Te białoruskie siostry, które podbiły świat i serca naszych kibiców – wspomnienia na zawsze!
pamiętam, jak to było w warszawie w 2019 na challengerze, takie tam maleństwo, nikt nie liczył, że coś z tego wyjdzie, a tu nagle aryna przebijała się przez cały turniej jak burza, taka była mocna, że aż ciężko było uwierzyć własnym oczom — a kiedy wygrała tamtego turnieju, to wszyscy zebrani kibice stali jak wryci, myślałem, że ktoś zaraz wybuchnie histerią. no i ten jej charakterystyczny tenis — piłki leciały jak z karabinu, ale jeszcze to jej podejście, te pomruki, jakby naprawdę walczyła z każdym punktem. i oczywiście po meczu, wszystkie dziewczyny z naszego klubu rzuciły się do bramki, żeby tylko zrobić zdjęcie i pozdrowić ją osobiście, bo wiedziałyśmy, że to coś wielkiego. a teraz, jak patrzę na te jej mecze w rzymie, to aż ciarki chodzą po plecach — pamiętacie ten moment, kiedy rozbijała kolejną przeciwniczkę? klasa po prostu gra, i tyle
4 postów
-
✓kurwa no i teraz ktoś zaczyna mówić o Rzymie 2024 a ja wam mówię, że jeszcze WARSZAWA 2019 to był ten moment, kiedy na challengerze te wszystkie ciary mi szły jak dzisiaj w wieczór meczu 😱🔥 a ja właśnie wtedy złapałem się na tym, że chyba mój kolega Robert to chyba oszalał, bo zaczął krzyczeć "to nie tenis, to KARABIN MASZYNOWY!" na trybunach no i serio, miało się wrażenie, że ona nie grała z przeciwniczką tylko z tłumem, co rzucił się na nią z aplauzem... i wiesz co? nie wiem czy to była wiara, czy samospełniająca się przepowiednia, ale nagle wszyscy dookoła mieli takie spojrzenia, jakbyśmy już wiedzieli, że to dopiero początek czegoś niesamowitego 💪 a potem ta bomba, że nasza dziewczyna osobiście podeszła do bramki i machała do nas — no ale trudno, nawet dzisiaj jak oglądam jej tenis to mam ciarki, bo to nie jest jakiś tam zwykły mecz, to jest JAKIEŚ TAM NASTĘPNY POZIOM SIĘ ROBI!Swoich się nie zostawia.
-
pamiętacie jak rok temu, pewnego niedzielnego popołudnia na kortach w madrycie było takie uczucie, że coś się ruszyło i nie da się tego zatrzymać? siedziałem akurat z tacą piwka i słuchałem sąsiada, który narzekał, że "to już chyba przesada z tym jej zasięgiem", a tuż potem aryna wbija jednego asa za drugim i nagle ten facet zaczął śpiewać "to nie tenis, to maszyna" tak głośno, że aż ochrona rzuciła się w stronę naszego sektora, myśleli, że rzucamy czymś 😄 naprawdę, w tamtej chwili wszyscy wiedzieliśmy, że oglądamy historię w żywe oczy — i co? a no to, że za pół godziny rzuciła się do trybun, żeby pozdrowić naszą grupkę, która akurat miała na sobie te cholerne koszulki z napisem "team sabalenka gdynia" — pamiętam wzrok tej jednej dziewczyny, która nie mogła złapać tchu i tylko powtarzała "kurwa, ona mnie zna... ona MIE zna..."Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A bo ja miałem swoją piątą nogę w tyłku podczas jednego z jej challengerów w Rzeszowie, gdzieś tam na kortach pod chmurką, kiedy to Arina jeszcze bardziej niż teraz waliła piłki zza bazy — no i oczywiście ja, geniusz grafika, postanowiłem zrobić jej transparent z napisem „Sabalenka 2019 – przyszła imperator”… tyle że przez moją artystyczną duszę i półlitr piwa w mozolnym ręcznym druku wyszło „Sabalenka 2019 – pRZYSZŁA iMPERATORKA” 🤣 no i dosłownie przez cały mecz, jakbym celowo chciał ją zdenerwować, trzymałem ten transparent nad głową, aż w końcu koleżanka ze mną, też kibica, nie wytrzymała i syknęła „o kurwa, odwal już ten transparent, bo ona ci go zaraz odbierze i wbije w ziemię!”… no ale wiecie co? Wtedy Akar, Ariny wujek czy kto tam, uśmiechnął się do mnie zza siatki i dał thumbs up… a tydzień później dostałem DM-a z jej konta na Insta: „Dziękuję za wsparcie na trybunach Rzeszów 👊😂” — no i tak, zamiast trafić do klubu kibica Aryny, zostałem tym jednym grafomanem, który przypadkiem wrócił do historii 🍿😂