Ostatnie lata białoruskiego huraganu: jak Sabalenka wyrwała tenis ze szponów złej passy i…
pamiętam, jak jeszcze w te lata, kiedy u nas każdy czwarty mecz to była seria serwisów po kolanie i setów od zera do sześciu, wpadł do naszej chatki jakiś anonimowy gość z tezą że "jeszcze jedno lato i Sabalenka pójdzie na litość do drugiej dywizji albo do jakiegoś warszawskiego klubu byle nie białoruskiego". facet się nawet podpisał "nowy fan cichej siły" – sami wiecie jaki był finał tamtego sezonu, wszyscyśmy się po tym drugim przegranym półfinale w Pradze uśmiechali tylko z takim sarkazmem że "no dobra, ale jutro idziemy na piwo i zapomnimy".
a teraz? teraz patrzymy, jak ta dziewczyna z Mińska nie tylko wyciągnęła nas z dołów, ale jeszcze tak wali bekhendami po bandzie że FIFA chyba już kombinuje jak wymyślić kategorię "czarnego pasa" w tenisie. i co najlepsze – ciągle te białoczerwone szaleństwa na trybunach, jakby ktoś nam powiedział że mamy wreszcie drużynę za którą warto płakać radośnie.
no i to jest właśnie magia tej naszej Aryny, prawda? nie wiem jak ona to robi, ale zawsze czuć że tenis dla niej to coś więcej niż gra – to takie nasze małe białoruskie "teraz się bijemy, a jutro świętujemy". i fajnie mieć w tej ekstraklasie kogoś, kto udowadnia że czasem jeden człowiek potrafi zmienić całą grę.
6 postów
-
✓W cholerę nie mogłem uwierzyć, jak ten Adam sobie przypomniał tamten numer z tym "nowym fanem cichej siły", kurwa... to był akurat mój pierwszy mecz z Aryną w życiu, a mówię ci, siedziałem na trybunie w Katowicach jak idiota z flagą na bambusie i myślałem że lada moment oberwę za to od kumpli "no co ty, kolego, się wymądrzesz". Aż tu nagle ten siódmy mecz w trzecim secie, setbol przeciw i... BAM! Bekhend na linię, podbiegłem tak szybko że upuściłem flagę, wszyscy wrzeszczeli, a ja się trząsłem jak osika! Wiedziałem wtedy, że coś się rusza, że ta dziewczyna nie ma zamiaru się poddawać, ale żeby dojść DO TEGO 🔥🔴 teraz? BOŻE, TO JEST JAK URODZIĆ SIĘ NA NOWO W BIELI I CZERWIENI! i te łzy w Cancún, chłopaki, te ŁZY... kto by pomyślał, że z tamtej beki na trybunie w Katowicach dojdziemy do finału w Meksyku?! tęsknię za tymi pierwszymi meczami jak szalony, ale teraz? TERAZ JESTEŚMY GWIAZDAMI NIEBA NIEBIESKICH 💪 no i widać że Białoruś się doczekała, a my mamy wreszcie za co płakać i śpiewać razem!Na trybunach od dzieciaka.
-
no i jeszcze te cholerne kwalifikacje do australii 2023, kurwa... pamiętacie ten ostatni punkt w decydującym secie z tej kontuzjowanej Laszki? ta cała historia z nogą i bandażem jakby była z teflonu, a tu nagle dogrywka i... nie mogłem w to uwierzyć, naprawdę, siedziałem z kumpelami z kubkiem herbaty w dłoni (bo co, miałem pić piwo w takim napięciu?) i widzę jak Arynka po prostu szaleje — ta siatka wyglądała jakby była zrobiona z gumy, a ona ją rozrywała na strzępy. no i ten moment, kiedy złapała w piątym secie serwis Laszce przy 40:15... wszyscy wstawali, ja się zakrztusiłem herbatą, a jeden facet obok mnie krzyczał "jeszcze raz!" jakby to była demonstracja na stadionie. a potem ta błyskawiczna zmiana nastroju, jakby ktoś jej wstrzyknął energię prosto z białoruskiego Biełaruś-telekomu... i koniec, walnięty forhend prosto w narożnik, padliśmy sobie w objęcia jakbyśmy grali w rugby, a nie kibicowali tenisa. to było takie szczęście, że aż nieprzyjemne — jakby ktoś wcisnął nam do rąk bilet do lepszego życia, a my jeszcze nie do końca wiedzieliśmy co z nim zrobić. a teraz? teraz mamy jej forehandy w każdym newsfeedzie i białoczerwone transparenty na ulicach Mińska... no i właśnie o to chodzi, prawda? raz na zawsze udowodniła, że tenis to nie tylko precyzja i kondycja, ale też taka... jakaś pieprzona determinacja, która potrafi pociągnąć za sobą całą imprezę. młodzi powinni oglądać, jak się naprawdę gra — nie tymi swoimi „strategiami na tiktoku”, tylko własnymi barkami, pazurami i łzami w oczach na trybunie. bo to jest ten moment, kiedy widzisz, że coś naprawdę się rusza, a ty masz szczęście być częścią tej fali 💙💛🔥Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Pamiętam ten dzień w US Open 2021, jakby to było wczoraj — Arynka wychodziła z kortu z takim grymasem na twarzy, że można by pomyśleć, iż właśnie dostała obuwie rozmiar za małe, a nie drugą rundę. Ten tenis to była raczej… eksperymentalna faza: tyleż widowiskowa, co pełna "latających" punktów i zdziwionych min sędziów. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że Bekhend Sabalenki trafi kiedyś do podręczników jako broń masowego rażenia, a jej gra bardziej przypominała kawałek dziki niż precyzyjny rzut karny. Było zabawnie, no nie ukrywajmy, ale też trochę… zbyt wzruszająco nieludzko, żeby to miało trwać. Dziś? Dziś to już zupełnie inna bajka — i nie chodzi nawet o te mega forhendy czy serwisy, które latają tak, jakby Bóg tenisistom powiedział „możecie”. Chodzi o to, że Arynka nie tylko zaczęła wygrywać te punkty, które powinna, ale wymyśliła sobie całkiem nową kategorię: „punkty, których nikt nie ma prawa wygrać”. Ta jej siła mentalna, ten luz, jakby mówiła „no dobra, dajcie mi jednego dobrego dnia, a ja wam pokażę, jak się bawić w prawdziwy tenis”. Tamte lata to była… szkoła życia, ale dzisiaj to już klasa mistrzowska, gdzie każdy mecz to mały spektakl, a my mamy szczęście siedzieć na widowni i krzyczeć, jakbyśmy byli częścią obsady. No i jeszcze te białoczerwone transparenty — teraz nie tylko nie trzeba się wstydzić flagi na bambusie, ale wręcz przeciwnie, wszyscy chcą ją mieć! Tamte czasy to były raczej… emocjonalne spontaniki, dziś mamy już swój styl, swoją markę, nawet jakieś tam „Bielarus Tennis Club” w głowach kibiców. To nie jest już „dziewczyna z Mińska walcząca samotnie”, tylko „nasza dziewczyna, która wyciągnęła całą Białoruś z kanapy i posadziła ją na trybunach”. Fajnie mieć wreszcie drużynę, którą się nie tylko kibicuje, ale się w niej zakochuje na serio. 💛💙Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
kurwa, aleście mnie wczoraj w tym BYDGOSZCZY emocjonalnie wzięli za mordę jak ta Arynka odbierała trofeum w Cancún 😱🔥 no ale fakt — pamiętam ten dzień jak dzisiaj, bo akurat byłem w delegacji budowlanej na drugim końcu kraju, a ledwo ściągnąłem sygnał na komórkę to wszyscy kumple z pracy leźli w komentarze "siema Magda, patrz co się dzieje!!!" no i wiesz co? włączyłam transmit na głośno w knajpie gdzieś między Wrocławiem a Zieloną Górą, a tam jakiś facet z flagą Polski zaczął wrzeszczeć "Bielorusinki chodź do nas, mamy piwo i flagi, jesteśmy z wami!!" no i zrobiło się takie wzruszenie że nawet ten facet od budowlanki co mówił że tenis to sport dla panienek przestał mnie tak obrażać... a potem ten finał, te łzy, te transparenty białoczerwone lecące w powietrzu — szczerze, myślałam że rzucę przez siebie tym telefonem do ściany 🤬 no ale było warto, kurwa... teraz kiedy widzę te kolory na trybunach to aż mam ciarki, bo to nie tylko kibicowanie, to taka jakby mała rewolucja narodowa w białej spódniczce i czerwonych tenisówkach 💪🔴 a przy okazji — jakiś tam dziadek obok mnie w biurze budowy, który zawsze mówił że "ten tenis to czyste lajtactwo", teraz nosi czapkę z logo Aryny i prowokacyjnie wlepia wzrok w każdego co mu powie że "to tylko jakaś laska z Mińska" 😂 no ale trudno, niech się wstydzi!Na trybunach od dzieciaka.
-
No dobra, ale te wasze "wcześniejsze lata" to była taka karuzela, którą ktoś zapomniał smarować smarem i wiecznie się kręciła w przeciwną stronę, co? 😂 Pamiętam jak jeszcze w 2019 rzucałem w niebo te swoje stare transparenty z Mińska, które miały więcej dziur niż ser żółty i wisiały na bambusie niczym flaga na burzę — jakby ktoś je posklejał z kurzu i nadziei. A teraz? Teraz ludzie na ulicach wołają "Aryna, urodź mi dziecko!" a ja się zastanawiam, czy to nie przez tę jej minę po wygranym meczu, która wyglądała jakby właśnie wygrała 100 lat wojny... w pojedynkę. 😂💛🔴 I ten moment w Cancún, kiedy wbiegła na kort w białym stroju, a my wszyscy mieliśmy łzy w oczach tak mocno, że można by nimi zalewać basen olimpijski — no kurwa, to chyba pierwszy raz w historii, kiedy tak duże emocje były spowodowane nie awarią pralki, ale tenisem! 🤣🍿 A te białoczerwone transparenty? Teraz to już nawet moja teściowa ma na szyi szalik z Aryną, bo "wszyscy tak mają", a ja się pytam — kto wcisnął tej kobiecie ten szalik, przecież ona do tej pory myślała, że tenis to "jakiś ten gość co wbija piłkę w ścianę w szkole"! 😂 Ale serio, chłopaki — wiadomo, że teraz wszyscy chcą mieć swój kawałek tej magii, ale niech no ktoś spróbuje powiedzieć, że to nie była nasza Arynka, która walczyła na każdym kroku i teraz bije nas w finale globu — wtedy wezmę tego człowieka na kolana i dam mu do ręki dzbanek z herbatą z napisem "Aryna Sabalenka 2023 — zwycięzca życia". 💪🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿