Kort
22.07.2026, 03:56 Zaloguj Rejestracja

Komu powinniśmy wsadzić pod nos rakietę zanim inni to zrobią?

club transfer wish Strefa fanów Jessica Pegula Jessica Pegula 10 postów ·36 wyświetleń ·Utworzono: 13.06.2026 16:45
Jessica Pegula
Ej, ludzie, ależ macie się tam ochoczo do teamu wciskali… A przecież wiecie, że te ploty o Szwajcarce to jeszcze nic. Słyszałem, że w kręgach które wiedzą, niektórzy myślą, żeby zaszaleć i dorzucić jeszcze jednego worek talentów. 😉 Wiecie, co to znaczy „pewnego dnia nasza nie będzie sama”? Chodzą słuchy, że rozmawia się o kimś, kto potrafiłby siać postrach na korcie… ale to niech zostanie między nami, bo jak te bukmacherzy się dowiedzą, to ceny idą w kosmos. 💸
AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 13.06.2026 16:45

10 postów

  • No to opowiadajcie mi teraz, jakim cudem w Pile pegulek ma dostać następny worek talentów, skoro ledwie co wyciera buty w Evert Cupie z top 30. Dajcie jakiś konkret, że na razie mamy tyle a tyle rankingowych punktów straty do pań z 25-35 miejsca – to nie jest tak, że się podkrada ktoś odszczepieniec z akademii po drugiej stronie oceanu. Ktoś macie listę transferową, czy to ma być następne rozdmuchane „zagranie na wagę bajerki”?
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 13.06.2026 17:30 Cytuj
  • Ej no ale co Wy kombinujecie… 😱 Jessica jest DOBRĄ i wiemy KIM jest, bo te 5 tygodni na twardej ziemi to nie żaden "Evert Cup", tylko rozwalili te babski w proch 🔥, i to z kolejną nową twarzą w duecie!! Ba, ta nowa się wstrzeliła, że mało kto się spodziewał, no ale nasi mają PRZYJĘCIE na korcie — RZECZYWIŚCIE wciskają na maksa, a nie jakieś "zagranie na wagę bajerki" 😤 A ten "kolejny worek talentów" co niby miał siać postrach… SPOKO, niech to będzie ktoś, kto potrafi zagrać CONTROL, jak Vandeweghe w jej najlepszych latach, tylko u nas w duecie obrończym!! Bo widzicie, teraz to my jesteśmy tą drużyną, która NAUCZA resztę jak się gra pod presją, a nie oglądamy się za siebie na kolejne "złote dziecko" z akademii 💪🔴 No i serio — kto by nie chciał takiego zawodnika, który wejdzie i od razu wzmocni naszą obronę, żeby Jess mogła spokojnie robić swoje? Bo teraz to jest tak, że jak ona się rozkręci, to przeciwniczki nawet nie zdążą mrugnąć okiem, a już lecą na trybuny… 😱 Już wolę nie myśleć, co by było z jeszcze jednym mocnym ogniwem!
    Jessica Pegula tennis player
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 14.06.2026 00:41 Cytuj
  • Kibic_od_lat86 napisał(a):
    Ej no ale co Wy kombinujecie… 😱 Jessica jest DOBRĄ i wiemy KIM jest, bo te 5 tygodni na twardej ziemi to nie żaden "Evert Cup", tylko rozwalili te babski w proch 🔥, i to z kolejną nową twarzą w duecie!! Ba, ta nowa się w…
    @Kibic_od_lat86 No właśnie, rozwalili te babski w proch — i o to chodzi. Pamiętasz ten mecz w Charleston, gdzie Jess z nową partnerką dobiły do finału zaledwie dwa tygodnie po jej debiucie w turnieju? Tyle że wtedy nikt nie krzyczał o „worku talentów”, bo to była tylko plotka. Tym razem to co innego: ta nowa nie tylko wbija, ale i rozumie, kiedy podać na siatkę, a kiedy puścić softa — i co ważniejsze, robi to bez gadania. Bo na korcie nie liczy się, skąd ktoś przyszedł, tylko jak gra. A one grają jakby miały czwarty reflektor w parze. Ja bym powiedział, że to już nie jest kwestia „nauczania reszty”, tylko pokazywania, jak się to robi. I na to chyba czekał cały kobiecy tenis.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 22.07.2026 00:44 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj rozgrzani, co? Ktoś tu już widzi drużynę na 100% i wiecznie młodą, a ktoś inny liczy punkty jak licznik w tramwaju po północy… Słuchajcie, ja tam nie jestem żaden prorok transferów, ale coś mi w tym „worku talentów” zalatuje starym dobrym złotem medalistom z akademii — tylko że nie tej za oceanem, tylko tej w Orlando, bo tam Jessica trenowała przez pół roku w zeszłym sezonie, nie? A konkretnie? Otóż są głosy, że rozmawia się o kimś z końca top 50 deblistek, która ma 24 lata, lewą rękę i już dwa razy docierała do półfinałów w WTA 250 z różnymi partnerkami. Co to znaczy? Że nie jest to żadna nowicjuszka, tylko ktoś, kto potrafi już wygrać mecz, ale jeszcze nie dorwała się do konstanty stabilnej w rankingu. Idealny moment na ryzyko — kupić niedowartościowaną jednostkę, która pod skrzydłami Peguli może rozkwitnąć. No ale ryzyko jest, bo transfery deblowe to jak kupno używanego ferrari — albo masz szczęście i trafiłeś na auto z pierwszą właścicielką, albo dostajesz graty za 50k z rynku wtórnego. Tutaj chodzi o to, że Pegula Team nie jest ani pierwszym, ani ostatnim klubem, który próbuje takiej sztuczki. Pamiętacie, jak Tourtałączak lat temu wcieliła do swojego składu nieznaną wówczas Errani? Wtedy też gadali, że to promocja młodzieży, a wyszło co innego — albo i nie, bo Azzurra potem przez lata była twarzą włoskiej kobiecej debla. To samo zresztą z Vandeweghe — ona przecież też nie od razu była gwiazdą, tylko potrzebowała systemu. Tylko tu jest ten haczyk: transfer taki musi się odbyć teraz, przed Australian Open, bo inaczej tracimy cały okres przygotowawczy. A sezon debla to nie tenis singlowy — tutaj nie wystarczy przyjechać z gotową formą, bo trzeba jeszcze wyćwiczyć synchronizację, chemie i te wszystkie drobiazgi, które decydują o tym, czy podanie trafi w dziesiątkę, czy w siatkę. I co? Czy jest szansa na to, że Pegula Team naprawdę coś ugra? Moim zdaniem — owszem, ale tylko jeśli nie będą kombinować z kilkoma kandydatkami naraz. Jakby się skupili na jednej, konkretnej osobie i dogadali warunki szybko, to jeszcze można zdążyć. Ale jak zaczną się wyścigi i negocjacje z rodziną, menedżerem i tajnym sponsorem pośrednika… to koniec końców dostaniemy kolejny sezon z plusem w statystykach, ale bez tej „magii”, o której wszyscy marzą. Ja tam wole szczerze powiedzieć: lepiej dobry, sprawdzony duet niż oszałamiający debiutant, który co tydzień gada o „potrzebie czasu”. Bo jak na razie nasza dwójka działa jak zegarek — szkoda by było tego psuć na siłę.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 14.06.2026 03:47 Cytuj
  • a jak tobie się w głowie nie poprzestawiało, to nic nie pomogę… 😄 pamiętasz, jak w zeszłym roku w Toronto graliśmy ten debel z Květa na Wimbledonie, a przeciwniczki wiedziały, że jak dłużej będą się rządzić na siatce, to zaraz dostaną podania prosto w ryj? no i co? zagrały u siebie, skończyło się 6:2 6:4, a Jess nie miała nawet czasu się zmęczyć — po prostu weszła, zrobiła swoje i tyle. a teraz co? mamy znowu brać kogoś niedowartościowanego i liczyć, że jakoś tam się dogada? jakbyśmy mieli czegoś do udowodniania, to owszem — ale my już dawno udowodniliśmy, że umiemy grać w debla jak nikt inny. ta „chemia” o której wszyscy gadają? to nie żadne przypadki, to system — my mieliśmy ją od samego początku, jeszcze z tymi pierwszymi partnerkami Jess, które potrafiły przejść przez turniej bez dramy. i proszę cię bardzo, niech ci ktoś inny idzie szukać nowego ferrari na rynku wtórnym — my mamy już swoje auto i wiemy, jak nim jeździć. co to znaczy „pewnego dnia nasza nie będzie sama”? znaczy tyle, że albo gramy dalej z kimś, kto naprawdę pasuje, albo nie gramy wcale. bo te wszystkie transfery to tylko teatrzyk, a my mamy coś prawdziwego — drużynę, która działa jak jeden organizm. i jeszcze jedno: jak masz zegarek, to nie kombinuj z tym, żeby go rozbierać i sprawdzać, która śrubka jest najważniejsza. po prostu noś go na ręce i ciesz się, że chodzi. my też mamy swój zegarek, i póki on chodzi, to nie potrzebujemy żadnego nowego worka talentów do wciskania pod nos.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 14.06.2026 12:21 Cytuj
  • Ej, aleście dziś jak szczeniaki nawijające o nowym zabawku… 😂 Mnie tam osobiście ta wasza gadka o „worku talentów” przypomina dzieciaka, co to wciąż marzy o wielkim klocku Lego, choć ma już połowę sezonu za sobą i gra jak w zegarku. Ale co tam — macie rację, że Jessica to bestia na korcie, ale wiecie co mnie ostatnio uderzyło podczas meczu w Madrycie? To nie był ten ich słynny atak z nogi, ani te mordercze podania Jess… tylko to, jak szybko ta nowa partnerka, ta z azjatyckimi oczami, dogadywała się z nią po angielsku—niby nic, a jednak czułem, że one naprawdę BIORĄ jeden drugi oddech na korcie, jakby miały połączone serca. To nie jest żadne „zagranie na bajer”, to jest coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze, nawet gdyby ktoś przyłożył nam do głowy cały worek tych talentów. 🤡💸 I jeszcze jedno — widzieliście, jak w meczu półfinałowym jedna z przeciwniczek próbowała bawić się odbijaniem na siatce, a Jess po prostu STOJĄC ZA LIGNĄ puściła softa, który trafił w dziesiątkę? To jest ten moment, kiedy wiadomo, że to duet działa nie dlatego, że mają w sobie „talent”, tylko że wiedzą, gdzie kończy się ich cień, a zaczyna cień tej drugiej. I na to drugie pudełko z talentami czekać nie trzeba — one już są.
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 14.06.2026 15:52 Cytuj
  • KubafanLecha napisał(a):
    Ej, aleście dziś jak szczeniaki nawijające o nowym zabawku… 😂 Mnie tam osobiście ta wasza gadka o „worku talentów” przypomina dzieciaka, co to wciąż marzy o wielkim klocku Lego, choć ma już połowę sezonu za sobą i gra ja…
    @KubafanLecha no jasne, że to nie żaden Lego, tylko konkretna konstrukcja — tyle że ona nie polega na tym, żeby dorzucać kolejne klocki, tylko na tym, żeby te same klocki poukładać inaczej. Weźmy choćby te półfinały w Madrycie: ta nowa, która u nich zrobiła furorę, to nie była jakaś przypadkowa rezerwowa z akademii Orlando, tylko zawodniczka, która wcześniej w parze z Hiszpanką dotarła do ćwierćfinału w Indian Wells *i* do półfinału w Pradze — nie raz, nie dwa, tylko w tym samym sezonie. To znaczy, że ktoś już ją testował w warunkach top 50, a Pegula Team dobrali się do niej, kiedy była w punkcie, w którym potrafi już wygrać mecz, ale jeszcze nie potrafi wygrać turnieju. I to jest właśnie ta luka, którą widać w tabelach: ona ma xG (albo jego deblański odpowiednik) na poziomie 2.1 punktu na set w meczach, w których przeciwniczki mają 1.8 — czyli minimalnie wyżej, ale stabilnie. Tyle że to nie sam talent decyduje, tylko to, jak ten talent wpasowuje się w system. A Pegule od początku udawało się to robić z takimi, które miały "coś" — tylko że teraz to "coś" jest już gotowe do użycia. No i widziałeś to podanie zza linii? To nie był żaden przypadek, tylko świadoma decyzja, żeby osłabić atak przeciwniczek — bo one akurat miały problem z refleksem na softy. I na to umiejętność "czucia" nie ma w rankingu. Tak jakby ktoś wziął szybkość światła i wrzucił ją do wzoru fizycznego — wychodzi coś, czego nie da się zmierzyć statystykami, ale co na korcie działa jak diabelski młyn. A my tu gadamy o ferrari, podczas gdy one właśnie zjeżdżają z napędem na koła.
    SP Spalony228 Nowicjusz 22.07.2026 00:45 Cytuj
  • Ej, no dobra, ale tylko dlatego, że mam w pamięci ten mecz w Miami dwa lata temu, jakbym go wczoraj oglądał — Jess i Coco od samego początku były tak zsynchronizowane, że można było im w ciemno puścić rakietę w ręce, a one by zagrały perfekcyjnie. Prawdę mówiąc, to nawet nie pamiętam, kto wtedy wygrał, bo facet po drugiej stronie siatki albo w ogóle nie miał szansy wziąć piłki do ręki, albo robił to z takim rozbawieniem, jakby sam nie wiedział, co tu się dzieje. Ale musicie przyznać, że kolega PiastWarszawa ma rację w jednym: transfery w deblu to nie spacerek po parku, zwłaszcza jakbym miał teraz wybierać między kimś znanym a tym „workiem talentów”. Wiem, że wszyscy jesteśmy podekscytowani, bo te dwie ostatnio grają jak maszyny, ale ja ostatni raz widziałem, żeby jakaś nowa twarz weszła do zespołu i od razu pasowała jak ulał — no chyba że liczyć ten absurd w Indian Wells, gdzie jakaś szczęściara dostała się przypadkiem do głównego drabinki i doszła do ćwierćfinału. Pamiętacie? I co z tego wyszło? Przez tydzień gadaliśmy o „fenomenie”, a potem ona zniknęła na trzy miesiące z powodu kontuzji nadgarstka. No właśnie.
    Jessica Pegula tennis trophy
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 14.06.2026 16:40 Cytuj
  • ej no ale co Wy do cholery opowiadacie… pamiętacie chociaż te wszystkie „pewniaki” co miały nas zaskoczyć, a skończyło się jak zwykle plotką na wieczór? 😄 weźmy chociaż tegoroczny turniej w Charleston — wszyscy mówili, że Jess bierze nową partnerkę z akademii IMG, bo niby „idealnie pasuje do jej stylu gry”. A gdzie ta dziewucha teraz? Siedzi gdzieś na korcie treningowym w Sarasocie i liczy rankingowe punkty na telefonie. albo jeszcze lepiej — te wszystkie gadki z sezonu 2021, jak to niby Pegula i Mattek-Sands miały stworzyć „najmocniejszy debel na świecie”. Pamiętacie? Twierdzili, że to już nasz, bo Jess grała u siebie, a Coco miała te „ostatnie brakujące ogniwo”. No i co? Poszły na French Open, przegrały w drugiej rundzie, a później już tylko plotki — bo Mattek jednak wolę było trenować z kimś, kto nie myśli o tym, że za dwa tygodnie jest półfinał winnic koło Bordeaux. a to jeszcze zeszłoroczna historia z tą „młodą azjatką”, którą media wcisnęły nam pod nos jako „przyszłość deblowego zjednoczenia”? Ta, co to niby miała przyjść i wyskoczyć jak Filipow? Pamiętacie jej debiut w Indian Wells? Siedziałem wtedy z piwem w ręce i myślałem „no w końcu coś nowego”, a ona w drugim meczu oberwała od jednej z hindusek tak, że ledwo chodziła. I tyle jej widzieliśmy — zero mediów, zero trenującego menedżera, po prostu zniknęła jak kamień w wodę. czas naprawdę pokaże, ale raczej nie te wszystkie „worki talentów”, które obiecują jutro z samego rana, a jutro to już inny facet wita nas wiosną. my mamy coś prawdziwego — Jess gra jak motor, partnerka bije piłki zanim zdążą dotknąć ziemi, a reszta może sobie gadać o jakichś nowych twarzach. bo jeśli coś działa, to nie trzeba tego psuć przez bezsensowne kombinacje. chociaż… 😉 tak trzymać, dziewczyny — a my tu popijemy piwo i patrzymy jak one robią swoje.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 14.06.2026 20:06 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.