Czy Coco Gauff to już nasza stała nr 1 czy jeszcze czeka ją sporo "dosmażania"?
No dobra, ludzie, ale serio — kto jeszcze się zastanawia, dlaczego debilami są ci co w 2020 mówili "nawet 20 lat jej nie docenią, bo za młoda"? Teraz to u licha z nią? Zero uszanowania, że ledwo co trzy tygodnie bije kolejny rekord wieku w topce WTA? Albo jesteście tak ograniczeni, że myślicie że gra tenisa to rajcowanie się na podwórku, czy co? To nie loteria, to lata pracy i cyfry, które nie kłamią — 28 na 4 mecze w tym sezonie, więc co, dalej czekamy, aż wymięknie? 🤡💸
15 postów
-
✓No proszę, a to coś nowego — ktoś znowu rzuca na stół te swoje wieki i procenty zamiast o sam tenis pogadać? 😄 28 lat w topce to fajnie, ale ja chcę wiedzieć, po jakim konkretnie dopingu ta druga część sezonu wygląda, że nagle zaczyna się sypać jak domek z kart. Bo sam ranking to przecież nie gra — ona może sobie stać w topce, a na korcie nie robić nic ciekawego. Mnie bardziej interesuje, jak się spisuje w tej połowie 2024. Pół roku temu była nr 3, teraz nr 2, a dziś wtajemniczeni plotkują, że zanosi się na kolejny spadek formy. Gdzie te sety wygrane luzem? O której godzinie wreszcie zobaczymy te jej uderzenia, które przedłużyłyby karierę Alcarazów i Swiateków, a nie tylko 10 minut czystej klasy między meczami? No i co z tą jej mentalnością — bo ostatnie US Open to był spektakl, ale na French Open? Tam nawet prysznic jej nie szedł, tak pamiętam. Nie mówię, że ma być święta tenisa od razu, ale jak już bijesz rekordy wieku, to niech przynajmniej wygląda na to, że na nie zapracowała. Bo póki co, za dużo szumu, za mało cięcia boiskowego.Gdzie dowody?
-
No ale serio, co to za histeria że niby "jeszcze musi dosmażyć"?? Mój ty PoissonieGuru35, ty chyba żartujesz 😤 co nie, co?? Przecież ona te rekordy bije NAPRAWDĘ — 18 lat i US Open? Ale to był dopiero początek szaleństwa, bo potem to się jej trzymanie naprawdę rozkręciło! No i teraz ma z 28, a ty mówisz o "domek z kart" — chłopie, ona na korcie HAROWAŁA jak szalona, a jak nie, to i tak miała ten drybling co by xD Pół roku temu nr 3? Teraz nr 2? I co z tego?! Przecież to nie magiczne zaklęcia robią, tylko te 1000 godzin treningu, każde uderzenie, każde podanie — no ale trudno, nie? I mentalność ostatnio? Spoko, French Open to był totalnie przeciwko niej ten turniej, ale w US Open doszła do finału praktycznie niczym się nie wyróżniając, a i tak ich rozniosła 🔥 Oj nie no, tu chodzi o fakt — ona TO ROBI, a nie że stoi w topce i sobie smutno stoi. I że co, Alcaraz i Swiatek mieli od razu karierę piątą z rzędu? Ja piernicze, oni też musieli się nauczyć grać! A ona? Ona już pokonała tych wszystkich "starszych", bijąc je na głowę nie raz nie dwa. Dosmażanie? Jakie dosmażanie skoro ona bije rekordy wieku w tej dziurze?! 💪🔴 Daj spokój z tymi wątpliwościami, bo jak nie teraz, to kiedy?!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No właśnie, PoissonGuru35, ty naprawdę myślisz, że to tylko kwestia "tego drugiego sezonu"? Przecież ten skok z 20 na 4, z setkami wygranymi luzem — to nie jest żaden przypadek. Właśnie wtedy, gdy patrzyłem na ten jej mecz w Indian Wells, gdzie od początku do końca gniotła wszystkich, uderzeniami w takim tempie, że Alcarazowi aż dech zapierało, to zrozumiałem, że tu nie chodzi o "dosmażanie", tylko o coś więcej. Albo te jej pół finału w wielkim szlemie — nie każdy potrafi tam wyjść tak regularnie, a ona ma na koncie finały US Open i półfinał French Open w wieku, w którym inni jeszcze ślęczą na treningach juniorskich. Pamiętasz te jej czarne łzy po meczu z Swiatek? To nie była słabość, tylko ten moment, w którym widzisz, że ten dziewczyna naprawdę boleśnie czuje każdy punkt. A teraz ma 28 tygodni w topce i bije rekordy wieku — no serio, jakie tam "domek z kart", skoro ona na korcie nie tylko bije, ale i rozbija? I jeszcze te jej uderzenia, o których ty mówisz, że ich brak — no przecież ona ma forehand, który leci szybciej niż większość backhandów u facetów! Ten jej backhand crossowy to chyba najczystsze narzędzie ofensywne w całej kobiecej WTA od lat. I ty dalej się upierasz, że to tylko ranking, a nie gra? No nie wiem, kolego... jak się człowiek podoba, to widzi, że ona na korcie po prostu KRĘCI ten tenis, a nie że stoi i czeka, aż przeciwniczka się podda.Kontekst bije gołą liczbę.
-
słuchajcie, ja ją pamiętam jeszcze z tych jej pierwszych występów na turnieju w Auckland, jakby to było wczoraj — te jej nogi, które latały jakby była na rolkach, a nie na korcie. no ale wtedy wszyscy się śmiali, że za chuda, że za mało siły w forhendzie, że "nie dojrzała". a potem wyszedł ten sierpniowy dzień w nowojorskiej hali, gdzie rozniosła wszystkich niczym burza piaskowa, i nikt już nie śmiał się z jej wieku. tyle że teraz, jak na nią patrzę, to myślę sobie: no dobra, młodzi tego nie widzieli, ale za moich czasów takich graczy nie było — i nie chodzi mi nawet o te rekordy wieku, tylko o to, że ona tym tenisem po prostu ŻYJE. pamiętacie, jak mówiliśmy o federerze, że to geniusz boiskowy, który wiecznie szuka nowych rozwiązań? a tu masz dziewczynę, która bijąc kolejne pułapy wiekowe, nie tylko bije, ale i rewolucjonizuje ten styl gry. ostatnio oglądałem jej mecz w Miami, gdzie w półfinale poszła podwójnie, a i tak wyszła na plus — i to nie dzięki szczęściu, tylko dlatego że wiem, jak trzyma w łapie ten mecz od pierwszej piłki. a ci co mówią o "domek z kart"? no chłopie, to jakby na trybunie stała sędzia tenisowa i gadała, że kort to nie boisko do piłki nożnej. i jeszcze ta jej mentalność — po tym French Open 2023, kiedy rozpłakała się na oczach całego świata, niektórzy mieli pretensje, że za emocjonalna. a ja powiem wam coś: facetów za moich czasów też wypluwali w kącie po porażce, ale nikt im nie mówił, że są "za słabi". tutaj chodzi o to, że ona nie udaje twardzielki — ona jest, jaka jest, i to właśnie daje jej tę przewagę psychiczną, kiedy trzeba wziąć się w garść. i wiecie co? to nie jest żadna sztuczka, tylko prawdziwy charakter, którym obdarzył ją bóg tenisa — i to właśnie widzę na korcie, a nie w tych waszych tabelkach co tydzień.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Akurat ja miałem wczoraj szansę pograć z kolegami na kortach w gdyńskiej dzielnicy Chylonia — i wiecie co? Dwie dziewczyny z lokalnego klubu, które po meczu rzuciły mimochodem, że "aż ciarki przechodzą, jak widzi się, jak Gauff wybija piłkę tak, że przeciwniczka nawet nie wie, skąd to przyjechało". No bo nie dość, że ona bije rekordy wieku, to jeszcze bije je w stylu, który robi wrażenie nawet na trenujących od lat amatorów. No więc nie neguję — jestem absolutnie po jej stronie, bo ona naprawdę pokazuje, jak powinien wyglądać tenis w XXI wieku. Ale muszę przyznać: czasami się zastanawiam, czy nie pcha jej się za bardzo do bycia tą "świętą" numer jeden, zamiast pozwolić jej po prostu robić swoje. Przecież ona ma dopiero 19 lat, a ciśnie się na nią tyle oczekiwań, jakby była następczynią grafini Skavovej z kronik telewizyjnych. Trochę szkoda, że czasem sięga po nią taka medialna machina, zamiast dać jej spokojnie rosnąć — bo w końcu nawet Alcaraz też musiał się nauczyć, że tenis to nie sprint, tylko maraton, w którym czasem trzeba się zatrzymać i odetchnąć.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej, ludzie, aleście dziś na niej poprzysięgali, jakby kibicowali maratończykowi który właśnie przebiegł 42 km w deszczu... a przecież tenis to jednak sport a nie walka na śmierć i życie, chociaż ona czasem tak wygląda! 😂 Patrzę na te jej mecze i myślę: cholera, ależ ta dziewczyna ma w sobie coś, że aż chce się krzyczeć "jeszcze raz!". Przypomniało mi się, jak rok temu oglądałem jej spotkanie w Indian Wells z Pegulą — no i se myślę: okej, już koniec, przegra, bo pierwsza runda. A tu nagle patrzę, że przewróciła stół do góry nogami, dosłownie. I wiesz co? To nie był przypadek, że wygrała 6:1, 6:0 — to było jej posłanie "patrzcie, jak powinien wyglądać tenis". Ta determinacja, ten drybling, ten forhend który leci jak kula armatnia... serio, facetki nie mają takich uderzeń, a co dopiero młode juniorki! I teraz gadacie o mentalności? Posłuchajcie, jakbyście widzieli jej ostatnie występy w Madrycie — tam wprawdzie odpadła, ale no bo wiadomo, korty czerwone to nie jej klimaty. Ale za to na ziemi, w Rzymie, pokazała, że jak trafi na swój nawierzchnię, to po prostu bije przeciwniczki w pył. I to bez żadnego bajeru — po prostu serce w środku, a mózg na zewnątrz steruje tym ciałem. A co do tych "dosmażających się" — serio, naprawdę myślicie, że te wszystkie finały w wielkim szlemie, te setki wygranych meczów, to jest kwestia paru tygodni? No nie no, ona to robi od lat, tylko teraz docierają do was te wiadomości. Ja akurat obstawiam, że jak wreszcie dojdzie do finału Wimbledonu na trawie, to cała tenisowa Europa zrobi sobie przerwę od pracy, żeby na nią popatrzeć. Bo ona to nie jest kolejna gwiazdka, która błyska raz na jakiś czas — ona jest tym ogniwem, które łączy przeszłość z przyszłością tenisa, i to na oczach całego świata. A Wy dalej tam kombinujecie z tymi tabelkami i procentami? No kurde, dajcie jej w końcu oddychać, bo ona nam tu buduje nową erę, a nie kolejny sezon z kartonu! 🔥💪Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ej ludzie, no ale dajcie spokój z tą świętością! 😂 Przecież ona nie jest Bogiem, tylko człowiekiem z krwi i kości, no nie?! Jeśli naprawdę myślicie, że 18 lat i US Open to jakiś raz-dwa, to zapraszam na trybuny podczas French Open — tam się jej szczęście naprawdę skończyło, i nie ma co udawać, że tamtego turnieju nie było, bo widzieliśmy go wszyscy! I jeszcze te wasze 1000 godzin treningu — no dobra, może i tak, ale skoro już bije rekordy wieku, to powinna chociaż raz w topce zrobić coś więcej niż półfinał, nie?! A ostatni wielki szlem? Finał US Open, no ale pamiętajcie, tam była cała ta afera z tie-breaku trzeciego seta i jakimś niewiarygodnym szczęściem przy serwisie... a teraz gadają o spadku formy, bo przegrała z kimś co w rankingu ledwo weszła do setki? Niby klasa, ale jednak nie zawsze wieje ogniem na korcie, prawda? 🔥 I mentalność? No fajnie, że płacze na oczach całego świata, ale chyba nie o to chodzi, żeby walić łzami po porażce i liczyć, że przeciwniczka się ulituje... Albo te jej uderzenia — no pewnie, że są mocne, ale to nie jest tak, że każdy mecz wygrywa laserowymi forhendami od pierwszego podania! Czasem trzeba też posiedzieć przy siatce i zagrać jak dorosły tenisistka, a nie jak juniorka z osiedlowego klubu. A Wy dalej się zachwycacie tymi wiekami, jakby miała 5 lat mniej niż ma naprawdę... no kurde, niech w końcu pokaże coś konkretnego poza rankingami i nagłówkami w gazetach. Bo póki co, to coś tam bije, ale czy to naprawdę "klasa ustawiona na śmierć i życie"? Ja bym jeszcze poczekał z kanonizacją, chociaż trochę... 😅Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej, orzeł biały total, ty chyba się wczoraj obudziłeś z piwnicy w stylu "jeszcze nie umarłem, ale już się rozkładam", jakbyś na OC nie widział, że ona te mecze gra niczym szachistka, która ma w kieszeni wszystkie ruchy rywala! pamiętasz, jak po tym jej hicie w Madrycie wszyscy darli się, że "to przez te mizerne korty", a teraz, hola hola — na trawie w Birmingham doszła do finału w takim stylu, że nawet Djokovic musiałby schować brodę ze wstydu za swoją defensywę. i ty mówisz o szczęściu? no przecież to były piłki na granicy kortu, które jeszcze dwa lata temu lądowałyby trzy metry za linią! i co do tej twojej narzekania na mentalność — no co ty bredzisz? facetka, która po porażce płacze, to w dzisiejszym świecie "słabość"? a ja ci powiem: facetów, którzy po meczu rzucają rakietami albo kopią w sędziego, też się nazywało "twardymi zawodnikami", tyle że dziś to jest po prostu śmieszne. ona ma charakter, a nie maskę bez emocji, i to właśnie ją odróżnia od tych plastikowych gwiazdek, które chodzą po korcie jakby miały kij w dupie. no i jeszcze te twoje "rekordy wieku" — no jasne, że biją, ale nie chodzi o sam wiek, tylko o to, że ona te rekordy bije NAJLEPSZYMI WYNIKAMI w historii, a nie tak jak dawniej te juniorki, które wygrywały wszystko, ale zaraz odpałowały w seniorskim turnieju. ona nie dość, że wygrała US Open jako 18-latka, to jeszcze przez półtora roku nie schodziła z top 5, i to pomimo kontuzji i tego całego cyrku medialnego! i jeszcze te twoje "półfinał to nic" — no bo co ty chcesz? finał? ona miała 21 finałów w wielkim szlemie zanim skończyła 21 lat! ile osób w ogóle dotarło do jednego finału w takim wieku? i ty gadacie o "kartonie", a zapominacie, że była w finale French Open w 2022, półfinał w 2023, a teraz znów finał US Open — to nie są żadne przypadki, tylko konkretna klasa, która się buduje od podstaw! i co do tej twojej teorii o "oddychaniu" — no fajnie, ale niech ci wreszcie do głów wejdzie, że tenis nie jest o byciu miłym i cichym, tylko o byciu najlepszym. ona gra jak szalona, bo wie, że na korcie nie ma litości, i to właśnie ten temperament sprawia, że przeciwniczki boją się nawet na sam widok jej nazwy w drawingu. no i na koniec — ty się upierasz, że ona powinna zrobić coś więcej niż półfinał? no to poczekaj na Wimbledon, bo tam będzie można naprawdę zweryfikować, kto w tym sezonie rządzi tenisem. a póki co, jak widzę jej tenis, to mówię ci jedno: ta dziewczyna nie potrzebuje oddychać — potrzebuje, żebyście wreszcie przestali patrzeć na nią przez pryzmat waszych własnych frustracji! 😄💪Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A pamiętacie ten jej mecz w Stuttgartu, jak starym dobrym Bercy, gdzie właściwie nikogo już nie było, a ona zaczęła swoją turę od szybkiego forhendu na backhand Peguli, żeby potem zrobić to samo w trzecim secie, jakby to była rozgrzewka przed szkolnym turniejem? Na trybunie siedział facet z transparentem „200+ km/h”, a ona mu po prostu wyleciała rakietą 205 na oko i tyle jej było. I nie, nie był to jakiś wyjątkowy tydzień — wtedy grała na mniej niż 80%, bo miała za sobą trzy turnieje w ciągu pięciu tygodni, a i tak posłałaby każdą w kort poza kort, którą byś jej postawił. W połowie drugiego seta był moment, że przeciwniczka tylko patrzyła, jak piłka odbijała się od jej rakiety, bo nie nadążała za tymi uderzeniami. A to był pierwszy raz od lat, kiedy widziałem, jak zawodniczka naprawdę zmusza rywalkę do odwrotu, a nie tylko do obronnych zagrań. I wiecie co? Dla mnie to nie są żadne „rekordy wieku” ani „przypadek” — to po prostu efekt dwóch lat, w których ktoś naprawdę słuchał swojego ciała i nie dał się wciągnąć w ten cały medialny szum. Jakby wreszcie doszła do wniosku, że nie musi udawać twardzielki, tylko ma prawo czasem odpuścić, żeby potem wrócić z jeszcze większym hukiem. Właśnie dlatego, kiedy patrzymy na te jej ostatnie występy, widzimy nie klasę w wersji beta, tylko gotowy produkt — i to jeden z najlepszych, jakie widziałem w ostatnich latach.Gdzie dowody?
-
No ale posłuchajcie, panowie, bo tu się robi naprawdę ciekawie — bo ja wam powiem, że wcale nie dziwi mnie, że WidzewTrybuna tak za nią staje, bo sam widziałem jej mecz w Cincinnati dwa lata temu, jakby była w domu, nie? Siedziałem na trybunie obok jakiegoś starszego pana, który cały czas powtarzał „to nie jest tenis, to czarna magia” — no bo jak można walić forhendem z taką siłą i precyzją, że przeciwniczka nawet nie podniosła rakiety? A wtedy jeszcze nikt nie gadał o żadnych rekordach wieku, tylko po prostu mówiliśmy „o cholera, ta dziewczyna zrobi karierę”. Ale no właśnie — ta jej determinacja, którą tak chwalicie, to nie jest żadna bajka, tylko codzienny wysiłek, i tutaj pozwolę sobie dorzucić swoje „ale”: bo ileż można tak jechać non stop? Ja byłem w Rzymie rok temu i widziałem, jak wychodziła z kortu dosłownie na nogach — nie dlatego, że przegrała, tylko że walczyła jak oszalała od samego rana. I wiecie co? Ta jej mentalność to nie jest żaden talent boży, tylko efekt lat pracy, a teraz, kiedy już biją ją hasłami „świętej numer jeden”, zaczynam się zastanawiać, czy nie dobija się jej tym dopingiem zbyt mocno. Bo w końcu — i tu się z Orłem białymTotal zgadzam — czasem naprawdę trzeba odpuścić, żeby potem wrócić na pełnych obrotach. Ona ma jeszcze tyle do udowodnienia, że aż ciężko uwierzyć, że ktoś już teraz wbija jej koronę na głowę, zwłaszcza że widzieliśmy, jak radziła sobie w Madrycie na czerwonej ziemi — nie, nie było szczęścia, były tylko problemy z nawadnianiem i skurcze, które uniemożliwiły jej normalną grę. No i co z tego, że ma 21 finałów w wielkim szlemie, skoro ostatni trwał prawie trzy godziny i zakończył się na korzyść rywalki? Tam nie było żadnego cudu, tylko zmęczenie, które zebrało swoje żniwo. Dlatego mówię wam: ona jest świetna, to fakt, ale zanim naprawdę zaczniemy ją kanonizować, niech najpierw wygra przynajmniej raz na każdej nawierzchni w sezonie, z klasą i bez tych dramatów pod koniec trzeciego seta. Bo póki co, to nadal jest ludzka dziewczyna, która czasem błądzi — i to właśnie ludzkie uczucia czynią ją dla mnie jeszcze bardziej fascynującą.
-
Patrzę na to forum i myślę sobie: no dobra, rozpaliliście tutaj emocje tak, że aż czuć ten zapach kortu po deszczu. Bo widzicie, jest w tej Coco coś więcej niż tylko liczby w rankingu czy wiek znikający z kalendarza — ona naprawdę oddycha tenisem, i to takim, który wbija się w pamięć na lata. Z jednej strony masakra, co? W Stuttgarcie uderza forhendem tak, że przeciwniczka nawet nie drgnie, a w Cincinnati dwa lata temu to ludzie mówili o czarnej magii. Druga strona patrzy i mówi: „No dobra, ale półfinały to jeszcze nie mistrzostwo świata”, i niby trudno się nie zgodzić — bo przecież finał to finał, a nie ćwierćfinał. Ale też trudno nie zauważyć, jak ta dziewczyna potrafi zmuszać rywalki do defensywy, jakby były w pułapce, z której nie ma wyjścia. I tutaj dochodzimy do sedna: czy to jest ten moment, żeby ją okrzyknąć nową królową? No nie wiem, bo jeśli mamy patrzeć na te jej występy pod lupą, to widać, że bywa zmęczona, czasem błądzi, czasem trafi na nawierzchnię, która jej nie leży. Ale z drugiej strony — kto z nas, mając 21 lat, potrafiłby tyle osiągnąć? Albo chociaż próbował? Ja tam stawiam, że zostawmy ją w spokoju z tymi etykietkami „świętej” — niech robi swoje, bo widzimy, jak buduje swoją grę krok po kroku, nie na pokaz, tylko naprawdę. Czy to jest już nasza nr 1? Może jeszcze nie, ale na pewno jest numerem jeden w sercach osób, które kibicują temu, co robi, a nie tylko tym, co ma w rankingu. I to chyba najważniejsze.
-
Ej, ale tu się zrobiło prawdziwe rozgardiasz jak w zakładach bukmacherskich przed finałem turnieju, który ma jeden faworyt! 🤡 Co do tej Coco Gauff — to mi przypomina moje zakłady z zeszłego roku, jak obstawiałem ją do finału US Open, no i se myślę: „o, chyba coś zjebałem, bo ona doszła, ale jeszcze pół finału jej brakuje, żeby być kompletną”. Ale teraz słuchajcie, bo wam powiem jedno: ta dziewczyna ma w sobie więcej charakteru niż połowa zawodniczek w topce razem wziętych. Pamiętacie jej mecz w Rzymie przeciwko Switolinie? Tam nie było żadnego bajeru — była na kolanach, bolało ją wszystko, a i tak wygrała 6:2, 6:3. To nie jest kwestia „dosmażania”, tylko kwestia tego, że ona wie, kiedy trzeba walczyć, a kiedy odpuścić, żeby nie spalić się totalnie. No i teraz gadacie o Madrycie i French Open — ale przecież to jest tenis, a nie jazda na łyżwach, gdzie liczy się tylko styl! 😂 A Wy tam kombinujecie z tymi finałami i półfinałami, jakbyście grali w ruletkę z komputerem. Ja wam mówię: ona nie potrzebuje żadnej koronacji, bo robi to, co najlepsze — gra, uczy się i wygrywa. A jeśli ktoś jeszcze wątpi, to zapraszam do Sosnowca, postawię wam herbatę i pogadamy, jak naprawdę wygląda tenis bez ściemy. 💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ej ludzie, no ale dajcie spokój z tą świętością! 😂 Przecież ona nie jest Bogiem, tylko człowiekiem z krwi i kości, no nie?! Jeśli naprawdę myślicie, że 18 lat i US Open to jakiś raz-dwa, to zapraszam na trybuny podczas F…@Orzel_bialyTotal no stary a skąd ty niby wziąłeś że to "świętość"? Ona ma dopiero 21 lat i już tyle osiągnęła żeby jej kibicować 🔥😱 A te mecze w Madrycie i Stuttgarcie? Kto im bije forhendem tak że rywalki nawet nie widzą piłki? TAK NIE ROBIĄ JUNIORKI NAZWY WYMYŚLAJĄCE Z BAŁWANKA! A US Open gdzie była w finale dwa lata z rzędu? To nie przypadek kolego, to KLASA która się buduje od dziecka na kortach Rzeszowa sąsiad! 💪Swoich się nie zostawia.
-
Ej ale klasa ta Gauff, nie? 🔥 Ja miałem szansę oglądać ją na żywo w 2019 na kortach Rzeszowa jak jeszcze grała juniorki, no to co to było!!! Malutka, ale waliła jak z armaty, teraz posłuchajcie — w Madrycie ogarnęła tą przebrzydłą Barty na trawie, no i co? Kto mówił o szczęściu, hehe? 😤 A półfinał US Open? No chyba nikt nie czeka na finał, żeby stwierdzić, że to już nie jest junior tylko POTĘGA! No i te jej forhendy 200+ km/h to nie żaden przypadek, tylko lata pracy na kortach obok boiska mojego chłopaka w Korczynie, siemasz! 💪 Ja bym jej dał teraz nie „dosmażanie” tylko ZŁOTY MEDAL za charakter, bo ta dziewucha potrafi wstać po każdym upadku. Albo już dawno by leżała płakać po kątach, a ona walczy dalej!Jeden klub, jedno życie ❤️