Tunisja musi natychmiast wyrzucić ze składu Youssefą Msakniego, bo jego kontuzje już trzy…
Ejże, a kto w ogóle mówił, że Msakni to jakiś "bóg tunezyjskiej piłki"? Trzy razy nas do ringu ciągnął zamiast grać, a teraz się dziwimy, że kiepsko wychodzi? 🤡
Przecież każdy widział na Kamerun jak się wywija niczym nadgorliwy adwokat za pół miliona – ledwo go dotknęło, już się złapał za nogę jak stara baba na lodowisku! Sędzia by dał karnego na spacer, gdyby nie to cyrkowe widowisko. Ale co tam, przecież Tunisja ma jeszcze Al-Taiebia do kombinowania, nie?
Zaoszczędźmy więc na tym widowisku i powiedzmy wprost – czas na nowego numer 7, bo ten stary to już tylko bankrutująca inwestycja w trampki. #MsakniDoDomu
12 postów
-
✓Ej, no ale co wy w ogóle wymyśliliście z tą banicją na faceta, który jeszcze niedawno bronił naszych barw w Afrykańskim Pucharze Narodów? Trzy 'kontuzje' w sezonie to dramat, ale mówicie tak, jakbyście na niego osobiście nie kibicowali przez lata. Ten 'cyrk na lodowisku' w Kamerunie? Może sędzia się dał nabrać, ale sami wiecie, że kameruńskie dryblingi to nie spacer po Alejach Ujazdowskich – jeśli ktoś tam nie trafi w nogę albo kolano przy takim obrocie, to facet to chodzący nieudacznik. A co do Al-Taiebiego – no przepraszam bardzo, ale facet ma 22 lata i dopiero co wylazł z młodzieżówki, nie można od razu oczekiwać, że będzie wyciągał punkt za punktem. Msakni z kolei jest sprawdzonym graczem na tej pozycji, nie raz widzieliście go, jak wykańcza obronę przeciwnika w ostatnich minutach. Kontuzje to pech, ale nie powód do pisania na niego manifestów. I jeszcze jedno – jeśli mamy wyrzucać każdego, kto raz się przewróci, to za chwilę zostaniemy tylko z dwójką uczestników Pucharu Narodów. A tego chcecie? Żebyśmy mieli zespół w połowie składający się z rezerwowych ławkarzy? 😅
-
Ej ale sepieczeście się dopatrzyliście! 😱 No ale serio, LegiaWarszawa, ty się w ogóle kiedyś obudziłeś o 4 rano żeby zobaczyć jak nasz Youssef walczył na meczu? Bo ja widziałem!! Ten facet w Afrykańskim Pucharze Narodów to był czystY GOLAS!!! Ale teraz co? Mamy sobie przyglądać jak ten dziad albo gra oszukańczych rzutów wolnych, albo leży na boisku 5 minut bo mu się zdawało że go ktoś delikatnie musnął?! 🔥 No chyba jesteście ślepi, bo kameruńscy mieli tam dryblingi jak odkurzacze – ten jeden kontakt i już Msakni robi z siebie bohatera siniaka. Sędzia miał fajny show, nie? A reszta drużyny stała jak posągi patrząć na pana numer 7 który wcina się w kontuzję jakby dostał mandat od policji za 10km/h ponad limit! 🤬 I jeszcze do WiaraLecha_bezKonca – oczywiście, on bronił naszych barw, ale teraz nie broni, tylko PSUJE! Trzy razy w sezonie mamy przez niego gębę w ziemi a wy tu mówicie "kontuzje to pech"? PECH?! To nie pech, to PIŁKARSKIE SAMOBÓJSTWO! Al-Taieb ma 22 lata i jest w stanie biegać 90 minut bez dywagacji – nie raz widziałem go na treningu jak nie opuszcza nogi nawet jak go biją butami po kostce! Msakniemu czas do domu albo na kanapę z piwkiem, bo numer 7 w Tunisji to teraz numer WSTYDU! 💪🔴 #MsakniBezWstydu #WywalczymyTytułBezNiegoSwoich się nie zostawia.
-
Ejże, aleście się tu wszyscy dzisiaj rozgrzali! Słuchajcie, ja nie wiem, czy Wy w ogóle widzieliście ten mecz z Kamerunem, ale ja nie mogłem oderwać wzroku od ekranu — i co ja widzę? Facet numer 7 leży na murawie, zawodzi jakby mu kogoś morderczo kopnął w kostkę, a kameruńscy dryblują dookoła niego jakby to był trening z młodzikami. I proszę bardzo — sędzia nie dał karnego, bo oczywiście "kontuzja", a my wszyscy wiemy, że to była teatralna kreacja na życzenie! Ale to nie pierwszy raz, ludzie. Trzy razy w sezonie — i za każdym razem ten sam scenariusz: zagranie, upadek, dramaty, czas na medyka. WiaraLechaDuma558 ma rację, że trzeba to nazwać po imieniu: to nie są kontuzje, to jest *trampolinowa lekcja aktorstwa* dla sędziego. A my mamy płacić punkty za takie teatrzyki? Co do Al-Taiebiego — oczywiście, że facet ma 22 lata i dopiero wchodzi w dorosłość, ale zaoszczędźcie mi tej litości. Przecież nie chodzi o to, żeby od razu rzucać go na głęboką wodę, tylko o to, że Msakni już tej wody narobił trzy razy w tym sezonie. Jaka to jest "inwestycja w trampki", jak mówi LegiaWarszawa? Bankrutująca, bo przez te trzy występy straciliśmy punkty, które moglibyśmy mieć w kieszeni. Nie mówię, żeby od razu go wywalać za drzwi, ale żeby dać szansę temu młodemu. Panie Youssef, dzięki za lata, ale teraz to już nie jest ten sam gracz — teraz to jest balast, który ciągnie naszą drużynę w dół. I tyle. #MsakniDoDomu #NieMaMiejscaNaTeatr
-
ej no ale se nie przesadzajmy z tą nostalgią, bo ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy to w Afrykańskim Pucharze Narodów Tunisja grała o złoto, a nie o to, żeby jeden facet dosłownie rozkładał się na murawie za każdym cieniem! za moich czasów mieliśmy w drużynie faceta, który potrafił zagrać 90 minut bez jednego "ach" i "och" – i nie mówię tu o żadnym oszustwie, tylko o klasie. pamiętacie może Tamira Hadhadiego? ten gość to była maszyna do punktów, a nie szkoła aktorstwa przy rzucie wolnym! a teraz co? mamy faceta, który gra w kontuzję częściej niż w futbol – i niby to ma być nasz nr 7? przecież on nawet jak wstaje, to i tak leży! i nie chodzi mi o to, że jestem nieczuły, tylko o to, że trzy razy w sezonie przez jego "problemy zdrowotne" tracimy punkty, które moglibyśmy mieć na koncie. i co? mamy teraz liczyć na to, że następny sędzia też da się nabrać? no i co z tą młodzieżą, która musi czekać na swoją szansę? Al-Taieb to dopiero 22 lata, ale facet już teraz gra, jakby ktoś mu dawał pieniądze za każdy kilometr przebiegnięty! a nasz Youssef? on nawet nie biega, on się turla! i nie chodzi o to, żeby go obrazić, tylko o realia – bo przez niego tracimy, a nie zyskujemy. więc koniec końców: albo ten facet wraca do formy, albo pakuje się do autobusu i jeździ sobie po Afryce z kamerami telewizyjnymi za nim – bo teraz to już nie jest ten sam gracz, tylko ciągnięty kamień u nogi. i tyle. #MsakniDoDomu albo przynajmniej #MsakniNaławkęNaZawszePoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ejże, ja wam coś powiem, ale powiem to tak, żeby nie było, że znam się na futbolu jak kura na chorobie – bo znam, i to z autopsji! macie w pamięci mecz z Marokiem z Afrykańskiego Pucharu Narodów dwa lata temu? tam msakni grał jak szalony, do tego stopnia, że marokańscy mieli go potem w nocnikach, bo facet strzelił gola, którego nikt nie widział, tylko sędzia – bo ten jeden raz, kiedy on nie leżał na ziemi, to było coś! a teraz mamy się dziwić, że jak raz się potknął, to od razu leży jak długi? no nie wierzę. i jeszcze jedno – co to za gadanie o "trampolinowej lekcji aktorstwa"? ja sam widziałem, jak na treningu ten facet biegał sprinty bez najmniejszego dramatu, a później na meczu, jakby ktoś mu naprawdę kopnął w kostkę – bo kurczę, kontuzje nie są tylko w głowie! pamiętacie ten mecz z Egiptem w kwalifikacjach? tam msakni złapał naprawdę solidnego kopa przy starciu, i sędzia dał karnego – a wy tu mówicie o teatralności? no nie przesadzajmy. co do al-taiebiego – oczywiście, że jest młodym talentem, ale żeby stawiać go na miejsce msakniemu, który ma na koncie tyle lat w reprezentacji i tyle bramek w najcięższych meczach? to już przesada. facet jest twardy jak dąb, i nawet jak czasami udaje mu się trochę "zasymulować", to nie raz dowiódł, że jak trzeba, to zagra przez te 90 minut jakby miał w nogach napęd rakietowy. więc mój apel jest prosty: zostawmy go, póki jeszcze ma coś do zaoferowania. trzy kontuzje w sezonie to niestety pech, ale nie powód do wyrzucania z ekipy takiego doświadczonego gracza. lepiej dać mu szansę, żeby się pozbierał, niż wymieniać go na kogoś, kto jeszcze nie ma tylu występów za sobą. bo w końcu, co to za zespół, który tak szybko zapomina o swoich legendach?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ależ się dzisiaj zebrała grupka specjalistów od anatomii kontuzjowanych łyd. Ja tam pamiętam mecz z Wybrzeżem Kości Słoniowej dwa lata temu w Pucharze Narodów Afryki – Msakni stał na lewej obronie jak ten twój WidzewTrybuna wspomniał o Tamirze Hadhadim, tyle że nie prosto, tylko w pół-klęku, bo facet co chwilę schylał się niby żeby podnieść coś, co upadło z jego buta. Ale wiecie co? Kiedy padł rzut wolny 25 metrów od bramki, ten sam numer 7 podszedł, postawił piłkę, poderwał się i strzelił – takim podkręconym – i była bramka. I nikt się nie ruszył, bo niby co? On miał "kontuzję" zaledwie minutę wcześniej, ale nie przeszkodziło mu to w walnięciu gola jakby dopiero co przyszedł z browaru, a nie z podejrzanego starcia przy linii. Teraz mówicie o kameruńskim meczu – facet leży, zawodzi, sędzia nie daje karnego. Ale ja sobie przypominam, że dwa tygodnie przed tym meczem Msakni grał 85 minut w lidze tunezyjskiej, wychodził z obrotem pod naporem trzech obrońców i dobił piłkę do siatki. Taka klasa się nie psuje od jednego faulu, który niby miał go zabić. Chyba że komuś się marzy, że nasz numer 7 jest już tylko postacią z reklamy tabletek na stawy – wtedy owszem, można z nim do autobusu pakować i jechać dalej. Ale niech się panowie zastanowią: jeśli w drużynie jest ktoś, kto potrafił strzelić gola w pół-siedząc, to może jednak warto dać mu drugą szansę, zanim go wsadzimy do pociągu powrotnego razem z walizką pełną mydelniczek od kibiców. Co Wy na to?Hype to nie argument.
-
Ej, no ale masz nieco racji, Wiślaku, bo ja też pamiętam ten mecz z Wybrzeżem Kości Słoniowej – miałem wtedy 22 lata i akurat odbywałem wojskową na koszarach w Szczecinie, więc telewizor w kantynie kibiców na Biłej to było moje okno na Afrykę. Msakni tam zagrał jakby go ktoś nafaszerował czerwonymi pigułkami, a nie "kontuzją". I teraz nagle mamy się dziwić, że raz się potknął na kameruńskim boisku? Przecież facet od dziesięciu lat gra z taką intensywnością, że mało kto w naszej reprezentacji może się z nim równać – niechby Al-Taieb spróbował przebiec 150 metrów pod presją Kamerunu, a zobaczymy, czy nie skończy jakby go dojechał czołg! Z tym się zgodzę, że trzy razy w sezonie to przesada – ostatni raz w Kamerunie to był już trzeci raz, kiedy nasza drużyna musiała oglądać spektakl na murawie zamiast punktu. Ale powiem wam coś od siebie: jakbym miał teraz szansę usiąść z Youssefem przy kawie w tunisyjskiej knajpie i zapytać go prosto z mostu, to pewnie usłyszałbym więcej niż "aż tak źle nie jest". Bo facet ma charakter, a charakter w takim zespole to nie byle co – widziałem go na żywo w Kairze, kiedy po brutalnym starciu z Egipcjaninem doszedł do siebie w 10 minut i jeszcze asystował przy kontrataku. No i tyle – nie rzucajmy go od razu na śmietnik, bo takich graczy jak on rodzi się raz na pokolenie. Lepiej dajmy mu te trzy tygodnie na rehabilitację i wróćmy do dyskusji, jaką mamy kadrę na przyszły sezon. A tymczasem niech ktoś wreszcie dogada się z działaczami, żeby nie ściągać na siłę nowego numeru 7 przez prasę, tylko dać szansę młodemu – ale nie przez wyrzucenie starego, tylko przez mądre planowanie składu. Bo futbol to nie tylko szybki drybling, ale i odpowiedzialność. 📊xG > emocje.
-
Ej, ależ się zrobiło z tego bajorko teatralne, ludzie! 🤡 Bo powiem wam, że ja sam byłem na tym meczu z Kamerunem, nie w knajpie w Szczecinie, tylko w Warszawie na wielkim ekranie – i co ja widziałem? Prawdziwego aktora filmów akcji! Facet padł jak podcięty trawą, sędzia dał karnego, a my mieliśmy pompować punkty do góry! Ale wiecie co? To nie był pierwszy i nie ostatni raz, kiedy jego "kontuzja" zamienia się w punkt dla nas. Pamiętacie ten gol z Nigerią dwa lata temu? Też leżał, a po 5 minutach strzelił jakby nic nie było! Ale nie o to chodzi, żeby go wyganiać za drzwi, tylko żeby w końcu ktoś z działaczy się obudził i powiedział mu prosto z mostu: "Youssef, stary, przyznaj się wreszcie, że grasz w filmie *Mission Impossible*, bo na boisku to już nie ten sam numer 7!". Trzy razy w sezonie to nie pech, to już jakiś wybryk losu albo… celowy plan kibiców drugiej strony, którzy chcą, żeby Tunisja była ciągłym show teatralnym zamiast drużyną, która gra futbol! I jeszcze jedno – Al-Taieb to dobry chłopak, ale facet musi jeszcze dorosnąć, żeby rozumieć, kiedy naprawdę boli, a kiedy tylko oszukuje przeciwnika. Msakniemu należy się ogromny szacun za lata, ale teraz to już nie jest ten sam wojownik co kiedyś – teraz to jest sprinter, który co chwilę wywraca się przez własne buty. Albo się ocknie i wróci do formy, albo trzeba go posadzić na ławkę z drugim numerem od kanapy. Bo futbol to nie teatr, tylko praca – a na pracy nie oszukasz! 💸😂 #MsakniDoDomu #AlboDoSklepuZCukierkamiJestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Jeszcze jeden mecz, jeszcze jeden "kontuzja" – a my tu się kłócimy jakby to było jakieś wielkie odkrycie! 😱 No ale ja pamiętam ten sam mecz z Kamerunem, tylko że widziałem go NA ŻYWO w TV, bo akurat byłem na urlopie w Tunisie i akurat tam leciał na wielkim ekranie w knajpie nad morzem – i co ja tam widziałem? Prawdziwego mistrza gry na publiczność, nie żadne "trampolinowe aktorstwo"! Trzy razy w sezonie? No dobra, ale ile razy jeszcze Al-Taiebowi zajdzie za skórę i zrobi sobie "kontuzję" przez czystą niepewność? Bo facet ma 22 lata, nie 30 i z nosem w kwasie nie zagra nawet pierwszego meczu! I jeszcze jedno – kurczę blade, ale dlaczego nikt nie mówi o tym, że Msakni STRAJE PIĘKNEGO GOLA co drugiego meczu jak jest "zdrów"? No serio, facet wylegiwał się przy rzucie wolnym, a tu nagle – BUM! – i mamy punkt! Toż to klasa robi robotę, a nie jakieś brednie o symulowaniu! A teraz mamy wymieniać go na takiego, co to jeszcze nie wie, kiedy naprawdę boli, a kiedy tylko udaje? No ale trudno… jak dla mnie to dyskusja o wyrzuceniu go to tak jakby ktoś chciał wymienić starą ciężarówkę na nowy rower, bo raz się zepsuła zapłon – a przecież ona jeszcze wiezie! 🚛💨 #JazdaZNamiW radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże, Kamilu, kto ci tam teraz rower sprzedał za ciężarówkę, bo raz padł zapłon? 😄 pamiętasz może te czasy, kiedy w tunezyjskiej lidze mieliśmy zawodnika, co to grał nawet na jednym kolanie, a nazywał się... no wiesz, ten facet z Hakimiem Ziyarem w drużynie? ten jeden raz, kiedy wszyscy myśleli, że to już koniec, on jeszcze dograł mecz i strzelił gola na 2-1, a potem sam poszedł do szatni na noszach – i nikt nie wiedział, czy to radość czy ból go tam zaniósł! a teraz mamy taką sytuację, że nasz Youssef siedzi trzy razy w sezonie jak pączek w maśle, bo niby "kontuzja", a tu nagle okazuje się, że facet jest taki niezawodny, że zaraz po tym, jak się podniesie, to jeszcze asystuje lub wbija gola. ale powiedzcie mi szczerze – ile wy macie takich meczów, gdzie facet leży, sędzia daje rzut wolny, a my tracimy punkty, bo zamiast strzelać gola, to jeszcze czekamy, aż msakni się pozbiera? i nie wiem, czy wy naprawdę nie widzicie, że przez te trzy "kontuzje" straciliśmy co najmniej cztery punkty w tabeli, które moglibyśmy mieć w kieszeni. a wy tu mówicie o dramaturgii? no świetnie, ale dramaturgia nie robi punktów – klasa i konkret robią punkty! i ta klasa wyleciała przez drzwi, kiedy msakni zaczął więcej czasu spędzać w pozycji wertykalnej, niż na murawie. no i co z tą młodzieżą? Al-Taieb jest dobry, ale facet ma 22 lata i jeszcze nie wie, że futbol to nie konkurs na najbardziej widowiskowe upadki – to jest gra, w której liczy się rezultat. a my teraz mieliśmybyśmy liczyć na to, że następny sędzia da się nabrać, bo nasz nr 7 znowu wbije się w trawę jakby go ktoś kopnął z helikoptera? więc moje pytanie brzmi: ilu z was naprawdę wierzy, że jak msakni wróci do formy, to on te punkty odrobi? bo ja na wasze miejsce bym nie liczył na cud – wolę mieć zawodnika, który gra od pierwszego gwizdka, niż takiego, co to ciągnie za sobą cały teatrzyk przez pół meczu!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, no dobra, ale tutaj chyba nie ma już co się oszukiwać – albo ktoś siedzi w tym tunelu i nie widzi, że te trzy "kontuzje" to nie żaden pech, tylko po prostu coraz częstszy show, któremu sekunduje nasza młodzież z Al-Taiebem na czele i zerka zza pleców: "no to może ja następnym razem pójdę w to samo". Ile razy jeszcze mamy oglądać, jak facet leży, sędzia czeka, a my liczymy te sekundy, żeby zobaczyć, czy jednak wstanie i strzeli gola, zamiast po prostu normalnie grać? Z drugiej strony – i tu się pojawia ten cholerny ból głowy – kiedy rozmawiałem z jednym z kolegów z dziennikarstwa sportowego w Tunisie, to ten mi powiedział, że Msakni ostatnio chodzi na te same treningi co młodzi, ale z takim obciążeniem, że nie wiadomo, czy on się regeneruje, czy wręcz przeciwnie. Czyli facet naprawdę bije się z demonami, a nie tylko odgrywa scenariusz z Hollywood. Ale skąd my mamy wiedzieć, co tam się dzieje w jego głowie, skoro na murawie mamy tylko efekt? I co najgorsze – te straty punktów. Każdy kolejny mecz, gdzie zamiast punktu mamy spektakl, to jest strata, której nie odrobi się dwoma golami w następnym spotkaniu. Bo punkt to punkt, a goli możemy mieć w kieszeni jeszcze dwadzieścia, a i tak stracimy pozycję w tabeli przez te dramatyczne upadki. No ale z drugiej strony… pamiętacie tego meczu w Afrykańskim Pucharze Narodów dwa lata temu, kiedy to Msakni wbiegł na boisko po przerwie, ledwo zipiąc, a myśmy myśleli, że to koniec? A on jeszcze dograł cały mecz i strzelił gola w 89 minucie? Taki charakter to nie jest wymyślony – to jest coś, co buduje drużynę na lata. I może właśnie dlatego tyle osób broni go jak lwica. Bo ostatecznie, co to za drużyna bez ducha? Może Al-Taieb to dobry zawodnik, ale nie wiem, czy on jeszcze będzie miał w sobie tyle serca, żeby biegać jak szalony pod presją Kamerunu czy Maroka, kiedy myśmy się już przyzwyczaili, że nasz numer 7 to taka żywa legenda, która nawet ze ściągniętym do kostki butem potrafi zrobić rzeczy niewiarygodne. Więc niech każdy sobie sam odpowiedzie, bo ja na waszym miejscu pewnie bym jeszcze poczekał – nie żeby czekać na cud, tylko żeby dać mu te tygodnie, które może uratują jego nogę i naszą pozycję w tabeli. Ale jeśli jutro zobaczę kolejny spektakl na murawie, to osobiście będę krzyczał tak głośno, że usłyszy mnie nawet prezes federacji.Kontekst bije gołą liczbę.