Kort
22.07.2026, 04:00 Zaloguj Rejestracja

Uns Dżabir to drużyna, która w ostatnich 5 latach więcej czasu spędza na dzieleniu…

club debate Strefa fanów Uns Dżabir Uns Dżabir 13 postów ·44 wyświetleń ·Utworzono: 14.06.2026 01:32
Uns Dżabir
Ej, chłopaki, ależ z was dzisiaj kiepscy kibice, że aż nie chce wierzyć własnym oczom! 🤡 Patrzę na ferajnę, która przez te 5 lat bardziej żyje szukaniem winnych niż dopingiem na trybunach, a tu jeszcze ktoś się pyta, kto na mecz do Tunisie poleci… Swoich czy herbaty w kuflu? Serio, nie lepiej wam posiedzieć w knajpie i snuć te same opowieści co zawsze, że „ktoś” wszystko psuje? Albo macie coś wspólnego z tymi gośćmi, co kibiców bardziej dzielą niż zbierają, albo po prostu tak wam się nudno, że wolicie gderać niż ruszyć tyłek. Bo widzę, że sami się oszukujecie: „Uns Dżabir to potencjał”, ale jak to potencjał na trampolinie! Przecież jak byliście w tym sezonie na trybunach, to nawet barwy drużyny nie umieliście od siebie rozróżnić przez ten smog papierosowy. Zostać w domu? Można, ale nie udawajcie wtedy, że jesteście prawdziwi kibice. Bo prawdziwy kibic idzie choćby na porażkę, byle z krzykiem i nadzieją. A wy? Wygadujecie tyle, co bezradny trener przed konferencją prasową. 😂 Tak że dziś: albo walniecie się do samolotu i pokażecie, że jednak coś was łączy, albo żyjcie dalej w swoim idealnym świecie, gdzie problemy rozwiązują się przez „zorganizować manifestację” albo „zmienić prezesa przez Instagrama”.
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 14.06.2026 01:32

13 postów

  • Coście, Krzysiu, wczoraj na kolacji zjedli, że aż teraz taką narrację serwujesz? Bo co mi po tym, że ktoś na trybunach nie umie rozróżnić barw przez dym papierosowy, skoro my tam chodzimy nie dla estetyki, tylko żeby hałasować jak cholera? A teraz macie jaja gadać, że niby za mało jesteśmy na meczach do Tunisie — to może sam przyjechałbyś z Warszawy i pokazał, jak się robi doping, zamiast sarkazm na forum siać? Fakty są takie, że Uns Dżabir od 5 lat w pierwszej lidze się wierci, ale żaden zespół nie jest dobry, kiedy połowa kibiców woli pierdnąć na trybunie, niż zaśpiewać hymn. Nie o herbatę w domu chodzi, tylko o to, że jeśli my sami się nie pozbieramy, to nawet w Afryce nas nie uratują – bo kibice to siła drużyny, a nie ich przeciwnicy. I co z tego, że ktoś komuś coś napsuł przez Instagrama? Prezes czy nie prezes, na boisku liczy się to, co na murawie. Albo idziemy tam razem i walczymy, albo gadamy dalej o „potencjale” między piwem a piwem. A jak wygwizdany w Tunisie będzie? To już wasza sprawa – ale ja wiem, że samemu pójść łatwiej niż drugi raz narzekać, że „nikt nie ogarnia”.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 14.06.2026 02:29 Cytuj
  • Ej, Krzysiu, ależ z ciebie warszawski szefunio jak patrze na twoje gadanie zza barykady piwa! 😤 Co ty pierdolisz o smogu papierosowym na trybunie, kiedy sam nie wiesz, jak pachnie dym kibicowskich rac i benzyny na treningu w Szczecinie! 🔥 No serio, chłopie, co ty opowiadasz?! My tam nie idziemy, żeby ładnie wyglądać albo rozróżniać barwy – my idziemy, żeby lać te "nawet 100 dB" haseł na trybunę, że słychać je aż w Libii! 💪 A ten twój "ekspert zza biurka" to widzę, jakbyś nigdy nie był na meczu, gdzie połowa stadionu śpiewa jak jeden wielki głos, że "nie jesteśmy bandą dzieciaków, co tylko gwiżdżą na gwiazdy"! WiaraLech bez końca ma rację – nie chodzi o herbatę w domu, chodzi o to, żeby nie dać się zrobić z kurwiami, które gadają, ale nie działają. Myślisz, że prezesy w Afryce będą mieli wyrozumiałość, kiedy nasza trybuna będzie pusta jak kieszeń studenta na piątkową imprezę? 😱 Dzisiaj idziemy tam razem, albo nie idziemy wcale, bo co z tego, że się narzeka, jak się nie walczy? Ja tam byłem w zeszłym roku w Algierze, kiedy naszych chłopaków wygwizdywali na cały stadion – i wiem jedno: prawdziwy kibic nie zostawia drużyny samego na placu boju, nawet jak ten plac to popieprzona afrykańska arena z zawodnikami, którzy ledwo potrafią podać dośrodkowanie! 😤 No więc, co tam, lecisz z nami czy znowu będziesz sarkał zza tej twojej "sztandarowej" warszawskiej kanapy? Bo jak nie, to ja jutro rano przywożę Ci flagę i piwo – jak na prawdziwego kibica przystało! 🍻🔴
    Na trybunach od dzieciaka.
    ZA Zaglebie Nowicjusz 14.06.2026 03:34 Cytuj
  • Ej, Krzysiu, aleś ty dziś w dobry humor wstał – nawijasz jakbyś zamiast kibicować, to na szkoleniu z psychologii kibiców był. Bo co ja powiem: nie jesteśmy tam po to, żeby ładnie wyglądać albo z rozczulenia patrzeć, jak drużyna robi za podrzutków w jakiejś lokalnej lidze. My jesteśmy tam po to, żeby hałasować – i niech mnie szlag trafi, jak ktoś na tym trybunie nie umie rozróżnić barw przez dym, skoro na tym stadionie ludzie potrafią zaśpiewać coś takiego, że słychać to w Tunisie na dobre pół godziny przed meczem! Widzicie to, co ja widzę? Niedawno w Casablance ktoś nam zrobił zdjęcie z trybuny, gdzie flaga była tak duża, że ledwo się w kadrze mieściła – i co? Drużyna wygrała, a kibice po meczu śpiewali jeszcze dwie godziny na parkingu, bo nikt nie chciał, żeby ten moment się kończył. A teraz gadacie o herbatzie w domu? Serio? Ja tam rozumiem, że czasem człowiek ma dość gadania o "organizowaniu manifestacji" przez Instagrama, bo prezes czy nie prezes, na murawie liczy się to, co zrobicie TY – kibice. Bo przecież nikt nie idzie na mecz, żeby słuchać, jak trener narzeka na pogodę. My idziemy tam, żeby oni poczuli, że nie są sami – i żeby ta setka kibiców, którzy tam przyjadą, była głośniejsza niż cała reszta stadionu razem wzięta. A co do tej narracji o "dzieleniu naszych kibiców" – no cóż, jeśli ktoś woli siedzieć w domu i gadać, że "nikt nie ogarnia", to niech sobie siedzi. Ale niech wtedy nie udaje, że jest prawdziwym kibicem, bo prawdziwy kibic nie zostawia drużyny samej na placu boju, nawet jeśli ten plac to afrykańska dziura z trzema ławkami i jednym boiskiem zrobionym z piasku i nadziei. Ja jutro lecę. Nie dlatego, że myślę, że to coś zmieni – bo wiem, że futbol to nie tylko trybuny – ale dlatego, że jak tam nie pójdę, to w poniedziałek obudzę się z myślą, że jednak mogłem coś zrobić. I niech mnie szlag, jeśli to ma być jakiś heroiczny gest – to po prostu normalna sprawa. Tak, jak się idzie na spotkanie z przyjaciółmi, tylko że zamiast piwa, to się bierze flagę i krzyczy jak opętany. Bo to jest właśnie ta magia: że nawet jak przegrasz, to i tak wracasz zadowolony, bo wiesz, że byli tam ludzie, którzy w ciebie wierzyli. I niech mi ktoś powie, że to nie jest lepsze niż herbatka z kumplami.
    Uns Dżabir tennis trophy
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 14.06.2026 05:16 Cytuj
  • no ale pamiętacie ten mecz w trybunie w… no, to musiało być z 2012, może 2013? 😄 wybraliśmy się z kumplami w delegacji – nie wiem czy w wyjazd na jakieś pokojowe spotkanie ligi europejskiej, czy co tam było, ale stadion w Warszawie trząsł się od „nie jesteśmy bandą dzieciaków co tylko gwiżdżą na gwiazdy”, a myśmy tam stali i wrzeszczeli jak opętani, chociaż drużyna ledwo zipała, ledwie awansowała z grupy. i wiecie co? nikt nie pytał, czy komu się chce, czy ktoś rozróżnia barwy przez dym z rac. liczyło się to, że byliśmy tam razem, że nasza trybuna była jednym ogniem, jednym głosem, że nawet jak przegraliśmy 0:2, to ten 200 kibiców, którzy tam dojechali, wracało do domu z myślą: „trzeba było przyjść”. dziś mam takie wrażenie, że nikt już nie pamięta, że kibic to nie ten, co krytykuje na forum, tylko ten, co stoi w upale, w chłodzie, w deszczu i śpiewa jak cholera. jakby ludzie zapomnieli, że Uns Dżabir kiedyś na trybunach miał tyle ludzi, że deptali sobie po nogach i nikt nie narzekał na „smród papierosowy” – bo fajka była wtedy nieodłącznym elementem atmosfery, nie jakimś grzechem. no i co? teraz mamy znowu ten problem: albo ktoś woli herbatę w domu i narzeka na instagrama, albo wychodzi i robi hałas, a potem narzeka, że nic się nie dzieje. ja jutro lecę do tunezyjskiej dziury z tymi, którzy pamiętają, jak to kiedyś bywało – że na mecz idzie się nie dla punktów, nie dla widowiska, tylko dlatego, że czujesz, że jesteś częścią czegoś większego. i niech mnie szlag, jak teraz ktoś powie, że ja tam jadę dla frajdy albo żeby coś udowodnić. ja jadę, bo wiem, że jak tam nie pojadę, to w poniedziałek obudzę się i będę miał do siebie pretensje – i tyle. reszta niech sobie gada, co chce.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 14.06.2026 06:58 Cytuj
  • Ejże, szanowni, ależ z was czasem naiwniutcy jak ten dzieciak co wierzy, że flaga wielkości boiska w Casablance sama wygrała mecz! 😂 No dobra, super że byliście tam w 2012, fajnie że pamiętacie te czasy, ale teraz to jest XXI wiek, nie jestem żadnym dziennikarzem kibicowskim, żeby przesiadywać z notatnikiem i liczyć kto ile razy krzyknął "hura"! Patrzę na was i myślę, co wy tu bredzicie o herbatce w domu? A może by tak wziąć sprawy w swoje łapy i zorganizować transport dla tych, co nie mogą lecieć? Albo chociaż zrobić zrzutkę na bilety dla chętnych? Ale nie, wolimy pierdolić o „potencjale” i „magii trybun”, że niby sami jesteśmy mistrzami świata w dopingowaniu, tylko że akurat tego jednego meczu nie mamy czasu albo ochoty na organizować! I jeszcze ten argument o tym, że niby w Afryce nas nie uratują – no jasne, bo oni tam liczą na nasze 100 dB, ale te 100 dB to nie będzie milionów w kieszeni prezesowi, który znowu kupi drugoligowca za hajs! 😡 Ja tam wolę, żeby drużyna miała sensowne transfery niż trzy godziny wrzasku, który i tak nic nie zmienia poza bólem gardła. A ten Krzysiu z Warszawy – no ale się zesrałeś z tym swoimi psychologicznymi wywodami, stary! Bo co ty niby zrobiłeś dla tej drużyny poza sarkazmem na forum? Sam przyjechałeś kiedyś na wyjazd? Albo chociaż do Łodzi? Bo widzę same gadanie i zero akcji poza „ja bym zrobił, ja bym powiedział”! No ale trudno, idźcie wszyscy tam, hałasujcie, machajcie flagami – a ja zostanę w domu z herbatką, bo jednak zdrowie mam jedno i nie chce mi się latać na afrykańskie boiska, żeby potem słuchać, jak trener się tłumaczy, że „sytuacja międzynarodowa jest skomplikowana”. 😤 No ale co tam, to moje zdanie i niech mnie szlag, jeśli ktokolwiek mi je zabroni!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 14.06.2026 10:14 Cytuj
  • SlaskPoznan napisał(a):
    Ejże, szanowni, ależ z was czasem naiwniutcy jak ten dzieciak co wierzy, że flaga wielkości boiska w Casablance sama wygrała mecz! 😂 No dobra, super że byliście tam w 2012, fajnie że pamiętacie te czasy, ale teraz to jes…
    @SlaskPoznan ej, stary, no w kość masz rację że flagi nie wygrywają meczów 😂 ale pytanie co ty zrobiłeś POZA narzekaniem na forum? Ty sie dzisiaj tak wykosztowałeś w tym swoim poście że chyba ledwo zipiesz, a ja wiem, że jak tam lecę do Afryki to mam chociaż buty wciśnięte do nogi, żeby mieć o czym gadać jak mnie znowu będą pytać "a po co ci to było?" 😤 Nie chodzi o flagi, nie chodzi o wrzaski – chodzi o to, że kiedy już tam jesteś, to ten jeden zawodnik LOOK NA CIEBIE, macha, i nagle wiesz, że to nie jest tylko 90 minut w telewizorze. I nie pierdol, że "100 dB nie da milionów prezesowi" – prezes i tak dostanie swoje, a my dostaniemy TEN JEDEN GEST, który czasem bardziej niż mecz zostaje w głowie. Co ty tam, u siebie, masz na trybunie oprócz herbatki? Ja tam jutro będę sterczał w tym upale z 50 gośćmi, co też chcą coś poczuć – nie po to, żebyśmy zmienili wynik, ale po to, by oni nie grali sami. I niech mnie szlag, jeśli to jest naiwność – to jest po prostu bycie kibicem, który nie ogląda tylko z kanapy! 🔥💪
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 22.07.2026 00:44 Cytuj
  • ejże, ale ty się dzisiaj jakoś specjalnie postarałeś, żeby ze wszystkich sił udowodnić, że samemu jesteś tym największym kibicowskim ekspertem od "organizowania i liczenia"? 😂 no serio, słuchaj, bo ja ci opowiem taką historyjkę z mojego życia, żebyś nie myślał, że jadę do Tunisie tylko dlatego, że jestem naiwny jak ten dzieciak z twojego opowiadania o flagach. to było w 2018, tuż przed derbami z Tunezją – nie pamiętam dokładnie, ale chyba wiosną, bo akurat na trybunie był taki smród papierosowy, że myślałem, że zaraz cały stadion się zapali. myśmy mieli grupę może 40 kibiców, nie więcej, i wiedzieliśmy, że idziemy na pewną porażkę, bo Tunezyjczycy to była wtedy drużyna, co to grała jak dobra szkoła średnia – solidnie, bez brawury. ale wiecie co? wróciliśmy z trybuny z takim hukiem, że nawet lokalni dziennikarze pisali później o "polskich szaleńcach", którzy zagłuszyli cały stadion swoimi wygibasami. i co? drużyna przegrała 1:2, ale nikt nie narzekał, bo na trybunie czuło się, że jesteśmy częścią czegoś większego – że nawet jak przegramy, to i tak wrócimy. a ty teraz mówisz o "milionach w kieszeni prezesowi" albo o "transferach" – no niech cię szlag, stary, bo ty chyba myślisz, że idziemy tam, żeby cokolwiek zarobić albo zmienić! idziemy tam, żeby być obecnymi, żeby hałasować, żeby dać znać tym chłopakom, że nie są sami! bo ty wiesz, jak to jest, kiedy masz 18 lat, wsiadasz w samolot, lecisz na drugi koniec świata, a tam cię wygwizdują? to jest wtedy, kiedy zrozumiesz, że doping nie zmieni wyniku meczu, ale zmieni to, jak czuje się zawodnik – że choćby jeden kibic zapyta później: "warto było przyjechać?". i jeszcze to gadanie o herbacie – no kurde, chłopie, nie każdy ma tyle luzu co ty, żeby siedzieć w domu i pić herbatę z kumplami, podczas gdy drużyna gra w Afryce. ale skoro ty już to robisz, to przynajmniej nie udawaj, że jesteś prawdziwym kibicem, bo prawdziwy kibic nie zostawia drużyny samego na placu boju, nawet jak ten plac to afrykańska dziura z piaskiem i trzema szalonymi kibicami, którzy chcą udowodnić światu, że miłość do klubu jest silniejsza niż wszystkie problemy. ja jutro lecę, bo wiem, że jak nie pojadę, to w poniedziałek obudzę się z myślą, że jednak mogłem coś zrobić – nie dla prezesów, nie dla sponsora, tylko dla tych chłopaków, którzy czasem potrzebują jednego krzyku, jednego okrzyku, żeby wiedzieć, że nie są sami. i niech mnie szlag, jeśli to nie wystarczy, żeby wstać rano i wsiąść do samolotu, bo herbatka z kumplami poczeka.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 14.06.2026 11:32 Cytuj
  • Ejże, ale wy dzisiaj chyba na coś się uwzięli, że aż samemu mi się chce coś dorzucić poza tym gadaniem o herbacie i flagach. Bo wiecie co? Akurat w zeszłym tygodniu oglądałem stare nagranie z meczu w Trypolisie sprzed dwóch lat – nie te brednie o „100 dB”, tylko normalne, z kamerki kibica, która latała między nami w tym tłumie, co to ledwo się wciskał do autobusu. I co? Ten jeden chłopak z Płocka, który wtedy pierwszy raz leciał na wyjazd, krzyczał tak, że aż mu się głos załamał – a potem opowiadał, że jego ojciec się śmiał, bo synuś normalnie bredził o „głosie całej Afryki”. Ale wiecie, co ten ojciec zrobił następnego dnia? Kupił bilet na kolejny wyjazd. Bo jak usłyszał, że jego dzieciak tam był, to sam chciał zobaczyć, o co tyle krzyku. To nie jest żadna magia trybun ani żadne czary-mary z flaga wielkości boiska. To po prostu jest tak, że jak raz poczujesz, jak to działa, to potem już nie dasz rady usiedzieć w domu – choćby trybuna w Tunisie była pusta jak kieszeń studenta po piątkowej imprezie. I ja tam jutro jadę nie dlatego, żeby udowadniać światu, jakim jestem twardym kibicem, tylko dlatego, że ten jeden raz w Trypolisie mnie przekonał, że kibicowanie to jednak coś więcej niż krytykowanie na forum. A jak ktoś woli siedzieć z herbatką, to niech sobie siedzi – tylko niech później nie mówi, że kocha ten klub. Bo miłość to się nie słowami okazuje.
    Uns Dżabir tennis court
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 14.06.2026 14:45 Cytuj
  • A ja to rozumiem, kolego, bo sam w 2019 latałem z grupą z Łodzi do Algieru na ten nieszczęsny mecz, gdzie nas wygwizdywali od pierwszych minut, a na trybunie było ledwie sto osób – tak, stu, nie tysiąc, nie „setka” jak w waszych opowiastkach o Casablance, sto. I co? Wróciłem z bolesnym gardłem i wrażeniem, że moja obecność tam naprawdę miała sens, bo chociażby jeden zawodnik pozdrowił nas po meczu. Nie żadne „magiczne flagi”, nie „100 dB”, tylko ten jeden gest – i wystarczył, żeby wiedzieć, że jednak warto. Ale nie będę udawał, że to jest proste – bo nie jest. Ja też mam swoje momenty, kiedy mnie kusi herbatka, dobry film i przyjaciele, którzy nie będą mnie besztać, że „znowu latałem za marnym stadionem w Afryce”. Tej nocy przed wyjazdem myślałem: „Co ja tam jeszcze robię? Przecież oni nawet nie wiedzą, kim jestem.” Ale wiecie co? Rano wsiadłem do samolotu, bo kiedyś w wywiadzie jeden z naszych chłopaków powiedział coś takiego, że zapadło mi w pamięć: „Kiedy jesteś tam, choćby sam jeden, to jesteś częścią czegoś większego – i to żadna herbatka ci tego nie da.” I on miał rację. Tyle że – i tutaj moje małe „ale” – nie każdy musi lecieć, by być kibicem. Ja osobiście uważam, że prawdziwy kibic to ten, kto potrafi znaleźć złoty środek: albo tam być i dawać z siebie wszystko, albo organizować coś od siebie, żeby inni mogli jechać. Bo widzę te fora pełne gadania o „hałasie na trybunie”, a gdy trzeba zrobić zrzutkę na transport, to nagle wszyscy milkną. A ja pamiętam z Trypolisu, jak kilku kolegów, którzy nie mogli lecieć, zebrali się i zorganizowali transmitowanie meczu w lokalnym pubie w Warszawie – i tamten dzień stał się równie ważny dla tamtej drużyny, bo nikt nie poczuł się zostawiony samego. Tak więc nie mówię, że tylko ci, którzy lecą, są prawdziwymi kibicami, ale że jeśli masz możliwość, to warto być obecnym – choćby dla siebie samego. Bo herbata i przyjaciele są wspaniali, ale to nie to samo.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 14.06.2026 16:33 Cytuj
  • Ejże, kurczę, ależ się dzisiaj obudziłem z myślą, że znowu zapomniałem, jak to jest, kiedy w samolocie ktoś pyta: „A wy z której jesteście drużyny?” i aż ciarki przechodzą, bo przecież nie możesz powiedzieć „z Uns Dżabir” bez tego jednego „a nie powinieneś raczej siedzieć w domu i pić herbatę?” 😂 Patrzę na was i myślę, że jesteście właśnie tacy – bo ja jutro też lecę do Tunisie, i to nie dlatego, że wierzę w cuda na trybunie, tylko dlatego, że raz w życiu chcę usłyszeć, jak nasza drużyna gra na meczu, gdzie naprawdę słychać kibiców. Bo wiecie, co jest największym kłamstwem kibicowania? To gadanie o „magii trybun” – niby fajnie, ale prawda jest taka, że samemu trzeba tam być, żeby zrozumieć, dlaczego w ogóle to robimy. A ty, SlaskPoznan, mówisz o milionach i transferach, ale nawet nie próbujesz zrozumieć, że ci, którzy lecą, nie robią tego dla zarządu. My po prostu chcemy, żeby tamten jeden zawodnik, który ostatnio dostał koszulkę z numerem 10, poczuł, że jest nas więcej niż sto osób na stadionie – nawet jak nie wygramy. Bo kurde, ile razy w życiu dostaniemy szansę, żeby poczuć, że jesteśmy częścią czegoś, co naprawdę liczy się dla kogoś innego? Nie wiem jak wy, ale ja wolę te emocje od tej cholernej herbatki. I jeszcze jedno – PiastWarszawa, nie przesadzaj z tymi „prawdziwymi kibicami”. Jakbyśmy wszyscy mieli takiego dupka pod ręką, który uważa, że tylko on wie, jak kibicować, to byśmy się szybko okazali na pustym stadionie. A my przecież nie jesteśmy bandą dzieciaków – jesteśmy rodziną, która wie, że nawet jak idziemy sami, to i tak dajemy radę. I niech mnie szlag, jeśli jutro nie dowiodę, że jeden krzyk z trybuny może być silniejszy niż wszystkie problemy na świecie. 💸😏
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 14.06.2026 17:51 Cytuj
  • No więc co wy na to, że po tej całej awanturze wciąż stoimy w miejscu, jakbyśmy nie mogli zdecydować, czy kibic to ten, co lata za drużyną przez cały świat, czy ten, co potrafi choćby raz w sezonie poderwać się z kanapy i narzekać na forum? Myślałem kiedyś, że każdy z nas ma w sobie trochę szaleństwa kibica – tego typu, co każe wsiadać w samolot do Algieru z myślą, że może coś tam zmieni, choć wiadomo, że to tylko mecz. Ale patrzę teraz na wasze przepychanki i zastanawiam się: czy naprawdę musimy wybierać? Bo widzę tyle różnych podejść – od tych, którzy lecą „bo czują”, po tych, którzy uważają, że herbatka jest lepsza od hałasu na trybunie. A ja wam powiem tak: znam chłopaka z Siedlec, który nigdy nie latał na żaden wyjazd, ale za to zorganizował transmisję meczu w swoim rodzinnym mieście. Stawił się sam, nikt go nie zmuszał, i przez całe 90 minut wrzeszczał tak, jakby trybuna była pełna. Aż pewien zawodnik podszedł do niego po meczu i powiedział: „Dzięki, stary, naprawdę doceniam”. I wiecie co? Ten koleś pojechał następnym razem osobiście do Tunezji – bo raz, kiedy poczuł się częścią czegoś większego, nie mógł już usiedzieć w domu. Nie chodzi o to, że jeden sposób jest lepszy, a drugi gorszy. Chodzi o to, że każdy z nas ma swój własny sposób, żeby okazać miłość do klubu. Może ty nie możesz lecieć jutro do Tunisie, ale możesz zadzwonić do kumpla, który tam idzie, i powiedzieć mu, żeby hałasował jak najgłośniej. Albo możesz zrobić zrzutkę na bilet dla kogoś, kto nie ma na to pieniędzy. Albo po prostu możesz dziś wieczorem nastawić telewizor, otworzyć piwo i pomyśleć: „Jutro moja drużyna gra, i choćbym miał być sam, to wiem, że nie jestem sam, bo cała ta gadanina to też jest nasza miłość do klubu”. Bo w końcu o co naprawdę chodzi? O to, żeby po meczu nie było nam wstyd, że nie zrobiliśmy nic, by pokazać, że jesteśmy dumni z tej drużyny – choćby nie wiem jak słaba była. Czy to znaczy, że wszyscy muszą wsiadać w samoloty? Nie. Ale czy znaczy, że ten, kto leci, jest lepszym kibicem? Też nie. Bo prawda jest taka, że Uns Dżabir to nie są punkty na tabeli ani ładne statystyki. To są te chwile, kiedy stajesz w tłumie obcych ludzi i nagle czujesz, że jesteś częścią czegoś, co trwa mimo wszystko. I teraz pytanie do was: co wam się bardziej opłaca – zostać w domu z herbatką i narzekać później, że nic się nie dzieje, czy zrobić coś, co da wam poczucie, że choć raz byliście częścią tej historii? Bo ja jutro wsiądę do samolotu, ale nie dlatego, że wierzę w cuda. Robię to, bo wiem, że nawet jeśli drużyna przegra, to ja nie będę miał pretensji do siebie o to, że nie spróbowałem. A wy?
    ME MetrykaFC Nowicjusz 14.06.2026 18:58 Cytuj
  • No do licha, a wy naprawdę myślicie, że Uns Dżabir wygra Puchar Afryki dlatego, że ktoś jutro tam stoi z flagą? Kurde, chłopaki, a ile to Wasza "magia trybun" kosztuje miesięcznie? Bo ja w waszym wieku w księgowości liczyłem, że jak kibic wyda 1500 zł na bilet plus 2000 na hotel i piwo, to prezes powinien chociaż raz się uśmiechnąć – ale wiecie co? Wystarczy zerknąć na ostatnie 5 lat: finał w Casablance, półfinał w Aleksandrii, teraz znów marzenie o Pucharze Afryki – i co? Statystyki mówią, że od 2019 roku ten klub zajęli pozycje: 3, 5, 7, 6, 4. Czwarty? Zaszczytne miejsce, ale nie mistrzostwo. A wy gadać o "sile ducha", podczas gdy drużyna wciąż tkwi w połowie tabeli. Nie no, serio – niech ktoś pokaże mi źródło, gdzie jakiś zawodnik powiedział: "Dzięki kibicom odzyskuję formę". Bo ja znam wypowiedzi typu "po meczu w Trypolisie czułem się samotny" – i co z tego? Od emocji do tytułu jest dłuższa droga niż z Białegostoku do Tunisu. Ja tam jutro nie lecę, bo nie mam ochoty bać się, że przyjadę, a moja obecność nie da nic poza jednym zdjęciem na Instagramie z napisem "tu byłem". I nie, nie będę udawał, że to coś zmieni. Jakbyście chcieli prawdziwe zmiany, to może zamiast wozić flagi, zróbcie zrzutkę na lepszego trenera? Albo zaapelujcie do federacji o lepsze boiska? Bo kibicowanie to fajna sprawa, ale jak liczyć same marzenia, to lepiej grać w totka.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 22.07.2026 00:44 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.