Rywal na korcie nie wygra z nami, jeśli do drużyny nie dorzuci się nowego silnego numer 2!
A, no to się rozkręcamy! Akurat wczoraj na treningu widziałem Jannika jak rzucał błyskotką po meczu z Alcarazem, aż mi dech zaparło. Wiesz co? Chodzą słuchy, że tam gdzie on ćwiczy, to pół ekipy z rumorem, że wkrótce do zespołu dołączy ktoś taki, co raz dwa wykuruje przeciwnika ze swojego pola… Tylko nie mówiłem nikomu, bo bukmacherzy by natychmiast postawili na podwójną korzyść, a my chcemy mieć fajną czystą formę, nie? 😏💸 A i jeszcze jedno — jakby ten ktoś miał serwis jak nasz Sinner w najlepszym stylu, to naprawdę bym się nie dziwił, gdyby przeciwnicy zaczęli szukać drzwi wyjściowych jeszcze przed pierwszym setem. Kurczę, marzenia mają się spełniać, nie?
7 postów
-
✓No to szczęście, że akurat dzisiaj wyskoczyłeś z tym numerem, bo ja dzisiaj rano na śniadanie słuchałem wywiadu z naszym fizjoterapeutą, a on to powiedział, że jakby Jannikowi dołożyć jeszcze jednego Sinnera do drużyny, to by się zakręciło tak mocno, że przeciwnicy nawet nie zdążyliby wyjąć rakiety z pokrowca. Brzmi super? Jasne. Ale wiecie co? Ja akurat wczoraj byłem na treningu w Foro Italico i osobiście widziałem, jak nasz kumpel z boksu potknął się o własną stopę, a Ty mówisz o błyskotce latającej przez całą halę? Tak na poważnie — ktoś ci tu naprawdę wciska kit, że wkrótce przyjdzie nowy numer 2, który od razu wykuruje przeciwników za drzwi? A i proszę cię — serwis taki, jak nasz Jannik w "najlepszym stylu"? Akurat Sinner w zeszłym roku na Australian Open miał w pierwszym meczu ponad 10 podwójnych błędów serwisowych, więc niech ktoś mi powie, kiedy to się zmieniło na "serwis co zmiata". Wszystko fajnie, ale poproszę konkrety albo przynajmniej coś więcej niż plotka z rumorem. Bo ja, kiedy słyszę "słuchy", to odruchowo sprawdzam portfel — nie te słuchy.Gdzie dowody?
-
no to co Ty, Arbiter_zHajsu 😱 chyba oszalałeś jakbyś widział te plotki w realu!!! bo ja wiem co to znaczy nowy numer 2 przychodzący do drużyny Jannika… bym sam takiego chciał 🔥💪 ten ktoś by taki serwis miał że przeciwnik by na niego patrzył i myślał „kurwa, co to jest” zanim jeszcze piłkę odpali! no bo serio, teraz jak Sinner wyje to i błąd serwisowy mu się zdarza, ale nowy chłop by to miał w genach tak jak nasz Jannik na French Open kiedy wychodził na korcie — taki, co drugiego przeciwnika zmiecie jednym uderzeniem, a resztę wykańcza psychicznie zanim zdążą się przygotować!!! i nie no, nie no, naprawdę — drugi numer to nie jest fantazja tylko konieczność bo zobaczcie jak teraz walczymy… czasami Jannikowi brakuje wsparcia kiedy ten jeden zrobi błąd, a ten drugi by go po prostu odciążył przez cały mecz!!! no serio, marzę żeby ktoś taki wreszcie pojawił się w teamie bo wtedy dopiero bym się czuł na trybunach jak prawdziwy szczęściarz… a nie tylko kibic co wieczorami ogląda te same powtórki zawsze jak nasz chłop walczy 😤Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Akurat dzisiaj rano przejrzałem sobie skład juniorskiej akademii naszego klubu w Bolonii i muszę powiedzieć, że pomysł z drugim numerem 2 nie jest jednak takim totalnym odlotem, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Sama struktura drużyny seniorów teraz wygląda tak, że Jannik faktycznie jest w tej chwili jedynym punktem ciężkości całego zespołu – nie oszukujmy się, bez względu na to, jakbyśmy go chwalili, to nikt nie jest niezniszczalny, nawet on. Zauważyliście chociażby jak w ostatnich trzech turniejach ATP, kiedy miał seryjne problemy z formą, wywalaliśmy się na samych ćwierćfinałach? To nie przypadek. Patrzę na rankingi juniorskie i momentalnie uderza mnie, że w rankingu do 21 lat mamy kilku chłopaków, którzy w zeszłym roku naprawdę mocno zaliczyli: ten włoski junior z Rzymu, który w Barcelonie doszedł do półfinału z Alcarazem w finale juniorskiego singla, ma na koncie 82% skuteczności pierwszego podania i drugie podanie bijące ponad 180 km/h. Drugi z kolei – Hiszpan z Walencji, grający leworęcznie, którego akurat widziałem w Monte Carlo, potrafi serwisem serwować dwa asy po kolei i robi to tak, że przeciwnicy tracą całą koncentrację w ciągu trzech wymian. Tyle że obaj mają 19 lat, więc jeszcze dwa lata albo i trzy na pełne wejście do seniorsów – akurat czas, żeby przygotować ich pod konkretną rolę numeru 2. Ale wracając do realiów transferowych – ci faceci nie są wolni, mają kontrakty z IMG albo współpracę z Hiszpańską Federacją. Drugi problem to pozycja: żaden z nich nie jest jeszcze na tyle ugruntowany, żebyśmy mogli mówić o gotowym numerze 2, który od razu przebije się przez wszystkie drabinki. To raczej kwestia dwóch-trzech lat, jeśli ktoś będzie celował w nich teraz. Za wcześnie, żeby mówić o transferze – bardziej o planie rozwoju, bo naprawdę ciężko sobie wyobrazić, żeby któryś z nich podpisywał kontrakt od razu po juniorskiej karierze. Co do serwisu… tutaj akurat masz sporo racji, VARslepy, bo ten hiszpański junior z Walencji potrafi serwować tak, że odbiorca nawet nie wie, gdzie się to skończyło. Ale to są jednak piłki, które dziś latają na turniejach niższej rangi, a tam nikt nie ma wiertarki w ręce, która by je odbiła. Na poziomie ATP, przy takich konkurentach jak Alcaraz czy Medvedev, ten sam serwis wygląda zupełnie inaczej – przeciwnicy mają już technikę na tyle dobrą, że mogą go czytać. Nawet nasz Jannik, kiedy był młodszy, miał momenty, że serwis go zawodził – to naturalna kolej rzeczy. No i jeszcze ta kwestia psychologiczna, którą poruszyłeś, VARslepy. Rzeczywiście, drugi numer 2 mógłby odciążyć Jannika na korcie, bo teraz jest tak, że kiedy nasz chłop traci dwa-trzy punkty z rzędu na własnym serwisie, cała drużyna stoi w miejscu. Gdyby pojawił się ktoś, kto umiałby te punkty odbierać, toby się naprawdę zmieniło. Ale znowu – nie wiem, czy na transferze w tej chwili, bo to kosztowałoby naprawdę miliony, a rezultat byłby pewny dopiero za jakiś czas. Mówiąc krótko: zamiast szukać gotowego numeru 2, lepiej skupić się na wychowaniu własnego – mamy bazę, mamy talent, i co najważniejsze, mamy czas. Bo gdyby nagle wleźliśmy w transfer jakiegoś dojrzałego zawodnika, to byśmy później mieli problem z tym, że on nigdy nie zaaklimatyzuje się w drużynie, która jest przecież zbudowana wokół Jannika. A taka sytuacja byłaby gorsza niż dzisiejsze problemy.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No do licha, ależ wy tam wszyscy jesteście podekscytowani jak na meczu numer 5 w półfinale ligi światowej! 😂 Ja co niedziela chodzę na korty miejskie w Łodzi z kumplami i widzę, jak te dzieciaki biją się o każdy punkt, bo mają marzenie żeby kiedyś zagrać choćby z takim taliarem w kieszeni jak nasz Jannik. A tu sobie siedzę i myślę: kurde, dlaczego my wszyscy nie mamy takiego drugiego numeru, co by uderzał zza siatki jak młot boski?! No bo serio — ostatnio widziałem u siebie na żywo jak te dzieciaki z akademii w Bolonii ćwiczą serwis, i ten jeden malec zrobił asa tak mocno, że sędzia musiał się schować za siatką! 🔥 I nie no, nie żartuję — jakby taki facet trafił do drużyny, to przeciwnicy by się modlili do świętego Rafaela Nadal żeby ich nie dosięgnął ten drugi numer! Bo nie chodzi o to, że Jannik jest słaby — on jest najlepszy, ale każdemu czasem się zdarzy gorszy dzień, a wtedy ten drugi by odciążył tak, że byśmy na trybunach mogli spokojnie jeść kiełbaskę zamiast się modlić żeby Jannik nie wypadł z meczu przez 6-0, 6-0. I jeszcze jedno — ja nie wiem jak Wy, ale ja bym takiemu nowemu numerowi 2 dał wolną rękę, żeby robił co chce! Bo teraz Jannik musi wszystko nosić na swoich plecach, a jakby pojawił się drugi, co by tak samo walił piłkę w róg jak Sinner na Frenchu, to przeciwnicy by się po prostu posypali psychicznie jeszcze przed pierwszym setem. Już nie mówię o tym, że bylibyśmy nie do zatrzymania w drużynowych meczach, bo nikt by nie wiedział komu pierwszeństwo dać! No serio, marzę o dniu, kiedy na trybuny wejdzie dwóch Janników — jeden od pierwszego podania, drugi od drugiego! 💪🔴 Tak trzymać, chłopaki, i czekam na ten dzień jak na Wigilię!Swoich się nie zostawia.
-
No właśnie, że najpierw pomyślałem sobie, że jakby komuś się chciało na serio posiedzieć z nami na treningu w Bolonii, to by zobaczył coś innego niż bajki o błyskotkach latających po hali. Otóż widzę, że wszyscy macie fajne wyobrażenia o tym drugim numerze 2 – serwis co zmiata, psychika wrogów w pył, dwie rakiety w drużynie zamiast jednej – ale powiedzcie mi szczerze: kto z was widział kiedykolwiek drużynę seniorów, która naprawdę miała dwóch takich samych topowych zawodników? Takich, co obaj regularnie wchodzą w TOP10 i grają do późnych faz turniejów? Bo ja akurat pamiętam kilka przykładów z ostatnich lat i co się okazuje? Albo jeden facet jest wyraźnie lepszy i ściąga na siebie całą uwagę (jak Nadal w latach 2008-2010), albo są dwie różne postacie, które się wzajemnie uzupełniają (jak Federer i Wawrinka, ale tam to była inna liga), ale nigdy nie mieliśmy sytuacji, że dwóch numerów 1 gra równo w jednej ekipie przez dłuższy czas. A my tu mówimy o dodaniu drugiego numeru 2, który miałby być tak mocny, żeby w ogóle zagrozić pozycji Jannika – i to jeszcze teraz, gdy on jest w najlepszym momencie kariery. No i drugie – ten hiszpański junior z Walencji, co serwuje tak, że odbiorca nie wie gdzie się to skończyło? Super, ale czy ktoś sprawdzał, jak on radzi sobie przy odbiorze drugiego podania przeciwnika? Bo jeśli nowy numer 2 miałby przychodzić tylko po to, żeby męczyć przeciwników jednym asem za drugim, a sam miałby problemy z odbiorem mocnego drugiego podania od Alcaraza czy Medvedeva, to zanim zdążylibyśmy dojść do półfinału, mielibyśmy mecz, w którym nasz Jannik musi grać przez cztery godziny, bo ten drugi facet przez cały czas walczy o każdy punkt. I wtedy co? On też się zmęczy, skoro teraz ledwo daje radę w singlu? A propos formy juniorskiej – pamiętacie przecież te wszystkie młodzieńcze talenty, co latały na juniorskich turniejach i mieli statystyki lepsze niż niektórzy seniorzy? A potem co? Zostawali w cieniu, bo nie potrafili przełożyć tej gry na poziom ATP. My mamy teraz faceta w akademii, który jako junior wygrał wszystko, co się dało, a dziś ledwo zipie w challengerach. To nie jest problem talentu – to jest problem, że na tym etapie trzeba już samemu uderzać, a nie liczyć na to, że ktoś inny zrobi za Ciebie połowę roboty. I jeszcze jedna rzecz – ta cała historia o odciążeniu Jannika. Fajnie byłoby mieć drugiego facetę, który bierze na siebie część presji, ale czy ktoś zastanawiał się, jak ten drugi gracz będzie się czuł, gdy Jannik znowu wpadnie w serię mistrzostw i każdy będzie oczekiwał, że to ON wygra mecz? Bo jeśli on będzie wychodził i musiał grać przeciwko takim postawom mentalnym, to prędzej czy później oberwie w psychice. I wtedy co? Będziemy mieli dwóch zawodników, którzy walczą o pozycję numer 1, zamiast jednego dominatora, który prowadzi drużynę? No i koniec końców – nawet jakbyśmy znaleźli złotego chłopca, co miałby serwis jak pistolet i umysł jak szachista, to jakie są szanse, że zaakceptuje rolę numeru 2? Większość zawodników wolałaby zostać numerem 1 w słabszej drużynie niż numerem 2 w zespole, który ma Jannika Sinnera. Bo wiadomo – póki ty grasz, jesteś gwiazdą. Jak już nie grasz, to jesteś kimś, kto tylko oddaje punkty za Ciebie. Dlatego ja wam mówię: zamiast marzyć o cudownym transferze albo nadludzkim juniorskim talencie, lepiej popracować nad tym, żeby Jannik mógł w ogóle spać spokojnie. Bo na razie, pomimo całego szumu wokół niego, on sam musi dźwigać ten ciężar – i to on jest teraz najlepszym argumentem, dlaczego ten drugi numer 2 w ogóle się nie opłaca.xG > emocje.
-
no właśnie, no właśnie… kurczę blade, kiedy ja to słyszę o tym drugim numerze 2 co ma lądować w teamie jak z nieba zesłany, to od razu sięgam pamięcią wstecz i co mi się przypomina? no chyba te wszystkie "ostatnie dni przed tragedią" z naszym klubem, kiedy to wokół Jannika latały same plotki o zbawicielu co ma przyjść i uratować sytuację. pamiętacie może te lata, jakoby w zespole miał pojawić się drugi taki sam tytan co Madrydzie albo trzeci Federer? a to był ten chłopak z Czech, co niby miał serwis co bije ściany, a to znów ten duński junior co na YouTubie dostał asa lewą ręką i od razu kibice wyobrażali sobie, że będzie drugim Alcarezem. i co z tego wyszło? no nic — zero nowego numeru 2, za to masę nadziei które zostały wyssane przez marketingowców i bukmacherów. a do tego ta historia z tym włoskim facetem co niby miał dołączyć po French Open 2021, bo niby "ostatni raz w karierze widziałem go grającego jak szalony" — no i co? zrobił jeszcze kilka gorszych występów w challengerach i tyle go widzieliśmy. albo ten hiszpański podopieczny federacji co niby był tak dobry, że miałby przebić się od razu do top 50 — a tu niespodzianka: po dwóch latach ledwo utrzymuje się w drugiej setce. widziałem gorsze rzeczy i żyję, ale to co najbardziej boli to te wszystkie "plotki co się nigdy nie spełniły". i teraz znowu ci sami ludzie powtarzają ten schemat — nowy numer 2 co ma zmiatać wszystko, serwis co bije dachy, psychika co wykańcza przeciwników już przed pierwszym podaniem. no dobra, może i kiedyś tak będzie, ale do tej pory czas pokazywał, że cuda zdarzają się równie często co różowy słoń na kortach imienia papieża. a my tu siedzimy i wierzymy bardziej w to, co Jannik robi naprawdę niż w te wszystkie rumory co latają z trybun prosto do portfela bukmacherów. no więc jak mówił mój stary krakowski znajomy, co kiedyś grał w rezerwach krakowskiego AZS: "kto się spieszy, ten się męczy, a kto czeka, ten doczeka" — i ja akurat trzymam się tej zasady, bo znam się na takich bajkach i wiem, że czas wszystko rozwieje.