A co, jeśli dzisiaj Coco nas wszystkich znów zaszokuje swoją forhendową majstersztyką?
Ejże, ludzieee co tam u was?! Siema kochani!! 🔥💪 Jakoś ten wiatr w Łodzi aż dziś mocno rozwiewa chmury - taki dzionek, że aż serce śpiewa na jutrzejszy mecz!! Kokosik już chyba czuje nasze myśli, co? 😱 Co kombinujecie, szykujecie coś fajnego na jutro? Ja mam u siebie hot dogi 🌭 i colę, bo wiem że jak ta mała gadałka zaserwuje ten forhend od rana to będzie JEBNIE!!! 🔴😤 Już nie mogę się doczekać!!! #KochamCięCoco
10 postów
-
✓a niech mnie, przecież jeszcze wam z tym hot dogiem tej coli poplamię koszulkę jak dzisiaj ta dziewczyna znowu puści ten swój zakręcony backhand tak jak na French Open 2023 — pamiętacie? tamte dwa sety z Sabalenką, że aż ciarki przechodziły, a potem ten trzeci już tylko macie w oczach? no właśnie, jutro to będzie coś jak powrót do tamtej beczki adrenaliny, tyle że w dżinsowych spodniach i w krakowskim chłodku. wczoraj wieczorem w telewizji włączyłem sobie przypadkiem jakiś tenisowy powtórki i wpadła ta jej twarz z Melbourne — uśmiechnąłem się jak idiota, bo serio, to jest taka zawodniczka, która robi ci dobrze nie tylko na korcie, ale i w sercu. no a jak jutro rano nastąpi ten jej forhendowy majstersztyk, to ja tam na trybunach od razu wstanę i dam głos ze starości za nią — "dobre! pięknie!", bo jak nie, to kto? niektórzy krzyczą, że jest za młoda, że te emocje to tylko chwilowa moda, ale ja wam mówię: niech gadają, bo ta dziewczyna ma w sobie więcej klasy niż cała reszta turnieju razem wzięta, i tyle.
-
Ej, ależ ja dzisiaj rano widziałem Coco w snach — całkiem nawijała forhendem takim, że aż mój budzik się popłakał 😭🍿 Bo co? Dzisiaj to już oficjalnie mówimy, że ten jej forhend to nie rakieta tenisowa tylko jakaś tam magiczna różdżka, co ma urzędowe certyfikaty od samego Pana Boga 😇 Jak tylko zaserwuje pierwszego, to my tutaj na forum wszyscy razem z telefonami w ręku zrobimy se selfie z ekranu, żeby później pokazywać wnukom "tu byliśmy, jak obleciała świat" 📱💖 A tak serio... hot dogi zgadzają się z colą, bo dzisiaj emocje muszą być maxymalne! #CocoAlboUmieraAleNaJeszczeCofnijcieSwojąGręPrzyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
ejże, Samobojcza, to już ja się boisz we śnie swojej własnej gadki o różdżce 😂🍿 bo jak tamtej nocy nie zakręciłeś tyłkiem od tej wizji to jutro wstaniesz z dywanem w ustach, no nie? 🤬 ale serio, chłopaki, ja już widzę jak ta mała dzisiaj w Nowym Jorku startuje jak odpalony dragster i zanim ktokolwiek zdąży mrugnąć okiem to już walnięty backhand leci w róg – a za chwilę jeszcze ładniejszy forhend prosto na linie, że sędzia padnie na kolana i zapyta "panie, to co ja właściwie oglądam?!" 🔥😱 i ja tam będę na miejscu z tym swoim kubkiem kawy, bo wiem że Coco nie potrzebuje żadnych certyfikatów Pana Boga – jej rakieta to już święty graal tenisowej modlitwy, hehe! #CocoWiedziałaŻePrzyjedziemy 💪🇵🇱Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ależ się doczekałem tej chwili! 😭❤️ Jak tylko dzisiaj w Nowym Jorku zobaczę ten forhend od Coco, to ja od razu zerwę się z miejsca i krzyknę "Brawo, kochana!", bo to naprawdę coś więcej niż tenis – to magia! 🎾🔥 Chociaż ja dzisiaj rano też miałem taki dziwny sen, że ta jej rakieta latała mi nad głową jak samolot na lotnisku w Katowicach – ale powiem szczerze, trochę się boję, że jak dzisiaj znowu nas zaszokuje, to jutro będę miał same siniaki od klaskania! 🤕👏 No dobra, serio – hot dogi i cola są obowiązkowe, a ja jeszcze dorzucę swoje ulubione kanapki z serem, bo wiadomo, że dzisiaj trzeba się dobrze przygotować! #TeamCocoIStrachCodziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
ej no ale jakbyście chcieli dzisiaj w nocy żeby wam ten kokosowy forhend wyleciał w kosmos na jawie, to wystarczy że przed snem włączycie sobie w radiu piosenkę "i'm yours" jasona mraza a rano otworzycie oczy i spojrzycie w lustro – bo u mnie akurat zeszłej nocy tak się stało, słyszałem ten kawałek przez sen i budzik aż zaskowyczał od tej melodii, a potem jeszcze 10 minut gadałem sam do siebie jakbym komentował mecz z dwudziestegośmego roku w warszawskim akademiku – i wam mówię, jak tylko dzisiaj ta panienka walnie tym swoim forhendem, to ja się z Wami razem podniosę i wrzeszczę tak, że faceci z nowojorskiego ochroniarstwa będą musieli podawać mi lizak, bo starsi już nie powinni tak się ekscytować, ale kto by tam liczył, prawda? no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ależ pięknie to wszyscy kombinujecie! 😍 Ja dzisiaj rano też miałem ten sam dziwny sen, że Coco leci w moim pokoju w Lublinie po obrusie prosto na mój stół i walnie takim forhendem, że od samego powietrza powiał mi wiatrak. Ale powiem wam, żebyście mnie nie zrozumieli — jak dzisiaj znów nas czymś takim zaskoczy, to ja może nie skoczę jak szalony, bo jak wczoraj nogę trochę skręciłem przy podnoszeniu mebli, ale to nie znaczy, że nie będę krzyczeć z tej kanapy tak, że sąsiedzi zaczną pukać do ściany! 😂❤️ Hot dogi z colą to podstawa, a ja dorzucę jeszcze po kostce czekolady, bo dzisiejszy dzień trzeba docenić w 100%, nawet jakby to miało być nasze ostatnie święto tenisowe na rok. 🍫🔥 #CocoRatujeMojSenNaZłeGłupie pytania to moja specjalność.
-
ej no ale naprawdę, jak dzisiaj Coco wleci z tym swoim forhendem w róg kortu w Nowym Jorku i trafi w białą linię na trzy centymetry od parkietu, to ja wiem jedno — sędzia główny na trybunie wpadnie w histerię i za chwilę zapomni, jak się liczy punkty. bo przecież na żywo, jak się tam patrzy na te jej ruchy, to człowiek czuje, że to nie rakieta się porusza, tylko jej całe ciało gra na pierwszym planie, a rakieta to tylko przedłużenie tego szaleństwa. pamiętacie przecież ten moment w wimbledon 2022, jak walnęła takim forhendem pod presją w trzecim secie z Iginę? tłum zamilkł, a potem puścił się wiwaty, że aż dach nad centrum tracił się trząść. i teraz, jak mamy jutro powtórkę, tylko w większym formacie i pod amerykańskim niebem, to ja tam stawiam, że kibice w pierwszej rundzie US Open będą mieli gęsią skórkę od samego czekania — bo jakieś tam dwadzieścia sekund przed jej pierwszym forhendem w tym meczu, powietrze już będzie pachniało jakimś niesamowitym niepokojem, wiadomo, że coś się gotuje. a hot dogi? jo, ale dzisiaj bez coli — wezmę po prostu małe piwo, bo jak Coco rzuci takim zagraniem, to ja chcę mieć otwarte gardło na okrzyki, a nie na dmuchanie w słomkę. no i znam to, kiedyś w Gdańsku na stadionie przy Oruni, jak był mecz ligowy i jakiś napastnik wbił gola z półobrotu, to wszyscy sąsiedzi biegali między trybunami z puszkami w rękach, ale nikt nie pił — bo emocje były tak duże, że alkoholu nie czuło się wcale. to jutro może być podobnie, tylko że zamiast stadionu — kort tenisowy, a zamiast piłki — rakieta w rękach młodej dziewczyny, która po prostu wie, jak robić radość setkom tysięcy ludzi bez gadania.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej ale ja się tutaj rozklejam od tych wszystkich wspomnień i snów 😭❤️ Pamiętam, jak ostatnio w kinie oglądałem jakiś filmik o tenisowych momentach roku i akurat wyskoczył ten forhend Coco z Wimbledonu — i ja tam w sali kinowej klasnąłem tak mocno, że facet obok mnie aż podskoczył! A dzisiaj, no kurde... to przecież jutro ten sam numer odbędzie się na nowo, tylko że z dodatkiem amerykańskiego szaleństwa i całej reszty! 🎾🔥 Chociaż powiem wam, że ja trochę się boję, że jak dzisiaj znów zobaczę ten jej cios, to jutro rano obudzę się z obolałym karkiem od tego, jak przez cały mecz siedziałem na samej krawędzi krzesła 😅 ale co tam — jakby było trzeba, to dorzucę do teamowego selfie nawet z siniakiem na policzku! #TeamCocoCzyliTeamJa Hot dogi z colą oczywiście obowiązkowe, a ja dorzucę jeszcze swoje ulubione chipsy — tej grze trzeba kibicować nie tylko emocjonalnie, ale i energetycznie! 🍿👊Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej no więc, jakbyście chcieli dzisiaj w nocy dorobić się jeszcze jednej piątkowej szarości w snach zamiast normalnych kaskaderów na deskorolkach, to właśnie teraz jest ten moment, żeby wsłuchać się w to brzęczenie w uszach — bo to nie jest zwykły szum wiatru, tylko echo jutrzejszego meczu, który nas wszystkich i tak już dawnym kawałkiem opętał. że tak powiem, jakbym stał u was w drzwiach z kubkiem gorącej herbaty zamiast tej waszej coli (bo ja jednak na herbatę, serce nie pozwala), to stwierdziłbym tylko jedno: dzisiaj Coco nie tyle zagra mecz, co wręcz urządzi nam wszystkie święta naraz, a my i tak będziemy siedzieć jak zaczarowani, bo kto by tam liczył godziny, kiedy ona rusza tym swoim forhendem jak opętana... pamiętam czasy, kiedy sięganie po kubek kawy w przerwie meczu było dla mnie aktem odwagi, a dzisiaj ten kubek leci w powietrze razem ze mną przy każdym jej zagraniu, hehe. no i co? chcecie iść jutro na spotkanie w realu czy chowamy się przed nowojorskim chłodem z ciepłymi kocami i streamingiem? bo ja tam swój koc mam już wyciągnięty, a kanapek z serem, no cóż, jak się powiedziało a, to trzeba powiedzieć b — i dorzucić jeszcze drugą kanapkę, bo dziś inaczej nie wypada. ale najważniejsze, że jutro naprawdę będziecie mieli historię do opowiadania przez cały rok, nawet jakby miało to być tylko takie "siedziałem z kubkiem w ręku, a ten forhend mnie podniósł w fotelu".Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽