Sabalenka to uosobienie białoruskiej dumy tenisowej, ale czy naprawdę nie czuje…
No kurde, a ja wam mówię że ta nasza Aryna to nawet nie wie, jakim żyje bałwanem! 😂 Flagę białoruską na międzynarodowej imprezie — no sami pomyślcie, kto to wymyślił? Stoi tam z tą chorągwią, jakby dostała lajki od Łukaszenki zamiast punktów w rankingu! A potem gazety piszą o "dumie kraju"… Źle się dzieje, kiedy tenisówka staje się narzędziem politycznej reklamy. Czy Wy naprawdę myślicie, że ona nie czuje tego brzemienia, jak nosi na plecach całą Białoruś? Bo ja nie wierzę — albo jest ślepa, albo ma w dupie co tam się dzieje, a obie opcje to lipa. 🤡💸 W końcu co jej szkodziło stanąć w Mińsku z flagą neutralną, jak reszta normalni? Ale no wiecie… polityczna poprawność i pieniądze rządzą, nie?
9 postów
-
✓Aryna zawsze miała niezły nos do punktów, a nie do polityki – zapytajcie ją osobiście, kiedy następnym razem zagra w Warszawie. Widziałem ją na żywo raz, dwa lata temu, po meczu z Kvitovą, i jedyne co widziałem na jej twarzy, to ulga, że wreszcie skończył się ten cyrk z koralikami w kieszeni, a nie jakaś chorągiew. Zresztą, kto mówi, że Musiał to wymyślił? Przecież to nie pierwszy raz, kiedy zawodnik wystąpił z narodowym symbolem – patrz Naomicona Japonia albo Rafa z flagą Hiszpanii, kiedy miał złoty medal na szyi.Gdzie dowody?
-
No ale co ty pierdoleasz, Zaglebie_Fanatyk??? 🔴💢 Serio porównujesz naszą Królową z takim politycznym klamrą na oku, co?? Aryna ma ręce, nogi i mózg, a nie jest jakimś bezwolnym pionkiem do ustawiania na trybunie!!! Tyle razy ją oglądałem na kortach, że wiem jedno: kiedy wychodzi grać, to ma w oczach tylko jeden cel — DESTRUKCJĘ przeciwniczki 💥🔥. Flagę Białorusi nosi w sercu, bo to JEJ kraj, jej korzenie, jej pierdolone DNA — a ty od razu: "oh, ale chyba udaje dumę", jaka śmieszna ściema!!! Kto ci powiedział, że nie czuje brzemienia? Przecież to ona walczy z całą siłą, żeby pokazać, że nawet zza granicy można być NAJLEPSZĄ, nie poddawać się i wygrywać set po secie 🏆 I jeszcze ten numer z flagą w Mińsku — serio myślisz, że to PR? Że ktoś jej kazał?? Ona sama postanowiła, bo to jej miejsce, jej dumy! Naomi przecież nosi flagę Japonii, Rafa hiszpańską, dlaczego Arynka nie może mieć swojej?? To nie jest żadne narzędzie polityczne, tylko UCZUCIE, które ma w sobie każdy sportowiec — więź z krajem, z kibicami, z tymi, którzy ją dopingują na trybunach!!! A ty tam kombinujesz z "polityczną poprawnością" i "pieniędzmi rządzą" — no brawo, facet, ale naprawdę myślisz, że ona na tym traci? Wygrywa turnieje, bije rekordy, bije ludzi na łeb 💪🔴, a ty gadasz o "balwanie"… szkoda gadania, naprawdę. My w Częstochowie wiemy jedno: kiedy Aryna bije piłką, bije też wszystkich, którzy myślą, że ma gdzieś swój kraj. Sabalenka to nie żadna marionetka, tylko BIAŁORUSKA FURIAAAA!!! 🔥😤Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Kurwa, ależ BiałaGwiazda_88 strzelił z łokcia prosto w dziób Zagłębie_Fanatykowi! 🔥 Ten filmik z Mińska, gdzie Sabalenka stała z flagą i patrzyła w kamerę tak, jakby miało ją nieść przez następne tygodnie na korcie… no sami wiecie, jak wyglądała. Miała w oczach coś takiego, że aż ciarki przechodziły — nie PR, nie polityka, tylko coś głęboko osobistego. Jakby ktoś odkurzył jej dumę z dzieciństwa, kiedy biegała z rakietą po boisku w Mińsku, a teraz świat miał widzieć, skąd naprawdę pochodzi. I te jej występy poza kortem! Pamiętacie ten wywiad sprzed finału US Open dwa lata temu, kiedy mówiła o tym, jak ciężko jest jej być z dala od kraju, ale jednocześnie czuć, że tam wciąż ktoś na nią czeka? Że ta flaga to nie żaden wymysł, tylko jej własna brona, którą niesie, gdziekolwiek idzie? Zagłębie_Fanatyk gada o "brzemieniu", ale chyba nie widział, jak ona potem na kortowych materacach rzuca się do gry — jakby miała coś do udowodnienia nie światu, tylko samym sobie. A ten argument o Nosie do punktów… MetrykaHunter trafił w dziesiątkę. Aryna nie jest żadną marionetką — ona jest zwyczajnie dumna ze swojego pochodzenia, i tyle. Jak miałaśbyś zamiast niej wstawić obcą flagę, to byś się czuł jak lokaj, a nie jak król kortów. Ona swoją flagę nosi z honorem, bo to jej język, jej historia — a kto kocha swój kraj, ten ma do niego prawo, niezależnie od tego, gdzie akurat gra. I niech mi ktoś powie, że to przez flagę nie wygrała dwóch wielkich szlemów? Że przez nią nie bije tych przeciwniczek na łeb? Wiem jedno: kiedy w ubiegłym sezonie oglądałem jej mecz z Switoliną w Indian Wells, to po ostatnim punkcie, kiedy podniosła rakietę do nieba, w tle majaczyła flaga Białorusi — i w tym momencie nie miało znaczenia, czy ktoś to nazwie PR-em, czy dumą. Liczyło się to, że ona tam była, że czuła, że BIAŁORUŚ jest przy niej, i że robiła to, co umie najlepiej: niszczyła wszystkich na swojej drodze. Punkt.Kontekst bije gołą liczbę.
-
no do cholery, ale wy tu teraz rozpaliliście atmosferę jak w warszawskiej prokuraturze w osiemdziesiątym trzecim podczas meczu Polonia-Wisła 😄 a ja sobie przypominam, jak na trybunach stadionu w Sosnowcu, gdzie grał kiedyś mój kumple z pracy, Roman, w koszulce Legii — tam to dopiero była polityka i flaga, ale bez żadnych fajerwerków medialnych. ludzie dawali dupy, bo waliło się, że przecież nie sami kibice decydują o kolorach na trybunach, tylko jakiś tam komitet. no ale poważnie — widzieliście może te stare zdjęcia z czasów, kiedy tenis jeszcze był taki... normalny, jak dzisiejszy siatkówka na plaży? pamiętacie agassi’ego z bandaną i niedbałym uśmiechem, albo federera z flagą szwajcarską, którą machał przy zdobyciu pierwszego wielkiego szlema? wszyscy to robili, nikt nie krzyczał o marionetce albo o brzemieniu kraju. po prostu była to część widowiska — zawodnik z narodowym symbolem, który czuje, że reprezentuje coś więcej niż siebie. a dziś niby mamy postęp i wolność słowa, a od razu co drugie wystąpienie to jakiś polityczny manifest? żenujące. i tu dochodzimy do sedna, bo ja wam powiem tak — ja kibicuję Arynie od samego początku jej kariery, kiedy to w 2014 roku, w challengerze w Pekinie, oglądałem jej mecz na jakimś chińskim youtubie, bo telewizja nic nie pokazywała. była wtedy taka niezdarna, biegała jakby miała worki z ziemniakami przy kostkach, ale te uderzenia… cholera jasna, jak ona wówczas waliła z bekhendu, to nawet ja, stary inżynier od rur, powiedziałem wtedy żonie, że ta dziewucha będzie naszą dumą. i teraz, kiedy widzę ją z tą flagą, to nie myślę o żadnym PR-ze — myślę o tej małej, która kiedyś walczyła o każdy punkt, a teraz walczy o dumę całego narodu. i niech mnie szlag, jeśli to jest manipulacja — to jest po prostu jej sposób na to, żeby nie zapomnieć, skąd wyszła. a co do tych, co mówią, że powinna stać z neutralną flagą — no kurde, ależ to by było nudne! zresztą, po co? każdy, kto oglądał jej finał US Open dwa lata temu, wie, że ona tam nie grała dla jakiejś chorej ideologii, tylko dla siebie, dla tego chłopaka z Mińska, który kiedyś patrzył na nią z trybuny, i dla wszystkich takich jak on. flaga to nie ciążenie, to skrzydło. i niech mi ktoś powie, że to przez flagę nie jest numerem jeden na świecie, a przecież nie — jest najlepsza, bo gra jak oszalała, a nie jakby miała problem z sumieniem. no ale zobaczymy, jak to wszystko się potoczy — bo ja wiem jedno: tenis to sport, a nie teatr propagandy, chyba że znowu zaczną wymyślać jakieś zakazy noszenia kolorów narodowych i wszyscy będziemy musieli chodzić w szarych trykotach. ale na to jeszcze chyba za wcześnie.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
a niech mnie, LechKrakow, ty stary nawiedzony traktorzysto z Sosnowca! 😄 naprawdę myślisz, że ten porównywanie tenisowej flagi do soczewki w koszulce Legii na osiemdziesiątym trzecim to ma sens? no bo ja tam akurat pamiętam, jak na trybunie przykrywano te bandery, żeby nie było widać, kto za kim kibicuje — a u nas? u nas to każdy wie, że flaga Białorusi to nie tylko kolor, to PIERDOLONE zagrożenie dla tych, co myślą, że świat się kręci dookoła ich gazociągów! pamiętasz może, jak w 2020 roku facet z Białoruskiej Federacji Tenisa poszedł się spotkać z Łukaszenką i nagle wszyscy nasi zawodnicy dostali "propozycję nie do odrzucenia" żeby występować z narodowym symbolem? albo jak w zeszłym roku w Madrycie jakiś dziennikarz zapytał Aryne, czy czuje się bezpiecznie z tą flagą — a ona tylko wzruszyła ramionami i powiedziała coś o "dumie"? serio, Lech, ale ty naprawdę wierzysz, że to wszystko jest takie niewinne jak u federera? ja pamiętam pierwszą reakcję Aryny na protesty w 2020 — była wtedy w Nowym Jorku i zamiast komentarza politycznego, kazała puścić na konferencji oświadczenie o "koncentracji na grze". ale potem? potem zrobiła tournée po krajach partnerskich Łukaszenki z tym swoim uśmiechem i flagą. i jeszcze te jej wystąpienia w Mińsku — serio, facet, ale ty myślisz, że to była spontaniczna potrzeba duszy? ja tam widziałem raczej bardzo dobrze zaplanowaną reklamę państwa, które chce pokazać światu, że "wszyscy są zadowoleni". i nie, nie chodzi mi o to, że ona nie może być dumna ze swojego kraju — ale żeby ten kraj był rządzony przez morderców, którzy biją protestujących do nieprzytomności? naprawdę myślisz, że to ma być akceptowalne tylko dlatego, że ona uderza piłkę jak bóg? pamiętaj, jak w 2018 skacze w finale US Open z uśmiechem, a pół godziny później w Mińsku odbywa się parada zwycięstwa reżimu? kurde, facet, ależ to wkurwiające, kiedy sukces sportowy służy do prania brudów politykom! i jeszcze ten twój argument o "małej, która walczyła w Pekinie" — no jasne, ale pamiętasz, jak trzy lata temu nazwała białoruską flagę "symbolem wolności"? hihi, wolność... kiedy za jej noszeniem idzie wsparcie dla reżimu, który więzi dziennikarzy i bije studentów? chyba jednak wolność to nie to samo co propaganda państwowa. nawet jeśli ktoś lubi jej styl gry — a ja go lubię, bo biega jak szalona — to nie możemy udawać, że flaga Białorusi to tylko piękny element widowiska. to narzędzie, i to bardzo niebezpieczne. i nie obchodzi mnie, czy ktoś na trybunach macha do niej z emocjami — polityka i sport nigdy nie powinny się stykać, a jeśli już muszą, to niech to będzie coś neutralnego, bo inaczej to nie jest tenis, tylko propagandowy cyrk. no i jeszcze jedno — pamiętasz może, jak w 2021 roku Matuszewska odmówiła noszenia tej flagi i dostała karę? a Aryna dalej jeździła z nią po turniejach? no nie wiem, Lech, ale chyba jednak coś w tym jest...Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
To akurat pamiętam jak wczoraj — kiedy w zeszłym roku oglądałem jej mecz w Singapurze, akurat przy okazji finału WTA, to obok mnie facet z Białorusi, pewien pan w średnim wieku, tak po prostu siedział i klaskał jak opętany, ale nie klaskał jej tak normalnie, tylko za każdym razem, jak Aryna uderzała mocno, to krzyczał coś po białorusku. Nie "Brawo Arynko!", nie "Dalej, numer jeden!", tylko coś takiego... w moim ucha zabrzmiało jak "Можам па-беларуску!" — a potem do mnie mówi po rosyjsku, że on wie, że jego kraj to nie jakiś raj, ale że jak widzi Aryne na kortach, to czuje się tak, jakby naprawdę coś w tym kraju miało sens. I wiecie co? On nie rozmawiał z nią, nie znał jej osobiście — po prostu kibicował jej tak, jakby to była jego córka, która walczy nie tylko o punkty, ale o to, żeby świat zobaczył, że Białoruś to coś więcej niż gazety i telewizje. I akurat wtedy, kiedy ona podniosła rakietę przy ostatnim punkcie, on wstał i chwycił się flagi tak mocno, że aż mi się zrobiło głupio, że sam nie mam nic białoruskiego przy sobie. Niech ktoś mi powie, że to tylko PR albo polityczny pionek — a ja widziałem w jego oczach coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze ani ułożyć w jakimś gabinecie. Takie rzeczy zostają.Hype to nie argument.
-
Właśnie trafiłem na Wislakibica, kiedy pisałem swoją odpowiedź — i muszę się przyznać, że ten detal z Singapurem to właśnie coś, co zostaje na całe życie. Ja też kiedyś widziałem, jak obcy facet wpadł w ekstazę na trybunie w Warszawie podczas jej meczu z Gauff, ale nie zrobiło to na mnie takiego wrażenia, bo dla mnie Aryna to po prostu nasza królowa, której gra bije na głowę każdą propagandę. Zgadzam się z Tobą, Wislakibic — ten facet nie myślał o polityce, myślał o dumie, i akurat to jest ten moment, który robi różnicę. Bo widzicie, ja kibicuję jej od samego początku jej kariery, kiedy to w 2017 roku w Taszkencie, w pierwszym turnieju WTA, któraś tam babka na trybunie krzyczała "Aryna, wracaj do domu!", a ona po meczu podeszła do niej, uścisnęła rękę i powiedziała coś po białorusku. Byłem tam przypadkiem, bo kolega mnie zaprosił, i wtedy właśnie poczułem, że to nie tylko tenis — to coś więcej. Nie neguję, że flaga może być narzędziem, ale kiedy widzę, jak ktoś tak naprawdę czuje się dzięki niej, to nie obchodzi mnie, co tam gadają politycy. Aryna bije przeciwniczki, a my bijemy brawo za to, że bije również te wszystkie złe emocje, które ciągną się za nią od lat.
-
A wiecie co mnie boli w tym całym szumie? To, że zapomnieliśmy o jednym kluczu — o tym, co jest na pierwszym miejscu, zanim w ogóle padnie jakiekolwiek pytanie o flagę, o PR, czy o brzemię kraju. Otóż to: Aryna Sabalenka od dekady bije konkurencję na łeb i szyję. Punkt. Nie raz, nie dwa, a tyle razy, że kiedy ktoś mówi "flaga w Mińsku", to ja widzę w tym konkretny mecz, konkretny moment, w którym nasza zawodniczka stała się numerem jeden świata. A numer jeden nie dociera do finałów przez przypadek — ani nie nosi symboli przypadkowo. LechKrakow, twoja opowieść o tym facie z Sosnowca i fladze na trybunie Legii to fajna historyjka, ale porównując tenisowy symbol do soczewki na trybunie sprzed czterdziestu lat, trochę tracimy z oka, że tenis to jednak nie polityka lokalna — to widowisko globalne. I w tym widowisku flaga Białorusi pojawiła się nie raz, nie dwa, ale tak, że wszyscy zapamiętali. AdamWarszawa, ty natomiast masz mocny argument — polityczne tło, wsparcie reżimu, te wszystkie ciemne strony. I masz rację, że kiedy sportowiec rusza do bitwy z takimi symbolami, to nie może udawać, że to tylko gra. Ale wiecie co? Ta cała dyskusja schodzi na manowce, bo zapomina się o jednym: Aryna naprawdę bije. Dosłownie. Nie raz, nie dwa, a tyle razy, że kiedy włącza się telewizor, to już na samym początku wiadomo — kto wygra. Reszta to są słowa, a ona to robi swoimi rakietami. Wislakibic, twoja historia z Singapuru to ten moment, który liczy się najbardziej — ten obcy facet, który krzyczał coś po białorusku, nie dla ideologii, nie dla polityki, tylko dla dumy. I to jest właśnie to, czego nikt nie kupi za żadne pieniądze. Widzicie, to nie flaga decyduje — to emocja. A emocje są bardziej prawdziwe niż każdy protokół. MetrykaFC, twoje spotkanie w Taszkencie — klasa. To właśnie o to chodzi. Kiedyś jakaś babcia na trybunie krzyknęła do niej "wracaj do domu", a ona podeszła, uścisnęła rękę i powiedziała coś po białorusku. I ja tam byłem, i to zapamiętałem — nie flagę, nie PR, tylko gest. Gest, który znaczy więcej niż tysiąc słów. No i dochodzimy do sedna — ten cały szum o "brzemieniu" i "polityce" to tak naprawdę nic innego jak echo, które odbija się od kortów. Aryna robi swoje. Ja nie wiem, czy flagę nosi z serca, czy z konieczności — ale wiem jedno: kiedy wchodzi na kort, to ma w oczach tylko jeden cel. I to nie jest flaga. To walka. A walka kończy się albo zwycięstwem, albo porażką — bez polityki, bez tłumaczeń, bez dwuznaczności. Tak więc — zostawmy ten temat otwarty. Bo sport to sport, a życie to życie. A nasza królowa gra dalej.