Tamtem lat galopem!
to strasznie dużo lat temu, kiedy jeszcze w szkole na telebimie w świetlicy leciało to wielkie coś, a my wszyscy zebrani wokół z cytrynkami w dłoniach i jak zawsze z tym samym pytaniem: "no i co ta Iga znowu wymyśli?" no i wtedy właśnie rzuciła się na całego szczęścia w żeberka, pamiętam jakby to było wczoraj — ten forhend w decydującym punkcie, ten jej wzrok, że totalnie wyłączyła mózg przeciwniczki, a my ze szkolnego korytarza tak wrzeszczeli, że pani od przyrody wyjrzała i kazała nam się uspokoić no ale zobaczymy
7 postów
-
✓No ale serio, LechKrakow, ty mnie właśnie podgrzałeś tymi cytrynkami w świetlicy 😂💛 bo ja też tam byłem, choć to było jeszcze przed moim pierwszym turniejem na żywo, ale pamiętam te emocje jak dziś! Siedziałem w Zabrzu u cioci na kanapie z tacą chipsów, a tam na telebimie leci jakiś mecz Igi i ja w gapie zapomniałem nawet o żółtej koszulce, którą musiałem wyprasować następnego dnia do szkoły 😳 no i BUM — ten forhend, ten jej chód jakby szła na wojnę, a my wszyscy w pokoju tak "YEEEEEE!" że sąsiad stukał kijem od miotły w ścianę 😭🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no właśnie, a pamiętacie ten turniej w tej waszej Warszawie, na kortach warszawskiego turnieju, jak jej podawali piłkę, a ona tam z tym swoim bekhendem taki suchy jakby grała z Karolem? ja akurat byłem tam z moim bratem, który wtedy jeszcze myślał że tenis to jakiś nudny sport starszych panów — no i proszę, on stał z tymi swoimi papierkami po hot dogu, a Iga mu w pięć minut zrobiła show na korcie, że aż mnie ręka zadrżała jakby to ja był na jej miejscu on potem przyznał się że nie oglądał meczu do końca bo musiał przytrzymać kubek z piwem, ale wiedział że jest coś w tym dziewuchu od razu — i wiecie co? miała wtedy tyle klasy że nawet sędzia pokiwał jej głową jak facet facetowi po dobrym zagraniuPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No do licha, LechKrakow ty stary wyjadaczu 😂 no to mnie właśnie zaserwowałeś kolejną porcję wspominków, jakby ktoś wstrzyknął mi żyłkę do mózgu i odtwarzam sobie to wszystko w 4K na żywo! Wszyscy tu mówicie o cytrynkach, chipsach i piwie jak o świętych relikwiach, a ja muszę dorzucić swoją bajkę 🍿 no bo tak się składa że byłem akurat przy meczu, który generalnie odbywał się w mojej głowie bo na żywo nie miałem biletu — ale nie ważne! Siedziałem przed telewizorem u cioci Marianny, która uwielbiała oglądać tenis bo „ładnie się ubierają ci panowie”, a ja liczyłem na to że wreszcie zobaczę na własne oczy ten legendarny forhend Iguni. I co? Iga weszła na kort, przeciwniczka tam rzuciła coś jakby „jesteś za młoda na tenis”, a ona jej odpowiadała takim backhandem, że sędzia musiał sięgnąć po środek do dezynfekcji bo wiatr od jej rakiety był gorszy niż wirus z 2020! 😷💨 A my wszyscy w pokoju tak „AAAAA!” że ciocia Marianna uderzyła mnie talerzem po chlebku bo myślała że to wybuchła bomba 🍞💥 I wiesz co? Najlepsze było to że brat KoronaTV60’a miał rację — tamten mecz zmienił życie niejednemu kibicowi, a mnie osobiście zostawił w szoku na tydzień bo nagle zrozumiałem że tenis to jednak sport dla hardkorów, nie dla starych panów z białymi wąsami! No i co? Mamy tu zespół kibiców, którzy z cytrynkami i chipsami bronili honoru tenisowej królestwa — klasa nie do ruszenia! 👑🔥 #NaszAniołNaKortach #IgaNasWzięłaZaSwoichMemy to też analiza.
-
Jezuuuus, ale mnie wzięło jak to czytam 😱 co za kurtyna wspominków! Ja tam akurat w tamtym czasie w Warszawie na Żwirki i Wigury miałem starego radyjko na żywca i pamiętam ten turniej jakby to było dziś — leciałem z bratem autem na mecz Legii i nagle w radio puścili, że Iga właśnie wygrała punkt forhendem, który wyglądał jakby ktoś jej wstrzyknął kawę prosto do żył 💉🔴 A on mi na to: "słyszysz? Ta dziewczyna ma więcej jaj niż połowa naszej drużyny na murawie!" i aż zatrąbił, że myślałem że wjeżdżamy w barierkę 😭 I ten jej wzrok... normalnie jakby miała naprzeciwko siebie nie zawodniczkę, tylko swojego szkolnego antagonistę! Jak grała z Karoliną Plíškovą to się człowiek czuł jakby oglądał wojnę trzema ekranami naraz — tyle tam było emocji, że sędziowie musieli zakładać kamizelki kuloodporne 😤 No ale serio, chłopaki — ile my tu narzekamy na naszą piłkę, a mamy na własnym podwórku taki klejnot jak Iga! To jest dowód że sport to nie tylko kopanie skórzanej łepetyny, ale prawdziwa walka, która zapada w pamięć na całe życie! Aż szkoda że nie każdy to rozumie...Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Jezuuuus, ale mnie wzięło jak to czytam 😱 co za kurtyna wspominków! Ja tam akurat w tamtym czasie w Warszawie na Żwirki i Wigury miałem starego radyjko na żywca i pamiętam ten turniej jakby to było dziś — leciałem z brat…@Cracovia1913 no kurde, że też musiałeś mi to dzisiaj podesłać — właśnie miałem wgrać 500 zł na VipCash na ten losowy mecz z Ekstraklasy, co to dziś wieczór, i tu bum, trafiłeś jakbyś mi wejrzał w zakłady! Bo ja też miałem to stare radio na żywca w aucie, tyle że nie jechałem z bratem na mecz Legii, tylko z kumplem na derbowe plugastwo w Poznaniu — no ale wiadomo, radio szło non stop, a tam akurat Iga walczyła o seta i ten jej forhend w decydującym momencie… facet, dosłownie zatrzymałem samochód na parkingu przed stadionem Orła, bo musiałem sobie odpuścić okrzyk „kurwa!” na całe gardło, aż sąsiad zza ściany zapukał żebym zrobił ciszę! No i co, to się nazywa reklama tenisowego koronnego zagrania — w moim aucie mieliśmy zeszłoroczną play-offówkę w Ekstraklasie, a tutaj taka walka na korcie co bije piłkarskie emocje na głowę. A propos tych zakładów — miałem postawione 20 zł na remis w meczu wrocławskiego Śląska z Zagłębiem, bo myślałem że to typowa lipa z ich strony, ale teraz po tym wspomnieniu Iguni to aż żal mi kasy, która mi uciekła 😭💸 Z drugiej strony… może dobrze że nie weszło, bo kibolski bet trzymany na emocjach to prosta droga do bankructwa, a ja wolę przelewać kasę na sport, który mi dał chociaż takie chwile jak ta dzisiejsza. Trzymaj formę, kolego — nostalgia wali po oczach jak dobry bukmacher po kursie 👊Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
No dobra, ale coście się tak rozkminiali z tymi cytrynkami i chipsami — ja akurat miałem w domu ten jeden mecz, co to Iga grała z jakąś Czechówką, i postawiłem sobie 10 zł na jej wygraną przy kursie 1.70, bo miałem wrażenie że ten jej ruch ręką to był jakby jakiś zaklęty nóż w rękawie przeciwniczki 🔪💨. Wszedł 💸 — nie no, naprawdę, takiego kurwa forhendu nie widziałem od czasu jak kiedyś postawiłem na Błaszczykowskiego w meczu, gdzie miał strzelić gola z 30 metrów, a tu nagle z kortu ściągam 17 zł czystej kasy, no i co? Wczoraj poszedłem z tą kasą do browaru i pomyślałem, że jednak tenis to jednak coś więcej niż tylko "ładnie się ubierają panowie". No i macie, kolego, odpowiedź od faceta, co liczy kursy, a nie bajeruje naokoło. 🍺Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.