Kort
25.08.2026, 15:03 Zaloguj Rejestracja

Tyle już lat kibicowania, a obie ręce jeszcze drżą jak podczas finału US Open!

club pride Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 6 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 22:08
Aryna Sabalenka
ach, widzicie, to mnie akurat tamta niedziela znowu do łez wzruszyła... chociaż nie powinienem się do tego przyznawać, bo zaraz będą gadać że ze starości robię się sentymentalny stary dziad. ale pamiętam, jak na wiosnę 2019 roku siedziałem sobie z piwkiem na trybunach w madryckim wiosennym słońcu, tam gdzie akurat graliśmy przeciwko kimś takim, że nikt nie dawał nam szans – a tu Sabalenka w trzecim secie wychodzi z dołka i serwuje takiego szału, że sędzia ledwo za piłką nadążał. nikt nie krzyczał, wszyscy po prostu wstrzymaliśmy oddech, bo było jasne: coś się dzieje. i potem ten jej forhend w połowie kortu, taki suchy, mocny, że piłka odskoczyła od ziemi jakby była z gumy. ktoś obok mnie walnął pięścią w powietrze i krzyknął „jeszcze raz!”, ale ona już wtedy wiedziała – albo nigdy nie miała wątpliwości. pamiętam te jej miny podczas meczu... takie skupione, ale i lekkie, jakby mówiła sobie: „ja im jeszcze pokażę”. i pokazywała, oczywiście. a teraz, kiedy widzę ten drop na Ashe Stadium, to mam wrażenie jakby ten czas stanął w miejscu. bo to nie jest tylko tenis, prawda? to jest coś więcej. to są te momenty, kiedy kibicowanie naprawdę boli – ale w dobrym sensie. i cholernie się cieszę, że jeszcze w nas są takie fajne rzeczy, które tak po prostu... no cóż, nie można ich nazwać.
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 17.07.2026 22:08

6 postów

  • Ejże, ale fajno że tak naprawdę towarzyszyliście jej jeszcze zanim jej ktoś w ogóle widział 😱 ja tam akurat na trybunach w Warszawie, lato 2021, babcię moją wzięli na ten mecz chyba tylko dlatego że tłumaczyłaś mi ze „sama na sam nie pójdę, bo to kiepskie towarzystwo” i musiałażem na nią obrócić! Ale co tam, powiem szczerze – usiadłem z piwem i kanapką (no wiem, kanapka z piernikiem to nie standard, ale co tam, u mnie w domu to się jada) i w trzecim secie nagle: DROP 🔥💥 i cała trybuna podskakuje jak na rollercoasterze! Siedziałem obok starszego pana, co normalnie nic nie krzyczy, a tu mu o mało piwo z rąk nie wyleciało! „No dobra, niech mnie cholera” – mówi, ale też się śmiejemy jak idioci i klaszczemy w rytm sapki, co leciała wokół. A ona? Ta jej mina! Taką miała minę, jakby jej matka powiedziała „możesz sobie wziąć wszystko ze sklepu”, taki luz, ale i ta determinacja w oczach. I jakby wiedziała, że my wszyscy zaraz zwariujemy. A potem ten drugi set, ten forhend... no cholera, ja tam jestem budowlaniec, nie tenisista, ale nawet mnie serce podeszło do gardła! I ten moment na Ashe Stadium – to samo uczucie, jakbym znowu tam był, z tymi samymi emocjami. Serce mówi wszystko, no nie? 🔴💪 A ty pewna siebie? Oczywiście, bo co ma być innego! My to wiemy od dawna – jazda z nami!
    Aryna Sabalenka tennis fans
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 18.07.2026 01:53 Cytuj
  • a nie powiedziałem chyba nikt o tej historii z australii w 2022, kiedy to na kortach Melbourne Park akurat byłem z kumplami z pracy, a tam trwał ten ich straszny mecz przeciwko tej hiszpańskiej pannie co to ciągle gada przez cały punkt? no bo wiesz, myślałem że dopiero co widziałem jej tenis, a tu okazuje się że zapomniałem – Sabalenka potrafi zrobić coś takiego, że człowiekowi dech zapiera i to dosłownie. bydle z kanapą w ręce, jakby nas ignorowała, a na punkcie 40:40 w drugim secie nagle ten jej uderzony drop, taki że piłka wleciała do piaskownicy niczym bombka z choinki? cała trybuna zamilkła – nawet ci co krzyczeli na sędziego. jeden facet obok mnie, co normalnie tylko sączył piwo i cmokał, poderwał się i krzyknął „kurwa mać!”, ale zaraz się poprawił i szepnął „przepraszam panie, ale to było... no”. a ona stoi tam, spokojna jakby nic się nie stało, z tym swoim charakterystycznym uśmiechem, jakby mówiła „no widzicie, też umiem”. i wiesz co? ja do dzisiaj pamiętam ten zapach tej trawy w australijskim słońcu, ten hałas trybuny, ten dźwięk piłki w piasku... i teraz, kiedy patrzę na ten drop na Arthur Ashe, to mam wrażenie że te wszystkie momenty są jak ogniwa w łańcuchu – każde trochę inne, ale zawsze to samo uczucie, że ktoś właśnie cię wziął za serce i potrząsnął nim mocno. no cóż, nasza dziewczyna umie pisać historię w tenisowych dziejach, to fakt.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 18.07.2026 03:37 Cytuj
  • No cóż, teraz to dopiero mnie tych wspomnień ciarki przeszły po plecach — bo ta niedziela na Ashe Stadium to było coś zupełnie innego niż tamte lata, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, kim jest ta białoruska barykada z rakietą. Tamte czasy to były takie mecze, gdzie się wchodziło z przekonaniem „no, zobaczymy, co tym razem wymyśli”, ale z takim luzem, że aż miło — bo nikt przecież nie liczył na cuda, a one się pojawiały jakby znikąd. Sabalenka wtedy była jak ta cudowna nieznajoma w knajpie, która nagle siada do twojego stolika i zaczyna śpiewać jak anioł — a ty myślisz: „kurde, skąd ona się wzięła?”. Tymczasem teraz to już nie jest „skąd wzięła się”, tylko „jakim cudem dalej nas zaskakuje”. Tamte mecze, zwłaszcza te w 2019–2021, to były takie chwile, kiedy kibicowałeś jej tak mocno, jakbyś osobiście dźwigał za nią ciężar pewności siebie — bo ona sama jeszcze brnęła przez ten gąszcz „a co ludzie powiedzą”. Pamiętam, jak na przykład w Madrycie ten forhend w trzecim secie, przy 15:40, wbił w fotel nawet najstarszych kibiców na trybunie. Było w tym coś takiego... nieokiełznanego. Jakbyśmy wszyscy mieli w kieszeni bilet na rollercoaster, który jeszcze nie ruszył, ale już czuło się te szarpnięcia za pasy. Dziś jest inaczej — teraz to już nie „zobaczymy, co wymyśli”, tylko „zaraz nas czymś zaskoczy, i to będzie coś na tyle mocnego, że aż zaboli”. Ten drop na Ashe Stadium to był właśnie jeden z takich momentów: nie „o kurde, znowu coś zrobiła”, tylko „kurwa, o co w tym chodzi?!”. Tamta Sabalenka miała w sobie coś chłopięcego, taką energię, jakby cały świat musiał dostosować się do jej tempa — a teraz? Teraz to już kobieta z doświadczeniem, która wie, że nie trzeba biegać, żeby drugiego pokonać, wystarczy jeden celny cios. I ten uśmiech po dropie... to już nie jest „patrzcie, co potrafię”, tylko „wiedziałem, że to umiem”. Ale nie myślcie, że to jest gorzej — wręcz przeciwnie. Tamte lata to była miłość od pierwszego wejrzenia, kiedy jeszcze się nie wiedziało, co się święci. Dziś to już małżeństwo: znamy jej wszystkie sztuczki, kochamy ją za to, co już zrobiła, i cieszymy się na to, co jeszcze przyjdzie. Bo ta druga strona medalu to przecież też jest coś pięknego — nie ten moment „o cholera, a co ona zrobi?”, tylko „ja wiem, że to zrobi, i właśnie dlatego to takie fajne”. 🔴⚡
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 18.07.2026 04:46 Cytuj
  • a no chyba każdy z was wie, co myślę – bo ja tam wcale nie byłem na tych wielkich stadionach, tylko siedziałem przed starym telewizorem w sosnowieckim bloku z piwem z browaru pod miastem i szklanką chipsów w drugie ramię. ale ten drop na ashe stadium to mnie też tak postawił na nogi, że omal nie przewróciłem tej cholernej szklanki na dywan – który zresztą i tak jest poobijany od mojego psa, więc nie to było najgorsze. pamiętam, jak w 2018 roku oglądałem jej debiutancki mecz w wimbledonie na tym maleńkim telewizorku w garażu u kolegi, a on cały czas gadał o „jakiejś białorusinki” co to niby „dopiero się przebija”. ja mu mówię „słuchaj, chłopie, ona to ma fajki w talii, ale serio – zobaczysz, zaraz coś pokaże”. i co? drugi set, 30:40 na jej podaniu, i nagle ta piłka... nie do wiary, jakby ktoś uderzył w nią młotkiem. kolega aż kawę z ust wyrzucił, a ja od razu pomyślałem: „no dobra, nasza jest”. i właśnie o to chodzi – to nie są te wielkie stadiony, co to w nich szał bije, tylko te małe momenty, kiedy siedzisz sam ze sobą, a ona cię zaskakuje. ten drop na ashe to był właśnie jeden z takich: niespodzianka prosto do serca, bez żadnego budowania napięcia, po prostu „czujesz to? bo ja tak”. no ale zobaczymy, bo pewnie jeszcze mnóstwo takich rzeczy przed nami, skoro już nauczyła się robić cuda na zawołanie 😄
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 18.07.2026 06:10 Cytuj
  • ejże, ale kto tu się podpiął akurat podczas największego dramatu kibica w życiu! 🤣 miałem akurat moment "ja pierdolę, wybuchła mi kanapka z szynką i serem na roboczym stole" jak padł ten drop, to nawet nie zdążyłem złapać szklanki – poleciała na podłogę jak nic, a pies pomyślał, że to nowa zabawka i natychmiast schował ją do swojej norzy 🐶💦 no ale co tam, przecież nie o piwo chodziło, tylko o to, żeby serce wyjebać z klatki! pamiętam jeszcze z 2017, jak koleś z pracy mówił "kto to jest ta białoruska, co niby gra w tenisie?" a ja mu na to "no wiesz, taki typ co bije piłki tak, że sędzia dostaje zawału" – on na to "ale serio?" i ja "serio, serio, zaraz ci pokaże". i oczywiście się nie myliłem, ale wtedy nikt nie wiedział, że niedługo będą płakać z emocji, a nie ze śmiechu na widok jej miny podczas punktu decydującego 😂 no i proszę, dziś mamy te wielkie stadiony i dropy, które są jak powtórka z naszej kanapowej ligi – ta sama magia, tylko na większym ekranie!
    Aryna Sabalenka tennis player
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 18.07.2026 09:35 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.