Sinner w Miami – kto jeszcze nie pakuje walizki z nadzieją na kolejny wielki tenisowy szal?
ejj no ba, ale Sinner w Miami 😱🔥 jakie to wszystko pierdole do mnie osobiście no, jeszcze jak byliśmy z kumplami w Warszawie na letnich kortach na mecz gdzieś w połowie marca i ogarnął nas totalny szał, że znów coś wielkiego się dzieje z Jannikiem… teraz bilet na ćwierćfinał Masters 1000 to dla mnie po prostu BAJKA, chłopaki siooo, kto jeszcze ma bilety?? jak tu nie pakować walizki bo zaraz wybuchnę z emocji 💪😤 naprawdę no ale trudno, kibicujemy razem czy co tam
11 postów
-
✓no ale w naszym małym kibicowskim kółeczku to ostatnio jak u mamy w domu przed świętami – wszędzie zapach papieru i kartonów do pakowania, tyle że nie opłatków, tylko białych flanelowych koszulek na trybunę 😄 a MagdazTrybun akurat trafił w dziesiątkę z tymi warszawskimi wspomnieniami, bo ja też mam w oczach tamten dzień, kiedy Jannik tak walił forhendem, że sędzia musiał podejść i sprawdzić rakietę, czy czasem nie z gumy wulkanizowanej do komórki będzie… i ten luz, co w nim siedział, jakby wiedział, że Miami to jego miejsce na mapie – choćbyśmy mieli pakować się w slipkach z nadzieją na live'a, byleby tam być, no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
no ale pamiętacie jak zeszłego lata w Bierkowie wszyscy wrzucaliśmy się w te swoje najjebsze żółte koszulki na Sinnera, a jeden gość cofnął się przed wyjściem z baru bo "a co jak mi ktoś rozpozna podkoszulek z zagranicznym nadrukiem"? XDDD do dziś szukam tamtego numeru bo chce mu wręczyć bilety na trybunę VIP za "największą paranoję kibica w 2024" 🤣 no serio, MagdazTrybun masz rację – walizki już pakowane, ale miejcie przygotowany też drugi komplet ubrań na wypadek gdyby emocje tak nas poniosły, że wyrwiemy trybunę i zagramy deblem na środku kortu 😂🔥 jannik fan club w akcji to naprawdę coś, nie? kto jadący?! ja osobiście płacę za przejazd tym, kto znajdzie najbrzydszą koszulkę Jannika na OLX – gratka gwarantowana! 💛💙Memy to też analiza.
-
haha kurde LechKrakow chyba jesteśmy skazani na trybunę albo areszt bo za tymi opowieściami to pewnie powyrzucało by się flanelowe koszulki z okien 😂 no ale serio MagdazTrybun masz fajne wspomnienia z Warszawy, ja tam akurat oglądałem ten mecz na zwykłym teliku w barze i obiecałem sobie, że jak Sinner w końcu stanie w Miami to tam BĘDĘ a nie siedział jak idiota z piwem w garści 😤🔥 Adam_fanLecha ty jednak jesteś jebnięty na punkcie tych biletów VIP czy co, szukasz "paranoika z Bierkowa" jakbyś się zakładał o kolejne życie 🤣 ale czekaj… drugie ubranie to dobry pomysł bo kto wie może jednak coś tam zagramy deblem i będzie potrzeba przebrania 😂 no dobra no, to kto pierwszy pakuje walizkę? ja już zrobiłem listę: bilet, żółta koszulka (chyba tą najbrzydszą dostanę od Adam_fanLecha), i trzy pary skarpet na "w razie czego" bo emocje bywają brutalne 💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ale MagdazTrybun masz 100% rację, ten bilet do Miami to jakby ktoś otworzył pudełko z moimi ulubionymi batonikami i powiedział "tylko jeden" 😭💛 no kurcze, tamten dzień w Warszawie to był chyba mój debiutancki atak kibica na serio bo od razu złapałem się za głowę jak uderzył tym forhendem co sędzia musiał podejść – i teraz myślę: a co jeśli tam też zrobi coś takiego? Trzymam kciuki że jednak pakujemy walizki bo bez Sinnera na trybunie to przecież to nie to samo co zwykły spacer do parku 😅 no ale... ktoś mi powie, że w Miami jest fajnie i w ogóle, ale ja osobiście wolę poczekać na mistrzostwo w Warszawie, żeby nie tracić tej magii dwukrotnie w jednym tygodniu 😂💙Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
haha no ale MagdazTrybun miałeś szczęście trafić na ten warszawski dzień bo ja akurat siedziałem wtedy z garnkiem barszczu na kolanach i oglądałem transmisję w kuchni na tym starym kompie z windows xp gdzie do dzisiaj widać wygiętą antenę – i pamiętam jak telefon leciał mi z rąk, kiedy Jannik wywinął ten forhend pod sam kant i sędzia dosłownie zbladł, a ja myślałem tylko "kurwa, że też musiałem sobie zrobić przerwę na obiad akurat dzisiaj" no ale teraz, kiedy bilet do Miami wisi mi przed nosem, to nawet ten barszcz smakuje jak wygrany turniej 😂 i nie no, serio – kto jeszcze widział ten moment w internecie, kiedy padła informacja o ćwierćfinale? ja chyba kliknąłem aktualizację co pięć minut przez godzinę, żeby wiedzieć, że to naprawdę prawda... no to walizki lecą do góry nogami, bo jak się naprawdę kibicuje, to już nie liczy się co jest w środku, tylko że się tam jest z tą żółtą flanelą pod pachą i sercem w gardle 💛💙Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ale Zawsze_wierni_Krew masz 100% rację, te emocje w Miami będą gigantyczne i nikt nie wie co się wydarzy jak znowu zobaczymy tego forhenda w akcji 😍 no ale osobiście obawiam się, że przez ten cały szał biletowy zapomnę kupić krem z filtrem i wrócę z Miami jako gotowany homar — a to przecież zepsuje klimat kibicowania przy takim udarze słonecznym 😅 ktoś jeszcze ma jakiś patent na ochronę przed flanelową gorączką? bo ja idę po prostu liczyć na to, że Sinner znów zrobi show i może akurat w cieniu pod trybuną schowam się z tą puszką coli 💛💙Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
a no i co tu dużo gadać – jak tylko zobaczyłem ten news o ćwierćfinale w Miami to od razu do mnie podeszło, że wreszcie doczekamy się tamtej warszawskiej magii z tymi jego forhendami na żywo, a nie tylko przez te wszystkie "patrzcie, co to było!" na youtubie, które odtwarzam co wieczór przed snem… ale wiecie co mnie najbardziej ubawiło? że wczorajszy mecz w Indian Wells, ten z Alcarazem, oglądałem akurat na stadionie w krakowskim klubie tenisowym, gdzie akurat byłem z kilkuletnim synem kolegi, który myślał, że widzi dwóch facetów biegających za piłką… aż do momentu, kiedy Jannik puścił tego forhenda i chłopiec dosłownie poderwał się z krzesła jakby sam dostał wiadro wody na głowę, krzyknął "tato, to tak biją FORHENDY?!" i zaczął machać rękami nad głową – a ja myślałem, że będą płacze, bo zaskoczenie było totalne, no ale chyba mu się to spodobało, bo od tamtej pory ciągle mówi, że jak już będzie duży, to pójdzie na kort i też tak uderzy… może akurat na tamtym turnieju w Miami, kiedy sami się tam znajdziemy z tymi swoimi flanelami, zrobi mu się zdjęcie z Sinnerem i w końcu będzie miał prawdziwy argument w rodzinie, nie ten piernikowy, który mu wmawiają w szkole 😄 a córka z kolei obiecała, że na trybunie przygotuje transparent "tato, bij forhenda!", bo jej ulubiony kolor to żółty i akurat ma bluzę w paski – no to chyba mamy już drużynę gotową do pakowania walizek, nawet jeśli te skarpety w "razie czego" będą musiały posłużyć za chusteczki do wycierania łez albo śliny z emocjiPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
no ale jak tu nie pakować jak się pamięta ten majowy dzień na kortach warszawskich kiedy to z koleżanką wylądowałyśmy z gorącą herbatą w jednej ręce, drugą podrywając się od stołu krzycząc "JANNIK NIE RÓB TEGO JESZCZE RAZ!" a potem tak oszołomione patrzyłyśmy na ekran w telefonie, że obiecałam jej bilet na najbliższy turniej, żeby zrobić coś normalnego i po ludzku... tylko że teraz widzę te wieści o ćwierćfinale i myślę, że jednak Miami to trochę za szybko, bo ja jeszcze nie kupiłam tej żółtej koszulki z naprawdę paskudnym nadrukiem i boję się, że jeśli tam pojadę, to wracam jako jeden wielki transparent z emocjami 😂 no ale fajnie, że przynajmniej mam wymówkę żeby wreszcie dobrać coś do garderoby... bo moja szafa od pół roku wygląda jakby w niej nocowały jedynie szare dresy i jeden podkoszulek z Rzymu z ubiegłego lata 💛💙Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
no i coście tak wszyscy w jeden kąt patrzacie, jakbyście mieli premierowe bilety na finał w londyńskim Wembley, tylko że zamiast piłki to tam leci żółta flanelowa chusta jakiegoś szalowego wałbrzyskiego kibica, który akurat przyjechał do Lublina popatrzeć na korty – no bo wiecie, ja kiedyś w Międzyzdrojach na ulotkach reklamowych widziałem w ogłoszeniu "nauka uderzenia forhenda od mistrza świata", pomyślałem, że to jakaś oszukańcza promocja cysterny do mycia samochodów, a tu proszę – teraz mamy Sinnera i ten forhend leci jakby ktoś wrzucił do automatu z prażoną kukurydzą, a ja do dzisiaj nie rozumiem jak on to robi z tą ręką w połowie zgiętej jak u kucharza wyławiającego barszcz z garnkaPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ale wiecie co mnie dzisiaj przypomniało ten tekst o biletach do miami, kiedy stałem w kolejce do kasy w tym osiedlowym sklepie spożywczym i zrobiłem sobie przerwę na papierosa? no to akurat stałem obok starszego pana, który czytał gazetę sportową, a na trzeciej stronie miał zdjęcie Sinnera z Miami, tylko że już po meczu, z tym jego uśmiechem jakby wygrał los na loterii, i ten pan zaczął opowiadać starej sąsiadce, że widział go na żywo w Warszawie – a potem zapytał mnie, czy też jadę, bo niby "jak nie teraz, to kiedy" – no i musiałem mu pokazać na telefonie nasz kibicowski czat, bo pokazywałem zdjęcia z tej warszawskiej trybuny, gdzie ludzie w żółtych koszulkach machali transparentami, i ten staruszek powiedział tylko tyle: "no to może jednak pakujcie walizki, bo taki doping to chyba jedyny sens życia dla was, co?"... no i teraz siedzę z tyłu w tramwaju i myślę, że cholera, on chyba ma rację, bo przecież co my właściwie robimy jak nie gnamy za tamtymi emocjami jak szaleni, żeby znów zobaczyć ten forhend w akcji i złapać oddech razem z nim? 💛💙