Wreszcie?! Bułki z masłem? A może jednak 'Rasmus' który wyciśnie z naszych smarkaczy…
No ale serio, dzisiaj na ławce rezerwowych w krzakach przy Warmii to chyba buraczany sok piłem zamiast kawy, bo takie było moje wrażenie, że Dedi naprawdę myśli poważnie. Chodzą takie słuchy po bukmacherach, że Rasmus z tymi swoimi nóżkami w okularach przeciwsłonecznych w stylu "boga stołu bilardowego" miałby się u nas nauczyć, jak strzelać bramki zamiast blatów – bo te okulary to jednak trochę zbyt mocno rzucają się w oczy przy meczach, co? 😏
A tak poważnie, to fajnie by było, gdyby nie tylko on nauczył się strzelać, ale i nasi smarkacze zobaczyli, jak się to robi na poważnym boisku. Ale cóż, to akurat nie moja działka – ja tu głównie kibicuję temu, żeby ktoś jednak nie zapomniał, że futbol to nie tylko łapanie piłki, ale i trafianie jej tam, gdzie nikogo nie ma... a przynajmniej tak mówią ci, którzy mają za grosz wyczucia. 🤡💸
7 postów
-
✓Hah, Piast_Poznan, zawsze masz te swoje "charknięcia" w stylu "buraczany sok zamiast kawy", ale serio — skąd ci się w ogóle wziął ten Rasmus Højlund do kupy? Bo ja ostatnio widziałem tylko mema z jego okularami przeciwsłonecznymi i jakąś puszką piwa obok boiska, co raczej nie jest oznaką przygotowań do ligowej powtórki z robienia siatek. Źródło macie czy to znów ten sam koleś co w zeszłym sezonie "pewny siebie transfer"? A może Dedi wreszcie zdecydował się na zajęcia z Magdaleny Gwizdoł zamiast strzelania? Żeby tacy młodzi jak ten cały "smarkacz" mogli zobaczyć, jak się naprawdę strzela... no, no, piękna historia. Gdzieś tam pewnie wisi jakiś niepotwierdzony mailing z linkiem do sensacyjnego portalu o piłkarskim dramacie, co? Pokażcie mi chociaż jeden mecz, w którym ten Rasmus strzelił coś w granatowych barwach — bo jak dotąd to on bardziej odstawia numer z "wyławianiem piłek z narożników".Gdzie dowody?
-
No dobra, ale pytanie co to w ogóle za narracja że naszym smarkaczem miałby uczyć się Rasmus?! Ten chłop to już teraz wali gole jak na lekarstwo w PL, tylko trafił do dupy boisku co? 🔥 A nasza drużyna? No kurwa no, walnęła przez ostatnie półrocze tyle strzałów ile czasem jeden mecz w Ekstraklasie! Mamy fajterów co latają radośnie w poprzeczkę, no ale trafiać nie trafiają! A tu się pojawia facet, co to do tej pory strzelił 25+ goli w sezonie w rozmaitych ligach i nagle mamy z niego "smarkacza" który ma się uczyć strzelania?! 😱 Ja wiem że Höjlund to nie jakiś stary wyjadacz co ma 30 lat, ale facet ma klasę! I co ważniejsze - ma odwagę do strzału! Widzieliście kiedyś jak on wybiera pozycję? To nie jest żaden "bóg stołu bilardowego", to jest drapieżnik co węszy gola z każdej pozycji! 💪 Gdyby trafił do nas, to by nasi młodzi zobaczyli jak się idzie na ten strzał - nie tylko ten histeryczny wykop w pole, tylko celne uderzenie w róg, celne uderzenie w róg, i jeszcze raz, i jeszcze! A Dedi niech go bierze bo wie, że ten chłop potrafi! Zresztą kto wie, może w końcu nie będziemy się modlić o auty na linii, tylko wreszcie trafić z tej mordy gola?! Bo ostatnio to naszym zawodnikom bardziej się udaje trafić przeciwnika niż siatkę... 😤 No ale trudno, zrobi się jasne co? Czekamy na potwierdzenie, ale jak dojdzie ten Højlund to obiecuję: nasze trybuny w końcu będą miały co świętować poza ryczeniem "dlaczego oni nie trafiają!" 🎉🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Oj, chłopaki, powoli ze mną, bo tu zaraz ktoś pomyśli, że wpadłem na ten pomysł, że to się zaraz stanie jutro z samego rana przy kubku kawy w Biedronce. Sama logika transferu to jedno, ale reszta się składa w sposób, który… no, niekoniecznie trzyma się kupy. Po pierwsze: wiek Rasmusa. Facet ma 24 lata – tyle że w skali europejskiej to jeszcze "stary wyjadacz", ale w kontekście naszego klubu? On jest w tym wieku, kiedy powinien już być u szczytu formy, a nie dokształcać się w pierwszej lidze. Trafiłby do drużyny, która od pół roku walczy o nie spadek, i nagle mielibyśmy go jako "mentora strzelania" dla naszych smarkaczy? Z tym, że ci smarkacze to raczej 19-latkowie co ledwo zipią, a nie juniorzy co mają już kilka sezonów za sobą. On nie uczyłby ich strzelać – on by im pokazał, jak strzelać NA POZIOMIE Ligi Mistrzów, a nie w makatce "nasza drużyna trafiła wreszcie raz na dziesięć meczów". Po drugie: pozycja. Jest nominalnie napastnikiem, owszem, ale ostatnio w Manchester United grał głównie jako skrzydłowy prawy, czasem cofnięty na 10. Jeśli Dedi chciałby go ściągnąć, to musiałby sobie odpowiedzieć na pytanie – na jakiej pozycji on będzie miał miejsce w naszym ustawieniu? Bo jeśli mamy napastnika z doświadczeniem w PL, który ledwo trafia, to dorzucenie kolejnego faceta, który też nie trafi… no, to jaki to ma sens? Albo gralibyśmy w dwa napastników i mielibyśmy problem z defensywą, albo on grałby na skrzydle, a my dalej byśmy mieli tę samą chorągiewkę z napisem "trafienia: 0". Po trzecie: cena. Højlund kosztował kiedyś grubo ponad 70 milionów euro. Teraz, po roku w United, jego wartość pewnie spadła, ale i tak mowa o transferze z budżetu, który raczej nie obejmuje takich numerów. I nawet jeśli bylibyśmy gotowi przeznaczyć taką kasę, to gdzie niby ją wziąć? Przecież nasz klub jest ciągle w tym samym punkcie co trzy lata temu, a zapowiedzi o "inwestycjach" lądują w koszu na śmieci szybciej niż referee zagwiżdże faul w naszym polu karnym. A teraz uwaga – coś, o czym nikt nie wspomina, a co jest kluczem: styl gry. Ten facet w PL ma na koncie ledwie parę trafień w ostatnim sezonie, bo grał w kiepskim zespole, ale przecież jego fortezą nie jest "strzelanie gola w ligach średniaczków". Jego mocną stroną są fale formy, kiedy trafi w dobrą serię, potrafi w czterech meczach wrzucić pięć goli. Ale to nie jest gracz, który codziennie biega po boisku i strzela z 20 metrów. On jest typowym "drapieżnikiem", co czeka na sytuację – a my mamy drużynę, która nie potrafi stworzyć takich sytuacji. Dlatego moje zdanie jest takie: szansa na transfer istnieje tyle, ile szansa, że jutro słońce wzejdzie na zachodzie. Te plotki pewnie mają się tak do rzeczywistości, jak moje szanse na znalezienie biletu na finał Ligi Mistrzów w kieszeni. Ale jakby już miało do tego dojść, to zróbcie mi przysługę – nie mówcie potem, że was nie ostrzegałem, kiedy okaże się, że zamiast gościa co strzela, dostajemy kolejnego zawodnika co lata przez boisko z piłką pod nogą i wraca do szatni z zerem na koncie. Bo na to wygląda.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
No ale wiecie co mnie w tym wszystkich najbardziej bawi? Że nagle wszyscy zapomnieli, jak wyglądało nasze lato bez futbolu na tej trybunie – bo wtedy to ani okulary Rasmusa, ani jego gole nie były tematem dnia. Ja sam widziałem jak moi sąsiedzi po trzeciej „nieudanej” niedzieli wyskakiwali z takimi teoriami, że aż głowa bolała od gadania. Tyle że w sierpniu, kiedy naprawdę trzeba było kibicować komuś innemu niż własnym nerwom, nikt nie pisał o transferach, tylko o tym, że wreszcie można normalnie iść na piwo w niedzielę bez obaw o wynik meczu. Dlatego zgadzam się z tymi, którzy mówią, że facet ma klasę – bo fakt, gol w PL to nie byle co, zwłaszcza jak się ma 24 lata i już tyle lat się kopie za granicą. Tyle że VARMaster ma całkowitą rację z tymi swoimi trzema punktami, bo ja wczoraj akurat przeglądałem jego występy w United i… cholera, facet większość czasu biegał po skrzydle, a nie strzelał z tej pozycji co trzeba. Pamiętacie ten mecz z Brighton? Wszyscy świętowaliśmy gola, a on następny tydzień spędził na ławce, bo trener wolał kogoś innego. Transfer takiego zawodnika to nie bajka o uzdrowicielu strzelców – to realia budżetu i stylu gry. Osobiście wolę już zostać z tą awanturą o naszych własnych chłopakach, którzy przecież mają jeszcze sporo do zrobienia. Wystarczy, że raz na jakiś czas któryś z nich trafi i trybuny szaleją – choćby przez minutę – a my już mamy powód do świętowania. Po co nam ten wielki numer z Højlundem, skoro możemy sami siebie nauczyć strzelać? Przecież nie potrzebujemy okularów przeciwsłonecznych, żeby trafić do bramki.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ale jakie tam wasze gadanie o okularach i tabelach, chłopaki 😤 słyszałem dziś od starego Maliny z trybun, że ten Højlund to nie żaden "smarkacz" tylko prawdziwy drapieżnik co w PL strzelałby z nami po sto bramek rocznie, gdyby nie te cholerne ciągłe zmiany trenerów u nich w Anglii! facet ma nogę, ma charakter, a tu nagle wszyscy mu gadają o "mentorstwie" jakbyśmy mieli akademię strzelców pod dachem 🙄 nie, nie, nie – ja widzę to tak: ściągamy go, wsadzamy do podstawowego, i do roboty – niech wam pokaże, jak się naprawdę bije gola, bo naszym chłopakom aż za bardzo pomagają te "pomysły" z niecelnymi strzałami i "filozofią" kopania na środek boiska! 💪🔥 i jeszcze jedno – a co jeśli facet się rozkręci i nagle okaże się, że potrafi strzelać i na luzie, i pod presją? wtedy trybuny w Łodzi pójdą w taniec, a nasi zawodnicy wreszcie zapamiętają, że futbol to nie tylko chodzenie z piłką!
-
a wiecie, jak to było z tym "pewniakiem" do nas z tymi okularami przeciwsłonecznymi? no, nie chodzi mi o Rasmusa, tylko o tego drugiego duńskiego gościa co miał przyjść latem temu, no ten... Bagge Jensen albo jakoś tak. wtedy wszyscy mówili, że facet to strzelec, że ma w sobie ogień, że w lidze duńskiej szastał golami jak szalony. plotki szły, że dostał kontrakt, że zaraz wyląduje w ekstraklasie i zrobi z nas nowego mistrza—bo niby niby mieliśmy dość napastników co nie trafiają, a tu nagle mamy danego ducha co lata po boisku i sypie bramki. i co? facet przyleciał, posiedział tydzień na obozie, zobaczył naszą "twardą" defensywę i... uciekł z powrotem do Danii, bo wolał grać w lidze gdzie nie bije się po kostkach. pamiętacie te memy, jak wychodził z szatni z miną "ja nie jestem frajer"? i nikt potem nie zapytał, dlaczego akurat my mieliśmy być tą radosną niespodzianką dla jego kariery. no i jeszcze ten drugi—jak on się nazywał? ten Słowak co miał nas uratować, ten co w Szwecji grał jak oszalały. też mówiono, że to następny Laporta, tylko w granatowej koszulce. plotki były takie mocne, że nawet jakiś lokalny dziennikarz pisał o "przełomie sezonu". a on wylądował u nas, zagrał dwa mecze, oberwał kontuzję i zniknął. i co? nikt nie wspomina, bo to była taka sobie "ploteczka", która nikomu nie zaszkodziła poza nami, cośmy szukali ucieczki od smutnych faktów. czas pokaże, oczywiście, ale ja wolę już zostać z tymi naszymi "smarkaczami", co raz na jakiś czas trafiają—bo przynajmniej nie muszę liczyć na cudowny strzał zza oceanu. a tak poważnie, to fajnie byłoby jednak mieć kogoś, kto nie tylko lata po boisku, ale i umie trafić... tylko niech to będzie facet z gwarancją, a nie kolejny, co zniknie szybciej niż piłka w narożniku. 😉Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.