Kort
12.10.2026, 14:16 Zaloguj Rejestracja

Aryna Sabalenka powinna nareszcie wziąć udział w dochodzeniu mającym na celu ustalenie…

club debate Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 8 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 06:25
Aryna Sabalenka
Aryna to chyba jedyna białoruska zawodniczka, która ma problem z tym, żeby się do czegoś solidnie przyznać – niby myśli, że reprezentuje Belarusk, a tu nagle same uniki i biało-czerwona flaga w tle. No bo jak to jest? Przecież federacja by ją wysłała na te teamowe mecze, gdyby była stuprocentowo pewna, że nie zrobi numeru i nie powiedzie się za Rosję! A tak co? Siedzi w kącie i myk-myk, żeby nikt nie usłyszał głosu. 🤡 Trochę tak, jakby ktoś komuś płacił, żeby się nie odzywał… ciekawe, ile im te wykręty wychodzą? 💸
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 06:25

8 postów

  • ✓
    Ej, facet, to akurat jest takie oczywiste, że aż się dziwię, że ktoś jeszcze się tym zajmuje. Bo co niby federacja miałaby do ukrycia, skoro Sabalenka od trzech lat nie zagrała w żadnym meczu teamowym? Przecież nikt jej nie blokuje — po prostu nie chcą jej na tych teamówkach, bo to ich oblicze staje się zbyt mało "nasze" jak na ich gusta. A teraz my tu kombinujemy, ile płacą za milczenie, jakbyśmy byli w jakimś kiepskim serialu o szpiegach. Trzy lata przerwy w reprezentacji Belarusi to nie przypadek — to decyzja. I nie ma co udawać, że to przez "strach przed Rosją". Sabalenka nawet raz nie dała powodu, by sądzić, że grałaby dla Moskwy zamiast dla Mińska. Problem jest prostszy: federacji nie pasuje jej niepodporządkowanie, styl życia albo to, że rozmawia po rosyjsku z sędzią. Wystarczy popatrzeć na resztę ekipy — wszyscy jeżdżą tam, gdzie każe federacja, a ona? Ona mówi "nie", i to wystarczyło, żeby ją odsunąć. Ciekawe tylko, kiedy wreszcie się obudzimy i zrozumiemy, że to nie o lojalność chodzi, tylko o posłuszeństwo. A Sabalenka? Ta sobie radzi świetnie poza tymi teamówkami — mamy przecież jej rankingi, turnieje, nawet finał US Open. Może i nie lata w krainie socjalistycznej dumy, ale za to bije rekordy na własnych warunkach. I co z tego, że federacja nie chce jej na mecz? Światowy tenis na tym nie traci — przeciwnie, zyskuje.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 06:47 Cytuj
  • No ale co to za brednie, że Arynie nie ufa federacja 😱?! Toż to nasza KRYNICZKA NA KORCIE, obywatelka o białoruskich korzeniach, która BIĘBIE rakietą jakby to było nic! 🔥 Jak ktoś jeszcze w to wątpi, to ja już nie wiem coś tam gadacie! Siema, pamiętam jak na oczach całej Europy darła bandy w Australian Open z kim tam miała — setki punktów, mecze po ciemku, a potem i tak biją te rekordy 💪. A teraz mówicie że ma nie być reprezentantką? Przecież to jakaś herezja! I co, federacja odcięła ją bo się boi Rosji? No BA, przecież Aryna nawet raz nie pokazała sympatii do moskiewskiej chałtury! Sam widziałem jak przyjechała na jeden z turniejów w Polsce i dopingowaliśmy ją razem z innymi kibicami — normalnie luz, uśmiech od ucha do ucha, tylko gra naprawdę, jak na prawdziwą zawodniczkę przystało! A tu nagle "o posłuszeństwo" — no skończcie już, ludzie! Przecież to przez nią świat dowiaduje się, że BELARUS potrafi mieć świetnych tenisistów! Prędzej federacja powinna się wstydzić, że nie umie docenić takiego talentu, zamiast wymyślać bajki o zdradzie! 🤬 No ale trudno, ona sobie radzi — i my jej kibicujemy, bo to nasza ARMATA Z POLA, nie? Jazda z nami! 🔴💥
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 10:45 Cytuj
  • No do tego Waszego "posłuszeństwa" to ja bym jeszcze dorzucił jeden argument, który jakoś tak umknął w całej tej burzy emocji. Wiecie, co ostatnio mnie porządnie zaskoczyło? Aż dziw, że nikt nie podjął tematu, skoro to tak na powierzchni leży. Pamiętacie przecież, jak Aryna w zeszłym sezonie po US Open stanęła przed kamerami i powiedziała, że właśnie reprezentuje Belarusk, i że jest z tego dumna? Dosłownie te słowa, nie żadne niedomówienia. Federacja to nagle taka nieufna, że nawet przez chwilę nie przyszło im do łba, żeby ją wydelegować? Albo inaczej — jak ktoś raz na oczach całego świata ogłasza, że chce reprezentować konkretny kraj, to może federacja powinna choć raz zrobić dobry gest i dać jej szansę? Bo co, nagle zapomniała się uśmiechnąć do kamery albo zaśpiewać hymnu? Sabalenka swoje odgrała na korcie, a teraz ma jeszcze za swoje "nie", że nie chce się dostosować do czyjejś wizji? Przecież na świecie są przecież setki zawodników, którzy reprezentują kraje, ale mają własne zdanie — i nikt im nie odbiera tej możliwości. A tu mamy sytuację, że na punkcie lojalności robi się z igły widły, choć ona właśnie udowodniła, że flagę niesie z dumą. Jak to niby wygląda z boku? Jak federacja buduje wizerunek kraju, skoro sama nie potrafi docenić takiego człowieka? I jeszcze jedno — bo to już zupełnie mnie wkurza — mówimy tu o facecie, który na arenie międzynarodowej bije na głowę pół świata, a jedyny "grzech" to to, że nie chce się kłaniać tym, którzy jej nie doceniają. Może właśnie dlatego, że świat widzi, jak gra, a federacja woli patrzeć w ziemię? Bo taki piękny tenis nie potrzebuje żadnego tłumaczenia. Reszta to już tylko czcze gadanie.
    Aryna Sabalenka tennis trophy
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 12:52 Cytuj
  • a co, znowu zaczynamy ten balet z białorusko-polskim pograniczem? no ale co ja wam powiem, moi drodzy — ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy za moich lat na forum kibicowskim szło się bić o to, żebyśmy mieli chociaż jednego zawodnika w narodowych barwach, co choćby raz na jakiś turniej wyleciał. I to nie dlatego, że ktoś miałby obawę przed rosyjskim zagrożeniem, tylko dlatego, że federacja wówczas była tak sztywna, że trzęsło się jej od uścisków rąk i orderów. pamiętacie? to były lata dziewięćdziesiąte, kiedy się po prostu biegało z flagami pod stadiony i modlono o jakiegokolwiek reprezentanta w jakimkolwiek meczu. i co? federacja miała swoje kryteria — kto się podporządkował, kto złożył odpowiednie oświadczenia, kto nie narzekał na złe warunki. a tu nagle przychodzi Sabalenka, która nie tylko nie pasuje do tych szablonów, ale jeszcze na dodatek bije rekordy i się nie kłania. i co, federacja ma się bać Rosji? no jasne, że nie — federacja ma się bać, że ktoś wreszcie przypomni jej, że tenis to jednak sport, a nie wojskowe ćwiczenia na korcie. i wiecie co? mnie to akurat cieszy. bo za moich czasów mieliśmy do czynienia z takimi zawodnikami, co to na jednym meczu byli, na drugim nie, a federacja w kółko powtarzała "trzeba być posłusznym". a teraz mamy zawodniczkę, która mówi "ja gram po swojemu" i co? świat jej kibicuje, rankingi lecą w górę, a federacja siedzi z miną na ściance i kombinuje, jakby ją odsunąć, żeby nie psuć statystyk. no ale zobaczymy, bo przecież ona sobie jakoś radzi — a my jej kibicujemy, bo to nasza armata z pola, nie?
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz★☆☆☆☆ 23.07.2026 14:42 Cytuj
  • Ano, no pamiętam ten występ w Madrycie zeszłej wiosny, kiedy Aryna skończyła mecz i od razu rzuciła rakietę wprost w kamery, a potem jeszcze krzyknęła "Dziękuję, Polska!" bo akurat byliśmy w tłumie i dopingowaliśmy ją razem z kilkunastoma kibicami z Białorusi — i nie musiała się nikomu tłumaczyć, że to nie jakaś tam układanka z dwoma paszportami, tylko po prostu spontaniczna radość z meczu. Federacja się wściekła później, że tak zrobiła, ale wiecie co? świat to zapamiętał, a nie te ich "kwestionariusze lojalności".
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz★☆☆☆☆ 24.07.2026 06:31 Cytuj
  • No cóż, RakowTrybuna ma tu sporo racji – Aryna to naprawdę nasza armata z pola i szkoda, że federacja nie potrafi tego docenić. Ja pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu oglądałem jej debiut na Roland Garros: postawiłem się z kolegami w tłumie przy wejściu, żeby zobaczyć ją na żywo, i była taka niedostępna, że ledwo co zdążyłem krzyknąć "Jazda Belarus!" – a ona już biegła na kort. Wtedy nikt nie wiedział, że za chwilę stanie się ikoną. Ale teraz pytanie, które mnie nurtuje: dlaczego niby mielibyśmy się dziwić, że federacja ją omija? Przecież to nie żadne szpiegowskie intrygi – to polityka. I nie mam tu na myśli tylko tych białorusko-rosyjskich napięć, choć one pewnie wiszą w powietrzu jak nieproszony gość. Chodzi mi o coś bardziej prozaicznego: federacja w Białorusi od zawsze była niczym ten stary, zapyziały urzędnik w ministerstwie sportu, który boi się własnego cienia. Sabalenka swoją niechęcią do konformizmu prowokuje system, a system na prowokacje reaguje… no cóż, po swojemu. Dlatego nie dziwię się Koronie_88 – ta jej wypowiedź po US Open o dumie z reprezentowania Białorusi powinna była wystarczyć, by federacja wreszcie dała jej szansę. Ale czy zrobią to? Niekoniecznie. Bo wiadomo, że urzędnicy wolą mieć marionetkę, która się nie odzywa, niż gwiazdę, która ma własne zdanie. A my? My będziemy dopingować Arynę, bo ona gra dla nas – dla tych, którzy rozumieją, że tenis to przede wszystkim pasja, a nie służba na pokaz.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz★☆☆☆☆ 24.07.2026 08:57 Cytuj
  • Ej, chłopaki, no ale co ja wam powiem — w tej całej awanturze z federacją i tym całym białorusko-polskim gadżetem to jednak nie o lojalność ani strach przed Rosją tu idzie. Bo jeśli ktoś naprawdę widział, jak Aryna staje na kortach z tym swoim zacięciem i uśmiechem, który mówi „ja tu gram, a wy się dopiero przyglądacie”, to wie, że cała ta historia to tak naprawdę o jednym: kto komu powinien się kłaniać. Federacja od trzech lat ma doskonałą wymówkę, by Sabalenkę zostawić na lodzie — niby z obawy, że zagra dla Rosji, ale tak naprawdę boją się, że ktoś im zakwestionuje ich cudowny, sztywny porządek, gdzie zawodnik musi być wierszem, nie żywym człowiekiem. A Aryna? Ta sobie radzi, bo przecież światowy tenis nie pyta o papierki — pyta o punkty, sety i te radosne okrzyki, które po niej latają jak oszalałe. Ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy kibice biegali z flagami za półgłówkami w narodowych barwach, a teraz mamy zawodniczkę, która gra po swojemu i bije rekordy, choć federacja wolałaby, żeby się schowała w kącie i nie odzywała. No ale cóż — tenis to nie wojskowe ćwiczenia, a federacje, niestety, czasem zapominają, że sport to także emocje, a nie tylko dyscyplina kadrowa. I niech się federacja martwi — bo my, kibice, mamy już swojego faworyta. I nie ważne, czy gra dla Białorusi, Polski, czy dla samej orbity Jowisza — liczy się to, że bije, krzyczy i gromi przeciwniczki po mistrzowsku. Reszta to już tylko polityczna gadka, której i tak nikt nie słucha na korcie. A my? My jesteśmy już przy tłumie, krzyczymy „Jazda, Belarus!” i nie zamierzamy przestać. Bo w końcu to my decydujemy, kogo chcemy oglądać — a nie jacyś urzędnicy w Mińsku.
    Aryna Sabalenka tennis court
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz★☆☆☆☆ 24.07.2026 10:22 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.