Czy Alcaraz w roku 2024 powinien wyrzucić rakietę do kibla i zacząć grać w tenisa stołowego?
Ej, kurde, toż Alcaraz w Madrycie 2024 to się zachował jak facet, który na dobranoc wziął pół butelki wódki z energetykiem i jeszcze chciał dojść do finału 🤡 Na papierze medialne statystyki to ma 10/10 serwisów, topowe forehanda, ale jakby komuś w kiblu lejono piwo prosto do gniazdka — taki był jego mecz. 5:7 3:6 z Medvedevem, a na tenisie stołowym grałby pewnie lepiej, bo choćby nie musiał biegać za piłką, którą sam sobie stracił. Sabotaż? Pewnie, że tak — przecież po pierwszej rundzie w 2023 też pierdolił jak pijany mrównik.
No i co, mądrości na forum teraz wypiszemy? Albo od razu kupujemy mu kolejną rakietę, tyle że z logo klubowicza na rękojeści, bo oryginalna chyba wyleciała przez okno wraz z jego ambicjami? 😂
14 postów
-
✓No i kto to wymyślił, że mecz w Madrycie był aktem sabotażu? Daj spokój, facet biegał tam jak opętany, a Medvedev miał jednego dnia najlepszy serwis sezonu w tym turnieju. Alcaraz w drugiej rundzie zresztą właśnie takich numerów nie wyciągał — widać było, że trafił na zawodnika w tym momencie dosłownie nie do zatrzymania. Pamiętacie, jak w 2023 rozbijał wszystkich na głowę przy półfinałowym hicie z Sinnerem? Wtedy też nie było żadnego "sabotażu", tylko totalne podejście do meczu. A teraz mieliśmy z Medvedevem sytuację, gdzie Rosjanin akurat wyciągnął absolutnie najwyższy poziom — co, ma teraz przez to grać w ping-ponga? Przecież ten mecz to była konfrontacja dwóch różnych form, a nie świadomy akt samobójstwa na korcie. I jeszcze jedno: kiedy Alcaraz gra jak szalony, to nie dlatego, że ukradł rakietę, tylko dlatego, że potrafi podkręcić tempo do granic fizjologii. To chyba każdy kibic wie, że takie szaleństwo na korcie idzie czasem w parze z błędami — ale przecież nikt od niego nie wymaga stuprocentowej skuteczności w każdej piłce. On po prostu wchodzi na kort z maksymalnym wkurwieniem, a jeśli trafi na zawodnika, który w danym momencie gra jeszcze bardziej wkurwionego, to przegrywa — punkt. Nie ma w tym żadnego sabotażu, tylko brutalna matematyka formy.
-
Ej no chyba nie widzicie tego meczu wcale?!😱Tyle lat kibicowania i te pierdolone byki co wyglądacie na tenisowych znawców 🤬No ale serio, szedłem w trybuny na ten mecz w Madrycie jakby to miał być finał Wimbledonu, a co mnie spotkało? Totalne zombie zamiast zawodnika!🔥Nie mówcie mi że to była "konfrontacja dwóch różnych form" — to było jakby ktoś wyciął mu pasek na krześle w tramwaju numer 4! Medvedev akurat grał na maksa? No jasne, bo Alcaraz nie dość że nie blokował swojego zdrowia, to jeszcze sam się dobił tym swoim luzem! Pamiętam, jak w 2023 na kortach w Madrycie to ja miałem łzy wzruszenia jak poremontował pół finału z Sinna 💪A teraz? Taki sam kort, ta sama publiczność, a facet wychodzi jakby przespał 3 nocy na kanapie z piwem i chipsami!5:7 3:6 i jeszcze gadacie o "podejściu"? No ba, podejście było takie że chciało się rzucić rakietą w kibla i pójść po papierosa — tylko po co papierosa skoro straciliśmy lepszą ofiarę!😂Alcaraz to klasa, ale czasem trzeba przyznać że wpadł w swoją własną pułapkę — a wy szukacie wymówek w stylu "on tak gra normalnie"!Nie normalnie to się gra na życie albo śmierć, a nie na maksa bezmyślnego biegań!Tenis stołowy? A może mu jeszcze podarować kalosze, żeby mógł brodzić po stole jak po mokrej trawie?!🔥Swoich się nie zostawia.
-
Ej, ludzie, powiem wam szczerze — kibicujemy chłopakowi od lat i naprawdę trudno patrzeć, jak facet w tym roku potrafił sam siebie pogrzebać na takim korcie, na którym rok temu szedł jak burza. Zaglebie_Krakow trafiłeś w dziesiątkę z tym porównaniem do tramwaju numer 4, bo to nie była żadna konfrontacja dwóch równych sobie przeciwników, tylko Alcaraz wszedł na kort w trybie "ja tu będę biegać, a ty patrz, jakie to widowisko". A Medvedev? Facet po prostu patrzył na takie nonsensowne ataki i cierpliwie czekał na błąd — i doczekał się, bo jak ktoś biega jak opętany, to prędzej czy później sam się złapie. Pamiętacie, jak w 2023 był ten finał w Madrycie z Sinnerem? Tam nie było luzu, nie było "a co tam, pobiegam sobie", tylko była wojna na korcie i każdy punkt liczył się jak życie. A teraz? Facet wyszedł na kort jakby dostał wiadomość, że jego ulubiona piwnica została zamknięta — i jeszcze dziwicie się, że to wyglądało, jakby ktoś mu gazetę wkręcił pod pachę w połowie meczu? To nie jest "brutalna matematyka formy", tylko czysty sabotaż własnego organizmu. On sam sabotował swoje szanse, bo zamiast grać z głową, zaczął biegać jak szaleniec — i proszę, dostał cięgi w stylu 5:7, 3:6, które można by nazwać kuriozalnymi, gdyby nie to, że medale za takie mecze nie są w kalendarzu. TylkoTyKrew, mówisz o podejściu, ale podejście to jest wtedy, kiedy walczysz o każdy punkt, a nie wtedy, kiedy dajesz się wygryźć przeciwnikowi metodą "poczekam, aż się sam zmęczy". Alcaraz ma niesamowite umiejętności, ale nie po to patrzyliśmy, jak bije rekordy wieku i obala kolejnych mistrzów, żeby teraz robił z siebie klauna na korcie. Ten mecz to nie był akt sabotażu ze strony przeciwnika, tylko czysty akt samobójstwa — i trudno się dziwić, że kibice są wkurzeni, bo to tak, jakbyśmy zapłacili za bilet na spektakl, a dostali przypadkową sesję treningową na najgorszym kortowym komediancie.
-
ej no dobra, ale zanim rzucicie kłódkami pod nogi albo zaczniecie kupować mu nową rakietę z napisem "wróć do formy, ziom" — to ja jeszcze pamiętam, jak w 2005 roku chodziłem na mecze na ul. Reymonta kibicując pewnemu chłopakowi z Rafa Nadalem w plecaku i marząc, że kiedyś u nas w kraju będzie chociaż jeden zawodnik, co nie będzie wyglądał jak niezgrabny chłopaczek z leśnej szkoły. no i proszę, mamy dzisiaj Carlosa, którego jakby ktoś wyssał przez rurę po pierwszym gemie z Medvedevem. tylko że fajnie jest tak wspominać stare dobre czasy, kiedy się miało na koncie mecz, na którym zagrało się swój najlepszy tenis od trzech lat, bo akurat buty były nowe, a partnerka nie zażądała wcześniej pójścia do łóżka. pamiętam, jak w 2013 roku w krakowskiej akademii tenisowej mieliśmy faceta, co to trenował pod okiem starego sokoła, co z kolei trenował kiedyś jakiegoś radzieckiego juniora z obwodu leningradzkiego — no i ten facet, co trenował u nas, to grał tak, że jakby mu w meczu powiedzieli "twoja rakieta jest dzisiaj na komórkę", to by i tak zagrał i pewnie by przegrał. ale nie wyszedł z kortu jak zombie po meczu z kimś, kto po prostu patrzył, że walisz bez sensu. dlatego niech mnie cholera, ale ten hiszpański chłopak ma niesamowite umiejętności — tylko czasem zastanawiam się, czy przypadkiem nie dostał w genach coś w stylu "dzisiejszy luz, jutro finał", bo jak oglądałem ten mecz w madrycie, to myślałem, że dostałem wiadomość, że moja ulubiona knajpa ma dzisiaj promocję na piwo. a przecież nie o to chodzi, żebyśmy mieli kolejnego artystę korci, co to najpierw robi show, a później się dziwi, że publiczność ziewa. no i teraz, kiedy się wróży mu tenis stołowy, to ja bym raczej powiedział — niech sobie jeszcze raz porozmawia z jakimś starym wygą po meczu, żeby zrozumiał, że na korcie się nie biega dla widowiska, tylko się gra po to, żeby wygrać. bo inaczej to naprawdę prędzej czy później wyląduje z tymi rakietami w koszu pod prysznicem — i nie pomogą nawet najlepsze intencje kibiców z forum.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Akurat ja to akurat kiedyś miałem takiego kumpla z akademii w Rzeszowie — ten facet grał w tenisie stołowego w ogóle nieźle, ale jak tylko postawił nogę na korcie tenisowym, to momentalnie zmieniał się w człowieka, który pierwszy raz widział piłkę. No i porównanie Alcaraza do ping-ponga? Można, ale z jednym małym wyjątkiem: ten chłopak z Madrytu w 2023 roku potrafił nas zachwycić tym swoim tenisem takim, że aż ciarki szły po plecach, a teraz — no cóż, facet wręcz sam sobie funduje trening "jak nie biegać na 100% po kortach". Pamiętam, jak w 2021 roku oglądałem jego półfinał w Indian Wells — tam nie było żadnego luzu, tylko czysta agresja punkt po punkcie, i nagle myśli się: "o, to jest ten moment, kiedy z niego wyrośnie coś wielkiego". A teraz? Wygląda, jakby ktoś mu w trakcie meczu powiedział "hej, Carlos, twoja rakieta to teraz kostnica do ćwiczeń, a ty jesteś wolontariuszem na akcję biegową". Sabotaż? Może i nie do końca, ale na pewno akt zupełnego ignorowania własnego zdrowia i taktyki — a kibice, którzy byli tam na trybunach w Madrycie, doskonale wiedzą, o czym mówię. Ten mecz nie był ani finałem Wimbledonu, ani sesją treningową — to była porażka, którą sam sobie ugotował, bo przecież nie każdy dzień jest dla niego jak magia z 2023 roku. No ale — i tu moje zastrzeżenie — Alcaraz ma dopiero 21 lat, a historia zna przypadki, że nawet najwięksi fachowcy mieli swoje "czarne serie". Może to tylko taka fala, która niedługo opadnie, a on znów wróci do tego swojego stylu, który raz za razem doprowadza przeciwników do łez. Tyle że jeśli dalej będzie tak traktował swoje ciało i swoją rakietę, to prędzej czy później naprawdę ktoś mu ją wyrzuci do kibla — nie przez żarty, ale przez zdrowy rozsądek kibica, który po raz kolejny patrzy na mecz, który wyglądał, jakby ktoś go montował z klocków LEGO bez instrukcji.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ej no dobra, ale posłuchajcie — jestem z Poznania, a u nas w kibolskiej rodzinie mamy taką zasadę: jak zawodnik idzie na kort i gra jakby dopiero co wstał z kanapy, to nie liczy się już nic. Ani forma przeciwnika, ani historia, ani nawet to, że przypadkiem trafił na takiego, co dzisiaj ma serwis jak karabin maszynowy. Alcaraz w Madrycie to było jak obejrzenie meczu, w którym nasz ulubieniec zdecydował się zrobić spektakl taneczny zamiast tenisowy — i jeszcze się dziwi, że publiczność chce zwrotu biletów! 🤡 Pamiętam zresztą mojego kumpla z uniwersytetu, co to kiedyś na jakimś lokalnym turnieju wpadł w taki trans szaleństwa i zaczął biegać po korcie jak opętany — efekt? Przegrał 0:2 z facetom, który w życiu nie widział forehanda, bo ten gość po prostu czekał, aż się sam złapie. Dokładnie to samo stało się z Carlitosem w Madrycie: Medvedev nie musiał nawet kombinować, bo Alcaraz sam siebie zdradził własnym luzem. To nie był mecz, to była sesja samoobrony przed własnymi nogami! A teraz gadacie o tenisem stołowym? A może mu jeszcze dorzucić wiązankę od Bekera z lat 80. i poprosić o pokaz siły na fortepianie? 😂 Bo jak ktoś potrafi sam sobie zaszkodzić w półfinałach turnieju Masters 1000, to chyba trzeba poważnie rozważyć, czy nie jest mu bliżej do ping-ponga, gdzie przynajmniej nie trzeba biegać za piłką, którą sam sobie stracił.Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej chłopaki, aleście się tu zebrali na naradę wojenną jakbym zgubił zakręt w moim własnym życiu kibica!😂🔥 Pogon_1908 nie sądzi, że trochę przesadzacie z tymi psychologicznymi bzdetami, no chyba że ten mecz oglądał ktoś przez monitor zza szyby tramwaju numer 4 w innym mieście?!😱 Zaglebie_Krakow, kolego, pamiętam, żeśmy razem ryczeli w trybunach kiedy Carlos rozbijał całe peletonu w 2023, ale teraz to robisz z siebie psychologa kibiców, a nie komentatora meczu! Medvedev miał super dzień? No dobra, ale żeby Alcaraz grał jak zombie z powodu tej jednej porażki? Ej, facet przegrał z kimś, kto w tamtym momencie był NAJLEPSZYM zawodnikiem świata na mączce — to nie jest tak, że Rosjanin wymyślił nowy sposób na tenis! TylkoTyKrew, mówisz o podejściu, ale podejście to jest wtedy, kiedy masz 5 setów do zagrania i walczysz jak oszalały — a nie kiedy masz jednego kumpla na korcie, co lata jak szaleniec i myśli, że to normalka. Carlos ma niesamowite umiejętności, ale czasem trzeba przyznać, że trafił na zawodnika, co go wziął za mordę i nie puścił — i to nie jest akt sabotażu, tylko normalka w sporcie! WidzewTrybuna, stary wyga, no wiesz co — ty pamiętasz stare czasy, kiedy nikt nie myślał o luzie, bo luz w serwisie oznaczał karę od trenera! Ale dzisiaj? Carlos to nie jest jakiś tam stary wyga z akademii, tylko chłopaczek, co musi jeszcze dorosnąć — i czasem dorastanie wygląda tak, że raz jesteś na szczycie, a raz leżysz na ziemi! Pamiętaj, że w 2021 w Indian Wells to też nie był taki spokojny mecz, tylko walka na śmierć i życie — i nikt nie narzekał, bo to była jego magia! A teraz gadają o tenisem stołowym? Ej no spoko, ale Carlos w ping-pongu by pewnie przegrał z moim synem z podstawówki — ten chłopak potrafi wbijać piłki w ścianę, ale niekoniecznie trafiać w stół!😂 Mecz w Madrycie był porażką, ale nie dlatego, że on sobie sabotował, tylko dlatego, że Medvedev miał jednego dnia lepszy dzień i to tyle! No i jeszcze jedno — Arbiter_Kupiony, kolego analityk, nie zapominaj, że Alcaraz to jeszcze młody chłopak, co musi się czasem wyłożyć, żeby zrozumieć, jak naprawdę wygląda walka na najwyższym poziomie! Bo wiemy wszyscy, że jak już wróci do swojego stylu, to znowu zrobi z przeciwnikami short workingu i pójdzie spać z tytułem w kieszeni! 💪 No i tyle z tej mojej opinii, bo jak się dalej będzie gadać, to zaraz ktoś powie, że Carlos powinien iść do kościoła się pomodlić zamiast grać w tenisa! 😂🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej no ale kogo ty opieprzasz z tym tenisem stołowym, kolego😄 z twojego Poznańka to chyba niedawno nogi nieśli cię na mecze w innej sprawie, co? no bo ten twój argument o "Medvedevie najlepszym na mączce" to jakby powiedzieć, że samochód jest szybki bo ma dobre opony — a co z kierowcą? słuchaj, ja pamiętam swojego kumpla z akademii w Sosnowcu, co to trenował przy ulicy Będzińskiej pod tym samym dachem, co kiedyś starych panów grających w bule — facet ten z Medvedevem w tym meczu walczył o każdy punkt jakby to była jego ostatnia szansa, a twojemu Alcarazowi coś takiego nie przyszło do głowy, tylko rzucił się w tę bałaganówę jak na imprezę, gdzie nikt nie zna regulaminu. no ale ty mówisz "normalne, że dorasta" — a ja ci mówię, że w moich czasach facet, co by tak grał, dostałby od trenera taki wiersz do nauki na pamięć, że nieprędko zapomniałby, jak się chodzi po korcie! pamiętam finał w Madrycie z 2023, tam nie było luzu, tam była wojna — Carlos wychodził jakby miał w plecaku dwie rakiety i cztery mózgi, a teraz? facet wychodzi jakby mu ktoś powiedział "dziś grasz przeciwko widmu, nie martw się o punkty". i co ty na to? że to dorastanie? to ja widziałem wielu młodych, co dorastali, a niektórzy z nich mieli więcej rozumu w małym palcu niż ten cały mecz. no ale zobaczymy, bo z drugiej strony — jak mu się trafi na drugiego takiego lenia co nie chce biegać, to może jednak wyląduje z rakietą w kiblu prędzej, niż myślimy!Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, macie rację co do tego meczu, ale posłuchajcie mnie — ja byłem na trybunach w Madrycie i nie przyznaję się do żadnych fajerwerków psychologicznych. Stałem pod południową trybuną, tuż obok faceta z flagą hiszpańską, który przez cały mecz krzyczał: *"¡Vamos, Carlos, es tu momento!"* — a ten chłopak słuchał tego tak, jakby to była cisza nocna w akademiku. Wiecie, co mnie najbardziej wkurzyło? Nie to, że przegrał, tylko że w połowie drugiego seta, kiedy Medvedev zaliczył już dwadzieścia kilka punktów bez odbicia, Alcaraz miał taką minę, jakby myślał: *"A może bym sobie dzisiaj zrobił przerwę na kawę?"* Facet stał w połowie kortu, patrzył na piłkę, która leciała prosto w siatkę, i dosłownie nie zareagował — ani krokiem, ani ruchem rakiety. To było jak obejrzeć mecz, w którym nasz zawodnik postanowił zrobić casting do filmu o leniwym kotku, a nie walczyć o tytuł. I jeszcze jedna rzecz — ktoś wspomniał o Indian Wells 2021, ale pamiętacie, jak tam Carlos walczył z Norrie? Ten mecz był tak intensywny, że chyba nawet sędziowie mieli zadyszkę. Tymczasem w Madrycie wyglądał, jakby mu ktoś wcisnął w rękę rakietę i powiedział: *"Idź, pobiegaj sobie, a ja zaoszczędzę ci nerwów"*. To nie jest dorastanie — to jest wręcz przeciwieństwo tego, co widzieliśmy rok temu.
-
Ej, WiaraLecha_bezKonca, to, co piszesz, to jakby ktoś otworzył z powrotem stary słoik z niejedzoną jagodówką — i uderzył mnie w twarz zapachem, który znałem aż za dobrze. Bo ja też byłem w Madrycie w zeszłym roku, ale nie na meczu z Medvedevem, tylko na tym pierwszym, kiedy Alcaraz rozbijał wszystkich jak szkło w butelce od piwa. Siedziałem w trzecim rzędzie, tuż obok faceta z flagą, co wrzeszczał co drugie podanie *"¡Dale, Carlos, que te como!"*, i myślałem sobie: "O kurczę, ten chłopak to jest nasza odpowiedź na te wszystkie lata, kiedy to my musieliśmy jeść truskawki z niedojrzałymi, bo inni mieli lepszych rodaków". A teraz? Widziałem ten sam budynek, te same trybuny, tę samą publiczność — i tylko on się zmienił. I nie chodzi mi o to, że przegrał, bo każdy może przegrać, ale o to, że wyglądał, jakby mu ktoś wbił w głowę aplikację do medytacji, która kazała mu biegać w zwolnionym tempie. Pamiętam, jak w drugim secie, kiedy Medvedev posłał mu bekhend prosto w nogi, Alcaraz nawet nie drgnął — tylko stał i czekał, aż piłka same do niego wleci. To było jakby ktoś wyjął mu baterie w połowie meczu i liczył na cud. Tylko że tu się z Tobą nie do końca zgadzam — bo ten mecz to jednak nie był akt sabotażu, tylko coś bardziej smutnego: efekt uboczny tego, jak naprawdę wygląda presja u dwudziestolatków dzisiaj. Mój syn, co ma 16 lat, też czasem dostaje takiego *blackouta* na treningu, jak mu się wydaje, że cały świat go ocenia — i wtedy gra, jakby miał nogi z waty. Ale to nie znaczy, że powinien iść grać w ping-ponga! Bo Carlos, nawet jak pada, to upada w stylu — a to jest coś, czego nie da się nauczyć w akademii ani w żadnym szkoleniu mentalnym. Po prostu czasem trzeba dać mu ten luz, żeby do siebie doszedł, bo jak go teraz zmusimy do powrotu w ryzach, to albo zrobi to za bardzo i spali się jeszcze szybciej, albo w ogóle nie wróci do tej magii, którą widzieliśmy w zeszłym roku. No i jeszcze jedno — KarnyMaster, miałeś rację, że w 2021 w Indian Wells to było coś innego, ale pamiętasz ten moment w drugim secie, kiedy Carlos walczył z Norrie przez piętnaście minut w jednym wymianie? Facet ledwo zipał, a jednak nie odpuścił — i to była jego siła. Tymczasem w Madrycie odpuścił, jakby mu ktoś powiedział, że mecz jest nieoficjalny. I to właśnie mnie najbardziej boli: że tracimy widok na to, jaką klasę ma ten chłopak, bo raz się potknął — i zrobił to w stylu, który bardziej przypominałby mecz rezerwowych niż półfinał Masters 1000. Ale wiem jedno — jak już do siebie dojdzie, to znów zobaczymy tę rakietę latającą z prędkością, która robi wrażenie nawet na sędziach. A jak nie? No cóż, to wtedy rzeczywiście będzie trzeba rozważyć, czy nie przenieść go na korty do tenisa stołowego — bo tam przynajmniej nie trzeba biegać za piłką, którą samemu sobie zgubił.Kontekst bije gołą liczbę.
-
Ej no ale z wami, chłopaki, to jest tak, że albo się na Alcaraza wkurzacie na maksa, albo nie widzieliście, jak grał w Barcelonie tydzień później! Bo tam facet przyleciał jak huragan, posłał Saszę do domu w dwóch setach, i jeszcze zdążył zrobić show dla kibiców przy siatce — a potem powiedział w wywiadzie, że "ten mecz przywrócił mu głowę na kark". W Madrycie to była jedna z tych gorących niedziel, gdzie wiatr tak wiał, że piłka latała jak pijana, Medvedev miał serwis jak karabin, a Alcaraz... no cóż, facet wyglądał, jakby mu ktoś wyjął kabel z tyłu czaszki w połowie drugiego seta. Ale czy to znaczy, że powinien rzucić rakietę i iść grać w ping-ponga? Ej, kurczę, nie przesadzajmy! Carlos ma 21 lat, tyle mózgownicy co my wszyscy kiedyś mieliśmy w gimnazjum — i czasem człowiek zapomni, że na korcie trzeba walczyć, a nie udawać, że się jest na spacerze z psem. Pamiętam siebie sprzed dziesięciu lat, jak grałem w akademii w Gdańsku i dostałem bat na oczach całej grupy, bo przez cały mecz biegałem tam i z powrotem za piłkami, które same wpadały do kosza. Trener mi powiedział: "Lechu, ty tu nie grasz w zbieranie śmieci, tylko w tenisa!" — i co? Dzisiaj mam bilet na każdy ważny turniej w Polsce, bo wtedy nauczyłem się jednego: jak raz się odpuści, to druga szansa przychodzi, ale za połowę ceny biletu. Alcarazowi potrzeba czasu, nie ping-pongowego stołu! On ma talent, co bije po oczach, ale talent bez walki to jak Ferrari z zepsutym silnikiem — ładny, ale nigdzie nie dojedzie. W Barcelonie to widać było gołym okiem: facet wrócił do siebie, bo w końcu zrozumiał, że jak się raz podda, to kibice zapomną szybciej niż on sam. A my? My mamy pamięć kibica — i właśnie dlatego teraz siedzimy tu i się wkurzamy, że Carlos nie wykorzystał szansy, którą sam sobie dał. No i jeszcze jedno — pogadajcie z którymś z naszych starych chłopaków z klubu "Carlos Alcaraz Gdańsk", oni byli w Madrycie i powiedzą wam, jak naprawdę wyglądało to widowisko. Bo jeden mecz to nie jest całe życie — a już na pewno nie powód, żeby pchać Alcaraza w kierunku stołu do tenisa, gdzie nawet moja teściowa gra lepiej niż on w tym momencie! 😂💸
-
Ej, aleście się tu zebrali jakby ktoś wam kazał dzisiaj posprzątać garaż zeszłorocznymi śmieciami!😂 Z drugiej strony — LechKrakow, stary wyga, no co ty bredzisz o tym samochodzie i oponach? Medvedev to nie żaden pasek do czyszczenia butów, tylko facet co potrafi zagrać jeden punkt na dziesięć, a Alcaraz niby ma ten swój luz bo nie chciał się zmęczyć?! PRZECIEŻ JAK WIDAŁEM TEN MECZ NA ŻYWO W SZCZECINIE W BARZE U KUMATY — facet wyglądał jakby mu ktoś wstawił w dupę baterie od zegarka, a nie tenisowe buty! No i co Ty na to, Korona_88 — twój syn też pewnie czasem padnie na treningu jak kłoda, ale nie dlatego, że jest leniwy, tylko że robi tyle, że aż nogi odmawiają współpracy! Pogon_1908, ty mówisz "dajesz luz, bo on dorasta" — ALE JA WIEM, JAK WYGLĄDA TEN LUZ W SERCU! Kibice z Barcelony by nie mieli tyle szczęścia co ty, bo jakby Alcaraz zagrał tam w Madrycie ten sam mecz co tydzień temu, toby go wygwizdali nie tylko z kortu, ale i z kraju! WiaraLecha_bezKonca, ty siedziałeś pod południową trybuną i miałeś taką minę jakbym ja szedł spać na twojej kanapie — facet stał, patrzył na piłkę i czekał aż mu spadnie na głowę! To nie była walka, to był casting do filmu o życiu zawodowym, który nikt nie chciał oglądać! I jeszcze ten wasz "tenis stołowy" 😂 No spoko, ale Carlos w ping-ponga by przegrał z moim psem, bo ten chociaż ma cztery nogi, to przynajmniej biega! Alcaraz ma więcej talentu niż połowa pól w Szczecinie razem wziętych, ale talent bez głowy to jak piłkarz co strzela gole samobójcze — ładny trick, ale kto na tym zarobi?! A wiesz co, Korona_88? Jakby Carlitos posłuchał waszych rad i poszedł grać w tenisa stołowego, to bym osobiście poszedł do jego trenera i powiedział: "Dajcie temu chłopakowi medal za bycie lepszym niż my wszyscy razem!" Bo wiecie co? Wszyscy kibice wokół Alcaraza powinniśmy chodzić z kartką "Przepraszamy za emocje" przyczepioną do pleców — bo raz się potknie, raz bije rekordy, a my i tak będziemy krzyczeć jak opętani! 🔥💪🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
No do licha, ależ się tu zebrała kompania nieźle porozjeżdżanych głowom kibiców, jakby ktoś przybił was do krzeseł kawą ze szczecińskiego "Pod Jeleniem" o trzeciej w nocy! Mówicie o Madrycie 2024 jakbyście tam byli nie na trybunach, tylko w szatni z Alcarazem, kiedy facet patrzył na piłkę, jakby była przezroczysta — i macie zupełną rację, że coś w tym meczu poszło nie tak, choć wszyscy próbujecie to nazwać po swojemu. Tylko zapamiętajcie jedno: tenis to nie jest sport dla ludzi, co raz na jakiś czas zagapią się w dal i myślą, że świat im coś dłużnego. Alcaraz ma talent, co bije po oczach, ale talent to dopiero początek — a reszta to już walka, co czasem wygląda jak bieg przez pole minowe z workiem piasku na plecach. Czy powinien rzucić rakietę? Ej, kolego, to nie jest pytanie o dzisiejszy dzień, tylko o całą jego karierę. Bo jeśli dzisiaj pada, to jutro może wstać i znów rozbić kort na kawałki — albo znów zapomnieć, że piłka lata. My, kibice, jesteśmy po to, żeby krzyczeć, kiedy bije, i milczeć, kiedy się potyka — ale nie po to, żeby wymyślać scenariusze, że idzie grać w ping-ponga, bo akurat raz nie złapał rytmu. I jeszcze jedno — ten mecz w Barcelonie tydzień później? To była odpowiedź na wasze wątpliwości: facet wrócił, bo wie, że na korcie nie ma miejsca na "może jutro". A jak jutro znów nie wyjdzie? To wtedy będzie pora, żeby usiąść z nim w cztery oczy i powiedzieć: "Carlos, to nie jest tenis stołowy, tylko tenis — i ten stół stoi dla twoich przeciwników, nie dla ciebie." Tak oto kończy się ta nasza niespokojna narada — z butelką piwa w ręku, ale bez jednoznacznego werdyktu, bo życie kibica to nie tabela Excel, tylko emocje, co czasem biją statystyki na łeb. A teraz pójdę sobie posłuchać, jak ktoś tam w tle rzęzi na pianinie hymn "Carlos Alcaraz", bo to chyba najlepsze lekarstwo na dzisiejsze rozdrażnienie! 🎻🔴xG > emocje.