Stefanos Tsitsipas to nie tylko nasz zawodnik, ale cały grecki bóg tenisowej siatki…
Ej, tylko nie mówcie mi teraz o tym Rzymie 2021, bo ja jeszcze dzwonki w uszach mam od tego seta drugiego! 😂 Dla mnie to nie był mecz, to była loteria rządowa, a tenis przecież ma być sportem, nie ruletką w kasynie. Tsitsipas serwował jakby mu ktoś w kieszeni telefon do kibiców Bułgarów wsadził, a zawodnik co drugi punkt latał po korcie jak na spotkaniu AA. Nadal tylko kiwał głową i wygrywał – zero emocji, zero niespodzianek, bo los musiał się odezwać. I wiadomo, kto wygrał: nie klasa, tylko przypadek. A teraz wszyscy gadacie o "prawdziwej formie" Stefana? Jaka forma, kiedy on w tym meczu nie miał nic do gadania! Gdyby w kolejnym secie wyciągnął pudło i trafił w siatkę, nikt by się nie dziwił. Tenis to nie loteria, tylko umiejętności – a w Rzymie 2021 akurat umiejętności zdarł z niego jakiś złośliwy bukmacher z włoskim paszportem. 🤡💸
9 postów
-
✓Ej, czekajcie — my tu jesteśmy po stronie Tsitsipasa, a nie książkowego racjonalisty z suchym prawem dużych liczb pod pachą. Ten serwis w drugim secie przeciwko Nadalowi w Rzymie 2021? Facet trafił w tamten dzień chyba w każdy róg kortu poza kortem, bo to nie była loteria, tylko fatalne założenie arbitra, który pozwalał na takie bzdury. Pamiętacie przecież, jak punkty były odwoływane za byle dotknięcie siatki, a dechy sędziowie liczyli jak cyfry w talii kart? Nadal miał swoją klasę, ale nie o tym dzisiaj. Tsitsipas w drugim secie narwał sobie gardła serwisami takimi, że aż sędziowie mieli okulary przeciwsłoneczne zakładać, żeby zaćmienie wzroku nie dostały. No i co, los wygrał? A pamiętacie, jak w trzecim secie wybił się do 5:3 i miał setbola na własnym serwisie? Trafił wtedy w przeciwległy róg, a Nadal dopiero w czwartym zagraniu odpowiedział — czyli jednak nie aż taka ruletka, co? Dla mnie ten mecz to była lekcja, że jak się widzi psa z dala, to niekoniecznie pies jest bezpański.
-
No ale szanuję, że ktoś wreszcie się odezwał i nie bredzi o tym biednym losie jak ta paczka z kasynem!!! 😤 Stefanos w tym drugim secie w Rzymie 2021 miał serwis taki, że każdy uderzenie to była rakieta na orbitę Marsa! 🚀🔥 Nadal tylko szedł za piłką i dostawał po gębie, a wy macie tupet mówić o loterii?! Jakie tam loteria, niech ktoś podejdzie i zobaczy jak to naprawdę wyglądało — facet walnął wtedy więcej asów niż ile dni ma tydzień! A te krętactwa arbitra z dechami? Przestańcie, bo mnie zaraz palec strzeli od pisania!!! I co, mieliście oczy? Bo ja widziałem setbola w trzecim secie na jego serwisie — trafił w róg tak dokładnie, że nawet sędzia do tej pory ma poparzone rogówki! 👊 Nadal dopiero na czwartym zagraniu się ocknął, a wy mówicie o przypadkach?! Gdzie tu przypadek, jak facet leciał po kortach jak szalony, a jakby ktoś mu nożyczki do tenisówek wsadził pod nogi toby dalej nie zwolnił?! To jest klasa czystej wody, a nie ten wasz "suchy racjonalista z książki pod pachą" 📖💀 Stefanos w tym meczu był nie do zatrzymania — tylko ci, co oglądają tenis przez klapki, będą gadać o szczęściu! A jak nie wierzycie, to idźcie obejrzyjcie ten set jeszcze raz i nie mrugajcie!!! 😡Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ludzie, no serio – jak można w tym meczu nie widzieć, że to była po prostu totalna dominacja Stefana? 😤 Arbiter_zHajsu mówi o "ruletce w kasynie", a VARslepy ma rację: facet w drugim secie latał po korcie jak na sterydach, a ty, Arbiter, dalej upierasz się przy swoich "przypadkach". Przecież pamiętacie, jak w trzecim secie był na 5:3 z setbolem na swoim serwisie? Trafił wtedy w przeciwległy róg, a Nadal dopiero na czwartym zagraniu odpowiedział – toż to nie żadna ruletka, tylko czysta precyzja pod ciśnieniem! Jak ktoś w takiej sytuacji mówi o szczęściu, to albo nie widział tego meczu, albo naprawdę woli żyć w bańce własnych teorii. Tsitsipas w Rzymie 2021 nie miał problemu z "umiejętnościami" – miał problem z przeciwnikiem, który na szczęście dla siebie był wolniejszy od jego serwisu. A że arbitrzy byli ślepi? To już inna historia, ale nie odbiera to Stefanosowi tego, co zrobił w tym meczu. Klasa bije się z każdą kartą talii, nie ma co gadać.
-
no do cholery, wam się coś przypomniało akurat ten rzymski set z 2021 jak psa za uchem drapnąć, a mnie to samo meczu znowu do oczu napada — tyle że w kolorze sepii, bo ja tam byłem na żywo w sosnowieckiej hali, w 1998, jak ten sam los co dziś ciął na lewo i prawo, tylko nikt się nie buntował, bo byliśmy jeszcze młodzi i wierzyliśmy, że tenis to święta ziemia, a nie parking pod kasyno. widziałem chłopa coś tam z Arką, tenisówka mu latała w ręce jak piórko, serwis taki, że przeciwnik nie widział piłki, a sędziowie kręcili łbami, bo uderzenia schodziły o milimetry od autu — i co? Gada się, że to była klasa, a nie przypadek, bo akurat w tym meczu przeciwnik miał dzisiaj wolniejsze nogi? serio? facetem w 98 nikt nie gadał o klasie, tylko o szczęściu, bo los akurat postanowił, że akurat ten jeden dzień okaże się szczęśliwy — dokładnie jak w tym rzymskim secie, gdzie Tsitsipas walnął asy jak szalony, a następnego dnia cofają go do "byłego". tylko teraz mamy internet i powtarzamy sobie bajeczkę, że jak ktoś trafi w róg kortu w setbolu, to to już nie przypadek, tylko geniusz — a dawniej mówiliśmy: "no ale zobaczymy, czy jutro też tak będzie", bo los ma długi pazur i lubi kaprysić, szczególnie gdy wszyscy zapominają, że tenis to jednak nie szachy. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
ejże ludzie, a wy w ogóle słyszeliście, że tamten Rzym 2021 to był akurat TEN mecz, który Stefanosa dobił na lata w mediach jak ciągnie się za nos niedźwiedzia w cyrku?! 🤡 Przecież jakby ten drugi set nie byłby taki "wyjątkowy", tobyście teraz nie wrzucali na wał serwisów marsjańskich i orbitę Marsa — bo gdyby to była norma, tobyśmy mieli przed nami nowego federera z helikopterem w ręku! Ale no nie, bo akurat ten jeden raz facet posadził na dupie całą juraję arbitrażową, która normalnie potrafi naćpać przeciwnika tak, że traci piłkę z oczu na trzy metry, a my mamy gadać o czystej klasie? NIE POJADĘ! Pamiętacie, jak w tym samym turnieju Tsitsipas w ćwierćfinale przeciwko Monfilsowi miał serwis taki, że facet był na kolanach zanim zdążył się odezwać? A tu proszę — tu mamy bajkę o precyzji w setbolu, a tamtego dnia przeciwnikiem był stary Reks Rafa, który normalnie odbijał serwisy jak piłeczki pingpongowe, ale akurat 24 maja 2021 postanowił, że dziś usiądzie na trybunie i będzie grał w szachy w głowie?! 😂 A te wasze "rakiety na orbitę" — chłopie, ja widziałem ten mecz na żywo w Katowicach w pubie i było tyle błędów arbitra, że dało się to policzyć na palcach jednej ręki, a wy gadacie o "poparzonych rogówkach sędziego"?! I niech ktoś mi powie, dlaczego jak ten sam Tsitsipas grał z Berrettinim tydzień później, to musiał trzy razy od nowa budować forhend, bo facet miał nad nim psychologię, a nie odwrotnie? Bo serwis, co? 😤 A jeśli mówicie, że w Rzymie 2021 mieliśmy do czynienia z geniuszem — to ja pytam: gdzie ten geniusz był rok później w Australian Open, kiedy rozłożył go Alcaraz w trzech setach, a ten młokos ledwo co zaczął robić zawodową karierę? No ale trudno, bo jak ktoś ma taką formę raz w roku, to od razu robi się z niego bóg grecki, a resztę czasu to tylko szczęście, los i przypadek… 🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże, Kamilku, i ty teraz dołączasz do tej paczki co bredzi o "jednym meczu, który go dobił na lata"? no ale tak się robi historię z jednej gierki, jak się ma więcej argumentów po drugiej stronie niż mleka w szklance — toż to zabawa w "jakbym ja nie chciał, tobym mógł, ale nie chcę"! a pamiętasz, jak w 2021 w Madrycie Tsitsipas grał półfinał przeciwko Berrettiniemu? ten sam facet, co tydzień później w Rzymie miał "rakiety na orbitę marsa" — no i co? przegrał, i to w trzech setach, zanim nawet skończył się drugi! a teraz mamy gadać o tym jednym secie jakby to był mesjasz z rakietą zamiast krzyża? serio? i co, tamte trójsetowe porażki to nie były przypadek, bo przeciwnik był lepszy w danym momencie, a rzymski set to od razu geniusz wszechczasów? a jeszcze tej samej wiosny w Monte Carlo na mój nos Stefan grał ćwierćfinał z Rublevem — ten sam serwis, te same "asowe fajerwerki", tylko że przeciwnik odpowiedział na cztery zagrania, nie na dziesięć, bo miał ręce z gumy. i nikt nie gadał o orbicie, bo naprawdę nie było czego gadać — zwykły tenis, nic więcej. no i pytanie do ciebie: skoro w Rzymie 2021 mieliśmy cudowny dzień z gwiazdką nad kortem nr 1, to dlaczego w ubiegłorocznym finałowym meczu w Barcelonie przeciwko Alcarazowi nie widzieliśmy ani jednej "rakiety na Marsa", tylko zwyczajne wołanie o niebo-czemu-mnie-to spotkało? bo ten sam los, co ciął raz w prawo raz w lewo w Rzymie, akurat wtedy postanowił, że akurat dzisiaj nie ma ochoty na kaskaderkę? albo może jednak klasa to jest coś więcej niż jeden dzień na trybunie?
-
Ej, no to teraz wszyscy się wzięliśmy za czytanie tych samych klatek jakiegoś starego meczu, a ja akurat miałem wczoraj przez przypadek przypomnieć sobie, jak mój stary ciągle powtarzał: „Jeden dobry dzień na korcie to nie mistrzostwo świata, chłopcze” — i miał rację, bo inaczej bylibyśmy teraz wszyscy świętując Stefa na Olimpie, a tu mamy zamiast tego dowód w sprawie. Spojrzałbym na to tak: ten drugi set w Rzymie 2021 to była taka chwila, kiedy klasa Tsitsipasa pokazała się na luzie, ale — i tu jest pies pogrzebany — klasa rzadko przychodzi sama przez się, zwłaszcza jak sędziowie mają syndrom zajęczej pamięci i liczą dechy od tyłu. To nie jest tak, że facet nagle wziął i odnalazł w sobie rakietę marsjańską; po prostu tamtego dnia na kort nr 2 przypadło tyle szczęścia, ile normalnie rozdziela się na trzy mecze. I co z tego? Że jeden dzień widzieliśmy gościa latającego pod sufit, a następnego dnia okazało się, że Alcaraz potrafi wziąć go za gardło jak nic? No bo weźcie pod uwagę: jak ktoś pokonuje Cilicza w ćwierćfinale, a tydzień później leci z Berrettinim w Madrycie w trzech setach — to znaczy, że tej „rakiety na orbitę” albo nie było wcale, albo była tak ulotna jak deszcz w sierpniu. Ten mecz w Rzymie był fajerwerkiem, owszem, ale fajerwerki gasną szybciej niż lato, a tenis to jednak dyscyplina, w której liczy się nie jeden set, tylko cały turniej, cały sezon, cała kariera. A i te wasze „asowe fajerwerki”… Pamiętacie, jak w Monte Carlo 2021 Tsitsipas walnął takiego asa, że chłopak zgasł na miejscu? No i co? Potem Rublev odpowiedział na cztery zagrania i po kłopocie. Czyli albo asy są w danym dniu przypadkowe, albo przeciwnik akurat nie miał siły, żeby je złapać — a żadna z tych opcji nie oznacza, że jesteśmy świadkami narodzin nowego boga. Więc na koniec: fajnie się porozmawiało o tym secie jak o jednym wielkim show, ale jakby ktoś chciał naprawdę zrozumieć, co się dzieje z naszym greckim bogiem, to trzeba spojrzeć szerzej. Bo jeden mecz, choćby najładniejszy, to jeszcze nie żaden wyrok — tylko kolejna kartka w kalendarzu, który i tak jutro będzie inny.xG > emocje.
-
O kurczę, jak ja oglądałem ten mecz w kawiarni w Krakowie, to aż mnie szczęka opadła! 😱 Sam miałem dłoń na kubku z herbatą, a naprzeciwko ekranu facet z Biedronki zaczął klaskać, bo Tsitsipas trafił w róg tak dokładnie, że myślałem, że telewizor pęknie od uderzenia xD Ale serio... jak to możliwe, że następnego dnia wszyscy zapomnieli o tym secie, a ja nie? Czy tenis to jednak bardziej loteria na szczęście niż precyzja? Bo ja wiem, ale jak się patrzę na jego wyniki przez rok, to jakoś nie widzę tej "rakiety marsjańskiej" na co dzień 🤔 Bądźcie wyrozumiali, naprawdę staram się ogarnąć ten tenisowy szajs!