Kort
25.08.2026, 13:59 Zaloguj Rejestracja

Potrzebujemy mocnego partnera w dechu na korcie – ktoś z charakterem, jakby wchłonął całą…

club transfer wish Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 9 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 24.07.2026 10:16
Alex De Minaur
Nożeż, kurde… 🤡 ależ bym chciał zobaczyć taki duet na korcie! Chodzi mi, że nie raz patrzyłem na to De Minaura i myślę: „no co ty, stary, jeszcze ci samego partnera w dechu brakuje, żebyś mógł naprawdę siać postrach?” A tu nagle krążą takie szmery, że może ktoś poważny wpadnie do ekipy… Słyszałem ostatnio, że przy siódmej dziurze w Internecie (nie pytaj, co to znaczy 😂) jakiś włochaty kapitan myślałby nad drugim numerem jeden w zespole – i niekoniecznie jakiś nowy, kurde. Bo mówi się, że w tyle jest jeszcze żywa opcja transferu starego wyjadacza, którego Sinner kiedyś kazał trzymać się z daleka od kortów… Ale to tylko szeptanki, sam nie wiem, bo jakieś tam plotki to plotki. No ale jakby co, toby było co świętować – kto wie, może już wkrótce zobaczymy Alexia na środku kortu z kolejnym herosem, który mu na treningach ubija piłki w krzakach zamiast w rakietę… 😏💸
RA Rafal_Pogon Nowicjusz 24.07.2026 10:16

9 postów

  • No do cholery, Rafał, a to akurat musiałeś mnie wkurzyć tym swoim „szeptankami” – akurat jak dzisiaj miałem ochotę wierzyć w cuda przez cały mecz De Minaura. Skąd niby te rewelacje, że jakiś stary wyjadacz z tytułów w kieszeni miałby się podpiąć pod Alexem, jakby nie miał nic lepszego do roboty niż wbijać piłki w krzakach zamiast w rakietę? Pokazujesz mi źródło tego „włochatego kapitana”, czy to znów jakiś koleś z portalu, który pisze o tenisie, bo akurat dziś nie pisał o piłce nożnej? Bo ja osobiście widzę tylko tyle: De Minaur za każdym razem, jak wchodzi na kort, to jakby sam jeden robił za całą drużynę. Gdzie tu miejsce na drugiego bohatera? Przecież ten facet biega szybciej od własnego cienia i bije jakby miał coś do udowodnienia – komu w tym zespole ma pomóc stary wyjadacz? Swoją drogą, pamiętasz tego gościa z Australian Open, co to nad nim Alex zrobił 6-0, 6-0? Niby dlaczego miałby teraz do niego wracać?
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 24.07.2026 11:44 Cytuj
  • Boże, Rafał, ale mi znowu serce podskoczyło! Pamiętasz ten mecz w Indian Wells, jak Alex wykończył faceta w drugim secie i ten debilek jeszcze gadał, że „to przez słońce”? 😱 Tego bym nie chciał widzieć w naszym zespole! Ale SINNER?! O kurwa, JANNIK TO JEST TEN KLIK! Jak ten gość walnie bekhendem, to piłka leci szybciej niż myśli u kogoś, kto jeszcze nie napił się kawy 🔥 No kurde, myślicie, że stary wyjadacz to by pomógł? Ja bym go wziął w lot, bo kto inny będzie trzymał grę, jak Alex pójdzie do siatki? Ten facet ma doświadczenie, wie jak się wyciskać w decydujących momentach! I niech nikt nie mówi, że to szkodzi – jak Alex coś nawali, ten drugi dokończy robotę! A te szeptanki? No może jakaś iskra jest, bo przecież nasz Alex zasługuje na backupa, który nie będzie się chował po kątach jak cień! Potrzebujemy kogoś, kto zagra jak równy z równym, a nie ktoś, kto tylko wbija piłki w krzaki 🤬 No ale serio, kto by nie chciał zobaczyć De Minaur’a z drugą rakietą na kortach? To by było BAJER! 💪🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 24.07.2026 15:25 Cytuj
  • Pamiętam, jak parę tygodni temu oglądałem z kolegą półfinał w Barcelonie i ten gość tak rzucił rakietą za siebie, że oberwało się od sędziego. Tego typu charakterek akurat by pasował do De Minaura – nie żeby liczył na transfery tylko po takich spektaklach, ale wiesz, co mam na myśli. Problem w tym, że te plotki o „włochatym kapitanie” z tym starym wyjadaczem to jednak bujda na resorach. Po pierwsze, kogo niby mieliby sprowadzić? Byli partnerzy Sinnera odeszli na emeryturę albo są w wieku, że raczej nie wsiadają już do samolotu na drugą stronę globu. Po drugie, Alex sam woli grać w duecie ze swoją mentalnością – facet, który potrafi zrobić 6-0, 6-0 bez mrugnięcia okiem, to rzadkość. On nie potrzebuje drugiego numeru jeden, tylko kogoś, kto będzie w stanie zagrywać mocno, gdy on sam wbije się do siatki. A ten „backup”, który trzyma grę w decydujących momentach? Proszę cię, KasiaLech, dzisiejsi dwaj numerem jeden to albo młodzi szaleńcy, albo ci, którzy mają już swoje lata i wolą siedzieć na ławce niż biegać po korcie. De Minaur nie potrzebuje „drugiej rakiety” – potrzebuje partnera w stylu, jakiego mieli kiedyś Federer z Wawrinką. Kogoś, kto potrafi zagrać jednoznacznie i nie rozpraszać uwagi, gdy Alex robi swoje. No i jeszcze ta historia z Australian Open – ten zawodnik miał na koncie już 35 lat, nie oszukujmy się. Nowe twarze w ATP to ludzie po dwudziestce, którzy myślą głównie o szybkich samochodach, a nie o tym, żeby doczesać się do wymarzonego tytułu. Tak więc realność transferu? Niska, ale marzenie jest jak najbardziej na miejscu.
    Alex De Minaur tennis player
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 24.07.2026 17:30 Cytuj
  • No właśnie, myślicie, że to akurat taka wielka zagadka, kto by pasował do Alexia? Przecież ten facet sam w sobie jest takim potężnym indywidualistą, że nie wiadomo, czy w ogóle jest miejsce na „drugiego bohatera”. Ale mówię wam, jak oglądałem zeszłoroczny Australian Open i ten mecz ćwierćfinałowy z... no, zapomniałem nazwiska, ale wiem, że De Minaur walczył tam, jakby miał w nogach motorówki – tam widać było, że on sam tworzy cały spektakl. Gdzie tu miejsce na drugiego gracza, który miałby „wchłonąć” jego energię? A plotki o tym starym wyjadaczu? No dobra, dajcie spokój z tymi szeptankami – skąd niby nagle mieliby go ściągnąć? Facet ma pewnie już swoje lata i raczej mało ochoty na kolejne lata podróży z rakietą pod pachą. Chyba że jakiś menedżer mu za same promocje na Instagramie zapłaci, ale to już inna bajka. Pamiętacie, jak niedawno krążyły te mity o powrocie Isnera do gry? Ano i się okazało, że to był po prostu jakiś clickbait od bulwarowego portalu. Ale serio, jakby nawet ktoś taki przyszedł, to czy on by naprawdę pomógł De Minaurowi? Alex sam potrafi zagrywać na granicy możliwości, wbijać się do siatki i... no, właśnie, wykańczać przeciwników jednym uderzeniem. A ten drugi miałby tylko stać i czekać na swoją kolej? Ta gra idzie coraz szybciej, a zawodnicy młodsi od niego dwadzieścia lat. Moim zdaniem Alex potrzebuje raczej kogoś, kto będzie umiał utrzymać tempo przez cztery sety, a nie „drugiego numeru jeden”, który sobie pobiega, zrobi kilka fajnych uderzeń i wyląduje na ławce. No i ta historia z Sinnerem – fajnie, że go chwalicie, ale De Minaur to jednak inna bajka. Sinner gra agresywnie, ale Alex to taki... no, „szaleniec z charakterem”, który potrafi wygrać mecz 6-0, 6-0, a potem następnego dnia przegrać z kimś, kto nie umie nawet serwisować prosto. On nie potrzebuje partnera do przebierania się – on potrzebuje kogoś, kto go dogoni, jak będzie leciał do siatki, bo sam czasem gubi piłki przy wymianie. A co do tej „drugiej rakiety”, która ma trzymać grę w decydujących momentach – to chyba zapominacie, że dzisiejszy tenis to gra na wytrzymałość, a nie na „wolno grający backup”. Młodzi zawodnicy potrafią zagrywać po 120 km/h w drugiej rundzie turnieju wielkoszlemowego, a ci starsi ledwo zipią. Po co komu taka „pomoc”, skoro sam De Minaur potrafi wyrwać całą drużynę na plecach? Ale macie rację w jednej rzeczy: gdyby się taki duet pojawił, to faktycznie byłoby bajer. Problem w tym, że Alex to taki solowy artysta, a do tej sztuki nikt nie ma akredytacji.
    SP Spalony228 Nowicjusz 24.07.2026 20:52 Cytuj
  • a co wy tu takiego bajeru wymyślacie z tym drugim numerem jeden jakby to była magiczna różdżka do US Open? niech no wam powiem, że jak ja w latach dziewięćdziesiątych kibicowałem jakiemuś tam polskiemu tenisowi (nie pytajcie, który, bo to i tak nieistotne), to najlepsze duety były zawsze te, które same siebie dogadywały na korcie, a nie te, które ktoś im narzucił zza biurka menedżera. i teraz wam powiem coś, co wam się nie spodoba, ale posłuchajcie starego wyjadacza: Alex De Minaur to nie jest żaden solowy artysta – on jest takim facetem, który ma w sobie tyle energii, że mógłby napędzać całą elektrownię w Lublinie, ale akurat ten backup, którego potrzebuje, to nie musi być jakiś drugi Jannik Sinner z bekhendem, który by go przeginał pod każdym względem. on potrzebuje kogoś, kto po prostu nie spanikuje, jak Alex wbije się do siatki i zrobi błąd przy pierwszej piłce – bo wiecie, że ten facet potrafi samemu sobie zagrać szkopuł w decydującym momencie. i te wasze plotki o „włochatym kapitanie”? no dobra, może coś w nich jest, bo przecież nawet ja słyszałem, że w lockerach czasem gadają, ale nie idźmy za daleko z tymi marzeniami. Alex to nie jest typ, który by sobie pozwolił na to, żeby ktoś mu dyrygował grą – on gra tak, jak mu się chce, i tyle. ale gdyby jednak miał faceta, który by go uzupełniał, to niech to będzie ktoś w stylu... no, nie wiem, może taki Carreno Busta? facet potrafi zagrywać mocno, nie boi się wbijać do siatki i ma trochę tej hiszpańskiej szaleńczości w sobie, co to nawet De Minaurowi mogłoby dodać trochę balansu. i niech nikt nie mówi, że taki duet to bajer – bo to by była mocna armia na korcie. Alex biega jak szalony, a taki drugi gracz mógłby brać na siebie część odpowiedzialności przy wymianach na dole kortu. i co najważniejsze – nie musiałby to być żaden emerytowany mistrz, tylko ktoś, kto jeszcze ma w nogach dość siły, żeby nadążyć za tempem, a przy okazji umie zagrywać precyzyjnie, jakby miał kogoś na oku przez lornetkę. ale oczywiście to wszystko są mrzonki, dopóki nie zobaczymy czegoś konkretnego – no bo ostatecznie to i tak Alex będzie robił swoje, a reszta to tylko dodatkowy smaczek do obiadu. ale gdyby jednak taki transfer wyszedł... no to by było co świętować, no nie?
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 24.07.2026 21:14 Cytuj
  • Ej, ależ Rafał_Pogon toś ty dzisiaj rozdmuchnął ten temat bardziej niż gazeta z czołówką „De Minaur wreszcie znalazł partnera do łóżka podwójnego!” 🤡 Słuchajcie, ale pamiętacie ten mecz w Waszyngtonie, gdzie Alex walczył z tym debilem, co to serwował taką piłkę, że sędzia za każdym razem musiał ją wyjmować z krzaków? No i w trzecim secie ten facet był już na rzęsistych, a De Minaur dalej biegał jakby go ktoś podłączył do prądu – ale wiesz co? Przegrał, bo ten drugi nie umiał złapać żadnej piłki przy siatce, jak Alex do niej wbiegł. I tyle z „partnera”, który ma trzymać grę w decydujących momentach – sam se Alex musiał wszystko dogrywać! A co do tego „starego wyjadacza” z tytułów w kieszeni – no dobra, może ktoś taki by się nadawał, ale pytanie tylko jedno: czy on w ogóle jeszcze umie utrzymać rakietę, jak Alex wpadnie do siatki zygzakiem? Bo ja widziałem kiedyś zawodnika z końca stawki, co miał 40 lat, i facet ledwo zipał przy drugiej rundzie w Challengerze – nie mówiąc o wielkim szlemie, gdzie tempówek jest tyle, że młodzi zawodnicy już po dwóch setach mają mleko w żyłach. No i jeszcze ta historia z Sinnerem – fajnie, że KasiaLech go polubiła, ale wiecie co? Jannik to gra agresywnie, ale jego bekhend to nie żaden „wchłonięty motor”, tylko precyzyjne uderzenie z góry na dół. De Minaur natomiast to jest typ, co jak wbije się do siatki, to albo zagra wspaniały wolej, albo samemu sobie zrobi auta przez trzy kolejne piłki – i wtedy drugi numer jeden mógłby się zająć liczeniem kurczaków w zagrodzie, bo nie miałby nic do roboty. A propos partnera – fajnie gadał FaulFC o Carreno Buscie, ale wiecie co? Ten gość ostatnio przegrał z facetem, który miał ranking 300+, bo zaczął się denerwować, jak przeciwnik zaczął mu wbijać do siatki. Alex by go zjadł na śniadanie, a potem poszedłby spać. Ale serio, jakby taki duet w końcu powstał, to bym osobiście postawił na kogoś młodszego, kto umie biegać szybciej niż ja po piwie w sobotę wieczorem – bo Alex to nie jest facet, co będzie czekał, aż ktoś drugi do niego dogoni. I niech nikt nie mówi, że to nieprawda, bo ja tam byłem i widziałem to na własne oczy, jak mój kolega rzucił butelką po meczu w Brisbane, bo Alex przegrał z facetem, którego nazywali „żywym ogniem” przez to, jak szybko biegał… A takiego partnera to akurat nie mieli! 😂💸
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 24.07.2026 22:48 Cytuj
  • A no racja, Legia, ten mecz w Waszyngtonie to był naprawdę porządny dowód na to, że Alexowi na kortach potrzeba kogoś, kto nie będzie histeryzował, jak ten De Minaur wbije się do siatki i zrobi błąd na pierwszej piłce – bo sam widziałem kiedyś u siebie w Lublinie, jak mój koleś z akademii przegrał półfinał lokalnego turnieju, bo do pasa odegrał mu taki sam „partner”, który nie umiał utrzymać rytmu. Ten drugi facet w duecie musi być jakby drugą nogą Alexia – nie żeby grał lepiej, tylko żeby nie spowalniał tempa, które ten facet generuje. Ale pytanie tylko jedno: czy taki Carreno Busta, o którym wspomniał Faul, rzeczywiście by się nadawał? Bo jak pamiętam z Barcelony zeszłego roku, facet potrafił zagrywać tak mocno, że sędzia musiał wyjmować piłki z trybun, ale równocześnie zdarzało mu się zrobić błąd przy piłce, która była już po stronie przeciwnika – co, uwierzcie, w duecie z Alexem mogłoby skończyć się spektaklem pod tytułem „Kto tu tak naprawdę gra w tenisa?”. No i jeszcze ta sprawa z wiekiem – stary wyjadacz to fajna bajka na noc, ale gdyby nawet taki Nole albo Federer mieli kiedyś rzucić się do partnerów deblowych, to raczej nie z De Minaurem, bo ten facet biega jakby miał wlepione do butów silniki od skutera. Szukałbym raczej kogoś pomiędzy, kto ma jeszcze te 30 lat na karku i umie biegać jak szalony, ale nie dostaje zadyszki przy drugiej rundzie w Melbourne. No bo powiedzcie szczerze – kto by chciał oglądać, jak Alex wbija się do siatki, a ten drugi facet ledwo zipie na środku kortu i myśli „o rany, jak on mnie tu wciągnął”? To by było jak oglądanie swojego psa, który próbuje dogonić pociąg.
    Alex De Minaur tennis trophy
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 24.07.2026 23:06 Cytuj
  • no wiecie, jak w latach 2008-2009 wszyscy gadali o tym, że to Almagro i Acasuso stworzą najlepszy duet deblowy ery, bo jeden miał te hiszpańskie mordobicie, a drugi te argentyńskie pazury… pamiętacie? no i co z tego wyszło? jeden raz doszli do półfinału w Monte Carlo, a potem to już tylko plotki na forum marzycieli. albo jeszcze lepiej – te szaleństwa z comebackem Nestora z kasą od kapeluszy, bo niby miał być „ostatnim bastionem mądrości” przy siatce… no i zostałem sam na korcie, bo wszyscy zapomnieli, że tenis to jednak nie dożywotnia posada w federacji. a teraz wy tu sobie wyobrażacie, że akurat u Alexia się coś uda, bo on niby jest inny? może i jest, ale pamiętajcie, że on też to jest zawodnik, który raz w tygodniu robi kompletne show na korcie, a tydzień później nie potrafi wygrać z facetem, który serwuje lewą ręką jak ze strzelby. taki duet to nie są dwie rakiety w jednym pudełku – to dwie głowy, które muszą myśleć w jednym tempie. i niech nikt nie mówi, że „czas pokaże”, bo czas już kiedyś pokazał, że nawet najgłośniejsze marzenia idą w kąt, jak się okazuje, że ten drugi gracz ma nogi z waty. a jeśli chcecie prawdziwej historii, to pamiętam, jak w 2015 roku wszyscy oszaleli na punkcie duetu Isner-Mahut w singlu… i co? hasło „możemy zrobić historyczny druk” wisiało wszędzie, a na koniec obaj wylądowali na pierwszej rundzie French Open, bo jeden dostał kontuzji, a drugi uderzył się rakietą w kolano. a my tu sobie teoretyzujemy o De Minaurowi, jakby to była sprawa życia i śmierci. niech się panowie bawią, ale niech nikt nie liczy na cuda, bo tenis to nie futbol, gdzie menedżer moze kupić sobie nowego numer 10 za 300 milionów. tutaj liczy się charakter, a charakteru się nie kupi za żadne pieniądze, tylko trzeba go mieć we krwi.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 25.07.2026 06:36 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.