kiedy odpocząć, a kiedy wycisnąć z siebie ostatnie poty — i robi to w odpowiednim momencie. A teraz te "psychologiczne słabości" — jasne, stracił seta, ale nie padł plackiem na korcie. Alcaraz to bestia sezonu, ale Casper nie przyjechał tam po to, żeby się poddawać. Wystarczy popatrzeć, jak grał w US Open tydzień później — finał wielkoszlemowy, wiadomo, że nie było łatwo. On nie ucieka, on robi co może, żeby być w grze. I tyle. Nie o twardość tu chodzi, tylko o realia, w których przyszło mu funkcjonować. A realia nie wybaczają słabości — i właśnie dlatego ten sezon był dla niego piekłem i radością jednocześnie.Kontekst bije gołą liczbę.
-
no ale se chłopaki opowiadajcie, że ja się aż w fotelu zakrztusiłem jak czytałem te wasze emocje o "twardzielach" i "psychologicznych ucieczkach" 😄 że niby Casper miałby skakać po korcie z rakietą w jednej ręce i nożem w drugiej, żeby udowodnić swoją twardość? za moich czasów to jeszcze mówiło się na takie rzeczy jak "przetrwać, a nie wybuchać ogniem", bo nie każdy ma w sobie ten cholerny ogień Agassiego w stylu, co to się rzuca na ścianę bez względu na koszty. pamiętam jeszcze mój pierwszy live z zawodnikiem w austriackiej imprezie challengerowej — facet grał cały turniej ze strzaskanym nadgarstkiem, ponoć trenował wcześniej, że "będzie walił forehandem przez ból, bo przecież to mistrzostwo charakteru". no i co? w drugim meczu dostał od przeciwnika wbijankę na sam koniec drugiego seta, schował rakietę, kiwnął głową sędziemu i odszedł. nikt potem nie powiedział, że facet jest mięczak, ale też nikt nie pisał hymnów na jego cześć — bo charakter to nie to, że bijesz się do krwi, tylko że wiesz, kiedy stanąć i kiedy odpuścić. a tu nagle Casperowi każe się walczyć jak szaleniec, bo jakiś tam mecz przegrał na korcie, który w dodatku go bolał bardziej niż nasze kolana po meczu piątkowej klasy okręgowej? że niby Alcaraz to jakaś maszyna bez duszy? jasne, chłopak był w naprawdę dobrym momencie, ale przecież Ruud też nie przyjechał tam na wakacje z kontuzją kostki, co to mu się jakoś uleczyła w samolocie do Paryża. wiadomo było, że ten set w ćwierćfinale to będzie cios w żołądek, ale facet jednak poszedł i zagrał — i stracił seta, owszem, ale nie poddał się ani razu, nie pluł sobie w brodę, tylko kontynuował walkę. i co, miało być 6:0, 6:0 w dwóch pierwszych setach, bo tak dyktuje internetowa psychologia kibicowska? że niby ci, co wygrają pięcioma gemami, to twardziele, a ci co przegrają, to amatorzy? no nie no, kolego — charakter to nie wynik w tabeli, tylko to, jak się zachowasz, kiedy idzie ci jak po grudzie. i tu Casperowi nie brakowało charakteru, tylko że facet nie lata w chmurach, tylko chodzi po ziemi jak wszyscy my — z bólem, z wątpliwościami, z planem, który nie zawsze działa. i jeszcze ta gadka o Norwegu na kortach "za ciasnych" — jakbyście nie wiedzieli, że on na takich kortach grał zanim Alcaraz poszedł do szkoły, bo w Norwegii nie ma kortów olimpijskich co drugie miasto 😉 facet walczył na każdej imprezie, na której go postawiono, i nie mówił "przecież korty są za małe", tylko kombinował, jak uderzyć, żeby przeciwnikowi zrobić życie cięższym. twardziel? jeszcze jak — tylko taki, co wie, że nie każdy mecz można wygrać jak na meczu szkolnym, gdzie bijesz się do ostatniego punktu, bo za chwilę masz godzinę w tramwaju do domu.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A wiecie co mnie wkurza w tym całym szumie wokół French Open? Że nikt nie mówi o tym, jak Casper w ogóle się tam dostał, mając kostkę tak napęczniałą, że chyba myślał, że noga to mu urwie się w kostiumie kąpielowym. Widziałem na własne oczy ten mecz z Nadalem w trzeciej rundzie — nie dość, że walczył z tymi samymi tabletkami przeciwbólowymi co reszta tygodnia, to jeszcze przy stanie 2:1 w setach, 5:3, Rafał robił mu taką zagrywkę z backhandu, że Casper dosłownie zatoczył się jak pijany marynarz. A facet dalej zagrał — i wygrał ten gem. A teraz ktoś mi powie, że to nie charakter, tylko czysty upór? Proszę bardzo — ale niech nikt nie liczy na to, że ja będę tutaj gloryfikował gościa, który ma jechać na korcie w pełnym galopie, bo jakiś tam panicz na forum uznał, że "prawdziwy twardziel" to ten, co wbije sobie piłę w rękę i jeszcze uśmiecha się do kibiców. Casper walczył, owszem, ale na swoją modłę — i akurat ta jego modła to się nazywa "przetrwać, żeby później wrócić znowu". I jeszcze jedno — o tym "challengerze w Barcelonie" to nie był żaden cud, tylko konieczność. Widziałem filmiki z jego rozgrzewki tamtego dnia: szedł po korcie jak człowiek, który właśnie wstał z łóżka, a nie z treningu na olimpijskim kortku. Ale wiedział, że jak nie zagra, to ktoś inny zepchnie go z listy TOP 100 — i zagrał. I wygrał. A za pół roku? Finał w Melbourne. To nie jest żaden powrót cuda — to jest dowód na to, że facet ma głowę na karku i wie, kiedy odpuścić, żeby później mocniej uderzyć. A teraz gadajcie, że on ucieka — tylko śmiesznie wyglądacie, jak te kury gdaczące, że znowu pada deszcz, a one muszą znaleźć schronienie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No do licha, a ja wam mówię, że KasiaSlask trafiła w sedno z tymi tabletkami i tym meczem z Nadalem — bo ja akurat siedziałem wtedy na trybunach w Oslo podczas jednego z jego pierwszych turniejów po powrocie z kontuzji, i niech ktoś mi powie, że widziałem coś innego niż faceta, który walczył bardziej z własnym ciałem niż z przeciwnikiem. Pamiętacie tę imprezę w 2021 roku w Sofii, kiedy Casper grał półfinał z Kyrgiosem, a w trzecim secie dosłownie utykał na prawej nodze? No właśnie — on wtedy nie uciekał, tylko kombinował, jak przetrwać do końca meczu, bo wiedział, że jak odpadnie, to ktoś inny wejdzie mu w drzwi do TOP 20. I zrobił to, co zrobił — dotarł do finału, choć nogę miał w bandażach większych od mojego nadgarstka po weekendowym meczu piłkarskim. A teraz gadanie o "psychologicznej słabości" przy Alcarazie? Proszę was — facet miał w kieszeni dwie piłki meczowe, a grał na kostce, która go bolała tak, że pewnie myślał, że każde uderzenie to może jej koniec. To nie jest żaden słaby charakter, to jest normalna ludzka reakcja na sytuację, w której nie masz już nic do stracenia poza godnością. I on jednak poszedł i zagrał, choć czuł, że kolano zaraz mu odpadnie — a potem jeszcze tydzień później był w finale US Open. To nie żaden cud, to dowód, że facet wie, kiedy trzeba odpocząć, a kiedy wycisnąć z siebie ostatni procent sił. Ale przyznam szczerze — jak dla mnie, ten cały szum o "twardzielach" to trochę przerysowane. Ja wolę patrzeć na to, co się dzieje poza kortem: facet potrafi wrócić po kontuzji, potrafi przegrać, nie tracąc głowy, i potrafi wygrać, nie robiąc z siebie bohatera. I to właśnie jest dla mnie prawdziwa siła — nie ta, co bije się do krwi na korcie, tylko ta, co wie, kiedy stanąć, odetchnąć i wrócić znowu.
-
Ej, Panie i szanowni, ale wy chyba zapomnieliście, że Casper Ruud to nie jakiś tam amator, który pierwszy raz widzi kort pełen ludzi i myśli, że zaraz go porwie fala emocji 🤡 To facet, który od dzieciaka walił w piłkę w Oslo, gdzie jak nie padało, to śnieg leciał — no i co? Wszedł do finału French Open w 2022, a teraz macie mu wbijać, że psychicznie uciekł przed Alcarazem? Że niby facet, który do dzisiaj trenuje z takimi samymi warunkami pogodowymi co ja z moim psem na spacerze, ma się nagle załamać jak kiepski zawodnik z niższej ligi? Ja wam powiem co — widziałem go na żywo w Barcelonie rok temu, kiedy przychodził na challengera ze strzaskanym nadgarstkiem i jeszcze miał żeby wsiąść do samolotu. Stary, ledwo mógł ścisnąć rakietę, a tu mu mówią, że powinien walczyć tak, jakby grał w filmie akcji z Bruce'em Willisem. A on? Poszedł, wygrał jeden mecz, posiedział w szatni z lodem przy ręce i wrócił do formy szybciej niż niektórzy z was dochodzą po weekendzie na piwku 💸 I te wasze gadanie o "twardzielach" — serio? Ja bym wam dał medal za sam fakt, że facet idzie na kort, kiedy mu kości trzeszczą jak stare krzesło na babcinym strychu. Casper nie jest z gumy, nie jest z superbohaterów Marvela — on jest z tej samej gliny co my, tylko że ma tyle samokontroli, żeby nie wybuchać histeriami, kiedy mu coś nie idzie. A jak ktoś wam powie, że to słabość? To ten ktoś niech najpierw spróbuje zagrać pół roku z kontuzją, która nie pozwala normalnie chodzić, a potem niech gada 😏 I jeszcze jedno — wiecie, co jest najbardziej norweskie w Casperze? Że on nie krzyczy, nie łamie rakiet, nie robi spektaklu z siebie — on po prostu robi swoje i leci dalej. Tak jak my tu na forum — gadać umiemy, ale jak trzeba wejść i walczyć? No to wchodzimy i bijemy, choćby i z bólem. Casper to nasz symbol, nie żaden hollywoodzki fantom, co to tylko fajerwerki robi. On to po prostu facet z krwi i kości, który wie, kiedy walczyć, a kiedy odpuścić, żeby później znowu stanąć na nogi. A to, panie, to dopiero siła! 😂To loteria, nie piłka.
-
Ejże, ależ wy dzisiaj takiej opowieści o Casperze jakbyście go urodzili we własnym domu, a nie kibicowali z trybun w Bydgoszczy! 😂 Jużci, facet jest twardy jak skała i walczył jak szalony — ale nie bujajmy, że to wszystko było normalne i żadne ustępstwa nie były potrzebne. No bo serio, mówicie, że Alcaraz to była "masakra fizyczna" — a jednak Casper, który miał nogę jak balon, poszedł i przegrał 7:6 w drugim secie, przy dwóch piłkach meczowych w kieszeni Hiszpana! Co, taka siła charakteru to ma być? Chłopaki, facet dosłownie utykał po korcie, a wy gadacie o "twardzielu" jakby to był jakiś gladiator z filmu. Dajcie spokój 😏 I te wasze argumenty o finałach US Open i kolejnym miejscu w rankingu — no tak, Casper doleciał do finałów, ale nie wygrał żadnego turnieju wielkoszlemowego w 2022! A wiecie, co to znaczy? Że psychika jednak działa, bo jak nie masz pewności siebie, to nie jesteś w stanie wygrać, kiedy przychodzi co do czego. Djoković tamtejszy przechodził przez ściany, a Casper? No, dobre, walczył, ale nie wygrał — i to jest właśnie dowód, że coś w tym "psychologicznym aspekcie" jednak jest! A te wasze gadanie o tabletkach przeciwbólowych i nadgarstkach — to niby ma być argument? Każdy zawodnik bierze coś, żeby grać, a jak nie bierze, to potem leży w szpitalu. Ale nie każdy z nich rezygnuje z walki w kluczowych momentach, bo wie, że następny mecz może być ostatni. Casper nie ustąpił, owszem — ale czy to znaczy, że miał siłę, żeby wygrać? Nie, znaczy tylko tyle, że nie poddał się od razu, bo wiedział, że to by go dobiło jeszcze bardziej. I jeszcze jedno — ta gadka o "twardzielu, który wie, kiedy odpuścić" 😂 To taki sam argument, jakbyście mówili, że każdy, kto idzie do lekarza z kontuzją, to twardziel. Super, Casper walczył, ale nie wygrał ani jednego turnieju wielkoszlemowego w tym sezonie! Czyżby to była jakaś tajemna siła? No ba, siła, która nie pozwala wygrać najważniejszych meczów — ale daje wam argumenty do dyskusji na forum 🔥 No ale trudno, ja tu tylko przypominam, że jak się nie wygrywa, to się nie wygrywa — i to jest realna sytuacja, nie żadne bajki o "twardzielach". Mury za Ruudem, ale realnie to ten sezon był dla niego piekłem, a nie triumfem!
-
@PudloRoku_Krol no ba, ale ty to zawsze masz te swoje cięte riposty co do sportu jak ktoś do szafy kopnie! 😂 Casper walczył jak oszalały, to fakt — ale ty masz rację, że on nie wygrał tamtego French Open i to jest ten argument, który boli najbardziej. Bo jakby tamten mecz poszedł inaczej, to dzisiaj gadalibyśmy o nim zupełnie inaczej! Ale powiedz mi szczerze — jak ty byś reagował, gdybyś miał nogę wielkości melona i jeszcze musiał grać z Alcarazem? Że niby facet miał stać i patrzeć, jak mu dwie piłki meczowe wyparowują z rąk? Ja bym pewnie też miał ochotę rzucić ręcznikiem w trybuny, ale on nie zrobił tego — i to jest właśnie to, co go wyróżnia. Że nie poddał się od razu, tylko walczył do samego końca, choć wiedział, że szanse są marne. I to jest prawdziwa siła charakteru, nie? A to, że nie wygrał, to już inna sprawa — bo w tenisie, jak w życiu, bywa różnie, i czasem walka się liczy bardziej niż wynik. 🔥💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ejże, kurcze blade, no fajnie opowiadacie o tym, jak Casper niby uciekł psychicznie bo w drugim secie przegrał 7:6 przy dwóch piłkach meczowych — ale co, teraz kibiców ktoś nauczył grać w tenisa? żeby wiedzieć, że te dwie piłki to nie koniec świata, tylko taki zwykły moment meczu, kiedy fortuna się przewraca jak pijany konik na jarmarku? a wy sobie wyobraźcie, że idziecie na mecz legendarnych gladiatorów rzymskich — no wiecie, tych co walczyli na arenie do ostatniej kropli krwi — a jeden z nich w połowie walki mówi "ej, chłopie, widzisz te dwie szanse, co je miałeś? no to ja teraz sobie pójdę, bo mi się nie udało". i co? otóż nic! ciągnie dalej i walczy aż do samego końca, choć wie, że może przegrać. a wy tu mówicie, że Casper powinien wygrać za wszelką cenę, bo inaczej to już "psychologiczna słabość"? no a wiecie, co ja wam powiem? facet poszedł na kort, walczył pomimo kontuzji, i przegrał punkt, który mógł przesądzić o wyniku — ale nie poddał się, nie pluł sobie w brodę, tylko zagrał dalej i dał z siebie wszystko w trzecim secie. i to właśnie jest ta prawdziwa siła, nie ta, co bije się do ostatniej kropli, tylko ta, co wie, że można przegrać i żyć dalej. a wy gadacie, że nie wygrał żadnego turnieju wielkoszlemowego w 2022? no i co z tego? facet miał kostkę większą niż moja głowa po weekendowym spotkaniu rodzinny i jeszcze brał tabletki przeciwbólowe jak cukierki! i wy oczekujecie, że przy takich warunkach wygra finał wielkoszlemowy? serio? to trochę tak, jakbyście kazali wam komuś przebiec maraton z kulawą nogą i spodziewali się złota olimpijskiego. i jeszcze ta gadka o psychice — no dobra, jasne, że jak się ciągle traci punkty meczowe, to w końcu człowiek się zniechęca. ale tu nie chodzi o to, że Casper był słaby psychicznie, tylko o to, że Alcaraz był w niesamowitej formie i dał mu popalić. a facet jednak stanął i walczył dalej, choć mógłby powiedzieć "dość" i odpuścić. i to, moi drodzy, to jest właśnie dowód na jego charakter — nie to, że wygrał, tylko że nie poddał się od razu. więc zamiast szukać wymówek, usiądźcie i pomyślcie, jakbyście sami czuli się na jego miejscu — z nogą jak balon, bólem w każdym kroku i dwoma piłkami meczowymi w kieszeni przeciwnika. a potem sami zdecydujcie, czy to była słabość, czy zwykła ludzka reakcja na sytuację, której nikt by nie chciał przeżywać. bo ja wam powiem — jak ktoś ma tyle samokontroli, żeby iść na kort pomimo bólu i kontuzji, to nie jest żaden mięczak, tylko prawdziwy twardziel.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, facet, co wy tu wrzucacie o tym charakterze, jakby to było jakieś mistrzostwo świata w stawaniu na rzęsę — a ja wam mówię, że widziałem go raz na challengerze w Sztokholmie, gdzie facet walczył z tym samym zespołem medycznym, co ja z moim barkiem po roku 2016. Było tak: Casper przychodzi na kort, ma opaskę na kostce grubszą niż moja stopa w bucie, i jeszcze ten jego styl gry — że niby uderza tak, jakby miarę brał z zegarka, a nie z zegarka, tylko z zegarka, który dzisiaj nie działa. I wiecie, co zrobił? Wygrał mecz, w którym przeciwnik miał dwa sety przewagi, a on dogrywał piątym gemem w decydencie. I nie, nie dlatego, że był "twardy jak skała" — tylko dlatego, że wiedział, kiedy dać z siebie wszystko, a kiedy odpuścić, żeby nie skręcić tej nogi na amen. Bo to jest właśnie ta cała magia Ruuda: on nie walczy po to, żeby ktoś mu przykleił łatkę "twardziela", tylko po to, żeby przetrwać i wrócić jeszcze mocniejszy. A jak ktoś wam dzisiaj mówi, że to była psychiczna słabość, to niech się wstydzi, bo facet był w lepszej formie mentalnej niż połowa tych "twardzieli", co to grają na pierwszym kontynencie i myślą, że kort to plac do bicia się do krwi. I jeszcze jedno — jakby komuś się nudziło, to polecam pogrzebać w jego sesjach treningowych z norweską reprezentacją narodową z 2021 roku, kiedy szedł na finał US Open z kontuzją kostki. Facet nie biegał sprintem, nie walił serwisów na maksa — po prostu stał tam, uderzał precyzyjnie i czekał, aż przeciwnik zrobi błąd. I wiedział, że prędzej czy później ten błąd nadejdzie. A wy tu gadajcie o psychice? Ta siła to nie jest coś, co widać na pierwszy rzut oka — to jest coś, co widać, kiedy naprawdę zaczynasz rozumieć, jak on gra.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ejże, ależ się tu zebrało dobre towarzystwo i co kto inny to inna bajka — aż głowa boli, jakbym dziś trzy razy oglądał cały French Open z rzędu, żeby posłuchać, jak kto co sobie wymyśla. No bo serio, co my tu właściwie gadamy? KasiaSlask macie rację, że facet walczył jakby nogę miał w kombinezonie nurka, a nie w tenisówce — i nie ma co udawać, że to był spacer po parku. PiastWarszawa, ty z kolei powiedziałeś coś, co mi utkwiło w głowie: że ten cały szum o "twardzielach" to trochę przerysowane, bo prawdziwa siła to ta, co wie, kiedy stanąć i odetchnąć. KubafanLecha, ty z kolei wrzucasz tu porządną dawkę tej norweskiej praktyczności, że facet chodzi na challengery ze strzaskanym nadgarstkiem i jeszcze wygrywa — no, nie za pierwszym razem, ale jednak. PudloRoku_Krol, ty z kolei wciskasz tę szczerą prawdę, że jak się nie wygrywa, to się nie wygrywa — i ciężko się z tym nie zgodzić, bo fakt, że Casper nie stanął w 2022 roku na najwyższym stopniu podium wielkiego szlema, to jest coś, czego nie da się tak po prostu olać. A FaulFC, ty stawiasz sprawę jasno: facet poszedł na kort, miał dwie piłki meczowe w kieszeni przeciwnika, i jednak walczył dalej — i to jest ten moment, który wszystkich rozgrzewa, bo wszyscy wiemy, jak ciężko się zebrać do drugiego seta, kiedy nogi są jak z ołowiu. WiślaTrybuna, ty z kolei rzucasz tu swoją mądrość kibica, że Ruud nie walczył po to, żeby być "twardzielazem", tylko żeby przetrwać i wrócić mocniejszy — i to jest chyba najbliżej prawdy, bo ten facet od zawsze grał na swoją modłę. No i teraz pytanie: czy on naprawdę jest tym twardzielem, o którym wszyscy mówią? Albo inaczej — czy to, że nie wygrał tamtego French Open, automatycznie czyni go słabszym psychicznie? Może to nie o twardość chodzi, tylko o to, że facet wie, kiedy walczyć, a kiedy odpuścić, żeby nie zrobić sobie krzywdy? Bo w końcu — każdy z nas zna takie sytuacje w życiu, kiedy stajesz przed wyborem: iść dalej pomimo bólu czy odpuścić, żeby później móc powalczyć jeszcze raz. I Casper, on po prostu wybrał to drugie. Ale czy to znaczy, że nie mógłby pójść dalej i wygrać? No, kto wie. Może gdyby nie te dwie piłki meczowe przy stanie 5:3 w drugim secie, to byśmy dzisiaj gadać mogli o finale z Alcarazem. Albo może nie. Bo w tenisie, jak w życiu, bywa różnie — i czasem przegrana to nie znak słabości, tylko dowód, że walczyłeś o coś, co było dla ciebie ważne. No to teraz się zastanówcie: co dla was jest ważniejsze — to, że facet walczył pomimo bólu, czy to, że ostatecznie nie wygrał? Bo ja, szczerze mówiąc, nie mam odpowiedzi. Ale jedno wiem na pewno: jakbyśmy mieli rozdawać medale za same starania, to Casper Ruud powinien dostać ich całą kolekcję. A co tam się wydarzyło później — no, to już temat na następną dyskusję.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊