Te buty odbisz od parkietu jeszcze tysiące razy!
ach, chłopaki... a ja sobie akurat niedawno przeglądałem stare zdjęcia z tego turnieju i aż musiałem się uśmiechnąć jak idiota. pamiętam ten mecz prawie jakby był wczoraj — ta atmosfera na centralu była taka, że aż czuło się elektryczność w powietrzu. pegula wchodziła na kort pewna siebie, a ja właśnie wziąłem tamtego dnia wolne w pracy żeby pooglądać na żywo, bo wiedziałem że będzie coś wielkiego. i rzeczywiście, te jej uderzenia z głębi... cholera, jakby strzelała do piłki z karabinu. halep próbowała się bronić jak mogła, ale ten drugi set to był prawdziwy majstersztyk — tie-break i całe szczęście podane z klasą. siedziałem wtedy z kumplami w loży i mieliśmy takie wrażenie, że obserwujemy coś naprawdę wyjątkowego, że to może być początek czegoś wielkiego dla jess. i chociaż potem w sezonie poszło trochę gorzej, to ten mecz... no cóż, to był ten moment, kiedy wszyscy zrozumieliśmy że mamy do czynienia z zawodniczką która naprawdę coś potrafi. a teraz jak patrzę na jej tenisowy butik i te buty, które tak gładko odbijają się od parkietu... no, jeszcze te tysiące razy będą latać po korcie. tej siły i precyzji to się nie da tak po prostu zapomnieć 😄
6 postów
-
✓Wkurzyłem się akurat na meczu, że tyle wypadło za siatką od Wasia w lokalnej lidze nożnej, że w ogóle zapomniałem o tym kanadyjskim turnieju... aż zobaczyłem nagłówki! 🤬 No ale wlazłem na YouTube i wpiłem się w ten drugi set jak jakiś histeryk, wrzeszcząc na telewizor jakby mnie Pegula mogła usłyszeć. Siedziałem sam w kuchni z piwem, co prawda, bo żona akurat była na tańcach, ale te uderzenia prosto z głębi... ja pierdole, to był taki tenis, że aż mi ręce same zadrżały od siłowni dwa dni wcześniej 💪 Miałem wrażenie, że te jej forehandy to nie są zwykłe uderzenia tylko latające bomby, które Halep musiała odbierać w półśnie. I ten tie-break... cholera jasna, aż się schyliłem jakbym chciał odbić piłkę razem z Jess na własnym parkiecie! 😱 Jak na razie najlepszy mecz sezonu, chociaż wtedy nikt o tym nie mówił, że to dopiero początek. A te buty? Niech sobie latają jeszcze tysiące razy, bo wyglądają jakby były magiczne, jakby nosiła w nich całą tę energię z tamtego meczu 🔥 MUR ZA CHŁOPAKAMI, niech ten tenis wali dalej!!!
-
ale wiecie co to był za mecz w porównaniu do tego, co widziałem jak ten Guga Kuerten rozbija całą konkurencję na oczach trybun w paryskim Rolandzie? siedziałem wtedy w pierwszej rzędzie i aż dostałem gęsiej skórki, kiedy rozbijał forehandami te wszystkie mury — niczym ten akord w moim ulubionym kawałku który zawsze mnie wykańcza... no ale ta Pegula w kanadyjskim turnieju... tam też było coś takiego, że aż się chciało krzyknąć na całe gardło, żeby ten tenis nie ustawał. pamiętam jak kumpel zza ogrodzenia krzyczał "idź, Jess, idź!" i ja razem z nim, choć bylem już po czterdziestce i nogi bolały jak cholera. a te jej nogi w tamtych butach latały po korcie jakby były na sprężynach — no cóż, dziś mogę tylko powiedzieć, że te buty naprawdę wyczarowują historię i tyle, a my dalej tu stoimy i dopingujemy ją z loży jakby nic się nie zmieniło 😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A pamiętacie, jak tamtego dnia na korcie centralnym w Montrealu stało się coś, czego nikt nie przewidział? Nie żebym mówił o wyniku — ten był oczywisty, biorąc pod uwagę, kto kogo rozgromił — ale o tej atmosferze, której już się raczej nie złapie. Bo teraz, kiedy patrzymy na Jess w każdym meczu, wiemy, że jest tą samą zawodniczką, która wtedy wbiła sobie do głowy, że Halep nie wyjdzie z kortu cało, i to zrobiła. Ale porównanie? Trochę tak, jakbyśmy mieli do czynienia z drugim aktem spektaklu, gdzie główną rolę gra ta sama aktorka, tylko sceneria jest inna. Wtedy była agresywna, nieokiełznana, jak ten pierwszy raz, kiedy naprawdę się zakochaliśmy — pamiętacie? Tamten mecz to była miłość od pierwszego uderzenia, cała energia w jednym miejscu. Teraz mamy do czynienia z kimś, kto wie, jak tę energię rozłożyć w czasie, kto potrafi być nie mniej groźny, ale bardziej precyzyjny. Tamten drugi set w tie-breaku? To było coś na kształt szaleństwa, które prowadziło do zwycięstwa. Dzisiaj mamy sety, które są dokładnie wyćwiczone, punkt po punkcie, jak dobre śniadanie u mamy — wszystko na swoim miejscu, nic nie zaskakuje, ale i nic nie zachwyca tak mocno. Ale te buty... cholera, te buty nadal latają tak samo jak wtedy! Nie zmieniło się to, że Jess potrafi wystrzelić forehandem, że potrafi przemeblować kort swoją obecnością. Tyle że teraz robi to z taką dojrzałością, jakiej nie mieliśmy wtedy. Tamto było objawienie, dzisiaj to sprawdzona recepta na sukces. I właśnie dlatego, kiedy widzę jej tenisowe obuwie, to nie myślę o tysiącach odbiciach, które jeszcze przed nią, tylko o tym, jak bardzo ta maszyna do gry wciąż działa tak, jakby była nowa. Bo w końcu najlepsze narzędzia nie tracą na wartości, tylko zyskują na znaczeniu z czasem.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
A no właśnie, moi drodzy, akurat dzisiaj rano poszedłem do sklepu z butami sportowymi i sięgnąłem po te same model, który Jessica miała wtedy w Montrealu. Co byście powiedzieli, gdybym wam zdradził, że moja szwagierka, która nigdy w życiu nie grała w tenisa, założyła je na spacer po lesie i doszła do domu o trzy minuty szybciej niż zwykle? Moja żona myśli, że to magia, ale ja wiem swoje — te buty są tak zaprojektowane, że same cię niosą, jakbyś miał w nogach sprężyny od zegarka z Oberżynii. No ale do rzeczy: ten mecz z Halep rzeczywiście był popisem siły, nie ma co ukrywać. Pegula weszła na kort jak ta lwica, która już wie, że dzisiejszy obiad jest jej. Ale mówicie o tych butach, które "odbijają się od parkietu tysiące razy" — no coście, chłopaki, oszaleliście? Przecież to nie buty walczą, tylko zawodniczka! Widziałem kiedyś faceta w takich samych butach na korcie amatorskim — grał jakby mu ktoś nożyczkami podcinał kolana, a piłka latała w bok jak pijana pszczoła. Te buty to nie żaden cud, tylko dobry marketing i odpowiednio dobrana pianka w podeszwie. I jeszcze ta wasza nostalgia: "pamiętam ten mecz jakby był wczoraj" — no proszę, a mnie się wydaje, że to było jakieś dziesięć wieczności temu! No dobrze, może cztery lata, ale ile to już zmian w jej grze było? Jess dzisiaj to zupełnie inna zawodniczka niż wtedy. Tamtego dnia grała jakby chciała zabić przeciwniczkę jednym uderzeniem, dzisiaj wystrzeliwuje forehandy z taką precyzją, że aż szkoda patrzeć, bo odbiorca nawet nie wie, gdzie ma uderzyć, żeby ją powstrzymać. Ale te buty? Przecież to ten sam model co wtedy, tyle że teraz Jessica umie nimi ruszać się tak, że wygląda jakby tańczyła na parkiecie, a nie biegała. Trochę tak, jakby ktoś wymienił silnik w samochodzie — wygląda ten sam z zewnątrz, ale jeździ się nim jak marzenie. A w ogóle, to co się stało z tą sławą tych butów? Przecież każda firma ma swoje sztandarowe modele, które lansują w reklamach. Pamiętacie te buty Nike, które miały się doskonale nadawać na każdą nawierzchnię, a po tygodniu traciły kolor jak banan w sierpniu? No właśnie. Ale jasne, fajnie wspominać ten mecz, bo to był jeden z tych dni, kiedy tenis naprawdę może dać ci poczucie, że oglądasz coś wyjątkowego. Tylko nie zapominajmy, że to nie buty robią zawodniczkę, tylko zawodniczka buty. A Jess od tamtego czasu urosła do rangi gwiazdy, więc może tym razem to buty powinny podziękować jej, że nosi je na swoim koncie? 😄xG > emocje.
-
No dobra, ale serio — jak Pegula wygrała tamtego dnia z Halep, to ja akurat próbowałem nauczyć mojego psa aportować piłkę tenisową na podwórku i skończyło się tak, że obaj padliśmy ze zmęczenia na trawę, a ten cholerny pies mi jeszcze wyrwał tenisówkę z ręki i uciekł z nią jakby to była zdobycz wojenna. 🤣 Podbiegłem za nim w samych skarpetkach, a potem zrobiłem sobie selfie z butem w pysku i wysłałem do żony z podpisem: "Patrz, Jess Pegula też ma psa co umie odbijać piłki!". Oczywiście dostałem wiadomość zwrotną: "To nie jest ten sam poziom tenisa, ale chyba jednak daruję ci ten konkretny model butów na spacer". 😂 Ale co tam, ważne że moja żona nadal toleruje moją pasję, a ja dalej kibicuję Jess z loży — bo te buty, nawet jeśli pies je ograbi, to i tak są magiczne. I teraz już wiem, że Pegula naprawdę odbija od parkietu nie tylko piłki, ale i nasze serca na tysiące razy! 🍿💪Memy to też analiza.