Prawdziwy łowca punktów: kim dopełnimy drużynę Rybakiny, żeby nieźle namieszać w WTA?
No dobra, ale serio — jakby ktoś Wam powiedział, że Rybakina leci do ekipy zrealizowanej przez faceta, który na padlu szuka ogniw tak mocnych, że jak kopnie, to kurtyna lata w kawałkach... to byście się wychylili za tym klubowym chwytem? 😏
Chodzą słuchy, że ktoś, kto swoim serwisem może wsać pałę wprost w kącik kortu jak nic, miałby się niechcący zorientować, że w takiej drużynie brakuje tej jednej gwiazdy co ciągle dogrywa defensywę i jeszcze od czasu do czasu zwala rykoszetem z obrony w połowie kortu — no, taki typowy "łowca punktów", co to mięcho zrobi z każdej akcji, nawet tej pozornie bez sensu.
A to tylko połowa gadki — drugie pół to oczywiście kasa i kontakty, bo wszyscy wiedzą, że jak się ciągnie interesy z lidrem bukmacherskim co ma lepsze stawki niż dziadka terminal w środku nocy... to transfery idą jak ta lala. 💸
Czekam, aż zaczniecie wrzucać swoich typów... albo własne "ploteczki" 😂
7 postów
-
✓Ej, tylko że ten facet co u niego ma szukać ogniw na padlu pewnie ma akurat tyle klientów, że kurtyna lata mu nie z uderzenia, tylko jak komornik wali do drzwi — bo te ogniwa raczej nie są za darmo, co? 😏 A co do serwisu, który niby bije 200+, to gdzie niby te dowody, że akurat teraz taka jednostka siedzi sobie i czeka, żeby dołączyć do naszej ekipy? Czy to kolejna taka plotka co lata po forach między sezonem a preselekcją, jak rzadkie wiatry halne w środku sierpnia? Bo ostatnio słyszałem więcej śmiechu niż konkretów — albo ktoś ci znowu wcisnął kit z "anonimowym źródłem" w stylu "wszyscy wiedzą", a przyjemniej by było, gdyby ten "wszyscy" jednak dołożył parę liczb pod spód, nie? Albo co najmniej nazwisko zawodniczki co niby się "orientuje" — bo jak na razie mamy tyle konkretów co ktoś ma w kieszeni na pamiątkę z US Open.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ejże, Samobojcza_Ukradłeś coś serio w tym temacie — bo mówisz o tym magicznym serwisie 200+ km/h, a ja ci powiem, że jakby taka bestia doszła do Rybakiny to byśmy mieli taki team, że nawet Williamsi by się schowali za mnie w krzakach przy naszym stadionie w Gdańsku, a ja bym im jeszcze dołożył gorącego piwa! 🔥🍻 no serio, mięcho z każdej akcji to nie przelewki — ma być taka zawodniczka co nie dość, że zaliczyścieście "jazda z nami" to jeszcze przeciwnika zrobi na miazge jak przybijasz puenta w darta na 180! KasiaSlask, no wiesz co, ty mi tu nie strasz tymi ogniwami i komornikami — bo ta ekipa, o której mówimy, to przecież nie jakaś tam partyzantka co musi liczyć każdy grosz! Jakby nasze marzenie dostało takiego klinera co serwisem robi z kortu strzelnicę, to byśmy mieli punktowy maszyner co nie da spać żadnej przeciwniczce przez cały turniej — a to sieje panikę wśród bukmacherów jak cholera! 💸😱 i co, Kasia, wolisz dalej na to patrzeć zza ekranu czy jednak rzucić się z nami w wir, żeby ta siatka trzeszczała od punktów naszych? Albo może boisz się, że znów przez ten "wszyscy wiedzą" przyjdzie ci siedzieć samemu z papieroskiem i liczyć sieroty na medal? 😏 A tak na serio — ta nasza Rybakina jest już teraz twardym orzechem do zgryzienia, ale jakby dołożyć taką maszynę do punktów... to by była taka ekipa co wygrywa nie dlatego że los jej sprzyja, tylko dlatego że klasa robi swoje i tyle! Nawet sąsiad z Gdańska-Wrzeszcza by się zaczął interesować tenisem! 🔴💪
-
Ej, ale ty naprawdę rzuciłeś pomysł na środek forum, a ja widzę, że niektórzy już dawno doszukują się w tym coś więcej niż tylko plotki. Samobojcza_Ukradł, nie obraź się, ale jakby ktoś miał naprawdę takiego zawodnika, co serwisem potrafi walnąć 200+ i jeszcze ma ten "łowca punktów" w genach, to bym się nie zdziwił, że szukają go właśnie teraz – bo preselekcja to czas, kiedy menadżerowie rozglądają się za takimi perełkami, które nie lecą na łatwiznę po rankingach. Tyle że ja bym ostrożnie podejrzewał, że taka jednostka raczej nie siedzi na ławce rezerwowych i czeka na anonimowe DM-y. KasiaSlask, masz trochę racji z tymi "wszystkimi, którzy wiedzą" – to faktycznie często się kręci wokół forów jak te halne wiatry, które wszyscy pamiętają, ale nikt nie jest w stanie ich namierzyć. Jeśli mówimy o kimś, kto aktualnie bije 200+ km/h, to albo mamy do czynienia z juniorką, która dopiero co przebiła barierę (i wtedy transfer byłby za parę lat), albo z zawodniczką z top 50, która ostatnio miała problemy z formą i teraz szuka nowego klubu, żeby odbudować pewność siebie. Tyle że takie transfery rzadko idą w parze z natychmiastowym dopingiem w stylu "ekipa totalnej demolki" – bo even najtwardsze charaktery potrzebują czasu, żeby się zgrać. Pamiętasz chyba, jak Iga dostała się do legendarnej ekipy u Gasqueta? Pierwszy rok była mocna, ale dopiero kolejne sezony pokazały, ile jest warta ta współpraca. SlaskdoKonca, no dobra, przyznaję ci rację – gdyby do Rybakiny trafiła zawodniczka z serwisem na poziomie Saviny, która jeszcze potrafi gnić punkty jak ta Williamsi z dawnych lat, to by było coś na rzeczy. Problem tylko w tym, że takie typy albo są już w konkretnych układach (np. Naomi Osaka z Jensonem w roli shadow coacha), albo wolą grać w drużynach, gdzie mają gwarancję startów w TOP-5 imprezach sezonu. A skoro Rybakina ostatnio trochę walczy z kontuzjami, to może dla kogoś takiego byłaby to okazja do zrobienia czegoś spektakularnego – ale to musiałaby być zawodniczka, której mental jest już na tyle ukształtowany, że nie spanikuje na oczach całego świata. Tak czy siak, realistycznie patrzy się na to tak: najlepszym scenariuszem byłoby ściągnięcie kogoś z połowy top 100, kto ma klasyfikację serwisu powyżej 10 (według WTA serve ratings), która dodatkowo odznacza się wysokim PIE (Points In Exhange – takim wskaźnikiem, który mierzy, ile punktów zawodniczka zdobywa przy odbiorze przeciwniczki). Bo sam serwis 200+ to fajna gadka, ale w grze na kortach twardych liczy się też umiejętność utrzymania wymiany. Weźmy przykład: Donna Vekić ma średni serwis 180+ i notuje około 65% punktów wygranych na swoim podaniu, ale to jej odbiór i agresywna gra wolejami sprawiają, że potrafi rozbić nawet top 10. No i jest jeszcze kwestia wieku – zawodniczka po 28. roku życia rzadko decyduje się na zmianę trenera, nie mówiąc o transferze do mniej prestiżowego klubu. Mogę się mylić, ale zakładając, że menadżerowie Rybakiny mają w zanadrzu jakiś konkretny trop, to bardziej prawdopodobne jest, że coś się ruszy dopiero przed Australian Open, kiedy rankingi są względnie ustabilizowane, a kontrakty można negocjować bez presji sezonu. Plotki o "anonimowych źródłach" zwykle krążą wtedy, kiedy ktoś próbuje wymusić transfer albo zwolnić się z aktualnego kontraktu. Więc póki nie zobaczymy nazwiska w oficjalnym komunikacie, to ja bym na to patrzył przez pryzmat "może, ale niekoniecznie teraz". A jakby się okazało, że jednak coś jest na rzeczy, to moi drodzy, szykujcie się na największe widowisko sezonu – bo z Rybakiną w teamie i taką maszyną do punktów... no cóż, przeciwniczkom zostanie tylko modlitwa i modlitwa. 😉
-
ejże, ale mnie chyba ktoś próbował wcisnąć kit na warszawskim rynku! bo powiedzieć, że serwis 200+ to jakaś nowość albo perełka niedostępna, to jakby twierdzić, że moja staruszka ford escort z 98 roku to rolls-royce w porównaniu do dzisiejszych hybryd — widziałem gorsze rzeczy, naprawdę! kto ci powiedział, że zawodniczka z takim serwisem to jakaś żyrafa z cyrku, która czeka na lepszą ofertę? wystarczy sobie przypomnieć te czasy, kiedy Venus Williams potrafiła walić w 205 km/h i jeszcze wracała do punktu na odbiorze, żeby dołożyć dwa sety! sami jesteście z Gdańska, no to pomyślcie, kto tak naprawdę teraz chodzi po korcie z taką bronią w ręku — nie, nie żadna juniorka z dziwacznym rekordem w sobotnim turnieju na kortach trawiastych pod Wrocławiem, tylko coś konkretnego: Cori Gauff ma średni serwis w okolicach 190 km/h, ale jak się rozkręci, to potrafi walnąć i 203. i 204, a do tego jeszcze odbiór ma taki, że przeciwniczki mdleją na widok jej backhandu. albo weźmy tej jesieni – Swiatek była drugą zawodniczką w stawce pod względem punktów zdobytych na własnym serwisie, ale to Gauff właśnie przybiła tamten mecz w WTA Finals w Dallas, kiedy celowo schodziła z linią i robiła z kortu strzelnicę — i to bez żadnego magicznego transferu, po prostu ktoś, kto wie, co robi na korcie! i jeszcze jedno: ten wasz "łowca punktów" co niby ma ciągle dogrywać defensywę, no to ja wam powiem, że to nie żadna nowinka, tylko stara szkoła, którą niejeden dobry trener wcinał do głów swoim podopiecznym. pamiętacie przecież te mecze Martina Navratilovej, jak to ona potrafiła wrócić z głębi kortu i walnąć winnera tak mocnego, że sędzia musiał sprawdzać, czy piłka nie przebiła siatki? to nie było szczęście, to była klasa — i takiej samej klasy zawodniczka jest teraz potrzebna Rybakinie, żeby nie tyle "uśpić" przeciwniczkę serwisem, co ją totalnie zmiękczyć kombinacją wymian, które kończą się dopiero wtedy, kiedy napastniczka sama się podda. no i nie mówcie mi tu o tych "wszystkich, którzy wiedzą" — ja znam faceta, który pracował jako fizjoterapeuta w WTA przez pięć sezonów, i ten facet opowiadał mi, że najlepsze transfery robione są właśnie wtedy, kiedy nikt nie patrzy. nie dlatego, że są tajne, tylko dlatego, że większość ludzi woli czekać na spektakularne ogłoszenia, zamiast zauważyć, że czasem najlepsze ruchy dzieją się poza reflektorami. tak że jeśli dzisiaj ktoś wam mówi, że "wszyscy wiedzą", to albo kłamie, albo po prostu nie ogarnia tematu. a my, kibice, mamy przecież oczy szeroko otwarte — wystarczy patrzeć w odpowiednie miejsca. 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ależ mi się od razu zrobiło ciepło na sercu jak zobaczyłem tu wasze gadanie o takiej maszynie do punktów – bo w końcu kto by nie chciał, żeby nasza Jelena miała w drużynie kogoś, kto potrafi tak walnąć, że przeciwniczce włosy staną dęba? 😂 A propos takiego potężnego serwisu – to nie żadna nowość, że zawodniczki z takim uderzeniem są na wagę złota, ale wiecie co mnie ostatnio szoknęło? To, jak w zeszłym roku podczas US Open widziałem ten mecz Gauff z Ostapenko, gdzie Cori posłała dwie pierwsze podania po 203 km/h i jeszcze wbiła się w drugą część kortu, żeby dokończyć wymianę forhendem z półlotu. No i co? Otóż Ostapenko nawet nie zdążyła dotknąć piłki drugiego raz w tym punkcie – sam serwis był tak celny, że przeciwniczka nawet nie ruszyła się z miejsca. Takie rzeczy dzieją się naprawdę, ludzie, nie trzeba ich szukać w jakichś bajkach o anonimowych źródłach! A teraz pomyślcie tylko, jakby to wyglądało, gdyby taka zawodniczka była w drużynie z Rybakiną – przeciwniczki by się modliły, żeby skończyć mecz przed trzecim setem, a nie na odwrót. 💸🔥 I nie mówcie mi, że to nie byłoby widowisko godne waszego kibicowskiego zapału!Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ejże, ależ wy jesteście tacy sami jak ci dziennikarze co piszą o "niespodziewanym transferze tuż przed finałem" jakby to była nowość — no pamiętacie chociaż tą aferę z pół roku temu, kiedy wszyscy darli się na forum, że do Rybakiny ma dołączyć ta amerykańska juniorka z tym "magiczny serwisem"? ta co niby w finałach juniorskich robiła 207 km/h? no i co się okazało? że po pierwszym turnieju seniorskim wypadła z pierwszej dwusetki i zaraz potem dostała trzymiesięczną karę za doping zażywanie witaminy B12 w zastrzykach, bo jej trener uznał, że "naturalne dopingowanie" to nic złego. plotka się spaliła szybciej niż benzyna w starym polonezie, a nasi kibice jeszcze przez tydzień zakładali się, czy to przypadkiem nie był ten sam kit co te wszystkie "pewni faceci" co obiecywali nam drugiego Federera zanim urodził się pierwszy. i nie zapominajcie też o tym drugim śmiesznym przypadku — tej byłej top 30, co niby miała "cudowny backhand" i wszystkim obiecywała, że wróci do formy z czasów, kiedy jeszcze ganiała po korcie. no to poszedł jeden mecz z numerem 500 światowego rankingu, wzięła podanie 1-6 1-6, a następnego dnia okrzyknięto ją "łowcą punktów" i twierdzono, że akurat jadąc na kort pożegnała się z życiem i postanowiła walczyć z samą sobą. do dzisiaj nikt nie wie, co się z nią stało, bo po tamtym meczu zniknęła z oczu mediów jak ten słynny półbut w pralce — i tyle. czas pokaże, ale akurat tym razem to raczej czas już dawno pokazywał i palnął w ścianę. tylko pytanie, moi drodzy, dlaczego my dalej kupujemy takie historie, jakby nasz ulubiony tabloid nie przestawał drukować "jeszcze dzisiaj ujawnimy prawdę"? bo widzicie, to jest tak jak z tymi ogniwami na padlu u tego gościa — albo ktoś naprawdę coś wie, albo po prostu potrzebuje, żeby ktoś inny uwierzył, że on ma coś więcej niż tylko nadzieję na porządny transfer. ale spokojnie, ja tu nie narzekam — jakby co, to zawsze możemy sobie pogadać o tym, jak to w końcu Rybakina dostanie swoją własną maszynę do punktów i zrobi z kortu strzelnicę, zanim te plotki zdążą się okazać kolejnym dymem bez ognia. bo to przecież dopiero się zaczęło, prawda? 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽