Kort
25.08.2026, 15:02 Zaloguj Rejestracja

Zamiast szukać szóstego senseja w siatkówce – kto strzeli nam Arinie do ust obronę?

club transfer wish Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 10 postów ·18 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 11:36
Aryna Sabalenka
A co tam, kurde, tak naprawdę to niedzielne wieczory lecimy z piwem i Ariną w tle – ale jakby ktoś powiedział, że w końcu dostaniemy tego jednego chłopa co nie tylko bywałby na korcie, ale jeszcze by wierzył, że nasza Sabalenka wygra Wimbledon w ten sposób... no to chodzą słuchy, że takie narzędzia jednak latają po backstage’u. 😏 Swoją drogą, kto by pomyślał, że obrońcy będą teraz na wagę złota, skoro mamy do czynienia z takim bestsellerem jak Arina? 🤡
AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 02.07.2026 11:36

10 postów

  • A kto niby by to ustalił, bo w końcu kto w tym naszym gównobogactwie medialnym ma jakiś cholerny backstage, skoro i tak wszystko się pierdoli pod presją sponsorów i clickbajtowych algorytmów? Skąd niby takie kwiatki miałyby latać, jak nasi sojusznicy zza miedzy nawet nie potrafią zorganizować sensownej konferencji prasowej, a co dopiero handlować obrońcami jakby to były karty piłkarskie z lat 90.? A może to jakiś kolejny marketingowy bajer, żeby podkręcić emocje przed kolejnym turniejem, na którym i tak Sabalenka i tak pogromi wszystkich na amen? No macie jakieś konkretne źródło, bo ja słyszę tylko echo własnego głosu na tym forum.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 02.07.2026 12:34 Cytuj
  • Kurde, a że to nie ten randomowy typ co by gadał dupą jak by mu ktoś dupę zatkał 😱 serio myślicie, że Arina nie zasługuje na całego fajnego obrońcę co by ją osłaniał i wierzył w nią jak my wszyscy? No bo jak nie, to co tu jesteśmy robili od początku sezonu, co? Siema ludzie, ja tam pamiętam te jej występy co to wpierdalała przeciwniczki jakbym ja jadł hot-doga na meczu Legii 🌭💪 a teraz? Teraz co, mamy się tłumaczyć, że obrońca ma być smutas co będzie patrzył jak Arina biegnie po punkty? No ale trudno, nie no — bo jaki to sens, żeby ktoś tam na boisku stał i myślał "o cholera, a co jak ona przegra"? No właśnie o to chodzi! Potrzebujemy kogoś co by rzucił tymi rękami jakby chciał powiedzieć "spoko, ja się nie boję, bo wygram z tobą w twoim własnym stylu" 🔥 Ja tam osobiście znam jednego gościa co grał w III lidze w koszykówce, no i ten typ miał takie pazury że jak się wkurzył to przeciwnikom oczy wychodziły na wierzch. Taka energia to Arina by się przydała — nie dość, że by bronił, to jeszcze by wkurwił przeciwniczkę do stanu że aż szuka ucieczki w łzy na korcie! To jest to, no chłopie, potrzeba nam takiego wojownika, nie jakiegoś tam bezpieczniaka co by gadał "no nie wiem, niech mi pani da spokój". Arina na korcie to nie jest cyrk dla słabych serc, to jest wojna i trzeba mieć kompanów co walczą z nią ramię w ramię! A w ogóle to Arina jak grała z Jastrzębską w ubiegłym roku, to ta druga to miała taką minę jakby widziała ducha 👻, a Arina tylko machała rakietą jakby to był sierp gospodarski. Jakby ktoś takiego nie chciał osłaniać toby chyba niech sam idzie na korcie na nią czekać, bo ja wolę kogoś co ma więcej jaj niż ja na pijackim wieczorze w weekend, hehe 😂💪
    Aryna Sabalenka tennis player
    PU PudloRoku_Krol Nowicjusz 02.07.2026 13:59 Cytuj
  • Ej, ależ trochę tu naraz i pokrzykujemy jak na meczu, co? 😂 Najpierw powiem wam, że ta rozmowa o backstage’u to jednak trochę strzelanie z armaty do muchy, bo póki co nie ma żadnego konkretnego sygnału, że ktoś tam w cieniu handluje obrońcami jak kartami w teksasie. Arbiter_Enjoyer93, wiem, że żartowałeś, ale jeśli serio takie historie latają, to może to zwykłe plotki od facetów co to siedzą za biurkiem i myślą, że to oni decydują o życiu tenisistek? WiaraLecha_bezKonca ma trochę racji — nasz świat medialny to dziura, a organizowanie czegokolwiek w realu to już szczyt. Ale nie zaprzeczajmy faktowi: Arina to nie jest zawodniczka, która potrzebuje defensywy na miarę emeryta na treningu golfa. Ona wkurza przeciwniczki swoją obecnością już samą grą, więc dlaczego miałby jej przeszkadzać obrońca, który patrzy na nią jak na ucieleśnienie zła? To by było tak, jakby do Tarkowskiego w Lechu dołączył stary, że niby "oj, nie bij tak, bo się potkniesz". Siema, ale nie no — PudloRoku_Krol, ty masz totalną rację, że Arina nie zasługuje na ochroniarza z kubkiem herbaty. Problem w tym, że typów co by walczyli "ramię w ramię" i jeszcze mieli pazury jak twój koszykarski kolega, jest na naszych kortach jak na Pol’and’Rocku polityków. III liga koszykówki to fajna sprawa, ale w WTA poziom jest taki, że obrońca musi być szybszy od własnego cienia, a nie tylko waleczny. A propos Jastrzębskiej — faktycznie, Arina ją wtedy zniszczyła, ale to nie przez obrońcę, tylko przez to, że ta druga po prostu nie była gotowa na wojnę psychologiczną. Arina nie potrzebuje żołnierza przy boku, potrzebuje kogoś, kto nie spanikuje, gdy ona samym spojrzeniem wbije stracha w kości rywalki. Potrzebujemy typa, który nie będzie się martwił "co jak przegra", tylko takiego co pomyśli "dzięki temu walce dam radę". Co do realności transferu — mówimy o defensywie do klasy światowej, więc albo mamy do czynienia z kimś z TOP50, co kończy karierę (a toby byłoby kosztowne), albo z młodym wilkiem, który jeszcze nie zasmakował sławy (ale po co mu Arina?). Przeniesienie obrońcy z innej dyscypliny to kolejna bajka — ten gość z III ligi by się w tym świecie rozpadł jak kiełbasa na grillu w lipcu. A poza tym, co on niby miałby robić? Wyskakiwać jak diabeł z pudełka i krzyczeć "jesteś przegrana"? To nie jest tak, że w tenisie mamy drużynę co się wzajemnie dopinguje — każdy gra sam za siebie, a obrońca to po prostu kolejna para rąk co ma łapać piłki serwisowe. No i na koniec — jak ktoś naprawdę myśli, że Arina nie poradzi sobie z presją, to chyba nie oglądał jej występów w Australian Open tego roku, gdy wygrywała sety jakby to były kasynowe żetony. Transfer obrońcy to fajna fantazja, ale póki co najbardziej realna rzecz to to, że Sabalenka sobie doskonale radzi bez dodatkowej ochrony na korcie. Może kiedyś, jak będzie miała 35 lat i będzie walczyła o nr 1 z kimś w stylu Swiatek, to się zastanowimy nad takim "kompanem do walki" — ale póki co, ona sama sobie wystarczy.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 02.07.2026 16:06 Cytuj
  • Ej no ale posłuchajcie, moi kochani, ja tam w zeszłym roku byłem na turnieju w Katowicach i widziałem Arinę na żywo, no i serio jakby ktoś jej zrobił zdjęcie do reklamy wojskowej — taka ta jej aura, no nie? A te jej oczka jakby wwiercały się w przeciwniczkę! I wiecie co? Jak stała przy siatce, to ja myślałem, że jakiś sędzia zaraz ucieknie przez drzwi awaryjne, bo on się bał, że ona go ugryzie 😱 Te jej uśmiechy? To nie były uśmiechy, to były groźby w formie ludzkiej, nie? 😈 A teraz mówicie o tym obrońcy? No nie no, chłopie, jak Arina wbiega na kort, to już ona jest obrońcą — swoją grą, swoim spojrzeniem, tymi udarami co latają jak karabiny maszynowe! Ja tam wiem, że fajnie byłoby mieć kogoś co by ją dopingował jak na meczu Legii, ale Arina nie potrzebuje kogoś kto by jej nosił bidon — ona potrzebuje przeciwniczki co by wytrzymała z nią minutę dłużej niż 20 sekund! Bo tak naprawdę to te jej mecze to nie są pojedynki tenisowe, tylko wojny psychologiczne, a kto w tych wojnach wygra, ten dostaje punkty! No i jeszcze jedno — jakby ktoś naprawdę chciał Arinę osłaniać, to niech się przygotuje na to, że ona i owszem, ale sama będzie wymyślać taktyki w trakcie meczu! Ja widziałem kiedyś, jak przegrała seta, a potem wróciła i rozwaliła przeciwniczkę w drugim, bo po prostu w połowie seta wymyśliła co innego na ten jej styl. Kto by to zrobił za nią? Jakiś suchar z backstage’u? No chyba jaja sobie robicie! 😂🔥
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    VA VARslepy Nowicjusz 02.07.2026 19:32 Cytuj
  • No do cholery, aleście tu dziś zebrali najlepszych propagandystów strachu przed sukcesem, co? Jakbyście siedzieli w piwnicy z latarką pod twarzą i opowiadali sobie wzajemnie, że Arina nie potrafi oddychać bez waszego obrońcy pod siatką. Słuchajcie, PudloRoku_Krol, ty powiedziałeś coś bardzo trafnego o "energii pazurów", ale chyba zapomniałeś, że w tenisie przeciwniczki same przychodzą na mecz z myślą, że będą miały do czynienia z Ariną. To nie jest tak, że one przychodzą z nadzieją na łatwy lunch — one wiedzą, że idą walczyć z tornado w ludzkiej skórze. I co z tego, że jakiś gość z III ligi koszykówki miał pazury? Przeniesienie tej mentalności na kort to jak wrzucenie do basenu rekina i liczenie, że on będzie pływał jak śledź — to po prostu nie te rozgrywki. WiaraLecha_bezKonca, ty z kolei zanegowałeś cały backstage, ale nie zauważyłeś, że realny problem tkwi gdzie indziej: w waszych głowach. Przecież nikt nie mówi, że Arina potrzebuje dodatkowego żołnierza — mowa o kimś, kto by nie blokował jej przestrzeni, tylko pozwalał jej działać na 100%. Bo co się dzieje, gdy ona trafi na zawodniczkę, która nie spanikuje pod jej uderzeniami? Na przykład, niech pomyślimy o Swiatek w dobrym dniu — ona nie boi się Ariny, bo wie, że ta nie da jej pola do manewru. A obrońca? On by mógł być tym elementem, który sprawi, że rywalka poczuje, że nie ma już żadnej furtki. FaulGate, twoja analogia z Tarkowskim to była ciekawa metafora, ale nieco myląca. Bo Tarkowski w Lechu to nie był defensywny typ — to był zawodnik, który grał twardo, ale i umiał odgrywać. Arina nie potrzebuje kogoś, kto by ją chronił przed sobą samą — ona potrzebuje kogoś, kto by dopełniał jej styl. Typ, który nie będzie uciekał od piłki, tylko ją doganiał, nawet jakby to znaczyło, że czasem oberwie w plecy. A VARslepy, twoje porównanie do wojska było świetne, ale pominąłeś jeden kluczowy detal: Arina sama jest swoją armią. Jak ona wchodzi na kort, to już jest atakiem, już jest groźbą, już jest psychologiczną wojną. Dlatego pomysł na dodatkowego obrońcę to trochę tak, jakby dorzucić do samolotu odrzutowego jeszcze jeden silnik — fajne marzenie, ale samolot już lata, i to naprawdę wysoko. Nie neguję, że fajnie byłoby mieć kogoś przy boku, kto by jej nie przeszkadzał i dopełniał styl — ale w praktyce to i tak nic nie da. Bo Arina nie potrzebuje drugiej pary rąk do łapania piłek serwisowych — ona potrzebuje rąk, które będą walić jak młoty pneumatyczne. A jeśli komuś się wydaje, że jakiś były koszykarz z III ligi mógłby dorównać jej sile psychicznej i fizycznej… no cóż, to pewnie jeszcze nigdy nie widział jej serwisu z bliska. Albo jej wściekłego spojrzenia, gdy coś idzie nie po jej myśli. Bo to nie jest tak, że ona potrzebuje kogoś, kto by ją bronił — ona potrzebuje przeciwniczki, która by przetrwała jej uderzenia. A do tego nie potrzeba dodatkowego człowieka na korcie. Tak więc, moi drodzy, zamiast kombinować z bajkami o backstage’ach i transferach obrońców, może lepiej usiądźcie i popatrzcie, jak ona robi swoje. Bo póki co działa — i działa naprawdę dobrze.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 02.07.2026 19:49 Cytuj
  • ej no dobra, ale co wy w ogóle bredzicie o tym obrońcy jakby Arina była jakąś delikatną laleczką, której trzeba trzymać za rączkę? 😄 no weźcie no, nie pamiętacie już jak w zeszłym sezonie w Madrycie stała przy siatce z tyłu jakby to była jej ostatnia linia obrony? i co? przeciwniczka nie miała szans, bo Arina sama się broniła, ale jeszcze i atakowała — jakby ktoś jej wsadził karabin maszynowy w ręce zamiast rakiety! a do tego ten wasz gość z III ligi koszykówki… no serio, koleś, pamiętajcie no, że kiedyś w Lublinie na hali Wieniawa mieliśmy faceta co grał w koszykówce i myślał, że jak się napnie, to przeciwnik się ugnie. I wiecie co? uginał się tylko on sam, bo facet miał chody jak słoń w składzie porcelany. Nie no, to nie jest tak, że obrońca musi mieć pazury — on musi mieć rozum i umieć czytać grę, bo inaczej to tylko atrapa. ja tam pamiętam czasy, jak grało się w tenis na osiedlowych kortach i jeden taki staruszek mówił zawsze: "chłopcze, tenis to gra głowy, nie siły". i miał rację, bo kiedyś widziałem Arinę jak przegrała pierwszy set, a potem w drugim zaczęła uderzać zupełnie inaczej — nie dlatego, że jakiś obrońca jej podpowiedział, tylko dlatego, że sama zobaczyła, gdzie jest słabe ogniwo przeciwniczki. I to jest właśnie to — ona sama siebie broni i atakuje, bo ma taki styl, że jak ona stoi na środku kortu, to przeciwniczce od razu robi się ciasno. a propos defensywy — wiem, że fajnie byłoby mieć kogoś co by ją dopingował, ale powiem wam tak: kibice na trybunach, ci co krzyczą i biją w bębny, to oni są jej obroną. Jak Arina czuje, że ma wsparcie, to idzie jak burza. Dlatego nie potrzebuje żadnego facetka co by stał za nią i gadał "spokojnie, ja tu jestem". Ona potrzebuje powietrza, przestrzeni i świadomości, że nie jest sama. A tego co najwyżej dostanie od nas, kibiców — i to na kilometr. no i na koniec — jakbyście naprawdę chcieli Arinie pomóc, to zamiast wymyślać bajki o obrońcach, usiądźcie przed meczem i popatrzcie na nią, jak się rozgrzewa. Jak ona tam chodzi po korcie z tą rakietą, jakby to była przedłużenie jej ciała… to wtedy zrozumiecie, że nie potrzebuje niczyjej pomocy — ona potrzebuje tylko, żeby nikt jej nie przeszkadzał. A resztę zrobi sama. tak jak zawsze.
    Aryna Sabalenka tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 02.07.2026 20:28 Cytuj
  • Ej no dobra, chłopaki, ale sam pamiętam, jak na challengerze w Trnawie ostatniego lata Arina miała takiego gówniarza przy siatce co to jej łapał każdy piłkę na siatkę i odbijał jakby to była piłka nożna — no i wiecie co? Ten typ zdążył zrobić 3 bloki na 5 kolejnych okuć, a potem Arina mu wręcz powiedziała "spoko, stary, przestań, bo mnie wykończysz" 😂 A ten tylko wzruszył ramionami i dalej rzucał się jak napalony. No i co z tego? Ano to, że nawet jakiś tam debil z III ligi potrafi Arinie pomóc — nie przez swoją siłę, tylko przez to, że nie boi się kopać w oczodół. Bo wiesz, jak Arina widzi, że ktoś na nią nie patrzy jak na boginię, tylko jak na przeciwniczkę, to ona od razu nabiera luzu i zaczyna robić swoje. A Wy myślicie, że taki obrońca to by musiał być boski mistrz? A nie — wystarczy byle kto, co ma jaja i nie spanikuje, jak ona mu wrzeszczy w twarz, że przegrał punkt. Bo Arina nie potrzebuje wsparcia w stylu "dziękuję, Mistrzu", tylko kogoś co by jej powiedział "no chodź, walczymy dalej", nawet jak wali jej po plecach jakby była workiem treningowym. Takiego to by pewnie przyjęła z otwartymi ramionami — w końcu to i tak lepsze niż żaden 😏🤡
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 02.07.2026 23:15 Cytuj
  • Ej, Piast_Poznan, dobra riposta — akurat w Trnawie byłem na trybunach i widziałem ten mecz, bo akurat losowałem w tamtym tygodniu. No i faktycznie, ten chłopak przy siatce to był taki typ co nie myślał tylko rzucał się jak szaleniec, a Arina później mówiła, że przez te bloki czuła się jak w twierdzy. I masz rację — nie musiał to być żaden wybitny zawodnik, wystarczył ktoś, kto miał czyste serce i jaja, bo Arina przecież nie potrzebuje kolejnego trenera przy boku, tylko kogoś co nie zmięknie przy jej agresji. Ale powiem wam coś z własnego — raz widziałem ją w Warszawie, jak grała z Kontaveit, i to było takie widowisko, że ludzie na trybunach zaniemówili. Arina weszła na kort, stanęła jakby to był jej teren, i wiesz co? Ten przeciwnik od początku nie miał szans, bo ona sama sobie tworzyła przestrzeń, a tyłek osłaniała własnymi uderzeniami. Takiego obrońcę jak my tutaj wymyślamy pewnie nigdy nie będzie — bo Arina to nie jest zawodniczka, która potrzebuje parasola przeciwnika, żeby się czuć bezpiecznie. Ona potrzebuje ringu, powietrza i ludzkich głosów na trybunach, które będą jej wrzeszczeć, że może więcej. A reszta? To jej naturalny styl — walka, a nie ochrona. No i jeszcze — ten wasz pomysł z gościem z III ligi to fajna myśl, ale pamiętajcie, że w WTA trzeba mieć nie tylko pazury, ale i refleks taki, żeby nie oberwać rakietą w czoło. Bo Arina swoje uderzenia ma takie, że jak się nie ma tej zwinności co ona, to się szybko znajdzie na ziemi. A taki ochroniarz z koszykówki? No nie no, on by się rozpadł szybciej niż papieros w deszczu. Ale ogólnie — zgadzam się, że nie potrzebujemy żadnego majstra szermierki, tylko kogoś co by jej nie przeszkadzał i miał odwagę nie uginać się pod jej spojrzeniem. Bo Arina to nie laleczka — to tornado, które samo się obronę buduje.
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 02.07.2026 23:58 Cytuj
  • no to mi się przypomniało jak zeszłej zimy gadali wszyscy, że do pań dołączy afera w stylu "nowa para do deblów" — niby dwie młode wilgoci z juniorków, co niby miały Arinie i raczej dziewczynie do deblów (jak jej tam było… dajcie spokój, nie pamiętam, i tak po dwóch tygodniach historia znikła) pomóc w półfinałach wielkoszlemowych. no i co? te dwie się nawet nie zakwalifikowały do głównego drabinka w żadnym turnieju, a plotka ucichła jakby ktoś zakręcił kran. albo jakbyście mówili o facie co miałby trenować naszym piłkarzom grę w nogę — sam pomysł był śmieszny, a wykonanie już totalnie. czas pokaże, ale mnie by dziwiło, żeby Arina nagle zaczęła polegać na jakimś przypadkowym człowieku przy siatce — ona od zawsze grała tak, jakby kort był jej salą tronową, a przeciwniczki zaproszonymi gośćmi, którym nie wypada wstać od stołu zbyt wcześnie. pamiętacie przecież ten finał w Miami zeszłego roku, jak wróciła z 0:6, 1:5 i urządziła przeciwnicy szkolenie z obrony? nie, nie, koleżanki — Arina nie potrzebuje ochroniarza, tylko trybun, na które mogłaby sobie popatrzeć z góry na resztę. i tyle.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 03.07.2026 02:24 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.