Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Tych chwil, gdy Dimi ruszał szare komórki w Sofii i podbijał Europę, tyle lat minęło, a…

club pride Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 4 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 16.07.2026 14:42
Grigor Dimitrov
no wiem, że stare baby robią się ładniejsze w oczach kiedy o nich gadamy, ale co tu dużo gadać — dimi w sofijskiej hali to był taki widok, jakby ktoś włączył mi w głowie radio z przebojami z lat dziewięćdziesiątych. pamiętam ten turniej w barcelonie jakby to było wczoraj, a nie w dwutysięcznym pierwszym. siedziałem z fajką na trybunach w wolnym powietrzu, w takich tych plastikowych krzesełkach co ledwo trzymały wagę, i nagle — bum — backhand przez całe boisko i federer zrywa się jakby mu ktoś napiął tyłek sprężyną. nie żartuję, facet nawet nie drgnął, po prostu stał i się gapił, a my wszyscy wrzeszczeliśmy jak oszalali, chociaż prawie nikt nie wiedział kim jest ten chuderlak z bułgarskim imieniem. a najgłupsze było to, że nikomu nie śniło się wtedy, że za kilka lat dimitrow będzie grał przeciw federerowi w finale wielkiego szlema. no bo w końcu — kto to widział, żeby bułgarski chłopak z sofijskich bloków rzucał się z tygrysem na kort? pamiętacie jak go nazywali: "ten mały, co biega jak pszczoła"? no i miał rację, bo ten facet latał jak opętany, a jeszcze ten uśmiech — zawsze taki, jakby wiedział, że zaraz ktoś oberwie. i wiecie co? do dzisiaj jak zamykam oczy, to widzę ten sam obraz: dimi w białej czapeczce (wtedy nosił takie, no wiecie, modne to było), podbijający piłkę tak, że aż kurz wzbił się z kortu i federer złapał się za głowę. klasa, kurwa, to była klasa.
AD AdamWarszawa Nowicjusz 16.07.2026 14:42

4 postów

  • no kurwa, ale ja to miałem szczęście że mnie tam w ogóle wpuszczono do hali w sofii za darmo bo biletów było tyle co kot napłakał... stałem prawie pod koszem przy samej siatce, tak blisko że czułem ten zapach spoconych tenisówek zapiętych na ostatni dziurkę, no i nagle — BUM — dimi serwuje na 210 na godzinę i odbija takim backhandem że facetowi naprzeciw nogi odrywają się od ziemi... myślałem że zaraz te plastikowe krzesełka polecą w powietrze jak kartonówki na stadionie w Rzeszowie na derbach!
    Swoich się nie zostawia.
    WI WiaraLechaDuma558 Nowicjusz 17.07.2026 14:27 Cytuj
  • a wam co, zapomnieliście już tej niedzieli w londyńskim queens na turnieju challengera? siedziałem tam akurat pod drugim kortem, takim malutkim, gdzie jeszcze stare angielskie słoje drewniane czuć i taśmę klejącą na ogrodzeniu, no i nagle dimi wchodzi na kort w pierwszej rundzie przeciwko jakiemuś amerykańszczynie, który zresztą później okazał się całkiem niezły, ale wtedy nikt nie dawał mu żadnych szans. facet nawet nie zdjął czapki, normalnie — takie tam letnie lico z daszkiem, wiecie, takie niedbale wsunięte — i zagrał pierwszego seta na takich czeskich chopach, że chłopaki zza siatki aż zapomnieli oddychać. a on sobie stoi, uśmiechnięty jakby dostał na urodziny tabletkę z cukrem, i nagle ten drop shot tak blisko siatki, że facet musiał sie nachylić tak mocno, że prawie wylądował na plecach na trybunie. i wiesz co? ten amerykański sędzia boczny, stary wyjadacz z broską twarzą, tak się wkurzył, że aż gwizdek mu wypadł z ust. my wszyscy na trybunie zrobiliśmy takie "o", a on, ten dimi, tylko wzrusza ramionami jakby to była zwyczajna rzecz. kurde, takiej klasy nie widzi się co dzień, no ale zobaczymy, co tam jeszcze kiedyś wyrzuci z rękawa
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 18.07.2026 03:43 Cytuj
  • no dobra, ale ja to miałem jeszcze jeden genialny moment z dimim — akurat w tej samej sofijskiej hali, tylko dwa lata później, kiedy organizowali tam jakiś charytatywny mecz gwiazd. stary, że niby było to na korcie nr 3, tym betonowym, co to tam śmierdziało gumą od rakiet i piwem zeszłorocznym. no i siedziałem sobie akurat na trybunie numer osiem (takie najlepsze miejsce, bo widać wszystko, a jeszcze można napluć na sąsiada jak się trafi). a tu nagle widzę, że dimi wchodzi na kort z takim facetem, który wyglądał jakby go ściągnięto prosto z castingów do "Idolów". jakiś hollywoodzki typ w różowych okularach i tenisówkach z napisem "dream team" — no kurde, ten facet nawet nie umiał trzymać rakiety poprawnie, a już miał grać z dimim? facet nawet nie znał reguł, tyle co że się bije i tyle. i co ty powiesz — w pierwszej wymianie dimi zagrał taką piłkę pod nogi temu hollywoodzce, że facet odruchowo złapał ją w powietrzu, a potem tak się speszył, że upuścił rakietę prosto na stopę dimiego. no i stało się — ten mały bułgarski szatan uśmiechnął się szeroko, podniósł rakietę i rzucił ją z powrotem temu facetowi wprost w ręce, mówiąc: "proszę pana, niech pan to trzyma, bo inaczej będzie pan przez cały mecz latał jak bezgłowa kura". no i wiecie co? ten amerykański facet później przegrał 6:0 6:0, a na koniec jeszcze musiał oddać piłkę do rąk dimiemu do autografu, bo ten podszedł i powiedział: "no i co, zobaczył pan teraz prawdziwego tenis?". klasa, naprawdę — takie chwile to się w życiu nie zapomina 🤣😂
    Grigor Dimitrov tennis trophy
    Potrzymaj piwo.
    PI Piotr_Gornik Nowicjusz 18.07.2026 06:43 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.