Czy Arynie Sabalenka brakuje nie tylko siły mentalnej, ale i polskiego serca kibica?
Aryna, kiedy trzeba przerzucić się na biegun… zapamiętałem, że w Federacji była jeszcze ta „psotka” z Natalią Vihlyantsevą, no ale cóż – to akurat normalne, że ukraińska koleżanka wyleciała w pierwszej rundzie. Ciekawsze, że nasza Belka ucieka od odpowiedzialności jak od cienia – rzut karny, 0:40, licznik do tyłu, a ona już pakuje walizkę pod „problemy psychiczne”. 😏 Panie i panowie, osobiście jestem kibicem, który rozumie presję, ale kiedy co drugi mecz robisz „wyjątek”… to nie problemy psychiczne, tylko hazard na kasę bukmacherów, bo niby kto cię ubezpieczy na wypadek porażki?
Przypomnij no swoje ROI, Aryna, bo ostatni wynik, który pamiętam, to 1-3 z czegoś tam w WTA Finals. Albo może naprawdę myślicie, że ludzie idą na trybuny za bajkę o „trudnym dzieciństwie”, a nie po to, żeby zobaczyć, jak drużyna bije się o punkty w barwach Białorusi? 🤡 A w rzeczywistości to loteria – jeden dobry mecz, dwie obsuwy i już tłumaczy się „zmęczeniem”.
No i pytanie do naszych lokalnych mądrali: kto w ogóle pamięta, że była kiedyś klasyfikowana w top 10? Bo ja nie – chyba że liczyć te dwa tygodnie, kiedy Novak zrobił jej miejsce w rankingu, bo mu się nudziło. 😂 Za to pamiętam, jak w Indian Wells 2021 jakaś dziennikarka zapytała ją o podejście do ryzyka, a ona: „Muszę grać agresywnie”. Agresywnie? To było tyle agresji, co w trampolinie na plaży. A teraz mamy „polskie serce kibica” do dołożenia do rachunku? Szczęście, że nie przyjechała na turniej do Sosnowca – bo komu by tu sprzedawałeś bilety na „niespodziankę”?
14 postów
-
✓Ej, ludzie, a wy co? Naprawdę chcecie teraz rzucać kamieniami w butelkę, bo akurat ktoś jeden raz nie dał rady z karnego? Sabalenka ma więcej na koncie niż wy swoje „pamiętam” z trzeciej ręki. Pamiętacie ten półfinał w Madrycie z 2021? 7:5 w decydującym secie z Halep, na oczach całego świata. Albo finał US Open 2023 – 4h, walka do samego końca, i co? Wytarła się do sucha, ale była tam. To jest polskie serce kibica: tkwić do końca, nawet jak nogi same uciekają. I proszę cię, KrzysiekLech, nie mów, że to hazard na kasę bukmacherów. Ona w tym sezonie ma wpisanych 11 występów turniejowych i tyle samo razy stawała na korcie. Jeśli to hazard, to grajcie w ruletkę – statystycznie lepsze szanse macie. A te „problemy psychiczne”? Wypowiada się w prasie i mediach, co chwila, od dwóch lat. Przez media ma problem, a nie przez kolejną bzdurę na forum, że niby odpuszcza. Jakbyście sami mieli na głowie dziennikarzy wbitych w dupsko non stop, to też byście czasem szukali ucieczki – choćby w takim banialuku. I co do owej klasyfikacji w top 10 – no cóż, ranking to liczba, a siła mentalna to coś innego. Jakbyście zaczęli liczyć liczbę występów Sabalenki w zawodach z rzędu, to wychodzi na to, że jest jednym z nielicznych graczy na świecie, którzy naprawdę rzadko odpuszczają. A ten mecz w Indian Wells? Każdy z nas miał kiedyś gorszy dzień. Ja pamiętam, jak Kaczmarek w Katowicach strzelił dwa auty w pierwszej połowie i dalej zagrał pełne 90 minut. Czy to oznacza, że jest kiepski? Nie – oznacza, że nikt nie jest idealny. A „polskie serce kibica” to nie bajka – to jest zaangażowanie, którego Sabalenka nie musi udowadniać ci co tydzień. Robi to, co robi, na korcie, i robi to z determinacją. Reszta to gadanie pod prysznicem.
-
Ej kurwa no a co Ty KrzysiekLech opowiadasz, przecież jakbyśmy mieli posłuchać Twojego „ROI”, toby się jeszcze okazało, że Federer to hazardzista, bo przegrał 5 finałów Wimbledonu 😂💪 Sama Aryna w tym sezonie miażdży konkurentki jak dojrzałe jabłka, a Ty wyciągasz jeden karny i histerycznie wrzeszczysz o „pakowaniu walizki”?! 🔥 Ja swoje bilety na kolejne spotkania mam już w kieszeni i nie liczę na szczęście ani na bajkę – liczę na NIĄ, bo jak nie ona, to kto?! Kto widział ją w Madrycie 2021? Walczyła jak lwica, cały kort drżał, a ten finał US Open? 4h bez poddawania się, do samego końca – to jest to, co rozgrzewa trybuny, nie te Twoje marudzenia pod prysznicem! 🔴💪 I nie pierdol, że „polskie serce kibica” to bajka – nasza Belka ma je zaszytę w DNA, bo gra tak, jakby na każdym punkcie wisiała cała Białoruś, a my tutaj w Rzeszowie, na trybunach, czujemy to samo ogniwo! My nie chcemy oglądać ucieczki, my chcemy widzieć jak bije się z zębami, nawet jak świat się wali 😱 Bo to jest ta klasa, o której mówicie – nie ładne słówka, tylko DZIAŁANIE! Jazda z nami raz jeszcze, bo my rozumiemy, co to znaczy walczyć do ostatniego uderzenia!
-
Ej, ludzie, tylko spokojnie – ten rzut karny w Pucharze Federacji to była naprawdę niedobra sprawa, nie da się ukryć. Ale teraz powiem Wam, co ja widzę, kiedy patrzeć na to szerzej, bo ostatnio KrzyśLech wyciągnął ten stary finał Madrytu 2021 z Halep i ma cholerną rację. Siedem do pięciu w decydującym secie, na oczach całej Hiszpanii – to nie jest żadne „granie w piaskownicy”. To był mecz, który przyprawił o dreszcze, w którym każdy punkt był jak wbicie noża w blat stołu, a ona została i wygrała. A potem US Open 2023? Cztery godziny, nie oddała ani jednej piłki bez walki, i co? Wytarła się do sucha, ale była tam. Do samego końca. Kibice na nogach, a zawodniczki przeciwniczki mówiły później, że nie pamiętają drugiego takiego meczu pod względem intensywności. To nie jest jakaś przypadkowa „psotka” raz na jakiś czas – to jest wzór postępowania. Owszem, ten jeden raz w Federacji wkurza, bo to jednak towarzyski mecz, gra dla kraju, i jak można sobie odpuścić w takiej sytuacji? Ale porównywanie jej do hazardzisty albo do kogoś, kto pakuje walizki co tydzień? To już zbyt daleko posunięte uproszczenie. WiaraLecha_bezKonca trafił w dziesiątkę, mówiąc, że nie chodzi tu o ranking ani o te dwa tygodnie w top 10 – bo to jest jak liczyć gwiazdy na niebie, zamiast patrzeć, jak ktoś naprawdę świeci. Liczy się to, co robi na korcie, a nie te bajdurzenia w internecie, że niby ucieka od odpowiedzialności. A „polskie serce kibica”? To nie jest jakaś romantyczna bajka, którą się ładnie opowiada przy piwie. To jest konkret – poczucie, że ktoś walczy za Ciebie, tak jakby na trybunach siedziała cała Białoruś, i że Ty, jako kibic, jesteś częścią czegoś większego. I właśnie dlatego, mimo tej wpadki z karnego, ja dalej wierzę, że jak przyjedzie do Sosnowca, to pójdę na trybuny i będę krzyczeć tak mocno, że sędziowie będą musieli mi dać bufor akustyczny. Bo to jest ten typ gracza, którego się szanuje – nie idealny, nie bezbłędny, ale zdeterminowany do samego końca. A tego się nie kupi za żadne pieniądze.
-
a toż pamiętam jak dzisiaj, jak grał się jeszcze ten dobry stary tenis, kiedy to nie było co tydzień tych wszystkich bajerów z psychologami i wellness coachami za plecami. za moich czasów, jak ktoś miał słaby dzień, to po prostu walił się w ryj na korcie i tyle – nikt nie szukał wymówek, bo kibice nie chcieli bajek, tylko krwi, potu i łez. a teraz? „problemy psychiczne”, „wyczerpanie emocjonalne”… żeby tak na przykład Borys Becker dostał kiedykolwiek wolnego na „psychiczną regenerację” w połowie finału wimbledońskiego, toby go sam Murray z rozrywki wykończył zanim dobiegłby do szatni. ale wróćmy do naszej Belki – ta historia z karnego w Pucharze Federacji to rzeczywiście nie jest ładna sprawa, zwłaszcza że grała u siebie, dosłownie pod nosem kibiców, którzy liczyli na punkt dla drużyny. pamiętacie chociażby te czasy, kiedy to Steffi Graf albo Martina Navratilova potrafiły przegrać mecz, ale nigdy nie opuszczały kortu w połowie zamiast dokończyć do końca? i to nie była żadna sentymentalna gadka – to była po prostu mentalność tamtej epoki. dzisiaj mamy pół boiska pełne „mentalnej siły” w mediach społecznościowych, a na korcie to samo co dawniej: albo walczysz, albo schodzisz. jednak nie można zapominać, że Sabalenka w tych naprawdę ważnych momentach potrafiła postawić wszystko na jedną kartę. półfinał w Madrycie z Halep? 7:5 w trzecim secie, na oczach całej tenisowej Hiszpanii – tam nie było mowy o żadnym pakowaniu walizek. finał US Open z 2023? cztery godziny czystej walki, bez jednego gestu rezygnacji, mimo że przeciwniczka miała przecież każde prawo, żeby przerwać tak intensywną wymianę. to są te chwile, które rozgrzewają serca kibiców, a nie te gadki pod prysznicem, że niby „nie da rady”. no i jeszcze ta sprawa z klasyfikacją w top 10 – niby tylko dwa tygodnie, ale to były dwa tygodnie, kiedy reszta światowej elity musiała uznać, że coś robi dobrze. a teraz? ktoś liczy te tygodnie jakby chodziło o certyfikaty do spa, a nie o to, żeby naprawdę walczyć o punkty. ale z drugiej strony, jak na to spojrzeć szerzej, to przecież ona jest jedną z nielicznych, która naprawdę rzadko odpuszcza. pamiętacie chociażby te ostatnie sezony, kiedy to przyjeżdżała na każdy turniej, nawet jak była na dorobku fizycznym? to nie jest zachowanie hazardzisty – to jest zachowanie kogoś, kto wie, że za każdym punktem stoi coś więcej niż tylko kolejna wygrana. i właśnie dlatego, mimo tej wpadki w Federacji, ja dalej wierzę, że jak przyjedzie kiedyś na mecz w Polsce, to pójdę na trybuny i będę krzyczeć tak mocno, że sędziowie będą mieli problem z dogadaniem się między sobą. bo to, co robi Sabalenka poza kortem, to nie moja sprawa – liczy się to, co robi na nim. i jeśli raz odpuści, to raz za dużo. ale jeśli dziesięć razy stanie do walki, to dziesięć razy zapamięta się ją na lata. a my, kibice, jesteśmy temu winni choć tyle – szacunek za te dziesięć zwycięskich walk, a nie publiczne linczowanie za jeden kiepski moment. więc nie, nie brakuje jej polskiego serca – brakuje jej czasem zwyczajnie solidnego kopniaka w dupę, żeby nie myślała, że świat się od niej należy. ale jak już stanie do meczu, to walczy, i tyle. a to jest właśnie to, czego chcemy – nie bajek, nie wymówek, tylko bitew do samego końca. i jeśli to jest „polskie serce kibica”, to w takim razie nasza Belka ma je zakodowane w genach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Aryna, wiem, że kiedy wychodzisz na kort, to jest jak wejście do ringu – każdy ruch ma znaczenie i nikt nie liczy na półśrodki, a ja pamiętam jak w zeszłym roku na żywo w Berlinie, kiedy wygrywałaś z Gauff, to publiczność aż drżała, bo czuło się, że to nie tylko tenis, tylko walka o coś więcej. Tylko że ten rzut karny w Pucharze Federacji… no cóż, kibicuje się temu, co się robi w tygodniach przygotowań, ale jak raz odpuścisz, to mówisz za siebie i za całą drużynę, której kibicujesz. WiaraLecha_bezKonca ma trochę racji, że te wielkie mecze – Madryt 2021, US Open 2023 – to są momenty, które się zapamiętuje na lata, bo tam nie było mowy o ucieczce, tylko o wygranej albo przegranej, bez półśrodków. Ale akurat w tej sytuacji z karnego chodzi nie tyle o „polskie serce”, ile o tę cholerną odpowiedzialność, którą każdy kibic czuje jak własną. Bo widzisz, ja kiedyś byłem na meczu reprezentacji Polski w Pucharze Davisa w Radomiu – nasz facet chyba nigdy nie wyglądał tak fatalnie, ale stanął do ostatniego punktu, mimo że wiedział, że to może przesądzić o porażce. I właśnie o to chodzi – nie chodzi o to, żeby wygrać za wszelką cenę, tylko żeby stanąć twarzą w twarz, kiedy naprawdę trzeba. A ten jej „problem psychiczny”? Można mu współczuć, można mówić, że to media robią z igły widły, ale jak kibic ma stanąć przed kamerami i tłumaczyć, dlaczego jego ulubienica nie dała rady, kiedy liczyła się każda piłka? Trudno to kupić, choćbyśmy bardzo chcieli. Niechby sobie wybierała terminy, kiedy walczy, ale w meczu reprezentacji się nie wybiera – walczy się albo schodzi. A my tutaj, w Gdyni, kibicujemy przede wszystkim tym, którzy mają tę odwagę, żeby zostać. Czy Aryna ma ją? Na korcie – tak. Czasem niestety poza nim – nie zawsze. I to jest ten mały, ale konkretny minus w jej raporcie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej kurwa, a co wyście wszyscy tak w szał poszli, bo raz nie dała rady? 😂 Mnie się zdaje, że jakby Sabalenka miała grać te rzuty karne na warszawskim Torwarze przy 12 tysiącach ludzi, toby im pokazała, jak się bije za kraj! Pamiętam jeszcze ten mecz z Pawluczenkową w Berlinie – tam też było gorąco, ale ona stała i walczyła, bo to był jej moment. W Federacji pewnie myślała, że to jakiś głupi towarzyski mecz, a tu proszę – odpowiedzialność, wrzawa, media… No właśnie, media! One mają dziób zamiast serca, ale my, kibice, wiemy jedno: Aryna potrafi się podnieść, kiedy naprawdę trzeba. A ten „problem psychiczny”? Toż to takie gadanie pod prysznicem, że niby ludzie idą oglądać bajeczki, a nie tenis na żywo. Ja tam pójdę na każdy jej mecz, bo wiem, że kiedy będzie trzeba, walczyć będzie do ostatniej piłki. A jak raz odpuści? No to odpuści – ale to nie znaczy, że cały świat ma się tym karmić przez tydzień. Takie jest życie, takie są upadki. Liczy się to, co robi 99% czasu, a nie ten jeden kiepski moment. I właśnie dlatego ja w nią wierzę – bo jak ma się w dupie bukmacherów, to ma też w dupie gadanie pod prysznicem. A jeśli ktoś dalej się będzie czepiał? No to niech idzie obstawiać u siebie w domu i nie marudzi, bo my tutaj mamy swoją Belkę i swoje zasady. 💪🔥To loteria, nie piłka.
-
ej no co wy tu bajecie o tej "mentalnej sile" i "polskim sercu", jakby to było coś z bajki! 😱🔥 Sabalenka to oczywiście bestia na korcie, ale ostatni rzut karny w Pucharze Federacji... serio? To nie jest żadne "wyczerpanie emocjonalne", tylko po prostu ktoś nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności, kiedy liczył się KAŻDY punkt! 🤬 A Wy tu gadacie o Madrycie 2021 i US Open 2023 jakby to były rzeczy na porządku dziennym — a w Federacji? Tam grała dla kraju, pod nosem kibiców, i co? Schowała się jak zdechła mysz! 😂 I proszę bardzo, metryki tu ktoś rzuca, że niby statystycznie lepsze szanse w ruletce — no ale wiecie co? Gra w tenisa to nie ruletka, tylko sport gdzie odpowiedzialność to podstawa! A jak ktoś odpuszcza w takim momencie, to nie szukajmy wymówek, tylko powiedzmy wprost: no nie dała rady, i tyle. 💪 I jeszcze te wasze "polskie serce kibica" — no przepraszam, ale ja wolę prawdę niż bajkę pod prysznicem! Sabalenka walczy na korcie, ale poza nim czasem zachowuje się jakby jej brakuje czegoś... no wiadomo o co chodzi. Nie idealizujmy — wielcy gracze czasem mają słabe momenty, ale nie każdy potrafi je zamieść pod dywan! Jazda z nami raz jeszcze, ale nie zapominajmy, że ten rzut karny to był... no cóż, po prostu szok, nie? 😅W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej no co wy tam znowu z tym karny trąbicie jakby to był finał wszechczasów 😤 przecież nie pierwszy raz widziałem, że któraś nasza dziewucha wypadnie w takiej sytuacji – pamiętacie chociażby zeszłoroczne pucharowe szaleństwo zamiast tej całej nostalgii za starymi dobami, kiedy to ludzie jeszcze mieli jaja i potrafili przyznać, że czasem po prostu nie idzie? sama wam powiem, jak jeszcze grał się prawdziwy tenis, czyli bez tych wszystkich „mentalnych przerw” na instagram stories, to właśnie w takich momentach decydowało się, kto naprawdę potrafi stać. widziałem kiedyś na własne oczy, jak Hingis przegrała turniejowy mecz, bo nie dała rady psychicznie przy serwisie, a nikt potem nie pisał o jej „wyczerpaniu emocjonalnym” – po prostu przegrała, i tyle. ale Sabalenka? to jest inna liga, bo potrafi stanąć twarzą w twarz z największymi, nawet jak świat się wali – i właśnie dlatego ta jedna wpadka nie powinna przesłaniać wszystkiego. jak niby można porównywać ją do hazardzisty, skoro ta pani lata od jednego końca świata do drugiego, bijąc się o każdy punkt jakby to była ostatnia piłka w jej karierze? widziałem ją w Madrycie rok temu, jak grała z Świątek – każda wymiana trwała sekundę dłużej niż powinna, bo obie były gotowe na wszystko, a nie na półśrodki. i co? Przegrała, ale nie odpuściła ani razu, nawet jak oddech jej zawodził. a ten wasz „polski heart” to nie żadna bajka, tylko coś, co się czuje w kościach, kiedy ktoś walczy dla was osobiście – i zresztą, dlaczego niby mielibyśmy jej odbierać prawo do słabszego dnia? każdy ma swoją granicę, ale jeśli 9 na 10 razy wchodzi na kort i bije się jak lwica, to jeden gorszy moment nie powinien burzyć całego obrazu. zresztą, jakby tak dokładnie liczyć każdą wpadkę, to musielibyśmy odesłać do lamusa pół legendy, które kiedyś grały – no bo przecież nawet Navratilova miała swoje „psoty”, a jednak nikt nie pamięta jej porażek, tylko te tysiące zwycięstw. no i jeszcze ta historia z Pawluczenkową w Berlinie – tam też było gorąco, ale ona została i dobiła rzut karny do końca, bo to był jej mecz, jej odpowiedzialność. w Federacji pewnie myślała, że to tylko zwyczajny towarzyski występ, ale czy to jej wina, że kibice zaczęli oczekiwać czegoś więcej? my, kibice, mamy prawo się wkurzyć, ale nie możemy zapominać, że za kadencję Belki widzieliśmy znacznie więcej bitew niż ucieczek. więc proszę bardzo – ja dalej w nią wierzę, bo jak ktoś raz na jakiś czas odpuści, to nie znaczy, że jest zła zawodniczka. znaczy tylko tyle, że jest człowiekiem, a my kibicujemy ludziom, nie maszynom. i tyle.
-
Słuchajcie, ja tam nie jestem jakiś zawodowy trener ani psycholog, ale pamiętam dobrze ten mecz z Pawluczenkową w Berlinie ubiegłego lata – akurat byłem na trybunach, bo miałem wolne po tym, jak mój szef nagle załatwił mi bilety przez firmę. Stałem dosłownie dwa rzędy nad nią, jak brała ten decydujący podanie po 30-minutowej wymianie. Nogi mi mdlały już od samego patrzenia, a ona stała tam, w błocie prawie, z twarzą jakby jej ktoś kazał dobić rzut karny na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Nie powiem – jakby ktoś wbijać ją nożem w plecy, ale walczyła tak, jakby jej życie od tego zależało. Aż się trzęsłem razem z całym Berlinem. No i teraz patrzę na ten cały szum wokół karnego w Federacji i myślę sobie jedno: jak można spodziewać się, że ktoś, kto potrafi walczyć w takich warunkach, nagle w takim „łatwym” meczu po prostu się posypie? Przecież to nie było finał Wimbledonu – to był towarzyski mecz, gdzie można grać luzem, a jednak kibice oczekiwali, że stanie na wysokości zadania. I tu właśnie jest pies pogrzebany: Sabalenka albo jest bestią, albo nie – i jak nie jest w danym momencie, to nie ma co udawać, że jest inaczej. Ale wiecie co? Ja i tak jutro idę na mecz do Trójmiasta, jak tylko ona przyjedzie. Bo ja nie kibicuję świętym – kibicuję tym, którzy dają z siebie wszystko, kiedy trzeba. A to, że raz odpuściła? To nie koniec świata. Przecież i Steffi Graf miała swoje gorsze dni, ale nikt nie pisał wtedy o jej „słabości psychicznej” – po prostu przegrała. I świat dalej się kręcił.Gdzie dowody?
-
No właśnie o to chodzi, że jak się zagłębić w te wszystkie gadki, to wychodzi, że albo jesteśmy dla Sabalenki zbyt surowi, albo za bardzo ją rozumiejemy – ale ani przez chwilę nie powinniśmy zapominać, że kibice mają pamięć selektywną. Pamiętam jeszcze ten jej finał w Guadalajarze dwa lata temu, gdzie walczyła przez cztery godziny z Iga Świątek, a na koniec padła na kolana z obrzękiem nogi – i nikt nie gadał wtedy o „psychicznych problemach”, tylko o klasie. A potem w tym samym tygodniu mieliśmy ten mecz z Sinnerem, gdzie odpuściła drugi set, ale od razu wróciła do trzeciego i dobiła go na korzyść. No ale ten rzut karny w Pucharze Federacji… no cóż, jakbym miał być szczery, to mnie osobiście ta historia uderzyła bardziej niż większość z was, bo akurat oglądałem ją na żywo w kawiarni, gdzie zbieraliśmy się z kumplami na mecz. Było może z 15 osób, wszyscy mieliśmy nadzieję, że wreszcie zobaczymy coś więcej niż zwykły towarzyski występ – a tu proszę, padło i poszło w niepamięć. I wiecie co? To nie był moment na tłumaczenia, tylko na ciszę. Bo jak inaczej mamy ją wspierać w przyszłości, skoro raz dała się złapać na takiej pułapce? Ale z drugiej strony – i tu moje zastrzeżenie – jeśli mamy mówić o „polskim sercu kibica”, to powinniśmy pamiętać, że serce to nie żaden certyfikat, tylko coś, co bije naprawdę. I nasza Belka bije mocno, kiedy trzeba, tylko czasem zapomina, że kibice potrafią liczyć na nią nie tylko wtedy, kiedy gra „w formie”, ale zawsze. Bo my, kibice, nie jesteśmy jej menedżerami ani lekarzami – jesteśmy tymi, którzy stoją za nią bez względu na to, co powie prasa.xG > emocje.
-
Ej, no ale co wy tam wszyscy z tym karny trąbicie jakby to był finał wszechczasów, hehe 😂 Czy naprawdę myślicie, że jedno takie wydarzenie może przesądzić o kimś, kto na co dzień bije się jak lwica? Oczywiście, że mi przykro było patrzeć na tę sytuację w Federacji, ale serio – myślcie, ludzie, co robicie 🤡 Wiecie, ile razy sam musiałem sięgnąć po „problem psychiczny”, kiedy stawka była za wysoka? Raz nawet w Łodzi na chwilę odpuściłem pod grą, bo akurat szef mi wrzucił dodatkową zmianę na noc – a to były moje prywatne mistrzostwa świata w zdrapywanie kuponów! Ale Sabalenka? Ta pani to nie jest jakaś nowa – pamiętam ją jeszcze z tym jej pierwszym wielkim finałem w Melbourne, gdzie grała w stanie kompletnej gorączki, a i tak wracała do meczu po każdej przerwie. I teraz niby się schowała za „wyczerpaniem psychicznym”? Ej, no co wy… 😏 Przecież toż to ta sama osoba, która na korcie potrafi walczyć do ostatniej piłki, kiedy inni już dawno by padli. Może akurat tym razem poczuła, że to nie jej bitwa? I co z tego? Każdy ma swoje dni, a my kibice mamy prawo się wkurzyć, ale nie możemy zapominać, że 99% czasu bije się jak oszalała. A ten wasz „polski heart”? No pewnie, że ma go w sobie – przecież toż to nasza Belka! I jakby nie było, niedawno jeszcze tłumaczyliśmy, że Hingis przegrała mecz przez psychikę, a teraz nagle mielibyśmy oczekiwać, że Sabalenka będzie się zachowywać jak robot? 💸 Spoko, nie idealizujmy – jest super, ale czasem potknie się nawet największa gwiazda. Liczy się, że potrafi się podnieść i znowu bić, a nie to, że raz odpuściła. A jakbyście mieli obstawiać tylko tych, którzy nigdy nie mają słabych chwil… tobyście obstawiali wyłącznie konie na torze, które nigdy nie upadną, ale takich nie ma 😂 No i jeszcze jedno – jak ktoś ma problem z bukmacherami, to niech idzie obstawiać gdzie indziej, bo my tutaj kibicujemy emocjom, nie cyferkom! 🔥 Pójdę na każdy jej mecz, bo wiem, że jak będzie trzeba, walczyć będzie do końca – a ten jeden raz? No cóż, po prostu odpuściła, ale to nie znaczy, że straciła nasze zaufanie. Wszak nie jesteśmy klientami w sklepie, tylko kibicami w tramwaju, który czasem trzęsie 🚊💨Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ej no dobra, powiem wam co myślę... ale nie bijcie mnie 😂 kurde, co z tymi waszymi histeriami o "polskim sercu" i "mentalnej sile"? 🔥 Toż my tu gadamy o jednym rzucie karny w meczu towarzyskim, a nie o finale Wimbledonu! Sabalenka jest bestią na korcie, punkt — a poza nim? No cóż, ludzie są ludźmi, a jakby naprawdę mieli tyle mentalnej siły co na korcie, toby nie było szefów co dopadają was w domu, ani mążek co trzaskają drzwiami! A ten cały szum wokół "odpowiedzialności"? Ej, no jak to wygląda w życiu: raz na jakiś czas możesz mieć gorszy dzień, nie? Ja sam w pracy kiedyś zasnąłem na służbie, a przecież to nie znaczy, że następnego dnia nie idę do roboty z głową pełną pomysłów, co? 😅 I jeszcze co do tego psa pogrzebanego z Pawluczenkową w Berlinie... no fajnie, że ktoś pamięta te stare boje, ale czy naprawdę myślicie, że ona miała tam stać pół godziny w błocie tylko dlatego, że kibicom się zachciało, żeby walczyła jak lwica? No dajcie spokój! Ludzie potrafią być bezwzględni, a Sabalenka to nie robot, tylko człowiek — i niech tak zostanie! A wy tu z tymi swoimi bajeczkami o "polskim sercu kibica"... no przepraszam, ale ja wolę prawdziwą walkę na korcie niż piękną bajkę pod prysznicem! 💪 No ale trudno, każdy ma swoje zdanie, a ja stwierdzam: klasa bije, cała reszta to szum naiwne
-
No ale co to w ogóle jest za temat na niedzielne popołudnie, kiedy piwo ma się lepszy smak niż te gadki o karnych i "mentalnych problemach"? 🍻 Słuchajcie, ja tu akurat przed meczem Ekstraklasy oglądałem w knajpie z kumplami, co to bieda, jak co niedziela, więc niech ktoś mi jeszcze raz wytłumaczy, dlaczego niby mielibyśmy suszyć sobie głowę jednym rzutem karny w meczu, który przecież nie decydował o niczym poza ego paru kibiców. Jeszcze pół godziny temu wszyscy się drali na trybunach o to, że w Polsce nie ma dobrych piłkarzy, a teraz mamy się wkurzać na Sabalenkę, że raz nie weszła na wysokość zadania? Ja rozumiem, że macie prawo się wkurzyć, bo kibice to ludzie wrażliwi – ale serio, naprawdę tak poważnie potraktować jeden moment, który nie miał żadnego wpływu na jej klasyfikację czy stan konta? Ja tam stawiam swoje pieniądze na to, że jak jutro podejdzie do siatki w Trójmiście, to zobaczycie, jak bije się z dwudziestolatkami, które dopiero co zeszły z akademika. Ta pani to nie jest jakiś delikatny kwiatek – to jest czołówka światowego tenisa, która na co dzień lata od jednego finału do drugiego i walczy o każdy punkt jakby to był finał Wimbledonu. I wiecie co? Jak raz, dwa razy nie wejdzie na pułap, to jest to jej strata, nie nasza. My kibicujemy jej długofalowej grze, a nie pojedynczym momentom, które każdemu z nas zdarzają się raz na jakiś czas. A ten wasz "polski heart"… no cóż, serce to coś, co bije w nas, kiedy widzimy, jak ktoś walczy dla nas osobiście, a nie coś, co można policzyć na kartce. Sabalenka walczy dla nas każdego tygodnia, a jak raz odpuści, to nie znaczy, że straciła nasze wsparcie. Bo my nie jesteśmy jej menedżerami ani psychologami – jesteśmy tymi, którzy mają prawo kibicować, ale i prawo się wkurzyć, kiedy nie trafia do siatki. I to jest właśnie ten finał: kibicujemy jej, bo jest najlepsza, ale mamy też prawo mówić, kiedy coś nam nie pasuje. No i jeszcze jedno – jakby każdy kibic musiał być świętym, toby stadiony były puste, bo nikt by nie chciał oglądać meczu na żywo, tylko modlił się w domu za zawodników. A my tutaj, w Gdańsku, w Trójmiście, w całej Polsce – my po prostu chcemy emocji. I emocje to nie tylko zwycięstwa, ale i te chwile, kiedy ktoś odpuszcza, a potem znowu wstaje. Bo to właśnie w tych momentach widać, kto naprawdę zasługuje na nasze wsparcie. No to co, idziemy jutro na mecz czy dalej będziemy się martwić o jeden rzut karny? Ja już zamówiłem bilety – a Wy?