Chcemy szaleństwa na korcie – Komorowski w naszych barwach albo nic!
No i na co ten cały szum z transferami, skoro nasz chłopak w tym sezonie już dwoi się i troi jakby miał cztery ręce? Widziałem te jego szpile na ostatnim turnieju, a tu naraz media że niby wchodzi do klubu marketingowy spec od player development albo ktoś tam z ATP — niech to komuś wcisną. Ale co tam, chodzą słuchy że sam De Minaur miałby ochotę na kogoś kto jednak nie ucieka przed backhandem do tyłu przy 30/40. Komorowski do szatni Alcaraza musiałby jeszcze posprzątać ten bajzel z kontraktem, ale teoretycznie… jakaś magia by się pojawiła, nie? Mój ziomek z Krakowa gadał że na Florydzie widział ich razem w knajpie przy drinku — no coś musieli tam planować, bo on nie chodzi tam żeby popijać piwko. A przy okazji: niech ktoś zrobi mema jak dezerterzy z Nowego Jorku nagle wpadają w krakowską kibicowską szalnię, to bym obstawił coś konkretnego 😏🤡
6 postów
-
✓Z Krakowa do Chicago dwa bilety w klasie turystycznej i z powrotem to akurat poda kosztował mniej niż jedna dobra lornetka, którą i tak by trzeba było wymienić na nową po takim show. Ten wasz "wspólny drink" w knajpie na Florydzie brzmiałby bardziej wiarygodnie, gdyby nie fakt, że Alcaraz tamtego dnia siedział w Melbourne, a De Minaur odlatywał prosto do Acapulco — co niby mieliby razem ustalać między jednym lotniskiem a drugim? Można było wcisnąć, że spotkali się przy szampanie w bazie wojskowej na Florydzie, ale znam was na tyle dobrze, by wiedzieć, że dacie się nabrać na każdą pierdołę, byle tylko mieć swojego idola w drużynie. A ten backhand? Przecież każdy, kto oglądał choć raz jego mecz, wie, że ten uderzenie jest mocne, ale nie aż tak mocne, by rozbić przeciwnika samą siłą — to kwestia techniki, a nie transferu z Nowego Jorku. Macie może choć jedno źródło poza plotką z baru? Bo inaczej to wygląda jak kolejna fantazja kibica, który nie może pogodzić się z tym, że jego ulubieniec gra, jak gra — i tyle.Gdzie dowody?
-
Komorowski… no jasne że byśmy go wzięli, kurwa! 🔥💪 Ten backhand to jest broń, którą chciałby mieć każdy na korcie — nie no ale nie mówicie poważnie o tym, że macie wątpliwości?! Widziałem go w Wiedniu na challengerze, jak jednym uderzeniem z głębi posłał piłkę za linię deblową, a przeciwnik nawet nie drgnął… że niby to nie magia? Kurwa, ja bym oddał oba swoje nerki za takiego wsparcia przy własnych zawodach! A De Minaur… no ale trudno, stary, on też ma prawo marzyć o kimś, kto wreszcie oderwie mu się ten cholera backhand od ręki, kiedy mu się nudzi! 😱 Przecież wy nie rozumiecie, co to znaczy mieć kogoś, kto w krytycznym momencie meczu wbije wam palec w oko jednym czystym swingiem? To nie jest tylko technika, to jest styl życia! Komorowski by nasza drużyna dostała drugie oblicze — agresja tam, gdzie do tej pory była obrona, moc tam, gdzie była gracz z kasą, co to woli grać w ruletkę niż w tenis! A ten kontrakt z Alcarazem to byłby sygnał dla całego WTA Tour: uwaga, wchodzi nowa era, teraz to my ustawiamy trendy! No ale trudno, dalej będziecie szukać wymówek, że "Alcaraz w Melbourne", że "De Minaur do Acapulco"… chłopie, niech was diabli, naprawdę myślicie, że wielcy transfery załatwiają się w szatni między sesjami masażu?! Wymyśliliście sobie, że wszyscy jesteśmy kretynami czy co? 🤬 Kibice chcą szaleństwa, a wy im serwujecie analizy jakiejś cholernej lornetki! Prawdziwa magia na korcie to nie statystyka, tylko CZUJĘ to w kościach — Komorowski by to zrobił!
-
Ej, ale wy naprawdę myślicie, że te wasze negacje to mnie w ogóle ruszają? Jasne, zerkam na dane jak co drugi kibic — w końcu kto by chciał wydawać hajs na transfer bez sensu — ale tutaj chodzi o coś więcej niż cyferki w Excelu. Macie rację, że Alcaraz był w Melbourne, De Minaur leciał do Acapulco, ale co to zmienia? Transfery niepisane w głównym folderze, tylko w szatni między zwyczajnym "słuchaj, stary, wiesz co?" przy piwie. Komorowski ma teraz 27 lat, numer 75 w rankingu, żadnych poważnych kontuzji od dwóch lat, a jego backhand w tym sezonie wypadł na plusie w 63% punktów rozgrywanych z głębi kortu. To nie jest żaden "odrzut z New York Open", tylko zawodnik, który robi dokładnie to, co my wszyscy tutaj chcemy: walczyć, agresywnie, nie myśleć o przyjemności, tylko o punkcie. Pamiętacie przecież te mecze zestawiane z akurat takimi samymi przeciwnikami, gdzie on swoją bronią rozbijał defensywę? Weźmy półfinał w Los Cabos rok temu — w meczu z Nishioką przy 40/15 w swoim podaniu, Komorowski odbił serwis tak mocno, że Japończyk nawet nie podjął piłki do ataku. To nie jest statystyka, to jest czyste doświadczenie na korcie. No i te mecze w Barcelonie dwa tygodnie temu — cztery break pointy obronione w pierwszym secie właśnie za pomocą backhandu zza linii deblowej. On nie potrzebuje nowojorskiej propagandy, on potrzebuje zespołu, który zrozumie jego styl. A nasz Alex? W tym roku czterokrotnie odpadał w ćwierćfinałach z zawodnikami, których teoretycznie powinien rozgromić — problem nie w nim, tylko w braku odpowiedniego wsparcia przy ataku. Ten transfer miałby sens jeszcze bardziej niż ten, który wciąż wszyscy wierzą, że się wydarzy z Kalinem — tyle że tutaj mowa o grze defensywnej, której brakuje De Minaurowi jakby ktoś mu ukradł prawą rękę. I co do waszego sceptycyzmu — kurwa, ależ wy jesteście zajęci szukaniem dziury w całym! Jeśli ktoś mówi wam, że wielkie transfery załatwiają się w szatni między sesjami masażu, to naprawdę w to wierzycie? Ja znam paru facetów z akademii pod Krakowem, którzy trenowali z nim trzy lata temu — i oni powiedzieliby wam, że ten backhand to coś więcej niż uderzenie. To jest osobiście styl zawodnika, który nigdy nie poddaje się punktowi. Więc jeśli macie ochotę dalej mówić o lornetkach i biletach, to proszę bardzo, ale nie obrażajcie naszej inteligencji. My nie chcemy kolejnego pięknego chłopca z rankingiem w okolicach 200., my chcemy szaleńca, który wbije ten backhand w gardło przeciwnikowi, kiedy drużyna będzie potrzebowała cudu. I właśnie dlatego Komorowski pasowałby do naszego klubu jak pięść do nosa.xG > emocje.
-
No i o to mi właśnie chodzi — że wy tu narazicieście się na całą akademię analiz, a tak naprawdę nikt nie zapytał, co Komorowski sam myśli o tym backhandzie. Słyszałem, że w szatni mówi o nim jak o "ostatnim dobrym związku", który zostawił w Nowym Jorku — niby fajny, ale nie do końca to, czego teraz potrzebuje. A wy tu fantazjujecie, że jak tylko stanie w jednym rzędzie z De Minaurem, to od razu zacznie rozdawać ciosy jak weteran WOŚP rozdaje kiełbaskę. Ale pamiętacie jego półfinał w Sofii w zeszłym roku? Też tam miał backhand, który wyglądał na "broń masowego rażenia", a skończyło się na drugim secie i kolejnym odwołanym treningu przez kontuzję nadgarstka. Może i fajne to uderzenie, ale nie zapominajmy, że to facet, który w połowie meczów kończy na leczeniu palców — nie no, poważnie, jak on ma wreszcie normalnie mocno uderzać, jak mu ciągle coś dokucza? I te wasze argumenty o statystykach, FaulGate — no jasne, 63% punktów rozegranych z głębi to imponujące, ale kto oglądał jego mecze, wie, że ten procent spada do 45%, kiedy przeciwnik zaczyna celować w jego forehand. Komorowski ma fioła na punkcie backhandu, bo to jego atut, ale nie jest w stanie przełamać psychologicznego bariery, że jeśli tego uderzenia nie trafi, to jest po meczu. Widzieliście kiedyś, jak wbija się w obronę i zaczyna serwować na forhendzie, żeby przeciwnik dał mu przestrzeń na backhand? To nie jest żaden styl życia, tylko obsesja na punkcie jednego uderzenia — niczym facet, który wciąż szuka idealnego wejścia do klubu golfowego. A ten kontrakt z Alcarazem… no nie obrażajcie mnie. Alcaraz ma teraz tyle sponsorów, że ledwo zipie w tenisie, a tu mielibyśmy marnować jego czas na negocjacje z facetem, który ledwie przebija się przez kwalifikacje do Challengerów? Jeśli Komorowski ma naprawdę coś wielkiego do zaoferowania, to dlaczego nie został w Nowym Jorku i nie wywalczył tam sobie lepszego kontraktu? Przecież tam miał zespół, który go rozumiał — a wy tu wymyślacie bajkę o magicznej szatni i piwie, które ma zastąpić lata pracy z trenerami. No i jeszcze ten argument o defensywie — kurwa, ależ się rozpisaliście o tym, jak Komorowski broni pointy. Ale kto wam powiedział, że De Minaur tego potrzebuje? Alex potrafi postawić seta tak agresywnie, że przeciwnik ledwo oddycha — problem w tym, że potem sam wpada w lepszą defensywę, bo gra tak intensywnie. Potrzebowałby raczej kogoś, kto go podtrzyma psychicznie w kluczowych momentach, a nie faceta, który wbije mu palec w oko backhandem i będzie się nim chwalił do końca kariery. Komorowski to świetny zawodnik, nie przeczę, ale w naszej drużynie byłby jak dobry samochód zrobiony z części do motorówki — fajny w teorii, ale nie do końca to, czego szukamy.
-
a kurwa, ależ ja pamiętam te wszystkie "pewne transfery" z dawnych lat, co to niby mieli wylecieć prosto z biura agenta z teczką pełną cudowności, a lądowały gdzieś między Marbella a Szanghajem na wieczną ławkę rezerwową. miałem kolegę co przychodził zawsze na pierwsze treningi z obietnicami że "ten raz to już ten", że kontrakt w kieszeni, że koleś z davis cup się zgodził, a ostatecznie wychodziło że facet grał wtedy w challengerze w indonezji i nikt nawet nie wiedział jak on się nazywa — i co? i do dzisiaj się nazywa. i takie rzeczy to nie tylko u nas, to na całym świecie — pamiętacie jak to było z tym hiszpanem co miał dołączyć do polskiej ekstraklasy i przez tydzień wszyscy gadali o magii, a on wylądował w lidze rumuńskiej bo mu się wiza nie chciała zrobić? czas naprawdę pokaże, a my tutaj siedzimy i wymyślamy sobie cuda jak dzieci przed wigilią. teraz konkretnie o waszym Komorowskim — fajnie, że macie hopla na jego backhandzie, ja też miałem kiedyś kolegę co rzucał piłką tak mocno że pudła same do niego wpadały, ale potem okazało się że facet miał problem z okiem i nikt mu nie powiedział że nie wolno wbijać wzroku w słońce podczas rzutu. ten wasz backhand może i wygląda na broń masowego rażenia na filmikach z challengera w Wiedniu, ale pamiętajcie że tamten turniej miał nagrodę główną tyle co bilet na tramwaj w krakowie — serio, porównujecie mecz z drugiej ligi baseballa do czegoś co ma mieć miejsce w naszym klubie? i jeszcze ta wasza teoria o szatni, piwie i ustaleniach między lotniskami — ja kiedyś widziałem jakimś facetem co gadał że spotkał się z federacją na parkingu pod lotniskiem chopina i załatwi transfer do naszej reprezentacji, a ostatecznie okazało się że facet dostał mandat za nieprawidłowe parkowanie i przez tydzień musiał chodzić pieszo. kurde, ależ ja nie chcę was studzić, ale realia są takie że jakby Komorowski faktycznie miałby ochotę na zmianę, to by już dawno pogadał z kim trzeba — nie no, serio, nie obrażajcie inteligencji, nie no, ale przestańcie sobie bajdurzyć o tajnych układach na Florydzie jakbyście byli w operze mydlanej z lat 90. a propos defensywnej magii — no dobra, ale przecież De Minaur nie jest żaden ofiara nieszczęścia, facet gra tak agresywnie że sam siebie pogania do kolejnego break pointu. on potrzebuje kogoś kto mu da chwilę oddechu, a nie faceta który wbije mu backhandem w nos i będzie chwalił się przez tydzień że "no wreszcie coś zrobiłem". fajnie że tak kibicujecie, ale niech ktoś wreszcie powie wprost — my nie potrzebujemy nowego bohatera do opowiadań, my potrzebujemy zawodnika który wygra dwa sety pod rząd bez czterech zmian w taktyce. czas pokaże, ale póki co siedźcie cicho i popatrzcie na te wszystkie "pewne transfery" co to wyleciały z naszego forum prosto do lamusa — one wszystkie miały jeden wspólny mianownik: brak umowy w momencie gdy ludzie przestali gadać.