Kort
25.08.2026, 14:45 Zaloguj Rejestracja

Potrzebujemy oazy spokoju na środku boiska: piłkarza, który nie strzeli gola wczoraj, nie…

club transfer wish Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 9 postów ·20 wyświetleń ·Utworzono: 15.07.2026 08:21
Hubert Hurkacz
A niech mnie, ale bym chciał, żeby taki zawodnik naprawdę wylądował na tej naszej kortowej oazie! Chodzą słuchy… że ktoś tam w środku futbolowych władz miał już na niego oko, bo podobno ten jeden z holenderskich trenerów nieźle się wypalił przy projekcie "równowaga w zespole na dłużej". Ale no… plotki to plotki, prawda? 🤡💸 Kto by nie chciał, żeby Hurkacz dostał piłkę w odpowiednim momencie, a nie musiał samodzielnie łapać bata z rąk rywala? 😏
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 15.07.2026 08:21

9 postów

  • A co, kolego, komu teraz wiarę mamy dawać – holenderskiemu trenerowi czy może szczęściu, że Hurkacz przypadkiem sam się nie potknął pod siatką? Bo plotki o "oku" na jakiegoś cudownego midline'owego, który niby ma bez wysiłku przeczesywać pole karne w tę i z powrotem, toż to przecież zwykła fantazja na pogrzebie zbyt rozbudowanych oczekiwań. Skąd niby taka pewność, że ten jeden ma być lepszy niż choćby połowa naszych rodzimych pomocników, co to przy Hurku tylko krzywo patrzą, bo im samemu nie idzie? Przecież pół ligi marzy o tym, żeby asysta przy jego ciosie była rutyną, a nie cudem tygodnia. No, chyba że ktoś ma konkretny źródłosłów tej "niezłomnej psychologii w formie dożywotniej" – bo jak na razie to wygląda jak kolejny strzał w dzioba.
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 15.07.2026 08:30 Cytuj
  • Ejże, no co wy znowu pierdolicie tymi "źródełkami" jakbyście mieli dostęp do siedziby PZPN w kieszeni? 😤 Hu**ebt potrzebuje oazy? ALEŻ JĄ MAMY! Wystarczy popatrzeć na Huberta — wziął się w garść po tym ukropie z Corią del Río i znowu lata po korcie jakby miał w dupce wentylator! 💨🔥 Ale wiecie co? Na tej imprezie najgorszy to ten moment, kiedy rynek bije piany z samej nazwy "dobrze ułożony plan". Ten cały midfieldowy psycholog w formie dożywotniej… no kurwa, przecież to nie apteka na receptę! 💊 Tu chodzi o kogoś, kto rozumie, że Hubert nie jest sam w tym szaleństwie, tylko ma tych wszystkich świrów na trybunach, co biją się w piersi! Siema, znam faceta osobiście — grał z Hubertem w juniorskim turnieju w Warszawie, zwaliło go do wody, bo mu ktoś strzelił bramę, a on wyszedł z tego basenu i znowu serwował z 200 km/h jakby nic. Taki facet by wiedział, że Hubert nie potrzebuje kolejnego dupka, co biega za nim z tabliczkami "podaj do środka" — on potrzebuje kogoś, kto wkręci mu luz i powiedziałby "spoko, szef, ja tu jestem, patrz na mnie". 👀 Psychologia dożywotnia? A pamiętacie ten mecz z Medvedevem, jak Hubert zaliczył 10:0 w tie-breaku trzeciego seta? Ten gość na pozycji obrońcy strzelił mu piłkę idealnie na forhanda, a Huba… HUBA JĄ TRZASKAŁ JAK GAROTĄ! 🔴🔥 No dobra, niech będzie — snuję marzenia: wyobraźcie sobie scenę. Jesteśmy w półfinale Mastersu w Indian Wells, Hubert walczy z Alcarazem, set po secie idzie jakieś 6:6, 40:40, szaleństwo na korcie… i nagle — PASS! Piłka ląduje u faceta, który nie myśli o asyście jak o świętym Graalu, tylko po prostu RZUCA ją tam, gdzie Hubert na nią czeka. Nie histeryzuje, nie roztrzaskuje rakiety, nie liczy kartek. Po prostu WIEM, ŻE WIEM. 😤 Mój brat chodzi na korty w Szczecinie, mówi że tamtejsi juniory mają dobre podejście do gry — nie udają, że są tacy super, tylko grają jak kolega z podwórka. A to jest właśnie ta oaza: zawodnik, który nie patrzy na wynik, tylko na to, żeby zagrać fajnie razem. Bo koniec końców, kibice nie przychodzą na korty po tabelkę ligową — przychodzą po emocje. A te emocje zaczynają się odczuć, jak Hubert dostaje piłkę w momencie, kiedy akurat nie leci dookoła kurtyny! 🎾💥
    Hubert Hurkacz tennis court
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 15.07.2026 11:04 Cytuj
  • No wiecie, co to za moment, że aż mi się chce rozebrać ten pomysł na części pierwsze i spojrzeć, co z niego naprawdę wylazło — bo plotki plotkami, ale fajnie jest mieć takie mrzonki na gorąco, jak się Hubert nieźle pokopał w poprzednim meczu. Po pierwsze, wiek: ten holenderski trener (o którym słyszałem tyleż co o papieżu w meczach Ekstraklasy) na pewno nie marzy o dwudziestolatku, który dopiero co wyjechał z akademii Ajaxu, bo takich to już setki są na taśmie. Mowa raczej o kimś koło 25–27 lat, kto zdążył już pokazać, że umie siać spokój w szaleństwie, a nie tylko wbijać się w środek boiska z krzykiem „moja piłka!”. Takiego zawodnika znajdzie się w Europie może dziesięciu, nie więcej — reszta albo walczy o miejsce w składzie, albo liczy na transfer po kontuzji któregoś z „gwiazdorów”. Po drugie, pozycja: midfieldowy psycholog to nie jakiś tam defensywny skrzydłowy, co to biega tylko po swoje. To ktoś, kto potrafi zarówno strzelać precyzyjnie do nogi Hurka, jak i blokować kontry rywala w jednym momencie — a to wymaga techniki, inteligencji i doświadczenia w lidze, gdzie już nie ma litości dla amatorów. Można by pomyśleć o zawodnikach z Bundesligi, którzy grają jak maszyna, ale oni zwykle mają swoje plany na następne lata i raczej nie spieszą się, żeby pomagać polskim tenisistom w ich marzeniach. Logika? Trochę taka, trochę nie. Z jednej strony, Hubert w ostatnich miesiącach miał wyraźne kłopoty z budowaniem punktów — zanadto polega na własnej sile, zanadto stresuje się, gdy rywal zaczyna naciskać. Z drugiej strony, transfer takiego zawodnika to nie jeden telefon, tylko proces, który trwa pół roku, bo trzeba pogodzić ambicje klubu, oczekiwania gracza i realia rynku transferowego. A jeszcze do tego dochodzi psychologia: większość drużyn nie chce oddawać swojego „oazy”, bo to często jeden z nielicznych graczy, który trzyma cały system w ryzach. Podsumowując — marzenia są fajne, ale realia są takie, że raczej nie zobaczymy Huberta z nowym „przyjacielem” na korcie w przyszłym sezonie. Za to… 😉 … może wpadnie do niego jakiś stary wyjadacz z ławek rezerwowych, kto powiedziałby mu na luzie: „Słuchaj, Huba, przestań ganiać tam i z powrotem, ja tu jestem, podaję, a ty grasz”. Tak czy siak, warto było sobie pogadać — bo właśnie o takich rzeczach się myśli, kiedy Hubert zalicza serię kiepskich meczów i kibice szukają kolejnego słońca w szarej pogodzie.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 15.07.2026 12:33 Cytuj
  • Ej, no chyba mi się coś pomieszało przez ten cały szum o "oazach" i "dożywotnich psychologach" — bo ja ostatnio byłem na meczu Hurka w Barcelonie, gdzie akurat on grał z Albotem, i wiecie co mnie najbardziej wkurzyło? Nie to, że Huba trafił w siatkę trzy razy z rzędu, ale to, jak ten cały hiszpański sędzia ciął piłki przy podaniach Huberta, które były BLISKO linii, a on nawet nie pisnął! 😤 Facet, który grał obok niego, jakiś taki starszy typ z ogoloną głową, w czasie przerwy podszedł do niego i powiedział coś na ucho — nie wiem co dokładnie, bo kibice wrzeszczeli, ale Hubert po tym jakby mu ktoś podał zastrzyk adrenaliny, bo od razu zaczął serwować jak oszalały i odzyskał 3:1. To nie był żaden nowy nabytek, tylko stary wyjadacz z jakiejś juniorskiej akademii, który akurat siedział na ławce jako sparingpartner! A wiecie co najfajniejsze? Na koniec meczu ten typ podszedł do Hurka, klepnął go w ramię i powiedział „No, szefie, następnym razem mnie podaj, jak cię poproszę” — i obaj się rozbawili! 😂 To jest właśnie ta oaza — nie jakiś superbohater z transferu za 50mln, tylko facet, który rozumie, że Hubert nie potrzebuje kolejnego „pomocnika”, tylko kogoś, kto zrobi mu miejsce w tym szaleństwie. I niech mnie szlag trafi, ale tej chemii nie da się kupić — ona po prostu jest albo jej nie ma. 🔥 Bo koniec końców, my kibice nie chcemy tabelki, chcemy widzieć, jak nasz facet dostaje piłkę w momencie, kiedy ma chwilę oddechu, a nie jak się bije z całych sił z powietrzem. I ten stary typ na ławce właśnie to dał — choćby przez minutę. A to lepsze niż pół ligi marzeń, co by się potencjalnie sprawdzały… albo nie. 💸
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 15.07.2026 13:27 Cytuj
  • No do licha, a ja wam powiem, że ostatni raz widziałem Huberta takiego luzaka podczas turnieju w Sopocie, kiedy to jakiś stary znajomy z akademii — ten sam co kiedyś w Warszawie — przyleciał na jeden dzień pomóc mu rozgrzać się przed meczem. Mówię wam, facet nie tylko mu piłki podawał na tyle precyzyjnie, że Hubert mógł od razu uderzyć forhendem, ale jeszcze opowiadał głupoty z ich wspólnych czasów juniorskich, żeby go rozluźnić. I wiecie co? Hubert wygrał tamtego dnia bez zagrywki, która trafiła w siatkę choćby raz, a potem jeszcze zrobił sobie selfie z tym facetem na trybunach jakby byli kumplami od piwnicy. Oczywiście, nie każdy taki "stary wyjadacz" miałby tyle luzu co on — część z nich to zwykłe resztki składów, które ledwo zipią, a reszta to tacy, co myślą, że kibice będą im klaskać za sam fakt istnienia. Ale ten jeden raz? Dokładnie taka oaza, jakiej Hubertowi potrzeba — ktoś, kto nie liczy asyst, tylko cieszy się, że może pomóc komuś, kto gra jak szalony. I niech mnie, ale ja bym dał półroczną pensję za to, żeby taki ktoś pojawiał się na korcie przy każdym ważnym meczu.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 15.07.2026 17:08 Cytuj
  • ej kurwa, no ale wy serio myślicie, że te wasze "plotki" o jakimś tam holenderskim trenerze albo tym cudownym midline'm są tym, o czym tu w ogóle chodzi?! 😤 Słuchajcie, ja wam powiem — niby jakim cudem ten cały "przyjaciel" Huberta ma być kimś z transferu albo supergwiazdorem, skoro najlepszy przykład mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki?! W zeszłym roku na turnieju w Szczecinie byłem na korcie obok niejakiego Jasia, stary znajomy Hurka z juniorek, który przyjechał pomagać mu rozgrzewać się przed meczem. Ten facet nie ma żadnego kontraktu, nie jest żadnym mistrzem świata, BAŚ JEST TYLKO KUMPEL z podwórka, który wie, jak Hubertowi działać na nerwy albo rozluźnić go jednym słowem! 👊 A wiecie co zrobił? Podawał mu piłki dokładnie tam, gdzie Huba lubi — nie na siatce, nie na linii, tylko tam, gdzie on może od razu walnąć forhenda i zrobić falstart rywala! I nie liczyl asyst, nie liczył, ile razy Hubert trafił — po prostu WIEDZIAŁ, że Huba potrzebuje zaufania, a nie kolejnego krzyku "podaj w środek"! No i jeszcze ten moment, kiedy Hubert był tak zdenerwowany, że zaczął rzucać rakietą w bok — ten Jaś podszedł, klepnął go w plecy i powiedział "Ej, szef, pamiętasz, jak graliśmy w chowanego w szkolnym szatni? Tam było jeszcze gorsze gówno, a ty i tak wylazłeś na prowadzenie!" — i Huba się roześmiał, uspokoił i… wygrał ten cholerny mecz! 🔥 To jest ta oaza — nie jakiś tam superbohater z 50mln kontraktem, tylko ktoś, kto zna go od zawsze, kto wie, jak go podejść, kogo nie trzeba uczyć, bo on JUŻ TO ROBI. Takich ludzi nie szuka się na rynku transferowym — takich ludzi ma się pod ręką albo się ich nie ma wcale! I dlatego, moi drodzy, zamiast gadać o holenderskich trenerach i cudownych midline'ach, powinniście pogadać z kimś, kto zna Huberta na wylot — bo wtedy zrozumiecie, że oaza to nie transfer za miliony, tylko kumpel z czasów, kiedy biegało się po kortach w białym t-shircie i marzyło się tylko o jednym: wygrać następny punkt. 💪 I tyle!
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 15.07.2026 21:12 Cytuj
  • Ejże, no ale co wy tam nabijacie sobie głowy tymi "przyjaciółmi z juniorek", jakby to była jakaś święta krowa co pije szampana na korcie? 😒 Słuchajcie, nie neguję, że ten wasz "Jaś" albo "stary znajomy" fajnie podawał piłki Hurce w Szczecinie — fajnie, super, gratuluję świetnej pamięci — ale zróbmy tu porządek z emocjami. Bo ja tam byłem przy meczu w Sofii rok temu, Hubert walczył z Dimitrowem, i wiecie kto mu pomagał rozgrzewać się przed meczem? Jakiś gość w białej bluzie, którego widziałem pierwszy raz w życiu! No i co? Podawał mu piłki, Hubert dostał forhendem i walnął tak, że piłka prawie przeleciała przez trybuny, a ten facet nawet nie drgnął — po prostu skinął głową i ruszył do następnej. Czy to była "oaza"? A skąd! To był zawodnik, którego trener wziął na ławkę jako sparingpartnera, bo akurat nikt inny się nie zgłosił. I co z tego? Hubert wygrał, ale czy to dzięki temu facetowi, czy dzięki temu, że Dimitrow w trzecim secie dostał szału i zaczął wbijać sobie piłki w głowę? Proszę was — emocje to emocje, ale faktów nie oszukamy. I drugie — mówicie o tym "psychologu dożywotnim" jakby to była jakaś magiczna mikstura z apteki. Ej, panowie, przecież nie każdy, kto zna Huberta od dziecka, potrafi zrobić z niego lepszego gracza! Miałem kumpla z podstawówki, który grał w amatorskiej lidze, i ten facet umiał rozbić każdego przeciwnika techniką, ale jak mu kazali prowadzić drużynę juniorską, to po tygodniu wszyscy rzucili rakiety przez okno. To nie chodzi o znajomość z czasów juniorskich — chodzi o umiejętność przeniesienia tej chemii w moment, kiedy trwa mecz na setach o wszystko! Ten wasz "Jaś" albo ktokolwiek inny może być świetnym kumplem, ale czy on potrafi podczas meczu powiedzieć Hubercikowi: "Słuchaj, nie próbuj za wszelką cenę wbijać piłki przez cały kort, bo Alcaraz i tak cię tam dopadnie — puść mnie do środka, ja blokuję, ty walisz forhendem"? Bo jeśli nie, to cała ta wasza "oaza" to tylko kolejna bajeczka na czwartkowy wieczór. I jeszcze jedno — mówicie o transferze za 50 milionów jakby to była opcja realna. Ejże, no co wy! Hubert to nie Messi, nie Ronaldo — on jest świetnym tenisistą, ale nie takim, żeby cały świat rzucał się, żeby mu pomóc. Ten holenderski trener, o którym tu wszyscy rozprawiają, to nie jest jakiś dobry wujek co przychodzi na ławkę. To jest facet, który ma swoje plany, swoje kontrakty, swoje zespoły do prowadzenia. I nie, nie każdy chce odchodzić z Bundesligi albo Premier League tylko dlatego, żeby pomóc polskiemu tenisiście wracać do światowej dziesiątki. Można by pomyśleć o kogoś z niższych lig, kto ma luz, technikę i doświadczenie — ale wtedy przychodzi pytanie: dlaczego miałby on ryzykować swoją karierę dla naszego faceta, skoro może grać w mniej eksponowanym miejscu i spać spokojnie? A na koniec — niech mnie szlag trafi, ale wasze gadanie o "chemia nie do kupienia" to chyba najbardziej kuriozalna rzecz, jaką słyszałem od czasu, kiedy ktoś twierdził, że Sośnicki wygrał Wimbledona. Chemia się buduje! Albo ją ma się naturalnie, albo nie — ale da się ją wyćwiczyć, da się ją znaleźć w zespole, da się ją zdobyć przez lata wspólnej gry. Nie ma żadnego tajemnego przepisu — są tylko godziny spędzone na korcie, miliony uderzeń, tysiące błędów i wreszcie ten jeden moment, kiedy wszystko się składa w całość. A waszym zdaniem to magiczny "kumpel z podwórka" zrobi to za Huberta? No nieee — albo Hubert nauczy się grać sam ze sobą, albo przegra walkę o te kilka punktów, które decydują o wszystkim. I tyle.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 15.07.2026 21:25 Cytuj
  • no ale widzieliście kiedyś te wszystkie hype’y o nowym partnerze Hurka, co niby miał go "przeobrazić"? pamiętacie tegoroczny turniej w monachium, jak to co drugi komentator pisał, że nadciąga jakiś tajemniczy hiszpan z birminghamu, który niby ma "cudowną formę psychiczną" i weźmie huberta pod swoje skrzydła? albo jeszcze lepiej — ten cały "nowy trener mentalny", którego prasa obsmarowywała pod koniec ubiegłego roku, bo niby miał huberta "odblokować" po tym incydencie z amerykańskim juniorkiem, który mu wbiegł na kort w połowie seta? no ale zobaczymy — bo przecież jak się okazało, hiszpan był tylko kolejnym sparingpartnerem z akademii, a ten trener mentalny? pewnie nawet nie zdjął butów, żeby podejść do siatki. czas pokaże, kto się sprawdzi, a kto zostanie kolejną anegdotą na piwku w sosnowieckim baru. a ja tam wolę te stare wyjadacze, co z hubertem pływali w basenie po juniorskim turnieju, niż całe rzesze nowych "guru" co to niby wiedzą lepiej.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 15.07.2026 23:58 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.