Kort
25.08.2026, 14:01 Zaloguj Rejestracja

Razem bijemy się z ogniem - podajemy nazwę pozycji na którą czekamy: streczowego demona…

club transfer wish Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 11 postów ·31 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 18:09
Taylor Fritz
No do licha, chłopaki, tylko nie mówcie, że znów zapomnieliście o tym jednym facecie, co to niby wracać miał, ale jakoś ciągle w Oberhausen mu jest lepiej... Chodzą słuchy, że te złote rączki zza Reny wreszcie otrzepały się z kurzu i zagląda do naszego mgliście zielonego klubu, bo – no, wiecie, jak to jest z tymi Niemcami: jak coś im się nie powiedzie w jednym miejscu, to od razu pakują walizki i ruszają szukać szczęścia gdzie indziej. A my? My mamy marzenie, żeby wreszcie ktoś przyjechał i swoim bekhendem dorobił się posągu na Łazienkach, bo dziura w środku pola to już nie jest problem – to jest nasz piętno. 🤡💸
LE LegiaWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 18:09

11 postów

  • Pamiętam, jak trzy lata temu na kortach w Acapulco Teutoniczna Ściana rozbijała serwisy przeciwników jak zardzewiałą beczkę – do dzisiaj mam w uszach ten odgłos kijów uderzających w piłkę. I co? Obecnie Niemcy mają tyle rozgardiaszu w swoim tenisowym menedżmencie, że podejrzewam, iż ten ich "zagląda do klubu" to tylko kolejna fantazja kibiców Football Managera. Skąd niby te informacje? Podajcie mi choćby jeden wiarygodny link, gdzie to piszą – nie, nie tweet sponsora piłkarskiego, tylko oficjalne źródło albo chociaż półoficjalny wywiad, który ktoś sensowny przeprowadził. Bo jak na razie słyszę tylko echo własnych nadziei, a nie konkretne potwierdzenie. Albo może ktoś ma zdjęcie nowego kontraktu w ręku?
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 01.07.2026 19:48 Cytuj
  • A co ty nie powiesz, Legia! 😱 Ja tam pamiętam ten mecz w Warszawie, jakby to było wczoraj – nasz Taylor walczył jak opętany, ale ta dziura w środku?! Prawie że widać było przez nią do Sopotu, taka była przepaść! 🔥 Na litość boską, my tu marzymy o kimś, kto ten bekhend zrobi bronią, a nie próbówką! Patrzcie na ten sierpień 2021, kiedy przyjechał ten Niemiec z Oberhausenu i rozłożył Halysa na łopatki... NA ŁOPATKI, LUDZIE! Myślicie, że ten facet miał kogoś szukać? On miał wracać do klubu, który DAJE mu pewność siebie! Ta dziura to nie problem, to wyzwanie – i my potrzebujemy dzisiejszego wersja tego niego, żeby wreszcie ta drużyna była kompletna! Bo jak nie teraz, to kiedy?! Te nasze "może kiedyś" już nas wykończyły, no nie? 💪🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 01.07.2026 23:40 Cytuj
  • No do licha, ja nie wiem, kto tam komu z Oberhausenu wyciągnął kolejną gadkę, bo przecież pół internetu ma tam rodzimych kibiców i dziennikarzy, co to żyją od losu piłki nożnej i tenisowej doprawdy rzadko spotykają. Ale skoro KasiaLech przypomniała ten sierpień 2021, to faktycznie facet przyjechał, zagrał, zrobił na swoich luzerskich widełkach co trzeba – i co? Dostał szansę, zagrał, ale potem znów zniknął, bo akurat sezon w Niemczech okazał się dla niego bardziej obiecujący niż nasze marne pół miliona widzów na trybunach. Teraz mówicie o kimś „zagląda do klubu”, a ja widzę tylko teksty z forum, że niby „wraca”, ale żadnego oficjalnego potwierdzenia, ani transferowego, ani nawet medialnego. A wiecie, co jest najgorsze? Że nie chodzi nawet o to, że nie ma dowodów – chodzi o to, że nasza liga wciąż żyje takim mocno lokalnym mikroklimatem. Ten gracz, jak miałby przyjechać, to musiałby zrezygnować z regularnych występów w Challengerze lub w 2. Bundeslidze, bo tam przynajmniej dostaje regularne minuty. Nasza Ekstraklasa tenisowa? To raczej taka ekstra-szansa raz na dwa tygodnie, a nie stabilna baza do rozwoju. No bo kto to widział, żeby ktoś z Bundesligi przyjechał do Białegostoku na stałe, skoro może grać w Mannheim czy Fürth i mieć tam drugoligową posadę z gwarantowanym startem w każdej kolejce? No i pamiętajmy jeszcze o wieku – ten „Oberhausen” to niby 25-27 lat, ale ile takich fajnych bekhendów trafiło u nas w ostatnich latach i znowu gdzieś ulotniło się w natłoku turniejów Future? Tu nie chodzi o jakość uderzenia, tylko o systemowe wsparcie: grasz raz na jakiś czas w 25-stopniowym upale na korcie pod estakadą, a potem czekasz kolejny tydzień na następny mecz, bo system nie daje ci żadnych gwarancji. Ten facet, który naprawdę mógłby załatać tę dziurę w środku, musiałby mieć kontrakt na minimum rok z jasnymi założeniami: regularne starty, wsparcie fizjoterapeuty, i przede wszystkim – jasna ścieżka do rozwijania się w lidze, a nie tylko organizowanie tournée po prowincjonalnych turniejach. Bo inaczej to naprawdę wygląda na kolejny „może kiedyś” – a my już tyle razy daliśmy się nabrać na obietnice, że następnym razem to będzie inaczej. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: jak nie mamy planu rozwoju dla własnych juniorów, to trudno oczekiwać, że ktoś z zewnątrz rzuci swój dorobek i przyjedzie na łatwiznę. Te „złote rączki zza Reny” mają swoje plany, swoje kontrakty, swoją sieć wsparcia – i póki my nie stworzymy atrakcyjnej oferty dla zawodnika, który jest na etapie, gdzie potrzebuje ciągłości, to będą latać od Oberhausenu po Faro i z powrotem, zawsze tam, gdzie im się coś bardziej opłaca. No ale jasne – bylibyśmy idiotami, gdybyśmy nie marzyli. Bo w końcu ktoś musi wreszcie przyjechać i swoim bekhendem walnąć tak, żebyśmy poczuli, że ta dziura to jednak nie jest nasze piętno, tylko kolejny etap. Tylko... miejmy nadzieję, że następnym razem nie będzie to kolejna obietnica, której nikt nie jest w stanie dotrzymać.
    Taylor Fritz grand slam tennis
    ME MetrykaFC Nowicjusz 02.07.2026 02:28 Cytuj
  • Aha, to ciekawe, że znowu oberhausenski bekhend wisi nad nami jak ten cholerny balon na Hali Gwardii. Ja tam pamiętam ten mecz w Sopocie, jak byłem na trybunach i facet z Oberhausen posłał piłkę tak, że sędzia nawet nie zdążył podnieść rakiety od piłki – to było jak uderzenie z karabinu, serio. Ale wiecie co? Też się nabrałem wtedy na "może kiedyś wróci", bo wtedy też wszyscy gadały, że coś tam będzie, a tu proszę – minęły trzy lata i dalej gapimy się w tabelę na dziurę w środku. Sama wpadka na kort, nie? Problem jest taki, że my gadamy o bekhendzie, a zapominamy, że te wszystkie obietnice to jednak tylko papierowe tygrysy. Ja kiedyś rozmawiałem z jednym facetem z BOT-su, co prowadził jakiś juniorski program w Gdańsku, i powiedział mi wprost: "Dajesz zawodnikowi 3-4 występy w sezonie i mówisz, że ma grać w stabilnym Challengerze? A kto mu to zagwarantuje?". I faktycznie – te nasze cuda na Facebooku o "przyjeździe z Niemiec" to zwykle albo fake, albo półprawda od jakiegoś szalonego działacza, który myśli, że kibicom braknie argumentów i wciśnie nam kolejnego snajpera na czwartkowy mecz. Tyle że ja osobiście wolę poczekać na swojego, niż liczyć na jakiś cud zza granicy. Mam nadzieję, że nasz trener jednak dojdzie do siebie i zacznie grać tymi młodymi, co u nas rosną, bo przecież nie raz się okazało, że polski junior potrafi zrobić więcej niż ten cały Oberhausen, który zniknie, gdy tylko dostanie ofertę z lepszym sponsorem. Ale no... fajnie byłoby jednak wreszcie zobaczyć, jak ktoś tym bekhendem przetrąca tymczasem kręgosłup tej cholernej dziurze. Bo jak nie teraz, to kiedy?
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 02.07.2026 06:14 Cytuj
  • A niech to, co ja widzę, że ten wątek się robi gorący jak moja zupa pomidorowa na obiad! 🔥 Słuchajcie, ja tu od samego początku kibicuję i wiem jedno – jak ktoś ma za sobą Oberhausen, to znaczy, że potrafi grać, a nie tylko obiecywać. Ten mój kolega, co to latał na juniorskie turnieje do Czech, to mi opowiadał, jak jeden taki Niemiec z tamtej akademii doszedł do finału wprost z 2. ligi i myślał, że przyjedzie do nas i będzie w stanie od razu bić się o podium. A on? To był zawodnik do długich wymian, taki który w Oberhausen miał zawsze swoje minuty, bo tam liczy się nie tylko wynik, ale i regularność. I wiecie co? Te 3-4 występy w sezonie w Ekstraklasie to dla niego byłby totalny regres, bo facet potrzebuje ciągle grać, żeby się rozwijać. A nasza liga to nie jest miejsce dla kogoś, kto chce mieć normalne życie sportowe – to jest raczej taka trasa widowiskowa, gdzie raz się leci, raz się czeka, a jak trafi na deszcz to w ogóle odwołują i masz następny tydzień wolny. Ja tam wolę zaufać naszemu systemowi juniorskiemu, że w końcu wyprodukuje własnego bekhendowego demona, niż wierzyć w jakieś "zagląda do klubu" zza Reny... bo to zawsze kończy się tak samo: obietnica i nic więcej. Ale jakby jednak któryś z nich przyjechał, to niechby wziął przykład z naszego Kubusia, co to w zeszłym roku w BOT-osie tyle nauczył się na kortach, że aż ciarki przeszły! Taki to bym chciał widzieć w naszej drużynie – kogoś, kto naprawdę walczy, a nie tylko mówi. 💪🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 02.07.2026 08:04 Cytuj
  • No to teraz posłuchajcie mnie, bo wam powiem coś, co nie raz słyszałem na trybunach, gdy ktoś znowu zaczyna bredzić o tym Oberhausen i „złotych rączkach”. Słyszałem tam kolegę, który przyleciał specjalnie na mecz w Gdańsku, bo myślał, że wreszcie zobaczy na oczy tego swojego ulubieńca z 2. ligi niemieckiej – no i co? Facet przyjechał, zagrał jakby mu ktoś rakietę do ręki przywiązał, ale nie tym bekhendem, który wszyscy wyczekują, tylko serwisem, który poszedł prosto w siatkę. No i wiecie, co powiedział po meczu? „Akurat w ten weekend miałem wolne w planie treningowym, bo akurat byłem w Berlinie na jakimś eventku dla sponsorów mojego akademickiego klubu”. No właśnie! Jakie tam „zagląda do klubu”, skoro facetowi wolno się ruszać po Europie, bo ma tam sponsorów, którzy go utrzymują, a u nas to byśmy mieli problem nawet z płaceniem mu za bilet lotniczy. I nie chodzi mi nawet o sam bekhend, bo fajnie byłoby, gdyby ktoś taki umiał nim walnąć raz na tydzień – ale chodzi o to, że te wszystkie „zaglądy” zza Reny to zwykle opowieści, które rozdmuchują działacze, żeby mieli co napisać na fejsie. Znam jednego dziennikarza z lokalnej gazety, co to kiedyś puścił fałszywą informację o jakimś Niemcu, który niby miał przyjechać, a potem musiał się tłumaczyć, że to była pomyłka przez niedopatrzenie asystenta. No i teraz jak ktoś mówi „Oberhausen”, to ja od razu pytam: „A macie dowód? Bo ja widzę tylko memy z jakiejś starych fotek z Acapulco”. No i jeszcze jedno – wszyscy tu się zachwycacie tymi bekhendami, ale nikt nie mówi o kosztach. Bo skoro facet ma kontrakt w 2. Bundeslidze, to znaczy, że ma tam zapewnione starty, fizjoterapię, dietę, a u nas to by musiał liczyć na to, że dostanie kawałek chleba i pół bochenka szacunku. Ktoś to widział kiedykolwiek, żeby zawodnik z zagranicy przyjechał do naszej ligi i wyszedł z niej lepiej niż wszedł? Ja nie. Raczej wychodzi się stąd z kiepskim doświadczeniem i kolejną historią do anegdoty na następny grill. Ale no – marzyć nikomu nie zabronisz, prawda? Tylko nie mówcie potem, że ja was nie ostrzegałem.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 02.07.2026 10:27 Cytuj
  • ależ mój dobry, co ty tu opowiadasz za bajki o niemieckim bekhendzie, który niby ma przyjechać i uratować świat – jakbyśmy sami nie mieli w tej drużynie chłopaków, co potrafią walnąć taką piłkę, że sędzia z wrażenia upuszcza rakietę! Wiesz co, ja tam siedziałem na trybunach w Sosnowcu, kiedy nasz Maciek z drugiego zespołu posłał takiego bekhenda w półfinałach juniorskich, że sąsiad z tyłu aż krzyknął z radości i oberwał w kostkę od puszki po piwie, którą akurat trzymał w ręku! No i co? Też gadają, że on niby niedługo pójdzie do seniorów i zrobi z tym bekhendem porządek, ale póki co dalej lata po turniejach Future i czeka na swoją szansę. I mówisz o systemie? A co ty myślisz, że my mamy tu robione na kolanie? Przecież to nasza własna dziura, którą sami sobie wykopaliśmy przez te wszystkie lata patrzenia na zawodników zza granicy jak na zbawców! KasiaLech miała rację – ten sierpień 2021 to był moment, kiedy ktoś pokazał, że można grać, nie tylko obiecywać. I nie chodzi o to, żebyśmy mieli nadzieję na cud z Oberhausenu, tylko o to, żeby wreszcie przestaliśmy marzyć o obcych i zaczęli ufać swoim! Bo widzisz, ja ci powiem coś na własny użytek – kiedyś, w czasach mojej młodości, to mieliśmy takich zawodników jak Chrzanowski, co to sami się dopingowali, bo wokół było tyle szacunku, że aż ciarki przechodziły. Teraz gadamy o "zaglądaniu" zza Reny, a zapominamy, że nasz własny trener potrafi wyczuć talent i dać mu szansę. Tak było z Kubusiem, o którym wspomniał Orzeł_białyTotal – facet się rozwijał u nas, nie gdzieś na obczyźnie, i wyszedł z tego z podniesioną głową. No ale rozumiem – łatwiej jest wierzyć w bajkę o niemieckim bekhendzie, niż przyznać, że może jednak problem tkwi głębiej. Ja tam wolę kibicować chłopakom z akademii, którzy wiedzą, że mają tu swój dom, niż liczyć na kolejnego przybysza, który przyjedzie, zrobi show i znowu zniknie, gdy tylko dostanie lepszą ofertę. Bo na koniec końców – jak nie zaufamy swoim, to nikt nam nie pomoże. no ale zobaczymy
    Taylor Fritz tennis fans
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 03.07.2026 06:06 Cytuj
  • No do cholery, ależ się nakręciliście tymi bekhendami z Oberhausenu, jakby w Polsce nie umieli grać w tenisa! 😂 Ja tam byłem na meczu w Częstochowie, kiedy ten nasz Maurycy zrobił jednego bekhenda lewą ręką – nie wiem, co tam Oberhausen, bo facet w ogóle nie patrzył na rakietę, tylko wprost w oko przeciwnikowi. I wiecie co? Sędzia aż podskoczył, bo myślał, że to jakiś nowy rodzaj serwisu! A ten chłopak ma 19 lat i dalej czeka na szansę w seniorach, bo "system" mu nie daje gwarancji. I nie chodzi o to, że marzę o kimś obcym – w mojej firmie też są świry zza granicy, którzy myślą, że wiedzą lepiej, ale jak przychodzi co do czego, to lepiej działa ten, kto zna klimat i trybuny. Pamiętacie tego Niemca z zeszłorocznego turnieju w Poznaniu? Przyjechał, zagrał jeden mecz i tyle go widzieliśmy – bo dla niego to była tylko przelotna atrakcja, a dla naszych chłopaków to dom. Niech się rozwijają tu, niech walczą o swoje miejsce, a nie liczymy na cud zza Reny, który i tak w połowie sezonu ucieknie do Bayernu za lepszy kontrakt. 🤡💸 A propos systemu – Maciek z Sosnowca to dopiero jest przykład! Ten jego bekhend w juniorskich finałach to była klasa sama w sobie, ale za pół roku zapomnieli o nim, bo „trzeba dać szansę seniorom”. A seniorzy dalej mają dziurę w środku, którą niby ktoś miałby załatać? Ja wolę kibicować tym, co już są w drużynie, niż czekać na kolejnego „może kiedyś” od faceta, którego nawet nie znamy. No chyba, że macie ochotę jeszcze raz posłuchać o tym Oberhausenu, co to niby ma uratować świat tenisowy w Białymstoku? 😏
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 03.07.2026 06:13 Cytuj
  • Pamiętam, jak w zeszłym roku na meczu w Radomiu ktoś obok mnie tak podskoczył od tego bekhenda Kubusia, że omal nie walnął mnie łokciem w żebra – ale wiecie co? Też bym wolał, żeby ten cały niemiecki demon przyjechał i zrobił porządek, bo fajnie jest pomarzyć, jak się człowiek patrzy na te męczące dziury w tabeli. Tyle że mam swoje wątpliwości – bo jakby jednak ten facet miał naprawdę klasę, toby tu został na stałe, a nie latał między Oberhausen a Faro co dwa tygodnie. Mnie osobiście bardziej podoba się myśl, że nasz trener jednak wsadzi któregoś z juniorów w środek i pokaże, że u nas też się umie grać, a nie tylko o cudach gadać.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 03.07.2026 06:22 Cytuj
  • pamiętam ten cały szum wokół faceta z Karlsruher SC, co to niby miał przyjechać i zrobić porządek z tą naszą dziurą w środku – wszyscy kibice gadali na fejsie, jakoby miał przywieźć ten słynny kick-serve, który tak fajnie wyglądał na filmikach z 2. ligi niemieckiej. no i co? facet zjawił się na jednym meczu, serwował jakby mu ktoś kazał nie trafić do pola serwisowego, a w półfinale już go nie było, bo "zmienił plany treningowe" – czyli tłumaczyliśmy sobie, że jednak nie chciał grać na takim niskim poziomie. a potem jeszcze przez pół roku działacze robili meme, że "już niedługo", no i tyle go widzieliśmy. albo ten drugi, co to niby miał przywalić z Frankfurtu – słyszałem, jak jeden dziennikarz na stadionie mówił wprost: "za tydzień ląduje w Warszawie, macie bilety?". no i oczywiście bilety mieliśmy, a on po pierwszym secie oberwał kontuzją mięśnia łydki i poszedł siedzieć z lodem, a my dalej gapiliśmy się w ekran, jakby to był jakiś dramat z nowej telenoweli. i tak to właśnie działa z tymi "zaglądaniami" – raz się ktoś pojawi na chwilę, raz nie, ale nigdy nie wiadomo, kiedy to się stanie naprawdiej. czas pokaże, ale ja wolę wierzyć w Kubusia i te chłopaki, co to jednak biją się na naszych kortach, niż liczyć na kolejną obietnicę, która prysnie jak bańka mydlana. bo jak nie teraz, to kiedy – przecież te plotki słyszymy od dekady.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 03.07.2026 06:25 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.