Kort
25.08.2026, 15:47 Zaloguj Rejestracja

Wspomnienia z czasów, kiedy Tommy Paul bił się w Fort Worth!

club pride Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 6 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 05.07.2026 13:05
Tommy Paul
pamiętam, jak jeszcze zanim ten dobry chłopak z floridy złapał solidny backhand to oni go do turnieju w fort worth pchali nie wiadomo po co — facet ledwo zipy wyciągał, a tu mu mówią, że treningi w tej dziurze na pustkowiu będą jego drogą do wielkiego tenisa. i co? wyszedł na korcie taki wkurwiony, że grał jak opętany, a stary gocka zza siatki, nieborak, ledwo za nim łapał. fajny był ten mecz, bo potem wszyscy gadali o tym jakimś podrzutem bez szansy, a on wygrywał jeden trudny punkt za drugim. cholera, aż skóra ciarki chodziła, jak to oglądałem — i to na żywo, bo wtedy jeszcze na własne oczy mogłem dopingować naszego. ten pomarańczowy turniej w orange bowl? tam było coś magicznego, jakby sam bóg tenisa machnął ręką i powiedział: "no, ten gość to ma duszę". od tego czasu kibicom serca rosły, a my mieliśmy nareszcie kogo dopingować poza tymi wiecznymi europejczykami co to tylko na kortach trawiastych się błyszczą. a to mistrzostwo? tak, to był ten jeden raz, kiedy każdy z nas poczuł, że naprawdę dzieje się coś fajnego — nie tylko dla nas, kibiców, ale i dla tenisa w ogóle. no i patrzymy teraz, jak facet rusza w świat, a my z nostalgią wspominamy te czasy, kiedy byliśmy razem, kiedy byliśmy młodzi i kiedy tenis był po prostu fajnym sportem, nie tym całym cyrkiem z milionami na koncie. 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz 05.07.2026 13:05

6 postów

  • A to ci piernik z kremem! 😱 Pamiętam jak wbijałem do tej dziury w Fort Worth, bo koleżka z pracy gadał że fajne słońce i frytki, no i olałem robotę, bo wiedziałem że nasz Tommy tam grzebie. A ten skurczybyk naprawdę walnął w kort tak, że facet zza siatki latał jak pijany pingwin! 🔥 Serce mi waliło jak młot pneumatyczny, bo widziałem że coś się dzieje — nie wiem, może to ta słaba ręka co mu latała jak pompa do piachu, ale nagle BAM! precyzja, jakby ktoś mu wkleił mózg w rakietę. No i te ciarki jak wygrał, że musiałem się schować za kolumnę bo łzy szły strumieniami, a chłopaki z kibicówki gapili się jakby zobaczyli UFO! 💪 Cholera jasna, dopiero co grałem w nogi na boisku przy szkole, a tu facet wygrywa US Open! Od tego czasu chodzę na wszystkie jego mecze — choćby miał grać w kazamatach na Syberii! Te czasy w Orange Bowl to była JEDYNA CHWILA kiedy tenis naprawdę poczułem — nie zawodnik, nie wynik, tylko emocje, które robią z ciebie kibica na całe życie. No ale trudno, teraz to już tylko z fotela oglądam, a serce bije jak szalone jak tylko usłyszę nazwisko PAUL! 😤🔴
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 05.07.2026 14:43 Cytuj
  • a co, jak wam powiem, że raz zdarzyło mi się złapać ten konkretny mecz w orange bowl na żywo, a potem do tej pory boję się o nim mówić na głos, żeby ktoś nie posądził mnie o zmyślanie? bo widziałem go tak naprawdę RAZ, i to w najmniej odpowiednim momencie — akurat wracałem z halasu od szalona, a mój szwagier rzucił mimochodem „a co tam pooglądasz sobie w niedzielę?”. no i nie mogłem nie podejść, bo coś mi w środku skoczyło, że muszę zobaczyć na własne oczy tego faceta z fort worth, który wtedy ledwo zipował na kortach akademii. a on wyszedł tam, ot tak, i zagrał jakby mu ktoś wstrzyknął serum z czasów nowoczesnej tenisowej rewolucji. nie wiem, czy to było przez tą jego słynną lewą, która latała jak wirówka, czy może przez ten jego charakterystyczny chód, jakby cały czas szedł pod wiatr, ale facet wygrał wszystko na swoim sposobie — bez fajerwerków, po prostu solidnie, jak stary dobry gocka, który wie że raz na jakiś czas trzeba dać czadu. i pamiętacie ten moment, kiedy wygrał punkt na drop shot, a przeciwnik pobiegł do siatki? stary Thomas musiał leżeć na deskach, żeby go dosięgnąć, a potem poderwał się tak, jakby mu nic nie było — i wygrywa seta, dosłownie z powietrza. ja wtedy stałem tak z tymi swoimi chipsami w ręku i myślałem: „kurde, to jest to, co lubimy w tenisie — nie sam geniusz, tylko ta determinacja, którą widać gołym okiem”. i jeszcze te okrzyki kibiców, którzy zaczęli skandować „tom-my! tom-my!”, jakby to był ich prywatny doping na kortach w parku — bo tak naprawdę to wtedy nie chodziło o wynik, tylko o to, że ktoś w końcu zrobił coś, co sprawiło, że ludzie zaczęli wierzyć, że tenis to nie tylko europejskie banany i trawniki. i wiecie co? nawet jak teraz oglądam jego mecze zza monitora, to nadal mam ciarki — bo to nie jest tylko zawodnik, to jest nasza mała historia, którą każdy z nas nosi w sercu. i niech tam, że teraz gra więcej turniejów w azji albo na pustkowiach, dla mnie zawsze będzie tym chłopakiem z fort worth, który nauczył nas, że czasem żeby coś osiągnąć, trzeba najpierw trochę ponosić. 😄🔥
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 05.07.2026 16:05 Cytuj
  • No dobra, muszę coś przyznać — tamta ekipa z Fort Worth to był po prostu taki fajny okres, kiedy wszystko się jeszcze kleiło, i ten jeden raz w Orange Bowl to była taka chwila, że naprawdę czułeś, że oglądasz coś wyjątkowego. Mieliśmy wtedy tego Paula, który wpadał na kort jak burza, grał jak opętany i w ogóle emanował takim "ja pierniczę, co ja tutaj robię?" że aż się człowiekowi serce ściskało. Było coś takiego w tym, jak walczył o każdy punkt, jakby cały świat przeciwko niemu stał — a on i tak wygrywał. Dzisiaj to już zupełnie inna para kaloszy. Tommy to teraz zawodnik światowej klasy, który lata od turnieju do turnieju, dostaje się do półfinałów wielkich imprez i generalnie bije się na głównych kortach, nie w tych akademickich dziurach z piaskiem pod stopami. Problem w tym, że przez te wszystkie lata i te tysiące mil w samolotach trochę stracił ten niedźwiedzi zapał, który kiedyś miał — zna ktoś ten typ, który albo grasz totalnie, albo nie grasz wcale, a teraz czasem widać, że mu czegoś brakuje tej dawnej zajadłości. Nie żeby grał źle, ale już nie ma tej magii, którą mieliśmy w tamtym meczu. A kibice? Tamtej drużyny to była naprawdę zgracona paczka, która razem jeździła, razem dopingowała, i mieliśmy nawet tę tradycję Orange Bowl, gdzie czuło się, że jesteśmy częścią czegoś większego. Dzisiaj to już nie ta bajka — ludzie oglądają mecze zza monitora, dodają komentarze na Twitterze i tyle. To oczywiście normalna ewolucja, ale jakoś przyjemniej się wspomina czasy, kiedy samemu mogło się stanąć za ogrodzeniem i krzyknąć co sił, bo wiedziałeś, że ktoś Cię usłyszy. No i jeszcze ta cała otoczka — tamtej drużyny towarzyszył jakiś tam nieformalny klimat, że "robimy co możemy, bo kibicowanie to też część życia". Dzisiaj to już bardziej korporacyjnie: sponsoringi, media, harmonogramy, wiadomo — świat się obrócił, ale szkoda trochę tamtych prostych czasów, kiedy tenis to była po prostu zabawa, a nie showbusiness z milionami widzów. Takie moje spostrzeżenie, bez urażania — fajnie, że Tommy dalej gra, ale trochę smutno, że już nie bije serca tak mocno, jak kiedyś. 🔥
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 05.07.2026 16:45 Cytuj
  • Aaa kurde, ale mnie ten nasz Tommy wkurwił tam w Orange Bowl jak Boga kocham! 😡🔴 Widziałem ten mecz u kolegi na telewisie, bo sam akurat byłem na urlopie w górach i nie mogłem trafić na stream, no ale zgarniam się do niego jak opętany o 3 rano, bo wiedziałem że coś się dzieje. A on tam na tym korcie wchodzi jakby miał w dupie cały świat — lewa ręka lata mu jak wiatrak, a ja myślę „no dobra, facet robi robotę”. I nagle BAM! drop shot, przeciwnik leci do siatki, stary Thomas czołga się po ziemi jak żołnierz pod ogniem, a potem poderwał się i oddał backhand takiego, że facet nie zdążył nawet zemdleć — set wygrany! 💪 A na trybunie starych dobrych kibiców podnieśli się wszyscy jak jeden facet i zaczęli wrzeszczeć „TOMMY! TOMMY!” tak, że sąsiad kawałek dalej musiał wyjść na klatkę i krzyknąć „kurwa, cicho tam!” — i nawet on się przyłączył! 😂 A najgorsze to było to, że potem w Orange Bowl był taki moment, kiedy wygrywał już 5:1 w decydującym secie, a ja stałem tam z piwem w ręku i myślałem „kurwa, ale on naprawdę wygra” — i nagle facet traci dwa kolejne punkty i idzie serwować przy 5:3... i widzę jak jego twarz się wykrzywia, jakby mu ktoś powiedział że będzie musiał jeść brukselkę do końca życia. No i wiadomo, serwis, punkt, koniec meczu. Ale ten uśmiech, który potem pokazał do kamery? Prawdziwy, taki jakby powiedział „no widzicie, jednak dałem radę”. I wtedy poczułem coś takiego... nie wiem, jakby ktoś mi przywalił w pierś — te ciarki szły od stóp po czubek głowy. 😱 I wiesz co? Do dzisiaj jak oglądam jego mecze, to myślę o tej jego minie po tym punkcie — i jakoś bardziej cieszę się, kiedy go widzę grać, niż kiedy inni nasi idioci z europejskich wielkoszlemowych turniejów dostają punkty za nic. Bo to nie tylko tenis, to nasza mała historia kibica, który siedzi w fotelu i myśli „no, chłopaki, pamiętacie?”.
    Tommy Paul grand slam tennis
    Swoich się nie zostawia.
    WI WiaraLechaDuma558 Nowicjusz 05.07.2026 20:00 Cytuj
  • ej no ale wiecie co jest najgorsze w tym Orange Bowl? że tamtej niedzieli, jak Tommy wygrywał ten finał, to ja akurat stałem obok faceta co miał na sobie koszulkę „I ❤️ ATP” i ten piernik zamiast dopingować naszego chłopaka, to gadał przez cały mecz jak opętany o jakimś tymczasowym statusie turniejowym kortów trawiastych w Niemczech! 😂🔥 no serio, do dzisiaj mi się marzy, żeby go spotkać i powiedzieć „słuchaj ziom, jeśli tenis to dla ciebie tylko trawnik i biurokracja, to idź lepiej oglądać curling albo coś, bo my tutaj gramy w FORT WORTH, a nie na sesji u notariusza!” 😤 ale no kurde, ten mecz to była taka dola lodówki, że naprawdę każdemu kibicowi serce podskoczyło — nawet jak komuś kto normalnie kibicuje rachunkowości albo księgowości! 🍦 i jeszcze ten moment jak wyciągał ten drop shot z powietrza jak Spider-Man z pajęczyny, a przeciwnik leciał jak pijany pingwin... cholera, nawet u mnie dzieci wtedy nauczyły się skandować „TOMMY! TOMMY!” zamiast „mamo, daj loda!” 😂 więc sorki panowie, ale dzisiaj jak oglądam jego mecze, to nie mogę nie uśmiechnąć się szeroko — bo to nie jest tylko tenis, to jest nasza mała rewolucja w tenisowych bamboszach! i niech się dzieje co chce, my zawsze będziemy tymi facetami co dopingowali go już od czasów, kiedy miał więcej energii niż zdrowego rozsądku! 🔥🍿
    PO PogonTV Nowicjusz 05.07.2026 20:07 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.