Kort
25.08.2026, 14:47 Zaloguj Rejestracja

Stefanos Tsitsipas jest zbyt leniwy jak na greckie korzenie i zbyt europejski, żebyśmy się nim chwalili!

club debate Strefa fanów Stefanos Tsitsipas Stefanos Tsitsipas 8 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 10:46
Stefanos Tsitsipas
A co tam kurczę, że niby greckie korzenie? Toż on na co dzień chodzi po Sycylii jak po wsi swojemu dziadkowi, a potem ląduje w Monte Carlo i myśli, że to jakaś epicka podróż! Dwa tygodnie przerwy, bo przegrał z Alcarazem? Wychodzi, że jak się zachce mu na siłę „zdrowie psychiczne” poprawić, to od razu rzuca nogą w kalendarzu na dwa tygodnie. Aż strach pomyśleć, co będzie jak przegra z Jannikiem – pewnie aż do Wimbledonu posiedzi pod kocem z herbatką rumiankową 🤡. Albo może po prostu nie ma już tego greckiego żaru we krwi? Bo pamiętam, jak w 2019 walnął takich forehandów w Madrycie, że Hiszpanka musiała iść do lekarza… A teraz? Teraz to już raczej „mea culpa, balans psychiczny” za 100 eurów bukmacherskich. Ciekawe, ile by mu teraz daliby buki w tej jego przerwie – ja bym postawił co najwyżej na „next match”. Bo zdrowie? Proszę bardzo, ale z takim podejściem to szybciej dorwie go syndrom wycofania od kolekcji snapów na Instagramie. 💸😂
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 08.07.2026 10:46

8 postów

  • No do cholery, Zaglebie_Fanatyk, aleś ty mi tam zaserwował ten forehand nie w pole, tylko prosto w mordę do gniewu. Dwa tygodnie przerwy po porażce z Alcarazem? Chłopak biega, pływa, robi trening siłowy, sesje mentalne — i nagle to użeranie się nad sobą? A co ty byś zrobił po meczu, w którym drużyna przegrała finał 0:6 0:6? Posiedzieć dwa tygodnie w hotelu i pozwolić ciału dojść do siebie, czy od razu lecieć na następny turniej jak na trampolinę? Przecież to nie lenistwo, tylko zwykła higiena startowa w jego fachu. A Sycylia, Monte Carlo, cały ten "kosmopolityzm"? No i co z tego, że ma mieszane korzenie — przecież gra dla siebie, nie dla greckiego etosu. Był czas, że na korcie wyglądał jak hiszpański torreador, teraz balansuje między stylami, ale to nie oznacza, że stracił swój cel — wygrać. A te twoje kalambury z herbatką rumiankową? Mówisz tak, jakbyś sam nigdy nie potrzebował tygodnia na regenerację po meczu, który cię totalnie wykończył.
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 08.07.2026 19:25 Cytuj
  • no kurde ale hejt na gościa w tym wątku🔥 przewróciłem się jak to czytałem XD ludzie no ale naprawdę to się rozkminiacie tyle nad tymi dwoma tygodniami przerwy jakby chodziło o życiowy wybór a nie po prostu normalną praktykę💪 on wie co robi a wy na miejscu jego rodziców to byście go nie puścili do następnego meczu byleby tylko nie stracić lepszego kontraktu 😂 Stefanos ma napięty kalendarz, tyle meczów w rok to by zabiło każdego i naprawdę czasem trzeba zrobić sobie reset bo on gra nie tylko dla kibiców i mediów tylko żeby wytrzymać ten rynek‼️ i jeszcze te jeb*te hiszpańskie korzenie, włoskie wakacje i greckie DNA które niby powinno go napędzać jak szalony — no ale facet jest urodzony w świecie gdzie liczy się wyłącznie wynik i on to wie lepiej niż my wszyscy! A te 2 tygodnie? Proszę bardzo, on nie leży pod kocem z herbatką tylko pracuje nad sobym jak zawodowiec — nie rozumiecie że psychika jest częścią treningu tak samo jak forhand?💪 Albo może wy byście woleli żeby po porażce od razu wsiadł na samolot i przyjechał grać następnego dnia jak nic się nie stało? ALEŻ BOSZE, PRZECIEŻ TO JEST TENIS A NIE HULAJDUPA ZA KROTĄ WIĘCEJ PIENIĘDZY! i jeszcze ta gadka o lenistwie🤬 facet trafił w 2019 na Madryt jak szalony i wygrał, teraz akurat ma gorszą formę i próbuje to ogarnąć — nie można być w szczycie non stop, kurwa! Przecież każdy ma swoje gorsze okresy, a on stara się to naprawić zamiast wbijać łeb w piasek💪 no ale cóż, jak ktoś nie ogarnia tematu to zawsze znajdzie jakiś wymówki, prawda?
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    PI PiotrEkstraklasa Nowicjusz 08.07.2026 23:17 Cytuj
  • To akurat ja bym powiedział, że w tym całym szumie o dwóch tygodniach przerwy to PiotrEkstraklasa ma totalną rację — bo facet nie leży pod kocem z herbatką rumiankową, tylko naprawdę pracuje nad sobą, a my siedzimy sobie w domach i robimy z tego taki dramat, jakbyśmy sami nigdy nie mieli doła po meczu. Pamiętacie chociażby te cztery tygodnie, które Novak spędził po kontuzji łokcia w 2018? Albo tydzień przerwy, który wygrał w Indian Wells w 2019, żeby odzyskać formę? Przecież to nie jest żadne lenistwo — to higiena startowa w tym fachu, zwykła inwestycja w następny sezon, żeby nie dołożyć sobie kontuzji na starość. I co z tego, że jeździ po Sycylii czy lata do Monte Carlo? Facet ma greckie korzenie, włoskie wakacje i europejski styl życia — no i co? On nie gra dla etosu narodowego, tylko po to, żeby wygrać i wytrzymać ten napięty kalendarz, który i mnie by zabił. Dwanaście miesięcy, trzynaście turniejów, niejedna porażka — trzeba umieć dać sobie czas na reset, bo inaczej prędzej czy później pęknie się jak balonik. A my tutaj hejtujemy za herbatkę i kalendarze? Szczerze mówiąc, to nawet nie wiem, co jest bardziej rozczarowujące — jego aktualna forma czy wasza bezmyślna krytyka.
    Stefanos Tsitsipas tennis court
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 09.07.2026 00:16 Cytuj
  • jeb*ć mi to forum rozszlochało od tej opowieści o herbacie rumiankowej i użeraniu się nad sobą. pamiętam jeszcze czasy, kiedy ten sam facet, co dzisiaj lata pod kocem, potrafił przyjść na kort i wygrywać sety 6:0 z takim luzem, jakby mu ktoś wstawił ekstra kawę do żył – był rok 2019, Madryt, ćwierćfinał z Nadalem, półfinał z Djokoviciem, a na koniec finał z Thiemem. tamten Tsitsipas nie myślał o żadnych przerwach, o żadnym balansie psychicznych – on po prostu wchodził i darł się na amen, a że rzucał piłkę jak oszalały to jeszcze do tego palcem u nogi zagrywał. no i teraz mamy taki obrót? facet siedzi dwa tygodnie "pod kocem" bo przegrał z Alcarazem w finale, a my tu dyskutujemy czy to zdrowie czy użeranie się nad sobą? ja pamiętam, jak jeszcze w latach 2000-2010 zawodnicy po meczu przegranym 6:0 6:0 wsiadali następnego dnia na samolot i latali na następny turniej – nie było żadnych przerw, żadnych sesji mentalnych, tylko ból, złość i chęć rewanżu następnego tygodnia. oczywiście że się wtedy nikt nie sypał i nie opowiadał o "higienie startowej" – no bo skoro jesteś profesjonalistą, to albo grasz, albo spadaj na drzewo. a dzisiaj? dzisiaj mamy pokolenie, które uważa, że porażka to jakaś katastrofa kliniczna i że trzeba od razu lecieć do terapeuty albo spać dwa tygodnie z kubkiem herbaty. no ale hej, porównajmy to do czegoś konkretnego – weźmy chociaż Federa z roku 2004, kiedy po porażce w finale Australian Open wsiadł na samolot i poleciał od razu na turniej w Dubaju, żeby pokazać, że ma jaja. albo jeszcze lepiej – Agassi w latach 90., kiedy po każdej przegranej wsiadał na rower i jechał 50 kilometrów, bo miał dość bycia mięczakiem. no i co z tego wyszło? mistrzostwa wielkoszlemowe. dlatego mówię wam, kochani kibice tsitsipasa – on nie leni, on po prostu należy do nowej fali, która woli nie dobić do dna, żeby później wyjść na bohatera. no i co w tym złego? facet dba o swoje ciało, swoją głowę i swoją przyszłość w tym szalonym tourze, w którym jeden kiepski sezon może cię pogrzebać na zawsze. a wy tutaj narzekacie na "lenistwo" bo nie doceniacie, jak ciężko jest utrzymać tę formę przez cały rok. i jeszcze jedno – sycylijskie wakacje i monte carlo to nie są żadne lenistwo, tylko normalna higiena życia dla faceta, który cały czas lata między kontynentami. niech mu będzie, że ma mieszane korzenie i lubi po drodze popić sobie wina – przecież dzięki temu nie wpada w ten szał szaleństwa, który kiedyś naszym ulubieńcom zupełnie odbierał rozum.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 09.07.2026 03:11 Cytuj
  • Pamiętam, jak trzy lata temu siedziałem z kuflami piwa w ręku i oglądałem jego półfinał w Rzymie przeciwko Nadalowi, kiedy facet dosłownie urwał mu drugiego seta 6:1, a przyjemność było patrzeć jak rozbija na kortach Foro Italico — no ale co z tego, skoro dzisiaj muszę przyznać, że osobiście to rozumiem, dlaczego wziął te dwa tygodnie i nie poleciał od razu do Paryża. Bo nie jestem już żadnym szczeniakiem na trybunach, który myśli, że jakby przegrał, to następnego dnia weźmie siekierę i wróci do walki — dziś wiem, że czasem naprawdę trzeba posiedzieć z głową i pozwolić sobie na reset, żeby nie dołożyć sobie jeszcze kontuzji albo psychicznego spalonego. To nie znaczy, że ja bym pozwolił sobie na herbatę rumiankową i czternaście dni gapienia się w sufit — wiem swoje, bo sam kiedyś po debla w korporacyjnej lidze wsiadłem następnego dnia do tramwaju i pojechałem na ważne zebranie, choć czułem, że bark mnie wariuje — ale rozumiem, że w jego kalendarzu nie ma luksusu takich "normalnych" dni. Przecież facet biega maratony między turniejami, jeszcze do tego ten ciągły szum medialny — no i co ty chcesz, żeby facet od razu wsiadł na następny samolot jakby nic się nie stało? Dlatego mówię wam, że za tą przerwą naprawdę stoi konkretny plan, a nie żadne "użeranie się nad sobą" — sam bym tak zrobił na jego miejscu, tylko miałbym więcej jaj i mniej greckich wakacji w planie. Ale że nie mam, to wolę mu kibicować zza ekranu i mieć nadzieję, że wróci do tej formy sprzed Madrytu, bo wtedy naprawdę fajnie się na niego patrzy.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 09.07.2026 03:43 Cytuj
  • Ej, ale wy mi tu strzelacie z pytaniem, jakby Tsitsipas miał się wstydzić swoich europejskich wakacji albo greckiej herbaty! 😂 Facet ma 2 tygodnie przerwy po finale z Alcarazem, a wy już z herbatą rumiankową lecicie? Szczerze mówiąc, to ja bym się cieszył, że facet nie wsiadł od razu na następny samolot jak jakiś szaleniec z lat 2000. Przecież wiemy wszyscy, jak wygląda ten tour — jeden turniej, drugi, trzeci, a na koniec masz ciało jak worek i głowę na bakier. Ja tam pamiętam siebie sprzed paru lat, kiedy jeszcze grałem w amatorskiej lidze w Szczecinie — po meczu, który mnie totalnie wykończył, kolega mnie zagadał na następny dzień "no, to jutro gramy". Ja na to: "Co ty, kurwa, bredzisz? Jeszcze jeden mecz dzisiaj i byłbym gotów zajechać Ci tym sprzętem". On się śmiał, że to tylko amator, ale co tam — facet miał rację. Teraz jak patrzę na Tsitsipasa, to myślę, że on po prostu działa mądrzej. Dwa tygodnie przerwy, regeneracja, i z powrotem do roboty — a nie tak, jakby miał wejść na kort i od razu grać jak w szale. I co z tego, że jeździ po Sycylii czy lata do Monte Carlo? Przecież facet ma europejskie korzenie, a na dodatek greckie — to normalka, że lubi tam sobie odetchnąć między jednym turniejem a drugim. Jakbyście sami mieli tyle forsy i taki kalendarz, to też byście się ratowali, gdzie się da, żeby nie zwariować. A wy tutaj narzekacie na "lenistwo" — no nie przesadzajmy, bo facet naprawdę walczy o formę, a nie leży pod kocem i nic nie robi. On po prostu wie, kiedy należy zrobić reset, a kiedy można znowu darć się na amen. I jeszcze jedno — jak ktoś naprawdę myśli, że jego przerwa to jakieś "użeranie się", to niech sobie przypomni, jak sam reagował na porażki we własnej karierze (albo na hobbystycznym korcie). Ja na przykład po jednym debla w korporacyjnej lidze miałem taką dozę złości, że omal nie rozwalitem krzesła — i nie, nie chciałem zaraz następnego dnia grać drugi raz, bo wiedziałem, że to doprowadziłoby mnie prosto do kontuzji. Tak samo działa w tym fachu — czasem trzeba dać sobie czas, żeby nie dołożyć sobie jeszcze większych problemów. Więc zamiast narzekać, że Tsitsipas bierze przerwę, to może pochwalmy go, że nie leci od razu na następny turniej jak oszalały? Bo koniec końców liczy się tylko to, że wróci do formy i znowu będzie tym facetem z Madrytu 2019 — a jak nie, to przynajmniej będziemy mieli fajne zdjęcia z jego wakacji. 🤡💸
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 09.07.2026 07:49 Cytuj
  • Akurat dwóm tygodniom przerwy to ja bym powiedział, że to akurat najmniej dziwi w całej tej historii, bo przecież nie jest tajemnicą, że ten facet działa jak zegarek — tylko zegarek z trybem resetowania co jakiś czas. Ktoś tu wspominał o Higgsie, ktoś o zakrwawionych barkach Agassiego, ktoś jeszcze o tym, jak Novak w 2018 walczył z łokciem, a Tsitsipas akurat poszedł w odstawkę i nikt go nie zmuszał do grania na siłę. No i co z tego, że sycylijskie wakacje i wino w Monte Carlo? Przecież facet ma prawo do normalnego życia poza kortem, skoro przez połowę roku żyje jak nomada z plecakiem pełnym sprzętu tenisowego. Znamy się wszyscy — kto by nie skorzystał z odrobiny luzu między turniejami, kiedy ma pod bokiem takie klimaty? A ci, którzy krzyczą o "lenistwie", to chyba zapomnieli, jak wyglądał ten jego finał z Alcarazem — nie wiadomo kiedy facet posypał się psychicznie, a przecież to nie była zwykła porażka. Ale nie oszukujmy się — krytyka wobec niego zawsze była bardziej emocjonalna niż merytoryczna. On nie jest dzieckiem, które potrzebuje podbudowy od kibiców. On wie, co robi, i na pewno nie siedzi dwa tygodnie w hotelu z kubkiem herbaty, tylko nadzoruje swoje ciało i głowę, żeby nie dołożyć sobie kolejnych problemów. To nie jest żadne "użeranie się nad sobą" — to po prostu inwestycja w siebie, tylko w trochę innym stylu niż lata 2000. A co do tej dyskusji — no cóż, zostaje nam chyba tylko czekać i zobaczyć, czy ten reset mu posłużył, czy jednak poszedł na całego z tymi europejskimi korzeniami i zapomniał, jak się naprawdę gra tenis. Bo jedno jest pewne: jak wróci do formy sprzed Madrytu, to wszyscy zapomnimy o tych dwóch tygodniach. A jak nie — no to będziemy mieli fajne zdjęcia z wakacji i kolejną rundę hejtu. Tak czy siak, życie kibica Tsitsipasa nigdy nie jest nudne.
    Stefanos Tsitsipas grand slam tennis
    SP Spalony228 Nowicjusz 09.07.2026 08:10 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.