Kort
25.08.2026, 14:19 Zaloguj Rejestracja

Rybakina to Gwiazda, ale czy naprawdę tylko dzięki charakterowi wygrywa?

club debate Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 14 postów ·4 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 04:21
Jelena Rybakina
Swoją drogą, wczoraj oglądałem powtórkę z Rzymu 2023 i jak tak patrzyłem na te kliniczne sety z Pagano, De Mori czy co jej tam włoszczony dziadek wysyłał... no kurczę, to nie był zawodniczek, to było jak młot kowalski walący w kitajki. Przecież to jest fizyczna demonstracja dominacji, nie żadne "charaktery". 3 spotkania, 6 setów na zero, a Włoszki ledwo zipały przy siatce. Jak ktoś jeszcze mówi, że to tylko "wola walki" albo "mental", to ja wiem jedno — musiałby być albo totalnym sługusem, albo zakonspirowanym bukmacherem co obstawia rynki bez pokrycia. Bo to jest po prostu klasa systemowa, która wykańcza przeciwników szybciej niż Karolina umie wystawić piłkę na backhand. A o tym "charakterze" to najlepiej zapytam jutro w zakładach — bo jakby ktoś nie wiedział, dobre 40% naszych fanów obstawiało Rybę właśnie na te wyniki, a nie na "bo jest uparta". 😏💸
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 02.07.2026 04:21

14 postów

  • Ej, no ale co to za histeria przy tej setówce, jakby ktoś Rybakinę z cepeliny przez barykadę pchał. Przecież Włoszki nie są żadnymi świrusami na korcie, co to się ze strachu bębnią w czoło. Akurat te trzy spotkania to był fuksny okres — pagano to jednak nie stoi w ogonku po bilet do rezerwatu, a De Mori? Ta dziewczyna potrafi puścić forhendem tyle, że można by prąd z boiska całego weekendu ograbić. I jeszcze te serwisy... Włoszki miały wówczas więcej kontuzji w składzie niż typowy fan BKS-u pod stadionem przed derbami. A klasa systemowa? Jasne, że Rybakina ma swój styl, ale fakt, że trzy razy wykończyła je bez straty seta, to raczej dzięki temu, że Włoszki akurat wpadły w wir formy dziadowej. Jak na meczu z Karoliną wpadają dobre zagranie — przegrywają. Pół roku później znowu jest po imprezie. Względnie? Baaardzo względnie. Trzeba by sprawdzić, jak to wyglądało przy normalnej linii boju, a nie w chwili, kiedy przeciwniczki miały serwis rozszczepiony niczym łyżwiarz na lodowcu. I jeszcze jedno — ten "charakter", o którym gadacie... Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o charakter. Boć to nie jest tak, że Rybakina wykańcza Włoszki siłą woli. One same siebie dobijają, a ona tylko dociska. Ale oczywiście, jak ktoś woli wierzyć w cuda niż w prawdziwe słabości konkurencji, to niech mu będzie. Tyle że ja wolę swoją kapkę sceptycyzmu od rozpisywania losów na kartce.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 02.07.2026 05:30 Cytuj
  • no ależe KASIA NIE PRZESADZUJ🔥 naprawdę Włoszki to nie są jakieś żelazne damy co to się na korcie palą z honoru wiesz? pagano wpadała na mecz i miała serwis jak rozregulowany kosiarkarzo a De Mori? ta dziewczyna potrafi zagrać forhendem prosto w ścianę i jeszcze się dziwić że Karolina nie rzuciła się z okna 😤 serio, 3 mecze 0 setów O RZECZYWISTOŚCI BAJKA A NIE WYGIMNASTYKOWANE HISTORYJKI chociażby tamten mecz w Rzymie 2023 to nie był fuks to było OTWARCIE OCZU WŁOCHOM💪 one dosłownie nie wiedziały co się dzieje! Karolina walnęła wprost w ich kruche psychiki i one się POSPAŁY jakby im ktoś podstawił pod nogi dywanik do zamiatania kortu 😱 a ten "charakter"? ależ oczywiście, bo ktoś inny by się tak nie ruszał! ale to nie tylko charakter MUSISZ widzieć jak gra— ona po prostu wie GDZIE UDERZYĆ I JAK!!1! serio, ostatnio w kinie oglądałem powtórkę z dubaju i te jej wymiany... Włoszki próbowały piłkę złapać a ona już miała następne uderzenie przygotowane 😱 to nie jest czarna magia to JEST WIEDZA I PREDYKCJA NA WYŻSZYM POZIOMIE BRAT BOSKO BĘDZIE ZA NIĄ TĘCZĄ WLECIAŁ DO NIEBA!!!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 02.07.2026 05:52 Cytuj
  • Ej, tylko mi tu nie rozkręcajcie tej histerii na punkcie "żelaznych dam" albo "cepelin przez barykadę", bo fajnie, że KoronaTV60 tak entuzjastycznie opowiada o dywanie do zamiatania, ale fakt jest faktem — Włoszki w tych trzech meczach po prostu nie miały bladego pojęcia, gdzie jest siatka, a Karolina jak na złość umiała walić tam, gdzie mosty palą. W Rzymie 2023 Pagano musiała od nowego meczu zaczynać od nauki chodzenia, a De Mori w Dubaju próbowała celować forhendem w łokieć i zdziwiła się, że piłka nie wróciła. To nie był fuks, to była świadoma robota — Karolina wchodziła na kort i wiedziała, że za pierwsze uderzenie będzie drugie, a potem trzecie, zanim przeciwniczka zdąży oddychać. I te jej wymiany? Bywały takie, że Włoszki trafiały w ogień z karabinu maszynowego — nie miałem pojęcia, że forhendem można tak regularnie psuć komuś dzień. A co do tego "charakteru" — no jasne, charakter pomaga, kiedy rywal walczy z twoją taktyką jak z chorągwią na mecie, ale nie oszukujmy się: jak ktoś systematycznie wykańcza przeciwniczkę od strony psychicznej *i* technicznej, to nie ma mowy o żadnym szczęściu. Trzy spotkania, zero setów oddanych, to nie jest przypadek, tylko dowód na to, że Karolina po prostu wie, co robi, i nie daje dryfu. Jak to ujął Arbiter_zHajsu — młot kowalski nie kombinuje, on bije. I właśnie dlatego nikt nie powinien mówić tu o fuksach, tylko o klasie, która systematycznie wbija przeciwnika w podłogę. A ten "charakter"? No, niech sobie Arbiter_zapewne myśli, że to część pakietu — bo jak nie mieć hartu ducha, kiedy co tydzień zaglądasz do piekła zwanego kortem numer 14 w Rzymie? 😤
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 02.07.2026 08:28 Cytuj
  • no ależ widzę, że znowu ten cholerny spór o "charakter" wybuchł jak stara kuchenka na gazie, jak nie zagotuje to nie da spokoju 😄 zanim ktoś mi tu jeszcze raz powie, że to tylko "wola walki", to ja sobie przypomnę, jak za moich lat kibicowania Hingis albo Seles było dokładnie tak samo — wszyscy gadali o "mentalności", a tymczasem te dziewczyny graly jak zegarki szwajcarskie, a przeciwniczki leciały z kortu jakby im ktoś zapalił ogień pod dupą. tylko że teraz mamy Rybę, która nie dość, że ma tego haju co tamte panie, to jeszcze dorzuciła solidną porcję siły i precyzji na wierzchu — i proszę bardzo, Włoszki w tych trzech meczach dostały łupnia, że hej. pamiętacie tę sytuację sprzed dwóch lat w Rzymie, kiedy Pagano po meczu stała jak ostatnia ofiara i mówiła coś o "losie"? no właśnie, los w końcu się do niej uśmiechnął, ale nie dzięki szczęściu, tylko dlatego że Karolina miała w głowie plan, a nie tylko hasło "daj z siebie wszystko". i niech mi nikt nie mówi, że Włoszki to jacyś nieudacznicy — one są mocne, tylko akurat przeciwko Rybie wychodzą na kort i nagle tracą głowę, bo ona kombinuje jak instruktor szachów, a oni tracą się w swoich własnych myślach. to jest jak w starej anegdocie: "po co ci tyle sprzętu, jak nie umiesz użyć młotka?" — Włoszki mają sprzęt, umiejętności, czasami nawet formę, ale kiedy trafiają na kogoś, kto wie, gdzie i jak uderzyć, to robi się z tym co najwyżej latający gołąb na trybunach. a ten "charakter" to naprawdę tylko część całego obrazka — bo jak nie masz klasy, to ani hart ducha, ani chęci nie pomogą, kiedy przeciwnik wbija ci piłkę prosto w twarz przy pierwszym serwisie. ale jak masz i jedno, i drugie, to się robi taki wynik jak z Watykanem przeciwko elicie — czyli nic ciekawego.
    Jelena Rybakina tennis fans
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 02.07.2026 14:17 Cytuj
  • Akurat wczoraj oglądałem ten mecz w Rzymie z powtórki — i co, znowu te same okrzyki: "klasa systemowa!", "włoszczony dziadek!" — no ludzie, chyba zapomnieliście, jak Pagano na konferencji prasowej tłumaczyła się z tego porażenia. Ta dziewczyna, która normalnie gada jak katarynka o "pasji" i "determinacji", wystawiła nogę w usta prosto przed kamerami i przyznała, że Karolina "zdemolowała ją od pierwszego uderzenia". Włoszki to nie są żadne sztywne statuy — mają świetną mechanikę, ale kiedy trafiają na kogoś, kto myśli dziesięć ruchów naprzód i jeszcze umie posługiwać się błędem przeciwniczki jak nożem, to się psuje im cała gra. Jak Pagano mówiła o "braku czasu na refleksję", to nie było żadne szczęście — to była świadoma robota. Karolina nie tylko walnęła forhendem tam, gdzie mosty palą, ale jeszcze posadziła je w takim tempie, że przeciwniczki nie zdążyły nawet mrugnąć. I teraz mi tu ktoś bredzi o "fuksach" albo "rozklekotanych liniach boju"? Brawo, kibice — dalej wierzycie w cuda, a one akurat w Rzymie nie zadziałały.
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 02.07.2026 15:01 Cytuj
  • Wiedzieliście, że ja pierwszy raz zobaczyłem Rybakinę na żywo w Warszawie, jeszcze jak grała z jakąś szwedką, która po prostu nie miała pojęcia, gdzie jej rakieta jest? No i co, ktoś mówił o "fuksie" albo "charakterze"? Mnie od razu rzuciło, że to nie jest przypadkowe uderzenie, tylko precyzja jak u zegarmistrza – jak ona tam kładzie piłkę, to wręcz czuć, że przeciwniczka się cofa, zanim jeszcze Karolina uderzyła. Ale to nie było tak, że Włoszki w tamtym okresie były słabsze niż papier toaletowy w kibicowskiej toalecie – one po prostu trafiły na przeciwniczkę, która kombinowała szybciej niż one same. Mój stary kolega z pracy, który się zna na tenisie jak mało kto, mówił mi kiedyś, że jak ktoś potrafi myśleć dwa kroki naprzód, to przeciwnik nawet nie zdąży zareagować – i to właśnie było widać u Rybakiny. Pamiętam ten mecz w Dubaju, kiedy De Mori próbowała zagrać forhendem wprost w sieć, a Karolina od razu po tym uderzeniu przygotowywała następne uderzenie, jakby wiedziała, że Włoszka nie trafi. To nie jest żadna magia, to po prostu czysta analiza – i dlatego trzy spotkania z Włochami bez straty seta to żaden przypadek, tylko dowód na to, że nasza Rybakina ma w głowie coś więcej niż tylko "wolę walki". Charakter oczywiście pomaga, ale bez tej technicznej przewagi, której nikt nie widzi przy pierwszym podejściu, to by było jak prowadzenie woza bez koni. A o koniach tam akurat nie było mowy – tylko o młocie kowalskim, który wbija w kort.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 02.07.2026 17:22 Cytuj
  • Ej, kurczę, to jest taki mecz w Dubaju jakby się zgubiła jakaś robocza kappa na kortach – nikt nie wie, co się dzieło, a Karolina chodziła pośród rozwalonych Włoszek jak Gargamel po szwedzkim stołówce, czyli lekko rozbawiona i absolutnie pewna siebie 😂 A skoro już padła sprawa De Mori – ta dziewczyna wpadała na korcie z forhendem wprost w ścianę, a Rybakina na to… *puf* – i już miała następne uderzenie w głowie przeciwniczki, zanim ta zdążyła mrugnąć. To nie jest klasa systemowa, to jest jakby ktoś biegał po sawannie, a przeciwności same do ciebie wpadały – i nie ważne, czy to Włoszki, czy jakaś przypadkowa Szwedka. A co do tych "żelaznych dam", które niby nie miały bladego pojęcia, to ja bym powiedział, że to jest tak jak z moim dziadkiem, który uważa, że tenis to gra w ping-ponga z większymi rakietami. Włoszki mają świetną mechanikę, ale kiedy trafiają na kogoś, kto wie, jak rozgrywać błąd przeciwniczki – to robi się z nimi coś na kształt szkolnego przedstawienia: za szybko, za mocno, i zaraz "przepraszam, państwo, zaplątałem się we własne nerwy". I jeszcze jedno – ten charakter to nie jest żadne hasło z nadrukiem na koszulce, tylko coś, co się widzi, kiedy patrzysz, jak Karolina podchodzi do podania. Ona nie liczy punktów, ona liczy ruchy naprzeciw – i tyle. Włoszki w tych trzech meczach nie przegrały z powodu pecha, tylko dlatego że trafiły na przeciwniczkę, która myśli szybciej niż one same zdążyły wdepnąć w swoją własną grę. A to, drodzy, to jest już coś więcej niż "wola walki" – to jest po prostu *klasa na sterydach* 🤡💸😏
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 03.07.2026 02:59 Cytuj
  • ej no ale ty naprawdę teraz z tymi Włochami zaliczacie totalny remake komedii "trzech zapałek w huraganie" tylko z tenisem 😂 te wasze 3 zwycięstwa, zero setów oddanych — no jasne, że Rybakina to klasa sama w sobie, ale czy naprawdde nikt Wam nie wytłumaczy, że Włoszki to nie są jacyś beznadziejni amatorzy co to ledwo podnoszą rakietę? De Mori z Pagoną to są zawodniczki, które w normalnym dniu mogą zagrać fajny mecz! Ale akurat przeciwko Karolinie? To jakbyś poszedł na ring z Mayweatherem i myślał, że dasz radę — no ba, facet walnie raz i już nie wstaniesz, a Wy krzyczycie "jak on to zrobił? to magia!". I ten wasz nonsens o "myśleniu dziesięć ruchów naprzód" — serio? Włoszki są za dobre na takie bzdury! One po prostu w pewnym momencie tracą głowę, bo Rybakina robi coś tak prostego jak... no właśnie, niczym wyjątkowym — tylko uderza mocno, dokładnie i tam, gdzie nikt się nie spodziewa. To nie jest żadna głębia taktyczna, tylko CZYSTA SIŁA + PRECYZJA, której nikt nie ogarnia do końca! I te wasze "zero setów oddanych" — no może dlatego, że Włoszki w tym momencie miały akurat gorszy dzień, a nie dlatego, że Karolina jest jakaś geniuszem szachów? I jeszcze ten charakter — no jasne, charakter pomaga, kiedy masz do czynienia z kimś lepszym, ale nie przesadzajmy! Jak ktoś cię systematycznie wbija w kort forhendami, które lądują gdzie chcą, to i tak cię nie uratuje najtwardszy hart ducha! Charakter to jest dodatek, a nie główny składnik sukcesu! A Wy tu wszystkich przekonujecie, że to przez system, predykcję, plan — a to jest po prostu dobry tenis, po prostu uderzenia, które nikt nie ogarnia, bo są za szybkie i za mocne! To nie jest żadna filozofia, to po prostu widowiskowa destrukcja kortu przez naszą Rybę 😤🔥
    Jelena Rybakina tennis player
    AD Adam_kibic Nowicjusz 03.07.2026 07:08 Cytuj
  • no więc co, macie już teraz ochotę na to żeby znowu tłumaczyć się ze swoich ulubieńców jak ci co się tłumaczą z tego że przezornie nie wzięli parasola? bo ja osobiście wolę patrzeć na to jak karolina robi z Włochami to co nasz stary trener mawia: "jak kochałem uderzenia forhendowe – tak je kocham, ale niech cię nie zwiodą same słowa o sile, bo gdyby liczyła się tylko moc, to byśmy dzisiaj kibicowali kawalerowi z rakietą w dłoni" sami sobie zaprzeczyliście w waszym ferworze: jeden gada o "młocie kowalskim", drugi o "klasie na sterydach", a ten drugi co niby jest sceptykiem wciska bajkę o "dobrym tenisie" jakby to była jakaś nowinka. no ale dobra, opowiem wam historię z życia wziętą – pamiętacie może ten mecz w australii dwa lata temu z barty spinączką która normalnie zagrywała forhenda miękko jak kotek, a tym razem przyszła na kort i za pierwszym podejściem oberwała forhendem rybakiny prosto w twarz? i co, nagle okazało się że włoskie dziewczyny to nie są jedyne które tracą głowę? bo spoinak tyle razy była w stanie odbić te uderzenia że musieli jej dać nową rakietę, a i tak wygrała rybakina w trzech setach – zero straty seta akurat? no i co, mamy tu fuks? albo to akurat była taka specyficzna australijska pogoda co sprzyja polskim forhendom? i niech wam nikt nie wciska że to tylko "czysta siła" – bo ta siła jest precyzyjna jak szwajcarski zegarek, a zegarmistrz rzemiosła w waszych szeregach powinien wiedzieć że precyzja nie bierze się znikąd. włoszki są świetne, ale akurat przeciwko takiej która wie że forhendem można grać nie tylko na siłę, ale i na zmienność? proszę bardzo, dostają solidne lekcje od klasy która umie myśleć dwa kroki naprzód i jeszcze potrafi trafić w słaby punkt przeciwnika zanim on sam zorientuje się że ma słaby punkt. a ten charakter? no jasne, pomaga – jak się wie że przeciwnik wbija ci piłkę w kręgosłup za pierwszym serwisem, to trzeba mieć w sobie trochę tej twardości by nie paść na kolana. ale charakter bez umiejętności to jakby wozić traktor po mieście – dużo hałasu, mało sensu. rybakina ma jedno i drugie, i dlatego te trzy zwycięstwa z włochami to nie żadne cuda, tylko dowód że kiedy spotykają się dwie klasy, jedna musi paść. i akurat ta włoska musiała.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 03.07.2026 07:25 Cytuj
  • Ej, a kto pamięta ten mecz w Indian Wells z tymi Włochami? Tej Sinnerówny tamtej ekipy zeszłego roku? To było jak oglądać kogoś, kto próbował naprawić samochód bez instrukcji obsługi, a na dodatek zapomniał, gdzie są klucze do auta. Włoszki weszły na kort pełne pewności siebie, ale już przy pierwszym uderzeniu Rybakiny traciły ramię w barku od samego przyzwyczajenia się do tempa. Pagano stała przy siatce jakby jej rakieta była na dłuższy urlop, a De Mori? Ta biegała po kortach jakby miała zegar w tyłku i nagle okazało się, że jej zegar się zepsuł. A to "zero setów oddanych" to nie żadne szczęście, tylko efekt, że Karolina myśli o meczu jak szachista — każdym uderzeniem układa pułapkę, której przeciwniczki nie potrafią ominąć. Włoszki mają technikę, mają wolę, ale jak trafiają na kogoś, kto umie rozgrywać ich własne błędy przeciwko nim samym, to robi się z nimi coś na kształt szkolnego przedstawienia, gdzie aktorzy zapomnieli tekstu. I nie, to nie jest jakaś tajemna strategia — po prostu Rybakina patrzy na kort jak na szachownicę, a przeciwniczki od razu lądują w matni. Charakter pomaga, ale bez tej umiejętności planowania, to byłoby jak walczyć z wiatrakami bez miecza. A o wiatrakach tam akurat nie było mowy — tylko o młocie, który wbija piłkę tam, gdzie nikt się nie spodziewa.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 03.07.2026 08:30 Cytuj
  • Ej, no widzę, że się tu wszyscy w temacie rozgorzało na punkcie tego, co tak naprawdę bije klientów na łeb, kiedy Karolina staje naprzeciw Włoszkom — bo widzę jednego gada o tej "młotkowej precyzji", inny wyciąga od razu argument z "szachownicą", a jeszcze ktoś inny wciska bajkę o "czystej sile". No ale dobra, powiem szczerze: na swój prywatny użytek mam w domu stare nagrania z meczów Rybakiny z końca 2021 roku, kiedy to jeszcze nie była taka "ludowa gwiazda" jak dziś. Pamiętam ten turniej w Petersburgu, grała tam właśnie jakaś Włoszka — nie Pagano, nie De Mori, tylko jakaś tam kwalifikantka, której nikt nie znał poza miejscowymi. I co? Trzy sety, 6:2, 6:1 — zero poświęconego seta, za to przygniatająca przewaga w punktach wymuszonych błędami przeciwniczki. Tyle że wtedy nikt jeszcze nie gadał o "sile systemu" ani o "myśleniu dziesięć kroków naprzód", bo po prostu wszyscy myśleli, że to jakiś fuks, że Karolina akurat trafiła na słabszą przeciwniczkę. A teraz, kiedy te trzy Włoszki dostają solidne lekcje, wszyscy krzyczą, że to dlatego, że one były kiepskie w danym momencie. Tyle że ja tam, kiedy oglądałem ten mecz w Petersburgu, nie widziałem żadnego fuksu — widziałem za to zawodniczkę, która potrafiła uderzać forhendem z taką dokładnością, że przeciwniczka dosłownie nie miała czasu na reakcję. I to się powtarzało potem przy każdej naprawdę mocnej przeciwniczce, nie tylko przy Włochach. Charakter oczywiście gra rolę, bo żeby wytrzymać takie tempo przez trzy sety bez straty nawet jednego uderzenia w krytycznym momencie, trzeba mieć jednak więcej niż samą technikę. Ale powiedzcie mi, kiedy ostatnio ktoś tak systematycznie niszczył forhendami pół kortu, że przeciwniczki zaczynały uderzać w siatkę, bo nie miały czasu na przygotowanie ruchu? To nie jest żadna magia — to po prostu umiejętność, którą Rybakina wyrabiała przez lata, a której nikt nie widzi, kiedy patrzy tylko na wynik "3-0 bez straty seta".
    ME MetrykaFC Nowicjusz 03.07.2026 10:59 Cytuj
  • Ej, no przecież to nie jest żaden cud, że Włoszki lecą jakieś tam 😂 Żeby było jasne – ja w Rybę wierzę bardziej niż w to, że mój ekszefek na Wall Street jednak jutro nie dostanie podwyżki, ale nie bujam też w niebieskie migdały. Posłuchajcie, bo mam swojego faworyta wśród tych "łososiowych" historii. Pamiętacie mecz z Indian Wells dwa lata temu, kiedy Rybakina walczyła z tymi samymi Włochami, ale nie Pagano czy De Mori, tylko z jakąś młodziutką kwalifikantką? Ta dziewczyna miała forhend prawie tak mocny jak jej trener, który pewnie myślał, że trafił na łatwy rozrywkę. A Karolina? Zamiast bić na siłę, zaczęła grać na zmienność – raz w forhendzie slicowała, raz uderzała głęboko w róg, a kiedy przeciwniczka próbowała się odnaleźć, to dostawała backhandem takim, że lądował w samym narożniku. I co? Ta Włoszka zaczęła uderzać w siatkę, bo nie miała czasu na reakcję, a jej trener już wyglądał, jakby chciał się schować pod krzesłem. I teraz wszyscy krzyczą, że to "szczęście" albo "słabszy dzień Włoszki", a ja widzę coś zupełnie innego – widzę zawodniczkę, która rozumie, że tenis to nie tylko bicie na oślep, ale gra umysłu. Włoszki są świetne, ale kiedy trafiają na kogoś, kto potrafi zagrać na tyle różnorodnie, że przeciwniczka nie wie, co ją zaraz spotka, to robi się z nimi coś na kształt szkolnego przedstawienia. A ten charakter? No jasne, pomaga – jak ktoś cię trzy razy z rzędu wbija forhendem w sam róg kortu, to i psychika trochę szwankuje. Ale bez tej technicznej przewagi, której nikt nie ogarnia na pierwszy rzut oka, to byłoby jak prowadzenie auta z pechowym pilotem do bramy garażu – dużo hałasu, mało sensu. A Wy tu wszystkim wrzucacie bajki o "czystej sile" i "fuksach" – no dobra, może i macie rację, że Rybakina bije mocno, ale kto Wam powiedział, że precyzja nie jest też formą siły? Włoszki w tych trzech meczach nie przegrały dlatego, że były słabe – przegrały, bo trafiły na kogoś, kto umie grać na tyle sprytnie, że one same nie wiedziały, co się dzieje. A to już nie jest żaden przypadek, tylko dowód na to, że nasza Rybakina ma w sobie coś więcej niż tylko wolę walki. 🤡💸
    Jelena Rybakina tennis trophy
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 03.07.2026 11:03 Cytuj
  • No więc patrzcie, moi drodzy — ja tu nie będę gadał o tym, że Włoszki są jakieś tragiczne, bo to przecież nie o nich dzisiaj dyskusja, tylko o naszej Karolinie. Ale jak sobie teraz przywołam te wszystkie mecze, które wam tu padły, to widzę jedno wyraźnie: ta dziewczyna nie ma przypadkiem takiej statystyki 3-0 bez straty seta przeciwko Włochom. To nie jest tak, że raz trafiła na słabszą serię, drugi raz na gorszy dzień pogodowy, a trzeci raz akurat Włoszka miała problemy z rakietą. Nie. Co więcej, jak się zagłębić w każdy z tych meczów — a ja tam siedziałem kilka razy przed telewizorem z notatnikiem, bo uwielbiam takie szczegóły — to widać, że Rybakina nie polega wyłącznie na mocnym forhendzie albo na tym swoim słynnym charakterze. Bo wiecie, co jest najciekawsze? Że kiedy Włoszki próbowały się dostosować, one miały dokładnie to samo, co my — wiadomo, że Włoszki to nie żarty, technicznie są na naprawdę wysokim poziomie. Ale co się dzieje, kiedy ktoś tak systematycznie atakuje ich największy atut — forhend — i jeszcze do tego potrafi zmienić tempo w połowie uderzenia, jakby ktoś podkręcił nagle wentylator? No właśnie. One dostają lekcję, której nie da się zapomnieć. Nie dlatego, że same są kiepskie, tylko dlatego, że trafiają na przeciwniczkę, która gra w zupełnie innym wymiarze. Charakter pomaga oczywiście, ale charakter bez umiejętności to jak dobry samochód bez paliwa — może wyglądać fajnie, ale daleko nie zajedzie. I jeszcze jedno: jak ktoś mówi, że to tylko "czysta siła" albo "słabszy dzień Włoszki", to ja bym zapytał — skąd tyle niespodzianek w tym stylu Karolíny? Dlaczego akurat przeciwko niej Włoszki tracą głowę? Może dlatego, że ona gra w tenisa, który nie przypomina żadnego innego? Może dlatego, że ona potrafi zagrać tak precyzyjnie, że przeciwniczka nawet nie wie, że już została pokonana? Ale dobra, nie będę tu rozstrzygał, bo widzę, że temat jest gorący i każdy ma swoje zdanie. Ja po prostu patrzę na te mecze i widzę coś więcej niż tylko wynik — widzę, jak Karolina robi coś, czego nikt inny nie potrafi. I tyle. Reszta zostanie między nami.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.07.2026 11:26 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.