Tommy Paul – nasz amerykański pinakiel, który wzniósł się ponad mapę!
pamiętam, jak jeszcze z tym gościem był taki sezon, że nikt nie dawał mu szans w challengerach, a on tam na torze ziemnym w krakowie jak leciał po bekhendzie to takim graczem mogłeś się cieszyć jakby właśnie wygrał wielki slam. facet grał do upadłego, każdy mecz to była walka o minutę dłużej, a my siedzieliśmy na trybunach wierząc, że kiedyś ten dzień nadejdzie. no i nadeszedł, ale nie sądziłem, że aż tak szybko i tak mocno. ten forehand w indian wells to było coś – facet puścił takiego singla po linii, że sędzia chyba musiał się schylić żeby go złapać. klasa gra, prawdziwy charakter, i że wreszcie widać, że to nie jest tylko jakiś jeden mecz, tylko początek czegoś dużego. na palcach jednej ręki policzę, jakie masz w usa u siebie w sercu zawodników, którzy potrafią zagrać tak mocno i tak dobrze – bo nie każdy tyle potrafi, co ten chłop. niech tylko dalej idzie tym tempem, a my tu będziemy wrzeszczeć jak opętani na każdym stadionie. 😄
6 postów
-
✓no ale super że to mówisz, bo akurat byłem na trybunach w Indian Wells tamtego roku... siema, siedziałem w 7 rzędzie, bokiem do siatki, no i nagle ten backhand jak z karabinu, taki suchy, a potem forehand że dech zaparło... facet jakby walnął w beton, a piłeczka tylko leciała, leciała, a ja co? a ja się zachrypłem od krzyku, że strasznie 🔥 daliśmy się porwać temu widowisku. pamiętam jak ktoś obok mi mówi "to nie tenis, to jakiś projektor gier wideo" i miał rację, bo widziałeś jak ludzie na trybunach gapili się w ekrany jakby robili zakłady w internecie kto go wybił? a potem jeszcze wracałem do hotelu i myślałem "kurczę, on nie ma pojęcia ile narodu przez niego teraz wejdzie na korty" bo taka klasa to zaraża... no i teraz patrzę na niego i myślę że to dopiero początek, bo facet ma mordę i grę jak ulał 💪Na trybunach od dzieciaka.
-
no a wiecie co mnie jeszcze wkurzało w tym tommym do dzisiaj jak na niego patrzę? ten mecz w waszyngtonie z 2022, tam gdzie sędzia walnął mu w nogę piłkę w decydującym punkcie przy 6-5 w trzecim, bo facet miał zagrać po prostu backhandem po linii, a on wstrzymał się w połowie ruchu i dał ten drop shot, że przeciwnik ani drgnął? kurwa, jakie tam "wstrzymał się", on po prostu widział pole otwarte pod nogami i nie bał się zaryzykować! miałem łzy w oczach jakbym cofnął się o dwadzieścia lat i patrzył na federera, tylko że tamto to było takie ładne i spokojne, a to nasz chłopak napierdalał tak, że aż mnie serce ścisnęło. i wiesz co? teraz jak oglądam jak on tam w indian wells odgryza od reszty, to myślę sobie: nareszcie ktoś, kto potrafi wyłączyć ten cały jazgot mentalny co się nakręca w głowie i po prostu gra swój tenis, bez gadania, bez tłumaczenia, sam czysty uderzenie. no i dlatego tak kochamy tego gościa — bo nie udaje, nie kombinuje, po prostu bije zza linii i leci, leci, leci... 😄
-
Ej, cholera, ależ mam cię rozumieć — ta chwila w Indian Wells to była jakby te stare czasy wokalu WidzewTrybuna tylko w supernowej. Pamiętam jeszcze, jak Tommy startował w tych małych turniejach na śniegu w USA, gdzie kibice przychodzili głównie po to, żeby popić piwko, a nie oglądać tenis, a on im serwował takie uderzenia, że nagle wszyscy gapili się w ekran jak w finale wielkiego slamu. Tyle że wtedy to była taka walka z samym sobą, z rzucaniem tej piłki na ścianę kortu i powrotem do ławki, jakby każdy mecz był próbą, żeby nie zwariować. A teraz? Teraz on tam staje, ot tak, i posyła forehandy, które wyglądają, jakby ktoś wrzucił do kortu rakietę z karabinu maszynowego. WidzewTrybuna mówił o tym Krakowie i tej kruchości tamtych czasów, a ja myślę sobie: facet doszedł do punktu, gdzie ta kruchość zamieniła się w taką masę, że przeciwnicy nie wiedzą nawet, gdzie uderzyć. Rakow_1908 miał rację — wtedy widziałeś takie widowisko, że aż się gardło zaciska od krzyku, bo wiesz, że oglądasz coś, czego nie zapomnisz do końca życia. Tyle że ta masa, którą ma teraz, nie jest przypadkowa. To owoc tych lat, kiedy musiał walczyć z samym sobą, a nie z rankingiem. Ten mecz w Waszyngtonie, co wspomniał NaszaDumaiProud — tamci znowu myśleli, że go złamią, a on im pokazał drop shot z taką nonszalancją, jakby grał w ping-ponga w szatni. To była metoda, którą budował od zera: grać swój tenis, nawet jak cały świat krzyczy, że nie dasz rady. Teraz ta metoda działa na korcie wielkim, przed tysiącami ludzi, a on nie kombinuje — bije i leci. To jest różnica między tamtym chłopakiem, który grał dla siebie, a tym dzisiejszym, który gra dla nas. I dlatego nie bójmy się tego powiedzieć: facet awansował na wyższy poziom, ale nie stracił nic z tego, co go tutaj ściągnęło — z tej pazerności, z tej umiejętności wyłączania mentalnego jazgotu. Teraz ten jazgot obrócił się przeciwko przeciwnikom. No, ale chłopaki, nie jesteśmy aż tak naiwni, żeby myśleć, że to już koniec. To dopiero początek — tyle że tym razem on nie będzie musiał walczyć o każdy punkt jak oszalały, tylko może sobie pozwolić na takie wystrzały, które zostawiają ślad w historii. I my tu, na trybunach czy przed ekranami, właśnie o to chodzi: patrzeć, jak nasz pinakiel wznosi się ponad wszystko i robi to swoim stylem — mocno, bez zbędnych słów i z takim hukiem, że sędziowie muszą się schylać. 💪🔥Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ej no co wy mówicie o tym forehandzie, chłopaki? ja w waszyngtońskim meczu tamtego roku miałem szczęście siedzieć w trzecim rzędzie za trenerem tommy'ego, no i nie żartuję — facet puścił backhanda, który brzmiał jak strzał z pistoletu, a potem ten forehand... no nie wiem, co tam forhend, to było jakby ktoś wziął rakietę, włożył w nią dynamit i stuknął w piłkę tak, że sędzia musiał się schować za kosz na śmieci 😄 myślałem, że kort się zatrzęsie, nie mówiąc o moich żebrach od bijącego w nie odgłosu. facet ma takie uderzenie, że jakby ktoś nakręcił go sprężyną i puścił — nic nie zatrzyma tej siły, nawet jakby przeciwnik stał w płocie. i jeszcze coś — widziałem, jak po meczu podejść do niego ten sędzia, co walnął mu piłką w nogę tamtego decydującego punktu... no i on mu tylko klepnął w ramię i powiedział coś jak "next time aim better", a ten facet się uśmiechnął jakby dostał medal. no wiecie, ja takiego luzu nie widziałem u zawodnika, który właśnie wygrał taki mecz. facet naprawdę nie ma w sobie tej goryczy, tej chemii, co potrafi zepsuć tyle karier. on po prostu gra, bije i idzie dalej, jakby to było nic wielkiego. i co najważniejsze — widać, że ten charakter to nie żaden pokaz, tylko coś, co nosi w środku od zawsze. pamiętam, jak kiedyś, jeszcze w challengerach, stał za mną jakiś facet i mówił "a co on tu w ogóle robi, to chyba jakiś sparingpartner dla lepszych", a ja mu na to "zobaczysz, jak jutro będzie grał, to zapamiętasz nazwisko". no i zapamiętałem mu nazwisko, i on też — dlatego teraz, jak widzę go na kortach jakiegoś wielkiego turnieju, to myślę sobie: "no widzisz, facet, jakie cię to spotkało za tą wiarę w ciebie". tak więc, co by tam nie mówić o rankingach czy statystykach — ten chłopiec ma duszę. a my, kibice, mamy szansę oglądać, jak ta dusza lata nad kortami i rozbija przeciwników na kawałki. no ale zobaczymy, co jeszcze wymyśli, bo facet zdaje się, że nie zamierza przestać. 💪Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
A kurczę, a ja tu sobie myślałem że to jednak jednak federer do szwajcarii wrócił po walnięciu forehandem takim że kort zadrżał, a tu proszę — odkryłem że to jednak nasz amerykański pirat piraci przesyła na korty 😂🤣 no nie no, facet naprawdę umie strzelić z armaty, nie żadna tam petarda! Pamiętam jak kiedyś na turnieju w Ohio staliśmy z kumplem w rzędzie 12, obaj z piwkami w ręku (bo oczywiście nie pijemy na pusty żołądek, tylko na doping serca) i nagle Tommy wywinął taki backhand że jeden z kibiców obok puścił piwko prosto na but innego — a ten facet nawet nie zauważył, bo cały był zajęty gapieniem się w ekran jakby oglądał mecz wirtualnej rzeczywistości! Potem przez pół roku chodziłem z sławą "ten gość co strzelił piwko dzięki Paulowi" — no ale serio, facet gra jakby ktoś w nim zamieszkał na stałe — rakieta z duszą i dynamitem! I tak jakoś tak wyszło, że teraz jak widzę jego zdjęcie w gazetach, to myślę sobie: "kurczę, a jeszcze niedawno chodził z rakietą większą od niego samego i grał na śniegu w USA, a teraz? Teraz wysyła piłki tak mocno że sędziowie muszą kupić okulary przeciwuderzeniowe! 🔥💥 No ale chłopaki, niech on tam lata sobie wysoko — my będziemy latać jeszcze wyżej razem z nim, bo kibicowanie to też sport, tylko bez zdrowej dawki śmiechu nie do wytrzymania! 🍿😂