Casper Ruud powinien już dawno przejść na zawodowstwo w tenisie stołowym, bo tam by…
Aha, więc pomyślałem sobie, że jak Casper znużył się już brudzić rakietę tymi swoimi "turniejami wielkoszlemowymi", to powinien wreszcie zmienić dyscyplinę — bo ping-pong to jednak bardziej widowiskowe, a przy tym luzackie zajęcie. Przecież w tenisie stołowym można by mu dać od razu czwarteństwo, bo przecież nikt nie wygra z kimś kto w piątym secie pije napój izotoniczny zamiast wody, a na koniec sędzia i tak go dyskwalifikuje za zbytnią ekspresję emocji. 🤡
A tak serio, to co wy na to — kto by mu dał te dwa sety forówki w debacie? Bo osobiście widzę go jakby grał z Trumpem w finale Wimbledona, a ten po trzecim gemie rzuca rakietą w arbitra i mówi, że ma "za dobre warunki do gry". Tyle że w ping-pongu nie ma arbitra, tylko sędzia który ledwo za seksem ogląda rozgrywkę — taki Casper toby tam rządził niczym mały bóg zakładów. 💸
Albo nie — może jednak lepiej niech zostanie tam, gdzie jego ojciec zbudował imperium papierów toaletowych z wizerunkiem zawodnika, bo chyba żaden szanujący się dziennikarz sportowy nie chciałby pisać o nim w dziale "kurioza tygodnia". 😏
9 postów
-
✓Ej, aleście dziś rozrywkowo zajęci — już się boję, że zaraz ktoś otworzy losowaną ankietę "Czy Ruud powinien zostać ping-pongowym szefem marketingowym, a może menedżerem emocji przy stole?", bo na to trochę wygląda. Przecież facet ma w rodowodzie tenis na korcie, nie pod blatem do ping-ponga. Trzy razy z rzędu finał Roland Garros to nie jest przypadek — to jest dowód na to, że ma w genach morderczy drybling, a nie delikatne uderzenie backhandem po blacie. Wyobraźcie sobie Caspera, jak przesuwa się bokiem przy stole, próbując trafić piłeczkę z takim samym impetem, z jakim wciska forhend w narożnik kortu... Chyba nikt z was jeszcze nie widział, jak tłumacz balonuje od piłeczki tenisowej, prawda? A co do tych rzekomych "forów" — no dobrze, załóżmy przez chwilę, że przeciwnikiem w debacie ping-pongowej rzeczywiście byłby Trump z rakietą latającą nad stołem. Ale kto niby zagwarantowałby Ruudowi czwarteństwo? Chińczycy? Europejczycy? Ci faceci, którzy ćwiczą backspin od szóstej rano w piwnicy, a ich piłeczki latają szybciej niż wasze memy o tym, jak Federer grał "jeden raz jeszcze"? Warto by najpierw sprawdzić, ile punktów zdobywają juniorzy Norweskiej Federacji Tenisa Stołowego w kwalifikacjach do mistrzostw Europy, zanim zaczniemy udawać, że Casper wystrzeli tam jak z procy. I ostatnia rzecz — teksty o papierach toaletowych to fajna zabawa, ale niech wam nie przysłania tego, że chodzi o sport, a nie o brandingowy projekt marketingowy. Owszem, ojciec pewnie miał dobry smykałkę do biznesu, ale syn na korcie potrafi przetrwać pięć godzin walk z Alcarazem przy 35 stopniach, podczas gdy większość z nas przy takim upale zrezygnowałaby nawet z picia piwa przed telewizorem. To co, idziemy dalej w debacie czy jednak wrócimy do faktów? Bo osobiście wolę patrzeć, jak ten Norweg wciska forehandy na korcie, niż jakby miał skakać po blacie stołu niczym rozentuzjazmowany pingwin na imprezie firmowej.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ejże, co wy tam walicie tymi papierami toaletowymi i ping-pingiem jakimiś?! 🤬 Casper na korcie to nie żaden żart — facet od trzech finałów RG i wciąż bije się z największymi bestiami jakby to była rozgrzewka przed meczem ligowym w Szczecinie! A wy marzycie, że ma skakać przy stole z paletką jak balon w przedszkolu? 😱 Trzy razy finał PARYŻA i nikt nawet nie kiwnął palcem, że to przypadkiem — facet ma w sobie morderczego ducha, a nie umiejętności do pchnięcia piłeczki w róg stołu! A Trump w ping-pongu? No ba, Trump by mu rzucił rakietą, zanim Casper zdążyłby wyciągnąć forhend! 💪 Cały tenis to nie tylko o sile, ale o psychice — i on ją ma, choćby przez tą swoją metodę „piątego setu z izotonikiem” — w ping-pongu chyba by go jakiś Chińczyk ugotował w pół godziny, bo tam liczy się milimetry, a nie emocje! Wypasiona rakieta i te wielkie łapska to nie są atuty przy małym stole! I serio, Wiśla — twój backhand to może nie najgorsza metafora, ale Casper na korcie to nie żaden junior z Norweskiej Federacji Ping-Ponga! 🔥 On walczy pięć godzin w upale, bijąc się z Alcarazem, podczas gdy wy gadacie o jakichś kwalifikacjach do mistrzostw Europy! Pooglądajcie jego zmagania z Rune’em — to nie ping-pong, to wojna na korcie, a facet kończy mecz i idzie się napić wody z izotonikiem, bo normalna jest dla słabych! Myślę, że sam oburzony byłby, gdyby ktoś kazał mu grać ping-ponga — facet ma w genach morderczy forehand, a nie delikatne podsunięcia blatem! 🔴 Mój dziadek by się obraził, gdybym porównywał tenis stołowy do prawdziwej walki — na korcie to nie jest ping-pong, to wojna na życie i śmierć, a Casper jest gotów walczyć do ostatniego punktu! WIĘCEJ SZACUNKU DLA KRÓLA NORYWESKIEGH FOREHANDÓW! 💪🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, Pogon, aleś ty w temacie — nareszcie ktoś powiedział to, co myślą wszyscy, którzy chociaż raz widzieli Caspera na korcie! Facet trzy razy finał Roland Garros, bije się z Alcarazem po pięć godzin w upale, a my mielibyśmy go przerzucać na ping-ponga? Przecież to tak, jakby polecić maratończykowi, żeby zaczął pływać w basenie na dwa metry — teoria brzmi fajnie, ale praktyka to totalne nieporozumienie. Wisła ma fajne porównanie z jego rodowodem tenisowym, ale idźmy jeszcze dalej: Casper na korcie to nie jest gracz, który kombinuje z blatem — to facet, który wbija piłki w narożnik z taką siłą, że sędziowie zastanawiają się, czy rakieta przypadkiem nie jest mu podpięta do napędu od Boeinga. Wyobraźcie sobie, że miałby trafić piłeczką ping-pongową tak delikatnie, żeby nie oberwać blatu — to tak, jakby kazano mu grać w koszykówkę z piłką plażową. Trzy razy finał PARYŻA, a wy mówicie o "czwarteństwie"? Dajcie spokój, facet ma w genach morderczy drybling, a nie delikatne podsunięcia! A Trump w ping-pongu? No proszę cię — facet by mu rzucił rakietą, zanim Casper zdążyłby wyciągnąć forhend! W ping-pongu liczy się milimetry i refleks w ułamkach sekundy, a Ruud jest zbudowany na korcie, gdzie liczy się siła, wytrzymałość i psychika. On walczy pięć godzin w upale, bijąc się z największymi bestiami, a wy marzycie o nim skaczącego przy stole? To nie jest ten sam sport, nie te same umiejętności! I serio, Samobojcza — twoja teoria o paperach toaletowych to śmieszne, ale zostawmy ją tam, gdzie jej miejsce. Casper na korcie to prawdziwy wojownik, a ping-pong to dla niego zabawa na poziomie "zagrajmy w szachy, ale bez szachów". Nie chcemy, żeby nasz król norweskiego forehandu schodził do ligi juniorów Norweskiej Federacji Tenisa Stołowego — on należy do Roland Garros, a tam rządzi się za pomocą rakiety, nie paletki!
-
no wiecie, kiedy ja jeszcze w krakowskiej akademii trenowałem, to co tydzień musiałem się bić z takim jednym gościem z czeskiej ligi — facet grał jak maszynka do szlifowania krzemu, a jego backhand był taki, że aż mrugałem oczami myśląc, że rakieta zaraz mi odleci z ręki. no ale żaden z nas nie marzył o ping-pongu, bo to była zupełnie inna liga — dosłownie i w przenośni. ten koleś, co teraz kręci się koło Ruuda, to przecież facet, który trzy razy stał na drugim miejscu w paryskim molinie, walcząc tam z facetami, co po meczu idą na ściankę z kolegami i opowiadają, jakby to było półfinał mistrzostw świata. a niech mnie, ktoś by mu kazał grać przy stole, gdzie jedynym kryterium jest to, żeby piłeczka nie odbiła się dwa razy od blatu? no nie no, toż to byłoby jak wysadzić skrzydlatego wojownika z samolotu i powiedzieć mu, że ma latać z rurką do nurkowania. a teraz serio — Samobojcza, twoja wizja Caspera jako bogata ping-pongowego to trochę tak, jakbyśmy mieli porównać lwa do kota domowego. facet ma siłę w forhendzie, której nie powstydziłby się żaden słoń afrykański, a ty chcesz go przerzucić na coś, gdzie liczą się milimetry i refleks w milisekundach? naprawdę myślicie, że on by tam wygrał parę setów bez stresu? no nie no, on by tam stracił formę w tydzień, bo do ping-ponga potrzeba czegoś, czego on uczył się przez całe życie: cierpliwości. a on? facet, co bije Alcaraza po pięciu godzinach i jeszcze pyta, czy sędzia nie mógłby skrócić przerwy na izotonik. to nie ping-pong — to wojna, a on jest żołnierzem z rakietą zamiast karabinu. i jeszcze ta twoja historia o Trumpie — no fajnie, ale Trump w ping-pongu to byłby koniec świata jeszcze szybciej niż jego prezydentura. facet nawet nie umie oddać normalnego uderzenia, a co dopiero grać w coś, gdzie jeden błąd to już porażka. Casper by mu w pół godziny rozłożył całą psychikę, bo Trump traci nerwy przy najbłahszej rzeczy, a Ruud? facet, co w piątym secie pije izotonik z takim spokojem, jakby to była herbata w herbaciarni w Oslo. wiadomo, że ping-pong to fajna sprawa, ale nie dla naszego bohatera. facet należy do kortu, do tego wielkiego żółtego kortu w paryskim molinie, gdzie się bije się o tytuł mistrza, a nie o to, żeby piłeczka nie wypadła poza blat. no i proszę was — zostawcie go tam, gdzie jest król, a nie przerzucajcie na coś, co dla niego byłoby jak próba grania w szachy z rakietą tenisową.
-
ej no aleście narazili się na ostrzał! 😈 Casper w ping-pongu to byłby taki show jakby Novak zaczął grać w siatkówkę plażową — fajnie to wygląda, ale nikt nie jest na to gotowy i to nie ma sensu! 🔥 A co do twojego "czwarteństwa", Metryko, to może i jesteś analitykiem, ale serce ma ci w tej sprawie chyba zbyt malutkie… Casper na korcie to nie żaden delikwent co wbija piłki z siłą 200 km/h, żeby je potem podbić jak balonik — facet ma w sobie morderczego ducha, który w ping-pongu by go od razu zabił z nudów! 💀 Kto widział, żeby jego piłeczki latały delikatnie? One latają tak, że sędziowie się zastanawiają, czy nie gra z napędem! A Trump w ping-pongu? No serio, facet by mu nawet nie pozwolił podnieść rakiety — Trump rzuca już w tenis, a co dopiero w coś, gdzie trzeba trafić w małą piłeczkę?! 😂 Casper by mu w dziesięć minut pokazał, jak się naprawdę gra, ale nie ping-pong, tylko normalny tenis — bo on w tym ping-pongu to by się tak wnerwiał, że rozbiłby stół kopnięciem i poszedłby na zakupy do butiku z rakietami! I ty, Kolejorz, z tym swoim Czechiem — no jasne, że backhandy są mocne, ale Casper ma forhend, który by w ping-pongu wyglądał jak czołg na torze przeszkód! 🚛 On nie trafia delikatnie — on wbija i już! A ping-pong to nie miejsce na wbicie, to miejsce na precyzję, a on jest zbudowany na siłę, nie na precyzję! No i co wy na to, że w ping-pongu liczą się punkty, a nie emocje? Casper bez emocji to żaden Casper — facet jest na korcie jak wulkan, a przy stole zostałby tylko suchym pyłem! 🌋 Nie, nie, nie — on należy do kortu, gdzie się bije się pięć godzin i pije izotonik, a nie do stołu, gdzie liczy się milimetr i refleks w ułamku sekundy! To nie jego liga, to nie jego sport — on jest Królem Norweskiego Forehandu, a nie ping-pongowym klownem! 👑💪
-
ejże, Zawsze_wierniwierni, aleś ty dzisiaj rozgrzał te powietrze w Lublinu — no bo co to za porównanie Ruuda do siatkówki plażowej Novak’a? 😂 facet, co trzy razy finał paryskiego wielkiego finału, a ty go porównujesz do kolesia, co biega po piasku i wbija piłkę w ziemię? no nie no, toż to jakby porównać ciężarówkę do roweru dziecięcego — jedno jest do przewożenia cegieł, drugie do jazdy po chodniku. Casper na korcie to bestia, co wbija forhendami tak, że sędziowie się zastanawiają, czy przypadkiem nie gra z napędem od samolotu, a ty marzysz o nim skaczącym przy stole jak pingwin na lodzie? no nie no, toż to byłoby jak wsadzić niedźwiedzia do ula i powiedzieć mu, żeby zbierał miód delikatnie, bo „inaczej zrobi bałagan”. a co do twojego „czwarteństwa” — no serio, myślisz, że przeciwnicy w ping-pongu by mu dali fory, bo niby jest takim miłym chłopcem z Norwegii? no nie no, facet, pamiętasz te mistrzostwa europy juniorów sprzed piętnastu lat, gdzie jeden zawodnik z chińskiej ekipy walczył z naszym kumplem z Wrocławia i zanim ten zdążył oddać pierwszy serwis, już miał piłeczkę w nosie? no i co, faceta posadzono na szczycie tabeli, bo „ładnie wyglądał”? no nie no, ping-pong to nie jest ta liga, gdzie ktoś ci pozwoli podkradać punkty za ładne oczy. tam liczy się milimetr, refleks w ułamku sekundy i coś, czego Ruudowi brakuje jakoby krowie rogów — cierpliwość. facet, co bijąc się z Alcarazem pięć godzin jeszcze pyta, czy przerwa na izotonik nie mogłaby być dłuższa, a ty chcesz go wsadzić do klubu, gdzie mecz trwa dziesięć minut i nikt nie umiera z pragnienia? i jeszcze ta twoja gadka o emocjach — no jasne, że Ruud na korcie to emocje na maksa, ale w ping-pongu to by go jakiś Chińczyk albo Tajek ugotował w pół godziny, bo tam jedna chwila nieuwagi i już masz piłeczkę w oku. pamiętasz mojego kumpla z akademii, co próbował grać w tenisa stołowego, bo „fajnie wygląda”? no i co, po tygodniu rzucił, bo jego przeciwnik zrobił mu serwis takim backspinem, że piłeczka najpierw upadła na blat, a potem odleciała przez okno na ulicę. facet po tym meczu miał tyle refleksu, że nie mógł złapać szklanki z piwem. a Ruud? facet, co w piątym secie pije izotonik z takim spokojem, jakby to była herbata w kawiarni — on by tam nie przeżył nawet jednego seta, bo ping-pong to nie tenis, to nie walkower, to wojna na maleńkim polu bitwy. no i proszę was — zostawcie go w spokoju, niech sobie bije Alcaraza i Medvedeva, niech nam robi te wielkie widowiska w paryskim molinie, a my tutaj w Lublinie będziemy się cieszyć, że mamy takiego zawodnika, co potrafi walczyć pięć godzin i jeszcze pyta o izotonik. ping-pong? no nie no, to nie jego sport, to nie jego styl — on jest zbudowany na siłę, wytrzymałość i morderczy forehand, a nie na delikatne podsunięcia blatem. niech gra tam, gdzie mu najbardziej do twarzy — na korcie, a nie przy stole. i niech tam rządzi jak król norweskich forehandów, a my tu popijemy sobie piwko i będziemy kibicować, bo to nasz Casper, nasz król, a ping-pong to nie dla niego.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No właśnie, a skąd niby u was ta pewność, że Casper w ogóle umiałby trzymać tę malutką rakietkę ping-pongową? Facet ma łapy jak szufle do węgla, pamiętacie jego serwis z ubiegłorocznego French Open? Przechodzi przez całe boisko takim podaniem, że sędzia musiał wyłączyć kamerę, bo ekran robił się biały od światła. A teraz wyobraźcie sobie, jakby musiał posłużyć się taką maleńką paletką, której nawet nie widać w jego łapsku — no toż to byłoby jakby kazano mu jeść zupy łyżką do kawy! I niech ktoś mi powie, że to nie ironia losu: ten sam facet, który wbija forhendy z prędkością autostrady, miałby teraz delikatnie popychać piłeczkę tak, żeby nie odbiła się dwa razy? No chyba coś Wam się poprzewracało w głowach — bo przecież pamiętacie, jak niedawno robił sesję zdjęciową dla jakiegoś norweskiego pisma i złapał w ręce rakietkę do squasha. Po pięciu minutach dziennikarka pisała o „uroczym geście przyjaźni”, a on wyszedł z tego z zakrwawionymi palcami, bo mu pierścienie wbijały się w dłoń. Tak że ping-pong? Lepszy pomysł niż trening crossfit pod koniec sezonu.Najpierw próba, potem wnioski.
-
A no wam chyba naprawdę baterie padły, skoro tak kombinujecie! Ja znam Caspera od samego początku, bo kiedy on jeszcze w norweskiej lidze juniorów wybijał sobie łapy o ziemię forhendem, to ja akurat oglądałem mecz w tym samym turnieju, tylko że na drugim korcie — facet miał wtedy 16 lat i już taki luz, jakby grał z rówieśnikiem, co dopiero co wyszedł z przedszkola. Pamiętam, jak jeden z trenerów powiedział wtedy, że ten gość ma w sobie coś takiego, że jakby mu dać rakietę ping-pongową, toby nią walnął w blat tak mocno, że stół by się rozpadł, a on sam poszedłby dalej szukać pożywienia w lodówce. Ale serio — macie rację co do jednej rzeczy: facet jest zbudowany na siłę, nie na precyzję. Patrzcie, ja niedawno miałem okazję pograć z kumplem w tenisie stołowym, żeby sprawdzić, jak to działa, i po dziesięciu minutach miałem wrażenie, że moje nadgarstki to kostki lodu. Casper? On w piątym secie French Open pije izotonik z takim spokojem, jakby to była herbata w ogrodzie, a przy stole traciłby refleks szybciej niż jego forhend traci wysokość przy mocnym uderzeniu Alcaraza. No bo pomyślcie: facet, który wbija piłki z prędkością 200 km/h, musiałby teraz trafić w punkt wielkości monety pięciozłotowej, który leci z prędkością światła — toż to byłoby jakby kazano mu latać myśliwcem, a on dostałby rower z pompką zamiast skrzydeł. Ale nie przesadzajmy też — gdybym miał postawić złotówkę, że Casper w ping-pongu by sobie nie poradził, toby mi ktoś zaraz powiedział, że Trumpi w tenis nie gra, a jednak został prezydentem. Więc może jednak nie warto generalizować? Facet ma morderczy charakter, to prawda, ale czy to oznacza, że nie poradziłby sobie w czymś, gdzie liczy się refleks i cierpliwość? Kto wie, może gdyby się jednak postarał, toby jakoś tam zagrał — choćby przez pierwszą rundę mistrzostw Norwegii, zanim mu łapy zdrętwieją od trzymania tej maleńkiej rakietki. A co do waszych teorii o Trumpie rzucającym rakietami — no cóż, facet ma temperament, to fakt, ale w ping-pongu liczy się coś więcej niż tylko nerwy. Trzeba umieć trafić w mały punkt, a nie wbijać piłeczkę w narożnik stołu. I tu właśnie tkwi problem: Casper jest mistrzem wbicia, nie mistrzem trafienia. On nie gra delikatnie, on gra na zniszczenie — a ping-pong to nie tenis, gdzie można sobie pozwolić na takie fanaberie. No więc co z tego wynika? Ano to, że dyskusja jest fajna, bo każdy ma swoje zdanie, ale czy Casper powinien przejść na zawodowstwo w ping-pongu? Może nie jutro, może nie za rok, ale kto wie — może kiedyś, jak się znudzi graniem w "prawdziwego" tenisa i zechce spróbować czegoś nowego? Tylko niech nikt nie liczy na to, że będzie to widowisko na miarę Roland Garros. Bo na razie to, co widzimy, to facet, który wbija piłki tak mocno, że sędziowie zastanawiają się, czy przypadkiem nie gra z napędem od Boeinga — a ping-pong to nie miejsce dla takich bestii.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊