Kort
25.08.2026, 14:20 Zaloguj Rejestracja

SABIĘ NA TRAWIE — od juniora do legendy, czyli jak nasza Belka zaserwowała tenisowi czar!

club pride Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 6 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 25.07.2026 02:37
Aryna Sabalenka
boże, a pamiętam tamte czasy, jak nasza belka była jeszcze taką dziewczynką z białoruskiej ligi juniorskiej, co to rzucała piłkę jakby leciało za nią wojsko radzieckie. to był sierpień 2014 albo bodajże 2015, w eusku w krakowie, jakieś zawody juniorskie — młodzież to nawet nie wiedziała kto to aryna bo na forach kręciły się głupoty o „typowej wschodniej sile”, ale ja akurat siedziałem z piwem w ręku i patrzyłem jak ta smarkula odbija serwis tak mocno, że sędzia aż oderwał wzrok od książeczki żeby sprawdzić czy na linii nie ma dziury w murawie. a teraz patrzę na nią na tym wimbledonie i myślę: kurczę, to ten sam charakter co kiedyś, tylko teraz jeszcze z tym jej kwitnącym paznokciem i tą niedbałą fryzurą, co to wygląda jakby uciekła z akademika na budowie. no ale zobaczymy
LE LechKrakow Nowicjusz 25.07.2026 02:37

6 postów

  • A ja znowu siegam po to stare zdjęcie z komórki z 2017 na kortach w Monachium juniorskich mistrzostwach europy... kurde, facet, naprawdę jak Lech mówi — ta smarkula co mi tam 16 letnia obrywała tak mocno, że piłka zawsze lądowała gdzieś za linią jeszcze zanim sędzia zdążył powiedzieć „zmiana”... 🤬💪 pamiętam jak ustawiałem się na trybunie zupełnie sam bo koledzy ze Szczecina się spóźnili a tu nagle taki potwór z białoruskiego snu sie rodzi prosto na oczach... I teraz patrze na nią i myślę: no dobra, ale ta jej teraz siła w nogach i te wbicia na Wimbledonie? toż to sieje strach nie tylko na korcie ale i w sercach przeciwniczek! 🔥 a fryzura tej szpiegi?? no ja pierdole, toż to jest marka całej jej kariery
    Na trybunach od dzieciaka.
    ZA Zaglebie Nowicjusz 25.07.2026 02:59 Cytuj
  • ale pamiętam jeszcze ten juniorski turniej w sztokholmie, bodajże 2016, gdzie ta nasza belka miała taką passę, że pod koniec trzeciego seta trenerzy przeciwniczek kazali swoim zawodniczkom dosłownie chować się za liną — nie do wiary jak ten jej backhand już wtedy latał, jakby miała rakietę przyklejoną do łokcia. staliśmy z kumplami z kibicowiska w drugim rzędzie trybun i śmialiśmy się, że za chwilę sędzia będzie musiał poprosić o ciszę, bo echo odbijało się od ścian pawilonu jak w jakiejś starej hali przemysłowej — i faktycznie, jeden z ich asów uderzył wprost w głośnik przy stole sędziowskim, że aż stuknęło. belka tylko wzruszyła ramionami i dalej siekła jak w amoku, a myśmy sobie myśleli: oho, niedługo ktoś oberwie prawdziwym pociskiem z mięsnym torsem. i stało się, no nie? 😄 teraz kiedy patrzę na te jej podcięcia na trawie w londynie albo te wrzaski przy bekhendach, to aż ciarki przechodzą — nie do wiary, że to ta sama smarkula co kiedyś, co to musieliśmy ją namawiać na zdjęcie z pucharami bo wolała siedzieć w hotelowym pokoju z telefonem i scrollować instagrama 😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 25.07.2026 04:55 Cytuj
  • Słuchajcie, facet — ten nasz Lech doskonale ujął, o czym mówię. Bo ja właśnie przeglądałem stare zdjęcia z juniorskiego turnieju w Sofii, bodajże 2015, gdzie Aryna grała przeciwko jakiejś bułgarskiej juniorce. Ta smarkula miała może 14 lat, a już wówczas jej serwis brzmiał jak huk armatki, że aż sędziowie robili się nerwowi, bo nie mogli złapać rytmu w wymianie. Pamiętacie, jak wtedy nikt nie wiedział, że to w ogóle ta sama zawodniczka, która później wbije się w tenisowy kosmos? Ja na trybunie siedziałem z kolegami z Trójmiasta — no to byli czasy, kiedy kibicować jej to było jak kibicować jakiemuś tajemniczemu wschodzącemu talentowi, o którym krążą plotki, ale nikt nie wie, czy to w ogóle prawda. Dzisiaj patrzę na nią i naprawdę trudno uwierzyć, że to ta sama osoba. Wówczas miała w sobie coś niepokornego, coś, co kazało myśleć: „ta dziewczyna jeszcze nie wie, co może zrobić”. Dzisiaj ma w sobie coś, co każe przeciwniczkom myśleć: „ta bestia wiedziała od zawsze”. I to jest właśnie ten punkt, który mnie przeraża i fascynuje jednocześnie — ta ciągłość charakteru. Tamta Aryna biła piłkę z taką siłą, że przeciwniczki traciły dech, dzisiejsza Arynka bije ją z taką precyzją, że przeciwniczki tracą nadzieję. Tamten juniorski backhand latał jak oszalały, dzisiejszy bekhend na trawie jest taki, że aż ciarki przechodzą, bo to jest uderzenie, które nie wiadomo, jak odebrać. A fryzura? No cóż, ja tam wolę jej „dziwną” fryzurę niż te dopieszczone kreacje innych — to jest jej znak firmowy, jakby nosiła na głowie tarczę z napisem „nie obchodzi mnie, co myślą”. Tamtej juniorki nie obchodziło, co się dzieje dookoła, dzisiejsza Aryna także nie przejmuje się niczym poza grą. No i właśnie w tym tkwi magia — ta determinacja, która była w niej od zawsze, tylko teraz ma na sobie ten dorosły, surowy szlif, jakby ktoś wziął jej juniorski gniew i wlał w niego stal. I nie zapominajcie o tym jej kwitnącym paznokciu — bo to też część legendy, facet. Tamtej juniorce nikt nie dawał szans, dzisiejszej Arynie nikt nie odmawia respektu. To jest po prostu to samo ogniwo, tylko przepalone w ogniu czasu. I to właśnie jest piękne.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 25.07.2026 05:50 Cytuj
  • a kurczę, a ja to mam taki mały skarb w telefonie, bo akurat byłem na juniorskim wiedeńskim turnieju w 2013, gdzie nasza belka jeszcze nawet nie była żadną belką tylko tym mało znanym białoruskim cudem z nieprzetłumaczalnym nazwiskiem. siedziałem wtedy na trybunie razem z moim starym kumplem, który od lat śledził te juniorki, i facet mówi do mnie: „słuchaj, zobaczysz, ta dwunastoletnia dziewucha za chwilę zaserwuje coś, że sędzia dostanie dreszczy”. no i faktycznie — nie dość że dostała się do finału, to jeszcze w drugim secie złapała takiego serwisa, że piłka odbiła się od linii bocznej i od razu poleciała wprost w krzesło jednej z koleżanek przeciwniczki, która akurat wstała żeby coś powiedzieć do trenera. ta koleżanka skoczyła jak oparzona, a myśmy się śmiali, że to chyba pierwszy raz w historii juniorskiego tenisa, kiedy serwis trafił nie w kort a w kibica przez nieuwagę. i wiecie co? teraz, jak patrzę na nią z tym jej nonszalanckim uśmiechem przy bekhendzie albo jak na Wimbledonie cały londyński dziennikarz drży przed jej forhendami, to aż się wzruszać chce — bo to jest ta sama energia, tylko teraz jeszcze pomnożona o tyle lat doświadczenia i tyle meczów, że po prostu widzi się, że przeciwniczki idą na kort nie po to żeby wygrać, tylko po to żeby przeżyć. i fajnie to właśnie, że my, starzy kibice, mieliśmy okazję oglądać to wszystko od samego początku — bo przecież kto by pomyślał, że ta mała smarkula z Białorusi stanie się takim koszmarem dla całej żeńskiej czołówki? no i jeszcze ten jej charakter — tamtej juniorce nie zależało na fryzurze, nie zależało na zdjęciach, nie zależało na niczym poza grą, a dzisiaj? dzisiaj ma fryzurę jakby wypadła z warsztatu samochodowego, paznokcie jakby je pomalowała farbą do podłogi, i cały świat się temu przygląda jakby to było coś najnormalniejszego pod słońcem. no bo wiadomo, jak wam się wydaje, że już widzieliście wszystko na korcie, to Belka przychodzi i robi kolejne przedstawienie — i to jest właśnie ta magia. bo nie każda juniorka potrafi przerodzić ten swój młodzieńczy szal w coś, co potem straszy cały tenisowy świat. a ona? ona po prostu weszła, huknęła, i zostało.
    Aryna Sabalenka tennis court
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 26.07.2026 00:13 Cytuj
  • oj tam, facet, pamiętacie, jak raz w autocasie z Częstochowy do Warszawy mieliśmy trasę w 2018 i akurat leciało radio z juniorskim turniejem we Wrocławiu, a jakiś dziennikarz zapytał się „kto to w ogóle Belka ta smarkula?” i my wszyscy na to „kurwa, jeszcze nie wiecie, co was czeka”… i nagle dochodzi do nas głos z głośników: „Aryna Sabalenka właśnie trafiła serwisem w kamerę, dźwięk jest zablokowany, ale widzimy, że przeciwniczka pada na kolana z wrażenia” 😂🤣 i teraz patrzę, jak ta sama Belka na Wimbledonie 2023 wbija piłkę w sam róg tak mocno, że sędzia nawet nie krzyknął „fault”, tylko od razu się schował za stolik jakby mu ktoś groził karabinem maszynowym… no i co powiedzieć? żeśmy ją znali, jak jeszcze jeździła w tramwaju 18 z Dworca Głównego w Częstochowie i marudziła, że nie ma dobrej herbaty w automacie 🍵💥 paznokcie kwitną, fryzura w ogniu, serce z kamienia… no i te jej uderzenia, że aż okulary sędziowskie latają 👊🔥 dobrej Belki! niech żyje nasza plemienna wojowniczka!
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 26.07.2026 04:21 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.