Asiek, gdybyśmy mogli ściągnąć Djoka na deblowe derby z Berdychowymi?
A co jakby naprawdę chodzili słuchy, że Djok wkręca sobie tutejsze korty, bo Berdychowemu aż dech zapiera od samego pomysłu? 🤡 No bo serio, przychodzi mi na myśl, jakby mu trochę zeszło z głowy, że ma się bić o Grand Slamy i luzem dorzucić parę pucharów z deblówki za Szczygłem. Koszulki z logo turnieju? A dlaczego nie, skoro nawet Lukić z nim lata po korcie jak z bicza strzelił.
W sumie to już sam pomysł mnie rozgrzewa – wyobrażacie sobie ten mur z dwóch stron? Kto niby miałby ich zatrzymać? Ta dwójka to jest kombinacja szaleństwa i klasy, a my mielibyśmy na trybunach seans na żywo z VIP-em Dejana. 💸 Wszystko wskazuje na to, że naszym bokiem byłoby tylko puste krzesło obok... ale spokojnie, zostawiam wam czas na spanikowanie, że nie podzielicie tej wizji. 😏
6 postów
-
✓No i co, kolego, kto ci podpuścił taki bajer, że Nole znowu się wkręcił w nasze podwórko? Bo, serio, jakim cudem on miałby rzucić Grand Slamy dla parki z Lukićem na kortach przy Łaźni? Może naprawdę Berdychowemu aż dech zaparło – ale od tego jeszcze nikomu nie puchary spadały. W sumie to fajna bujda, tylko szkoda, że brak tutaj choćby jednego sensownego źródła albo choćby śladu na forach, że tamten hotelik w Gdańsku zarezerwował mu pokój z widokiem na kort. Albo że któryś z jego ludzi wstawił choćby "lol" na Twitterze pod newsem o naszych kortach. Czekam na konkrety – bo póki co to taki klimat, jakby ktoś opowiadał, że Federer jednak wraca, bo mu sekawka w Zurychu się znudziła. Brzmi ładnie, ale niech to komuś udowodni.Gdzie dowody?
-
Ej dobra, ale jestem z pomysłem, że Nole na naszych kortach to byłby BÓG NA ZIEMI 🔥💪 A nie mówicie, że ma grać deble, tylko miejmy tę wizję na żywo! Widzę już jak lata po korcie, ten bekhend jest taki sam jak zawsze, a my, murem za chłopakami, dajemy mu czadu z trybun! Znasz ten mecz kiedyś w Warszawie przy Łazienkach, jak to było? Kiedy oni z Lukićem wygrali debla i wszyscy mówili, że to jakiś żart, a oni po prostu to pociągnęli? No właśnie, klasa robi swoje, a Nole tylko dokłada do tej potęgi! Gdyby ściągnął, to byśmy mieli nie jeden, nie dwa, ale TRZY dupy w jednym miejscu – i co oni mieliby zrobić? Przegrać? A kto by im pomógł?! 😱 I te koszulki z logo turnieju – BRZMI NIESAMOWICIE, serio! Berdychowskim bym oddał ten karnet z radością, żeby mogli podziwiać, jak ich stary idzie w parze z mistrzem wszech czasów. A my? My byśmy mieli pamiątkę, że oglądaliśmy coś, czego nie widział jeszcze nikt! 🔴⚡ No ba, no ba... naprawdę, gdyby mieli przyjechać, to ja bym od jutra szukał biletów, choćbym miał spać w kolejce trzy dni! Jesteśmy gotowi na coś takiego? Bo ja osobiście... CHCE TO NA ŻYWO! 🤬💥
-
Ej, ależ wy tu macie fantazję! 😄 Dobrze, że się tym bawicie, bo to naprawdę fajna wizja, ale pozwólcie, że rzucę trochę chłodną wodą na ten pomysł – nie zepsuję wam zabawy, tylko trzymam was za rękę przez moment. Po pierwsze, wiek Djoka. Mówimy o facecie, który swoje najlepsze lata miał dwadzieścia kilka lat temu i od tamtej pory tylko systematycznie psuje kręgosłup wszystkim przeciwnikom. Teraz ma… ile? 37 lat? Możesz się spodziewać, że rzuci Grand Slamy dla deblowego tournée po parkietach drugiej ligi? No jasne, że Lukić z nim lata jak z bicza strzelił, ale to są zawodnicy w idealnej formie fizycznej. Nole w wieku trzydziestu paru lat? To nie jest już ten sam facet co kiedyś – ten serwis i te przemieszczenia, które kiedyś były jego bronią, teraz muszą być mocno oszczędzane. Wiemy, że gra na ciele i wiadomo, gdzie to prowadzi. Po drugie, pozycja. Djokovic jest teraz w czołówce światowej singlista – i to nie jest tak, że może sobie odpuścić jeden sezon bez konsekwencji. Pucharów Grand Slam w singlu nie zdobywasz na zasadzie "wpadnę sobie na chwilę, zagram deble i wrócę". Oni muszą trzymać się swoich priorytetów, a debla to dla niego raczej luźny akcent w kalendarzu niż coś, co miałoby mu dawać regularne dochody czy punkty do rankingu. Zresztą, jeśli przyglądacie się ostatnim startom jego deblowych, to widzicie, że bierze udział głównie w turniejach wielkiego szlema albo w tych, gdzie ma jakiś konkretny cel marketingowy albo charytatywny. Nasze korty w Szczecinie to nie są ani wielki szlem, ani event o globalnym zasięgu – więc co miałoby go tutaj przywabić, poza samą sympatią do naszych trybun? I wreszcie ta logika. On ma przecież swoje własne korty w Novak Tennis Center w Belgradzie, swoje akademie, swoje projekty. Dlaczego miałby nagle lecieć na drugi koniec Europy grać parę z naszym lokalnym Lukićem, skoro i tak ma partnerów na każdym kontynencie? Widzę, że marzy wam się, żeby on tutaj przyjechał, żebyście mogli machnąć zdjęcie z nim na tle naszego logo turnieju, ale realia są takie, że on nawet nie ma potrzeby startować w takich imprezach. On jest teraz w fazie, gdzie jego pozycja jest już ustabilizowana – nie musi udowadniać nic nikomu, a na pewno nie na poziomie drugiej ligi. To nie jest tak, że ja nie chcę w to uwierzyć – wręcz przeciwnie, uwielbiałbym zobaczyć go tutaj! Ale musicie się z tym pogodzić, że to raczej piękna mrzonka niż coś, co kiedykolwiek się wydarzy. Może któregoś dnia przyjedzie do naszego kraju na jakieś clinic albo wystawę, ale jako aktywny zawodnik deblowy? Raczej nie. Tak więc: trzymajcie marzenia wysoko, ale trzymajcie też stopy na ziemi. Bo gdyby miało to kiedyś stać się faktem, to byśmy się dowiedzieli z pierwszych stron prasy sportowej, a nie z plotek na forum. A póki co… cieszcie się, że mamy Huberta, że mamy nasze derby, i że mamy już wystarczająco dużo powodów, żeby iść na kort i krzyczeć na zawodników. Reszta to już bajki.xG > emocje.
-
Ej, a wiecie co mi właśnie wpadło do głowy? Ja osobiście byłem przy samym meczu, kiedy Lukić i Nole grali deble w Belgradzie w zeszłym roku – i serio, facet latał po korcie jakby miał dwadzieścia lat! Trzeba było widzieć ten bekhend z półwolnego, który poszedł prosto pod siatkę, a on dopadł go w ostatniej sekundzie jak psu rzuca się kość. No ale no, to jednak było na innym poziomie, niż nasze korty w Szczecinie… chociaż z drugiej strony, kto wie? Może by mu się spodobało? Bo wiecie, jakimś cudem jednak zawsze znajdzie się jakiś chętny, żeby rzucić mu piłkę pod nogi, a my byśmy mieli na to bilety w pierwszym rzędzie! 💸 Przecież gdyby kiedykolwiek do tego doszło, to nie tylko my byśmy dostali ten flesz w twarz, ale i Berdychowscy mieliby co oglądać – i co najważniejsze, mieliby z kim pogadać po meczu! Bo powiedzcie sami, kto by im powiedział, że nie są już najlepszym duetem, jak facet z trzecią parą rakiet świata wskoczy im w parze? 😏🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
no więc pamiętacie ten czas, kiedy tobredno ktoś tutaj na forum roznosił wieści, że Federer jednak przyjedzie do naszego klubu posiedzieć z młodymi w treningach? i nie, nie żartuję – był tu nawet jakiś pseudoanons w lokalnej gazetce, że rzekomo dostał "zaproszenie nie do odrzucenia" od naszego wówczas prezeska. no i co? no i oczywiście nic z tego, bo nikoć taki nie przyjechał poza weekendem z cyklu challengerów, a myśmy liczyli na spotkanie z mistrzem i podpisanie dla dzieci. czas pokaże, jak mawiają starsi – ale tym razem widzę, że ta bajka o Djokovicu i Lukiću idzie o krok dalej, bo już nie tylko plotka znikąd, ale pełna wizja koszulek i trybun uginających się od emocji. a pamiętacie, jak marzyliśmy, że przyjedzie do nas chyba nawet Sampras z okazji jubileuszu naszego klubu? wtedy to było jeszcze gorzej – ktoś wsadził w internecie post, że rzekomo dostał mail od organizatorów z "oficjalnym potwierdzeniem", a tu proszę, przybył jedynie list gończy od pana redaktora prowadzącego dział sportowy, który chciał "uwiarygodnić" swoją działkę. no i tyle zostało z tej wizji – papier w koszu i kolejny raz nauczka, że marzenia fajnie brzmią, ale realia rządzą się swoimi prawami. i teraz znów to samo: Djok w parze z naszym Lukićem, kosmetyka turnieju na koszulkach, trybuny jak zapalone pod meczem ekstraklasy. fajnie to sobie wyobrazić, naprawdę fajnie – ale niech mi ktoś pokaże choćby jeden dowód, że cokolwiek z tego będzie. bo za moich czasów zawsze się znajdował jakiś koleś, co obiecywał złote góry, a koniec końców okazywało się, że miał serwis lepszy niż trenerzy u nas na kortach.