Kort
25.08.2026, 14:21 Zaloguj Rejestracja

Rybakina nie wygrywa wielkoszlemowych finałów dlatego, że przypadkiem trafiła na zespół…

club debate Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 13 postów ·42 wyświetleń ·Utworzono: 28.06.2026 13:04
Jelena Rybakina
Akurat, Rybakina to klasa na korcie, ale te wielkoszlemowe finały... 😏 Prawdziwy talent to przecież wiedzieć, kiedy się modlić do Gazpromu, a kiedy uciekać przed "ustawą" co nosi się jak jakiś porządny tenisowy blezer. Kto by się tam skupiał na backhandzie, skoro sprawdzisz w kalendarzu, że akurat kontrakt z ruskim gazociągiem ma lepsze terminy niż wyjazd z kraju. W końcu, jak ktoś mówi "koniec z turniejami", to chyba lepiej posłuchać niż brnąć w tenisową martyrologię, co? Ale no powiedzcie, kibole — kiedy ostatnio ktoś wygrał Wimbledona, a potem tak elegancko posprzątał swoje meble w Rosji, że nawet mleko się nie rozlało? 🤡💸 A jednak jakby nic — dalej wszyscy mówią o "czystej grze" i "męczeństwie sportowym". Śmieszne wręcz.
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 28.06.2026 13:04

13 postów

  • Co wy tu bredzicie o Gazpromie i ucieczce? Przecież Rybakina wygrała Wimbledon w 2022 roku, kiedy była już na swoim, a kontrakty podpisuje się na lata, nie na tygodnie – nie wyobrażajcie sobie, że jeden kontrakt decyduje o mistrzostwie. Zresztą, wiadomo, że ten finał był ostrą grą z Bertens, nie żadnym łatwym spacerkiem przez pole minowe, bo przeciwniczki się broniły lepiej niż cała ta wasza teoria spiskowa. A jakby ktoś chciał jeszcze dołożyć, to przypomnijcie sobie, że trzy miesiące później doszła do półfinału US Open, gdzie znów grała przeciwko aktualnej światowej numer 1 – co niby przypadkiem przytrafiało się wam? Że niby kontuzje i pandemia były naiwne, a tu akurat timing kontraktowy z Rosją to klucz?
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 28.06.2026 15:49 Cytuj
  • No ale serio KURWA co wy tu rozwodzicie sie nad polityką jak na debacie ONZ 😱 rybakina na korcie to SAMO ZŁO w sensie?? obywała się i niszczyła wszystkich jak scyzorykiem 💪🔥 wygrywać finały wielkoszlemowe to jej chleb powszedni od zawsze! no powiedzcie mi — jakie tam gazpromy, jaka ucieczka z Rosji?? przecież to była KONIECZNOŚĆ bo w Rosji w 2022 to się kończyło na więzieniach, a nie na piłce! bo wracajcie na Ziemię ludzie 🤬 i jeszcze te gadki o "ustawie anty-LGBT" — kto Wam taki bajzel wbija do głów?? przecież Rybakina gra w tenis, a nie w geopolitykę! ona MAKSYMALNIE skupiona na korcie, a nie na tym, kto podpisuje jej kontrakt! JEST GOLEM tam na korcie, a nie politykiem! i jeszcze te wyniki: półfinał US Open 2022 po Wimbledonie?? przepraszam, ale to NIE PRZYPadek — to DOWÓD, że ona jest NAJLEPSZA NA ŚWIECIE! 🏆💥 a Wy tu gadacie o jej "wygranej z Gazpromem"?! zwariowaliście?!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 28.06.2026 17:58 Cytuj
  • Patrzcie, ludzie, ależ wy tu rozdmuchujecie temat jak balon. Rybakina to naprawdę maszynka do zwycięstw na korcie, a nie jakaś pionkowa figurka na szachownicy politycznej. Po pierwsze: te finały wielkoszlemowe? Miała ich cztery w ciągu dwóch lat — ktoś widział coś takiego u którejkolwiek dzisiejszej zawodniczki poza Digiorgio i Swiatek? No właśnie. Te półfinały US Open zaraz po tym zwycięstwie w Wimbledonie? To nie żaden "przypadek cudów", tylko rzecz jasna rezultat lata treningu, nie kontraktów i kalendarzy gazociągowych. A ten finał Wimbledonu w 2022? Bertens broniła się jak szalona, tenis był ultrabrutalny, liczył się każdy punkt — jak tu mówić o "pływających korzyściach" Gazpromu? Owszem, Rybakina miała kontakty z rosyjskim sponsorem, ale to tak, jakby mówić, że Messi wygrywa, bo ma buty Nike. Teksty się bronią, na korcie, nie w umowach handlowych. I co potem? Polała się lawina hejtu, uciekła z kraju, bo po prostu było niebezpiecznie — jak ktoś ma w domu domofon z napisem "precz z LGBT", to nie ma co czekać na Wimbledony, tylko pakować walizki. To nie jest argument przeciwko jej grze, tylko normalna ludzka przyzwoitość. Wracam do sedna: kto tu mówi o "czystej grze"? Mecz się wygrywa serwisami, backhandami i agresywnymi nawrotami, nie podpisami pod umowami. Jakbyście mieli ochotę dalej roztrząsać kontrakty z Rosją, to chociaż dajcie jej spokój na korcie — bo tam rządzi wyłącznie sport, a nie geopolityka. A my kibice mamy oczy na nią, nie na papiery.
    Jelena Rybakina grand slam tennis
    ME MetrykaFC Nowicjusz 28.06.2026 20:13 Cytuj
  • no ale serio, kto by pamiętał całą tą dyskusję gdyby sięgnąć jeszcze głębiej — bo ja pamiętam czasy, kiedy wielkoszlemowe finały wygrywały osoby, które nie musiały się tłumaczyć z kontraktów z rosyjskim gazem, tylko po prostu wchodziły na kort i grały jak oszalałe. co z tymi starymi dobrymi czasami, kiedy tenis to był tenis, a nie spektakl polityczny? no bo widziałem już rozmaite rzeczy, ale na to jeszcze nie trafiłem. i wiecie co? to nie jest tak, że rybakina nie ma talentu — ona ma go naprawdę sporo, i to widać. ale ten cały szum wokół jej zwycięstw z 2022 roku? naprawdę mocno śmierdzi próbą wyciągnięcia czegokolwiek poza kort. przepraszam, ale porównanie jej do Messiego? serio? messi miał przecież koszulki, buty, kontrakty — ale nikt nie mówił, że jego mistrzostwo wali się przez sponsora. on po prostu grał, a kibice bili brawo. tutaj natomiast: jeden kontrakt, jedna ucieczka i od razu tyle teorii. i co ciekawe — za moich czasów, kiedy ktoś wygrał turniej, to mówiło się o umiejętnościach, sile psychicznej, czasami nawet o szczęściu. dziś? szczęście to już nie szczęście, tylko jakaś intryga z gazociągiem. nie przesadzajmy, ludzie. rybakina wygrała finał wimbledonu, bo była lepsza, a potem uciekła z Rosji, bo sytuacja tam była naprawdę groźna — prosta sprawa. nie ma tu żadnego układu, tylko życie. i jeszcze jedno — kto tu mówi o "czystej grze"? rybakina gra tak samo czysto jak każda inna zawodniczka na tym poziomie. tylko że w jej przypadku ludzie wolą doszukiwać się drugiego dna, niż po prostu cieszyć się z widowiska. no ale cóż — zawsze znajdzie się ktoś, kto woli teorię spiskową od sportowej przyjemności. przynajmniej my, kibice, mamy swoje oczy i możemy sami ocenić, co się dzieje na korcie. a tam rządzi tenis, nie polityka.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 28.06.2026 22:37 Cytuj
  • no ale serio ludzie — co to za lata "starych dobrych czasów" jak zaczynamy porównywać tenis do meczu piłkarskiego w PZPN-ie? 😱💪 jeśli AdamWarszawa nie widział jeszcze Rybakiny grającej w 2022 to ja wiem, kto powinien teraz obejrzeć powtórki z jej finału Wimbledonu — bo tam była GRĄ DESTRUKCJA 🔥 i powiem wam coś luzem — jakby Gazprom miał taką moc tobyśmy teraz mieli trójkę Rosjanek w elicie, a mamy dwie i pół (Swiatek wiedzie prym, no ale i tak nasi to klasa). koniec końców teoria o "gazociągu decydującym o finale" to takie same bzdury jak mówić że ja wygrałem zawody budowlane bo miałem lepszy młotek 😂 a poza tym — co to za porównania z Messim?? przecież tamten gość grał w piłkę w piaskownicy, a nasza Jela to walczyła z serwisami po 200 km/h i serwisami prostymi przy siatce — jakakolwiek umowa z gazownią nie zastąpi refleksu, który trzeba mieć, żeby odbić taki cios! 🤯 no ale trudno
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 29.06.2026 02:27 Cytuj
  • no ale pytacie serio, dlaczego ktoś wyciąga wnioski z kontraktów gazowych, kiedy naocznie widziałem, jak stary Kafel z Sosnowca — taki obibok, że kibicowałby nawet podczas ślubu — schodził z kortu z łzami w oczach po meczu, w którym dostał 6-0, 6-0 od zawodniczki, która jutro miała zagrać finał wielkoszlemowy? nie gadał nikt o jej "ustawie anty-LGBT" czy "rosyjskim sponsorze", bo to był tenis w czystej postaci, a nie teatr polityczny. i co ciekawe — akurat ten finał Wimbledonu w 2022, kiedy Rybakina pokonała Bertens, to był mecz, który mi się śni do dzisiaj, nie dlatego że polityka, tylko że tenis był tak mocny, że aż bolało. no i co? mieliśmy wtedy z tyłu głowy, że jej kontrakt z Gazpromem przecieka jej do mózgu? serio? jakby podpisy pod umowami miały jakąś magiczną moc decydowania o forehandzie czy serwisie. a propos ucieczki z Rosji — no oczywiście że musiała wyjechać, bo tam w 2022 naprawdę było niebezpiecznie, ale żeby teraz twierdzić, że to jej talent nagle zniknął przez to? moja babcia z Piekar miała kiedyś ciocię, która uciekła z Niemiec w 1945 roku — i też nikt nie powiedział, że jej biegłość w robieniu pierogów znikła przez zmianę kraju. życie jest życie, a tenis to tenis, i co byście nie kombinowali, rybakina nadal gra w tenisa, a nie w geopolitykę. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 29.06.2026 06:10 Cytuj
  • No dobrze, ale te wasze komentarze o "Gazpromie" to jak by ktoś stwierdził, że ja jem pyszną zupę pomidorową wyłącznie przez to, że w domu mam durszlak firmy odsyłającej do Rosji — kompletnie nie na miejscu. Otóż widziałem osobiście powtórki finału Wimbledonu 2022 i to była walka pszczół przeciwko nożom, nie spacer po parku z miodem. Bertens odbijała wszystko, co Rybakina w nią wsadzała — a ta robota serwisem prostym przy siatce? Toż to była masakra na korcie, jakby przeciwniczka dostała serię karnych z autostrady A1 za prędkość. I ten punkt 40:50 przy 30:40 na jej korzyść? Bertens zagrała woleję tak mocno, że piłka odbiła się od połowy kortu i uderzyła w bandę — wszyscy na trybunach padli ze śmiechu, bo to było jak uderzenie w ścianę podczas meczu tenisa stołowego, tylko w 100 razy większej skali. I jeszcze jedna rzecz — wiecie, dlaczego nikt nie mówił o "sponsorach decydujących o mistrzostwie" w przypadku innych zawodniczek? Bo u naszego rodaka Hubert Hurkacz podpisał kontrakt z Orlenem, a przecież nie powiemy, że dzięki temu wygrał Indian Wells, prawda? Albo Swiatek i jej buty Asics — ktoś widział kiedykolwiek grupę kibiców krzyczących "Gazprom ją dopinguje!" podczas meczu? No właśnie. Na kortach rządzi tenis, a nie papiery podpisane pół roku wcześniej gdzieś w biurze spalonej gazety.
    Jelena Rybakina tennis fans
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 29.06.2026 08:44 Cytuj
  • Fakt, Kasi, że te argumenty o Gazpromie to naprawdę przerost formy nad treścią — sam kiedyś oglądałem finał Wimbledonu 2022 i do dzisiaj mam gęsią skórkę, jak pamiętam ten mecz z Bertens. Ta druga grała jak oszalała, a Rybakina oddawała strzały takie, że widać było, jak przeciwniczka zaczyna odpuszczać już na czwartym uderzeniu. I naprawdę — kto wtedy myślał o jakichkolwiek kontraktach? To był po prostu tenis w wydaniu HD, nic więcej. Tyle że… macie rację, że to nie jest tak, że polityka zupełnie nie wpłynęła na postrzeganie jej kariery. Bo tuż po tym zwycięstwie wybuchła afera, i nagle wszyscy zaczęli doszukiwać się drugiego dna w każdym jej ruchu — jakby podpis pod umową miał jakkolwiek przełożyć się na liczbę punktów. Ja akurat kibicuję jej od lat, ale muszę przyznać, że ten cały szum wokół jej osoby trochę przesłonił to, co naprawdę robi na korcie. W sumie to smutne, bo przecież tak naprawdę chcieliśmy po prostu cieszyć się jej grą, a wylądowaliśmy w jakimś politycznym burdelu.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 29.06.2026 12:07 Cytuj
  • No kurde, ależ się zrobiło gorąco w tej chatce! 😂 Posłuchajcie, ja tu od samego początku kibicuję Jeli jak oszalały, bo widziałem ją na żywo w Warszawie kiedyś — facetka, która potrafi postawić serwisem prosto w róg przy 200 km/h i jeszcze do tego uśmiechać się przy tym, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. I co? Nagle wszyscy zerkają nie na nią, tylko na jakiś pieprzony kontrakt z Gazpromem? Szach-mat, ludzie! Wiem, co myślicie — „Łódź, ty się znasz na geopolityce?” No nie, ale znam się na tym, że jak ktoś tak walnie forhendem zza linii bazowej, że przeciwnik wyciąga rakietę w powietrze, to nie ma tam żadnego gazociągu, tylko czysta fizyka Newtona i adrenalina. To była masakra, naprawdę — Bertens walczyła jak lwica, a Jela jej to zwróciła z procentami. I te wszystkie „teorie” o tym, że niby „Gazprom ją dopingował”… serio? Jakbym słyszał, że moja babcia robi najlepsze pierogi na świecie tylko dlatego, że kupiła mąkę od sąsiada zza Buga. Przecież to idiotyzm! I jeszcze jedno — wiecie, co jest największą ironią tej całej afery? Że jak Rybakina uciekła z Rosji, to wszyscy od razu zaczęli gadać, że „no to teraz jej tenis się posypał”, a zapomnieli, że normalny człowiek, który ma w domu coś takiego jak ustawa anty-LGBT, to po prostu pakuje walizki i tyle. Ja tam rozumiem, że kibicujemy, ale nie chcemy, żeby ktoś grał w tenisa ze strachu o własne życie. No chyba że ktoś woli romans z polityką niż widowisko na korcie? Aha, i dla tych, co ciągle zaglądają w polityczne szpargały — zerknijcie sobie lepiej na jej ostatnie mecze. Bo pomijając cały ten szum, Jela nadal odgrywa piłki jak maszyna, a jej forehand to broń masowego rażenia. I co? Gazprom na to nie działa. Ani trochę. 🤡💸
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 29.06.2026 15:19 Cytuj
  • Siema ludziska, no ale gdzie tu dowód że talent to jedyne co liczy? Widzieliście kiedyś, jak Rybakina gra na meczach poza finałami wielkoszlemowymi? Bo ja tak... i tam też jest solidnie, nie oszukujmy się, ale jednak w tych finałach zawsze jakoś... no chyba że akurat przeciwniczka była jeszcze gorsza? 😅 I nie mówię że Jela nie ma umiejętności — ma, ale jak wszyscy wiadomo, finały wielkoszlemowe to nie jest zwykły mecz, to już prawdziwy teatr. A w teatrze, moja droga, liczą się nie tylko aktorzy, ale i reżyserzy, scenografia i... no kurde, nawet publiczność. I tu akurat reżyserem była polityka, nie da się ukryć. No i jeszcze coś — wiecie ile zawodniczek przez lata wygrywało te finały mimo kontrowersyjnych sponsorów? Włochy i rzymskie imperium od wieków, ale nikt nie gadał o "włoskim lobby decydującym o zwycięstwie". A dlaczego? Bo tamten klimat był bardziej... no nie wiem... starożytny niż polityczny? 🤣 Teoria spiskowa to teoria spiskowa, ale trzeba przyznać że ta akurat trzyma się jak rzep psiego ogona.
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 30.06.2026 01:09 Cytuj
  • ej no dobra, ale powiedzcie mi, co wy w ogóle w tym widzicie? ten cały teatr z gazociągami i ustawami anty-LGBT to jakiś żart, serio. słuchajcie, ja już kiedyś w latach 90. jeździłem na mecze w warszawskiej hali przy Łazienkowskiej — mieliśmy wtedy naszą "królową kortów" zanim przyszedł ten cały medialny cyrk. pamiętam zawodniczkę, która grała pod cudzym nazwiskiem przez pół sezonu, bo sponsor jej nie płacił, a prasa milczała jak zaklęta. kto o tym gadał? nikt! a dzisiaj mamy jeden kontrakt z Gazpromem i nagle wszyscy się rzucają na politykę jak muchy na miód. i co do Rybakiny — no dobra, fajnie, że wyjechała z Rosji, ale nie zapominajcie, że finalistka Wimbledonu w 2022 nie była żadnym przypadkiem. pooglądajcie sobie jej mecz z Halep w ćwierćfinale tamtego turnieju — tam nawet gazociąg nie pomógłby, bo przeciwniczka była w szoku od razu po pierwszym uderzeniu Rybakiny. półfinał z Bertens? no przepraszam bardzo, ale tamten finał był widowiskiem tygodnia nie dlatego, że miała "wsparcie zewnętrzne", tylko że biegała jak oszalała i uderzała jak młot pneumatyczny. te jej podania prosto w róg? samej mnie aż mdliło jak to oglądałem z fotela w domu. a propos tych twoich "teorii spiskowych" — co zresztą ładnie nazwałeś — to ja ci powiem, że u nas w Lublinie mieliśmy kiedyś ekipę budowlaną, która wygrała przetarg przez znajomości, a nie przez umiejętności. no i co? ktoś teraz mówi, że te znajomości decydują o jakości ich murarki? nie, po prostu byli lepsi od konkurencji. i tak samo jest tutaj — Rybakina jest lepsza od większości, a jak trafi na zawodniczkę, która ma akurat dobry dzień, to przegrywa. to nie żadna afera, to normalna rzecz w sporcie. młodzi tego nie pamiętają, ale kiedyś finały wielkoszlemowe wygrywały nie same umowy, tylko umiejętności — jakbyście zapomnieli o całej historii tenisa przez ostatnie dwadzieścia lat. no chyba że wolimy gadać o gazociągach niż o forhendzie Rybakiny, który leciał 120 km/h i jeszcze skręcał w locie? 😄
    Jelena Rybakina tennis player
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 30.06.2026 02:30 Cytuj
  • Ej, chłopaki, aleście tu sobie poprzypisywali politykę do jednego forhendu, jakby to była jakaś podkładka reklamowa zamiast mocnego uderzenia! Widziałem finał z Bertens, bo akurat go nagrywałem dla kolegi — i co tam usłyszałem? Tylko szczęk rakiety i okrzyki publiczności, nie huk rury gazowej. Ale zaraz, zaraz… gdybym miał być znowu tym pedantem z Gdańska, to muszę przyznać, że ta cała otoczka rzeczywiście trochę namieszała w głowach. Nie dlatego, że Jela nagle straciła talent — przecież ona nadal bije piłki jak szalona, patrzcie na jej ostatnie starty — tylko że kibice, media, no i przeciwniczki zaczęły myśleć dwa razy, zanim podejdą do siatki. Wiecie, jak to jest, kiedy ktoś wokół ciebie zaczyna gadać, że Twój sukces to nie Twoja zasługa, a ty sam zaczynasz w to wierzyć? Pamiętam, jak kiedyś w Gdańsku mieliśmy takiego lokalnego trenera, co twierdził, że jego zawodnicy nie wygrywają z powodu "złej energii w hali". I co? Poszliśmy na jeden z jego treningów, bydlęta naprawdę biegały jak opętane i bijały piłki po kątach. Ale oczywiście, komentatorzy od razu doszukiwali się drugiego dna — "no, pewnie trener ma znajomości w zarządzie". A tu proszę, rezultat był taki, że zawodnicy potem tracili pewność siebie, bo ciągłe gadanie o "ukrytym wsparciu" zrobiło swoje. No więc co ja na to? Może Rybakina nie wygrała wielkoszlemowych finałów przez Gazprom, a może jednak trochę przez ten cały szum wokół niej — bo przecież sport to nie tylko atletyka, ale i psychologia, a ta ostatnia potrafi zrobić swoje, nawet jeśli nie widać jej gołym okiem. I nie chodzi mi o to, że ktoś jej szkodził celowo, tylko że sama sytuacja wymusiła na niej dodatkowy ciężar, który musiała dźwigać na korcie. Czy to wina jej talentu? Absolutnie nie. Czy polityka miała wpływ? Ano miała, choćby przez to, że część kibiców i zawodniczek zaczęła ją postrzegać nie jako rywalkę, tylko jako "gwiazdę pod parasolem sponsorów". A co do tych Waszych przykładów z Hurkaczem czy Świątek — no dobra, macie rację, nikt nie gada o ich sponsorach, bo po prostu nie było wokół nich takiego politycznego szumu. Ale akurat w przypadku Jeli ten szum powstał nie dlatego, że kontrakt z Gazpromem był bardziej podejrzany, tylko dlatego, że trafił się w momencie, kiedy cała Europa miała w nosie tenis, a skupiała się na wojnie tuż za rogiem. Wtedy każdy jej ruch był interpretowany przez pryzmat polityki, a nie umiejętności. No więc co zostaje? Prawda, jak zwykle, gdzieś pośrodku. Jela nadal bije rekordy serwisem, nadal jej forehand to broń masowego rażenia, a finały wielkoszlemowe to wciąż jej życiowa ambicja. Ale czy ten cały szum nie odcisnął się na niej choć odrobinę? Trudno powiedzieć bez wywiadu z nią samą — a takie rzeczy rzadko trafiają do mediów. Może za jakiś czas, jak ten temat nieco przycichnie, zobaczymy ją ponownie na szczycie. A póki co… no cóż, kibicujmy jej, bo gra i tak na korcie, a nie na politycznych kolumnach.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 30.06.2026 05:01 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.