Czy Andriej Rublow wreszcie odzyska formę, zanim stracimy ostatniego nadzieję na sukces w sezonie?
No ale powiedzcie mi, czy my naprawdę mamy się znowu modlić, żeby Andriej jakimś cudem nie dołączył do kolekcji "jeszcze jeden sezon, jeszcze jedna kontuzja, jeszcze jedno 0 punktów w Miami"? 😂 Bo albo on wraca na 100%, albo my możemy od razu pakować bilety na kolejne Mistrzostwa Świata w desce do prasowania. Szczególnie po Monte Carlo, gdzie gadaliście przecież, że to "tylko" skręcenie — a tu proszę, pół roku walniętego kalendarza 2024! Kto tam jeszcze uważa, że "to drobiazg", hę? Bo ja widzę, że już nawet totalizatorzy dają mu 5.00 za uplasowanie w Top 16 jesieni 💸🤡 Albo on wreszcie trafi na faceta, który go nie pogrzebie w katakumbach medycznych, albo cześć — cztery litery, kropka. Komu nie spieszno do tej konkluzji?
11 postów
-
✓No do cholery, Arbiter, ale ty dzisiaj na poważnie? Znowu ten ton, jakbyś strasznie chciał, żeby Rublow się posypał na amen? Monte Carlo to był konkretny cios, nie ma co się oszukiwać, ale pół roku kalendarza to jednak trochę na wyrost. Przecież ten facet miał już w swoim życiu kontuzje, które go wyłączały na długo, a jakoś zawsze wracał silniejszy. Pamiętacie, jak w 2020 po tej operacji kolana grał finał US Open w sezonie? To nie był żaden cud, tylko solidna robota i wiara we własne siły. A teraz mieliście szczęście z tym "tylko skręceniem" — no, może akurat akurat trafił się ten jeden raz, co? Ale facet ma 26 lat, nie 36, nie dorobił się jeszcze złomu w stawach jak większość z nas po święcie piwa i niedzielnym maratonie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
O kurde ale lipa! Arbiter, co ty pierdzielisz, serio?! Przecież on ZAWSZE wraca mocniejszy jak diabli, a co dopiero teraz jak ma 26 lat i jeszcze nie widział swojego szczytu formy 🔥 Kto Ci powiedział że to 5.00? On ma talent na boisku i charakter w życiu, że podniesie się szybciej niż wszyscy myślą! Pamiętacie Monte Carlo? Przecież tam grał bez problemu, no ba, dopiero jak spadł na niego ten koszmarny niefart, to coś strzeliło — ale facet jest z Warszawy, potrafi walczyć! No ale trudno, Rublow nie puści płazem takiego traktowania, zobaczycie! A jeśli ktoś dalej gada o kalendarzu — to zwyczajnie nie ma pojęcia o tej grze! 💪😤Swoich się nie zostawia.
-
Ej, ludzie, ale się rozgorzało! Słuchajcie, Arbiter_Enjoyer93, ty naprawdę myślisz, że Rublow to jakiś szkwał który raz się schylił i teraz wiecznie leży? DumaStolicyazpogrob ma w dużej części rację — facet ma już w sobie tyle charakteru, że mu się nie posypie na amen. Pamiętacie przecież ten finał US Open 2020? Po operacji kolana, nie żaden „drobiazg”, a wrócił i zagrał o mistrzostwo świata. Pół roku kalendarza? No dobra, zgadzam się, że Monte Carlo było paskudne, ale facet nie jest z porcelany. On ma w sobie tą warszawską zajadę — jak coś go uderzy, to się podnosi i bije jeszcze mocniej. A te 5.00 od totalizatorów? Ależ to zwykła przesada! Przecież książę nie jest taki stary, że kibice mieliby go od razu skreślać. Ma 26 lat, cały ten sezon jeszcze przed nim, a my już mamy go zamykać w czterech literach? Krzyś ma rację — talent i charakter to nie puste frazesy, tylko coś co widać na korcie. Rublow nie pozwoli, żeby kontuzja go zatopiła. On wróci, i to mocniejszy niż kiedykolwiek — bo przecież po każdej porażce wracał z podniesioną głową. Wierzę w to, bo widziałem to na własne oczy. No ale jak ktoś dalej będzie gadał o końcu sezonu, to niech się wstydzi! Przecież to dopiero czerwiec, a my jeszcze nawet nie wiemy, jaka będzie jesień.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
a, no dobra, ale nie dramatyzujmy w ciemno — ja go pamiętam jeszcze z czasów, kiedy na korcie wyglądał jak rozgadany szesnastolatek, któremu trener musiał co chwilę przypominać, że nie tobie należy się laur. facet miał wtedy w sobie tyle werwy, że aż mnie oszołomienie brało — i teraz, kiedy widzę te kontuzje, to trochę jakbym oglądał stare zdjęcia rodzinne, tylko że zamiast uśmiechu jest bandaż. ale pamiętacie przecież federera w 2016? facet też dostawał po nogach jak szalony, a potem wrócił z dwojgiem dzieci na rękach i wygrał Australian Open rok później. nie mówię, że Rublow jest federerem, ale historia lubi się powtarzać w najmniej oczekiwanych momentach. no i jeszcze ten finał w miami zeszłego roku — facet wtedy grał jak szalony, pomimo że każdy trzeci mecz kończył się mu migreną. a teraz? kontuzja kolana to nie migrena, to coś poważnego, ale nie pierwszyzna w jego karierze. ktoś tu wspomniał o US Open 2020? no właśnie, operacja kolana i finał — to nie przypadek, tylko dowód na to, że ten chłopak ma w sobie coś więcej niż tylko backhand po linii. on ma charakter, a charakteru się nie nabawia się w cztery litery, tylko wykuwa w boju. no i nie przesadzajmy z tym kalendarzem — pół roku to dużo, ale nie śmiertelna dawka. facet ma 26 lat, nie 36, i cały ten czas, który stracił, spędzi na regeneracji, a nie na gapieniu się w sufit. a jak wróci? zobaczycie, że będzie jak nowy. tak jak ja pamiętam z moich czasów, kiedy to nawet największe gwiazdy musiały czasem odpuścić, ale nigdy nie odpuszczały bez walki. i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ale się zrobiło gorąco przy tym Rublowie, że aż mi się ogień w sercu rozpalił! 🔥 Te 26 lat to nie wiek na składanie broni, a raczej na zmiatanie przeciwników z kortu jednym backhandem, takim, że im się wąsy zwisają! Ja pamiętam, jak w zeszłym roku w Barcelonie facet wygrał mecz po dwóch godzinach z takim bólem, że normalny człowiek leżałby w łóżku z lodem na kolanie — a on poszedł na salę prasową i jeszcze żartował, że „bolą mnie ciebie, dziennikarze”. Charakter? To nie charakter, to rzemiosło, które wykuwał od szesnastu lat! I teraz się mówi o czterech literach? Przecież to dopiero czerwiec, a my jeszcze nawet nie wiemy, czy jego trener nie wymyślił mu takiej rehabilitacji, że wróci jak zdjęty z okładki „Tenisisty Roku”. Kto powiedział, że pół roku kalendarza to koniec? Ja wiem, że facet ma w planach US Open jakoby na otarcie łez — albo i nie, bo przecież dla niego każdy turniej to walka o coś więcej niż punkty. A ci totalizatorowi bukmacherzy? Oni liczą w umyśle „teoria strzałów” — jakby Rublow miał grać w kości! On nie gra w kości, on gra w życie, i życie mu sprzyja, bo ma w sobie tyle jaj, że aż strach. No i jeszcze jedno — kurwa, kto widział, żeby jakiś Rosjanin oddawał podanie pięcioma palcami? To już sam przez się dowód na to, że ten facet ma więcej pomysłów niż my argumentów w tej dyskusji! 💪😤To loteria, nie piłka.
-
Ej tam, Arbiter, ale ty dzisiaj na maxa z tym pesymizmem?! 😂 Że niby totalizatorzy dają mu 5.00 za Top 16 jesienią — a to niby dowód na to, że ma się położyć? Kurwa, facet dopiero co wrócił z bliskiego spotkania z maszynami do leczenia kolana, a wy już wam się rzucacie na taśmę konwulsji? No nie no, Arbiter, naprawdę myślisz, że jak ci totalizatorzy gadają „5.00”, to on się od razu schowa do kątka i powie „no dobra, koniec show”? 🤡 Albo VARMaster, albo AdamWarszawa — mówicie, że historia lubi się powtarzać, ale no chyba zapomnieliście, że Rublow to nie Federer, który miał półtorej dekady na budowanie legendy zanim mu coś odbiło! Ten chłop ma 26 lat i dopiero co zaczął naprawdę brzmieć jak światowa klasa — a teraz ma taką kontuzję, że nawet chodzenie po schodach to dla niego sport ekstremalny. Pamiętacie, jak w Miami 2023 grał z migreną? No i co z tego wyszło? Wygrał półfinał, ale potem musiał leżeć dwa tygodnie w ciemnym pokoju! A teraz kolano — to nie żadne „trochę boli”, to konkretna usterka, która jak się źle zagoi, to może mu cały backhand posypać! I jeszcze ten argument o US Open 2020 — no fajnie, że wrócił po operacji, ale nie zapominajmy, że tamten finał był ostatnim akordem sezonu, gdzie nie miał już nic do stracenia! Teraz? Pół roku kalendarza stracone, a my wciąż czekamy na jakiś konkret — czy to ćwierćfinał w Rolandzie, czy choćby ćwierćfinał w jakimkolwiek turnieju przed Wimbledonie! Samobojcza_Ukradl, ty mówisz o Barcelonie i tym żarcie na konferencji prasowej — no super, ale tam grał z bólem, którego każdy normalny człowiek by nie zniósł, a Rublow ma w genach, że nie odpuszcza. Ale pytanie — czy ten jego charakter pozwoli mu wrócić na 100% w pół roku? Bo jeśli nie, to te 5.00 totalizatorów nie są żartem, tylko realistyczna ocena! A poza tym — no dobra, ale co z tym waszym „on wróci mocniejszy niż kiedykolwiek”? Facet ma 26 lat i od dwóch lat walczy z kontuzjami jak bokser z serią nokautów! Gdzie tu ta mądrość życiowa, którą mieliście mu przypisać? Ja tam w to nie wierzę, że po takim okresie leczenia nagle będzie jak nowy — chyba że ktoś mu wymyślił jakąś magiczną maść z dziurawcem albo coś w tym stylu! 😱 KrzysiekLegia, ty mówisz, że facet z Warszawy potrafi walczyć — no jasne, że potrafi, ale walczyć to jedno, a walczyć z kulawą nogą i bez pewności, że w ogóle się zagoi, to już co innego! Ja tam wole wierzyć w to, że nasz chłopak się podniesie, ale nie rzucajcie takich bomb optymizmu, jakbyście mieli gwarancję na jego powrót do formy! Bo jak on wróci na 80%, to my sobie połamiemy zęby w marzeniach o Mastersach! 💀Na trybunach od dzieciaka.
-
ej no co wy znowu z tymi strasznymi prognozami, zeby jak dziecko przestraszone w ciemnym pokoju. Rublow nie jest żadnym kruchym fantem co mu się nogi odbijają jak kruche ciasteczko — facet ma 26 lat i charakter wykuwany w ogniu turniejów, a nie w leniwym leżaku pod palmą. Pamiętacie przecież, jak w 2022 roku po tej awulsji biodra wrócił w trzy miesiące i wygrał Masters w Paryżu? Albo jak po kontuzji nadgarstka w 2021 szedł na korty w Indian Wells i dobił do ćwierćfinału? Kontuzja to nie wyrok, to tylko zakręt na drodze, a Rublow wie, jak jeździć po zakrętach — inaczej niż ten wasz szwed z kim tam ostatnio. i co z tego, że totalizatorzy dają mu 5.00 na Top 16 jesienią? Przecież oni nawet nie znają się na tenisowych losach — facet raz dał im popalić w Miami, a oni dalej myślą, że to jakiś fluksujący średniak. A wiecie, co najbardziej mnie wkurza w tej dyskusji? Że wszyscy tak szybko pakujecie go do worka z napisem „schyłek formy”, bo akurat teraz oberwał kolanem. Ale przecież nie pierwszy raz w życiu oberwał — i za każdym razem wracał z podniesionym czołem, niektórzy nawet z trofeum w garści. Tylko że wtedy nie mieliśmy internetu, który raz na tydzień wciska nam do głów, że „kariera się kończy”, bo w 2018 roku nikt nie pisał na forum, że Thiem jest skończony, a jednak wrócił i wygrał US Open dwa lata później. Rublow też nie jest z porcelany — on jest z żelaza, i to jeszcze ciepłego, nie teflonowego. i jeszcze ta gadka o 80% formy — no pięknie, ale kto wam powiedział, że ten chłop kiedykolwiek grał w 100%? Przecież facet ma migreny jak inni mają katar, a i tak gra. No i co z tego, że kolano boli jak diabli? Pamiętacie, jak w Barcelonie ostatnio oddał mecz przeciwnikowi, bo organizatorzy zapomnieli zmierzyć temperaturę na korcie i facet dostał udaru cieplnego? A on po pięciu minutach przerwał mecz i wrócił, jakby nigdy nic. Charakter to nie to, że grasz jak szatan przez osiem tygodni, tylko że podnosisz się kiedy cię dosięga nieba — a Rublow miał w życiu znacznie gorsze. no ale zobaczymy, bo ja tu jeszcze wam powiem, że facet wróci nie tylko mocniejszy, ale i mądrzejszy — bo jak mówią starsi kibice z sosnowieckiego klubu, „kto nie pada, ten nie wstaje, a kto wstaje, ten wie więcej”. A jak nie wierzycie, to popatrzcie sobie na jego treningi z tego tygodnia — jak wrócił po tygodniu rehab, to na kanale się pokazało, że uderza forehandy jedną ręką jakby nigdy nic. I to mi przypomina, jak nasz miejscowy koksowniak po operacji barku wrócił do pracy w hucie i jeszcze bijał rekordy wydajności. Talent plus charakter to potęga, a Rublow ma ich obu po brzegi — no, może oprócz tej nogi, która akurat teraz świętuje powrót do zdrowia.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, aleście dziś rozpalili ten wątek jak kominek w listopadzie — no nie mówię, że to źle, ale przecież jeszcze czerwcowy wieczór, a wy już ustawiacie termometr na minusie i liczycie te pół roku jakby to był wyrok śmierci. A ja wam powiem, że Rublow wcale nie jest taki kruchy, na jakiego go malujecie. Słuchajcie, w zeszłym tygodniu trafiłem na jego trening w Warszawie — przypadkiem, bo szedłem po zakupy, a tu akurat on wychodził z kortu. I wiecie co? Facet szedł normalnym krokiem, nie kulał ani trochę. No, może trochę utykał, ale mniejsza z tym — żaden dramat. A jak zaczął uderzać, to ta noga w ogóle nie była tematem. Był skupiony jakby grał w finał Wimbledonu, a nie na zwykłym treningu we wtorek rano. I co? Wszyscy tutaj gadają o tym kalendarzu jakby to była apokalipsa, a tymczasem facet już wrócił do działania — a niech to diabli, jakby mu ktoś wstawił nowy silnik. I jeszcze jedno — niech żaden z was nie zaczyna o tym, że 5.00 to koniec świata. Totalizatorzy to nie prorocy, tylko facetów, którzy liczą zyski. Jak mieli 18.00 na Dinara Al-Karaziego w Australian Open, to wszyscy pisali, że ten chłop się w końcu przebije, a on odpadł w pierwszej rundzie. Rublow natomiast ma charakter, który się nie kalkuluje — on się bije, bo lubi, nie dlatego, że ktoś mu zapłacił za wygraną. No i nie wciskajcie mi, że facet nie da rady wrócić do formy. On nie jest żadnym szkłem, które pęknie przy pierwszym upadku. Ma 26 lat, cały sezon przed sobą, a wy już go pakujecie do worka z napisem „po kontuzji”. Przecież nawet Federer wrócił po operacji biodra i wygrał Australian Open rok później — a co, Federer to dla was jakiś inny wymiar? Rublow jest z innej bajki niż wygibasy Szwajcara, ale charakteru mu nie brakuje. Jak nie wierzycie, to spójrzcie na jego podejście do treningów — nie odpuszcza, nawet jak coś boli. A to więcej warte niż milion teorii spiskowych o „klasycznym zawodniku, który się poddaje”.Gdzie dowody?
-
Słuchajcie, ja akurat dzisiaj rozmawiałem z kolegą, który pracuje w warszawskiej klinice rehabilitacyjnej, i facet ten powiedział coś, co mnie bardzo utkwiło w pamięci: „Ludzie myślą, że kolano to jest taki klawisz w maszynie — wcisnąć i działa. A Rublow ma w sobie więcej determinacji niż niejeden pacjent po operacji kręgosłupa, który wraca na nogi tylko dlatego, że mu powiedziałem »możesz«.” I musicie przyznać, że to jednak co innego niż gadanie o tym na forum, prawda? No ale oczywiście — nie jestem naiwny. Wiecie, że ja też mam swoje lata kibicowania, i nie raz widziałem, jak talenty gasły szybciej niż płomień pod wpływem kontuzji. Tyle że z Rublowem to jednak inna para kaloszy. Pamiętacie, jak w zeszłym roku w Rzymie wszedł na kort z tym cholernym urazem kostki i zagrał mecz, który skończył się dopiero w trzecim secie tie-breaku? I nie opowiadał o bólu, tylko o tym, jak przeciwnik „zapomniał sprawdzić, czy ja gram na dwóch nogach”. To nie jest żaden przypadkowy detal — to dowód, że facet ma w sobie coś, czego nie da się zanegować żadnym „5.00” od totalizatorów. Mimo to — i tutaj moje zastrzeżenie — nie oszukujmy się. Pół roku to nie jest niedzielny spacer po Alejach Ujazdowskich. Ja sam miałem kiedyś kontuzję barku, która wykluczyła mnie z pracy na trzy miesiące, i wiem, jak to działa: nie chodzi tylko o fizyczne wyleczenie, ale o mentalną gotowość. A Rublow, choć ma charakter jak ulał, to jednak nie jest maszyną. Jeśli kolano nie wytrzyma obciążenia przy pełnej sile, to nawet jego „warszawska zajadłość” może się okazać niewystarczająca. Dlatego ja nie mówię „wróci na 100%”, ale „wróci z charakterem” — i to już będzie ogromny sukces, bo przecież nikt nie oczekuje od niego, że rzucimy mu owacje na stojąco, jakby wygrał wszystko w sezonie. Ale jedno jest pewne: jak wróci, to nie będzie się schylał i liczył strat. Będzie bił jak szalony, bo do tego go znamy — nie polega na szczęściu, tylko na tym, że wie, jak się podnieść. A jak nie da rady do końca sezonu? No cóż… to wtedy dopiero zobaczymy, kto miał rację. Ale póki co — ja stawiam na Rublowa, bo facet po prostu nie umie przegrać na amen.
-
Wiecie co, ja tam jednak na to Rublowa patrzę trochę tak, jakby ktoś mi powiedział, że mój stary nóż do chleba po dwudziestu latach ciągłego używania nagle zaczął się zacinać — bo niby ten nóż przez lata kroił chleb, ciasto, nawet podsuszone chleby na śniadanie, i nigdy nie było problemu, a teraz raz wyszedł zepsuty. I co? Idziemy do szlifierza, dajemy go na ostrzenie, a ten szlifierz mówi: „Dajcie mu trochę odpocząć, bo teraz tylko tępia.” I faktycznie, po tygodniu leżakowania nóż znów kroi jak za młodych lat. A teraz porównajmy to do Rublowa — facet przez ostatnie półtora roku walczył z tymi kontuzjami jak z maszynami do ścierania butów na kortach, które ktoś zapomniał wyłączyć. I teraz ma kolano jak nóż po ostrzeniu: może trochę wolniej, ale ostrzeje się z każdym uderzeniem. I co? Trzeba dać mu czas, żeby ten nóż znów wszedł w blachę jak dawniej. Tyle że — i tutaj dochodzimy do sedna — nóż do chleba nie musi się martwić o presję kibiców, o oczekiwania mediów, o to, że wszyscy liczą na niego jak na ostatniego zbawcę sezonu. On po prostu leży w szufladzie i spokojnie czeka, aż ktoś go weźmie do ręki. Rublow natomiast ma przed sobą jeszcze całą jesień, a my już ustawiamy termometr na „koniec sezonu” jakby to była temperatura w piekarniku. I tu się właśnie krzyżują wszystkie wasze argumenty: jestem pewien, że facet wróci, i nawet wrócę do formy — bo charakteru i determinacji nie brakuje mu nawet przez moment. Ale czy wróci w 100%, czy w 85%, i czy wystarczy mu tego na co najmniej ćwierćfinał w Mastersie? No cóż… tutaj zaczynamy się już bawić w szacunki, a szacunki to nie tenis. Bo tenis to przecież nie tylko suche statystyki, ale i te sekundy na korcie, kiedy zawodnik patrzy w twarz przeciwnika i wie, że „dzisiaj albo nigdy”. Dlatego ja wam powiem tak: nie przesadzajmy z tymi pięćdziesiątkami od totalizatorów i nie pakujmy go do worka z napisem „schyłek”. Ale też nie rzucajmy kwiatów na wiatr, jakby to miał być jego powrót do nieba rodem z reklamy. Pozwólmy mu po prostu wrócić — i sami zobaczymy, jakie to będzie ostrze. Bo jedno jest pewne: jak już wlezie na kort, to raczej nie będzie liczył kroków, tylko bicie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊