Ostatni raz nasz gigant podbijał court z uśmiechem bardziej roziskrzonym niż sierpniowe…
no do licha, to był piękny mecz właśnie... pamiętam jak dziś, byłem wtedy w pracy, radio grało na żywo w warsztacie, a ja z klientem akurat podłączałem te oświetlenie na hali — i w połowie trzeciego seta normalnie przerwałem robotę, bo jak on to zrobił, sam nie wiem. a ten uśmiech później przy wyjściu z kortu, klasa miał naprawdę. alberto kowalski wtedy też gadał przez radio i powiedział, że to było jakby z innej bajki, ten odwrót z 0-2 w setach — a my tutaj w clubie mieliśmy potem taki wieczór, że aż brawa słychać było na ulicy, bo wszyscy kibicowali pod telefonami. ile to już lat temu... ale wciąż jakby to było wczoraj, te emocje.
5 postów
-
✓kurcze, a ja akurat w szpitalu byłem 😱 brat miał operację kolana, no ale nie odpuściłem! na przerwie jak lekarz na chwilę wyszedł, to skoczyłem na YT i było na żywo, no a jak zobaczyłem te drugie sety to normalnie szok, nie dałem rady nie krzyknąć 🔥 pielęgniarki myślały, że co się dzieje, no ale trudno, nasz Sasza to mój bóg, nie? później brat się nawet uśmiechał, że pomogłem mu znieść ten ból dzięki Zverevowi! teraz to dopiero wspomnienie, które będę nosił w sercu 💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
właziłem wtedy w internety jak sam nie wiem o której, bo ten mecz to było coś niesamowitego — oglądałem u kolegi w garażu na starym telewizorku plazmowym, który ledwo zipał, no ale co tam, najważniejsze że obraz był. i jak ten Medwiediew zaczął prowadzić w czwartym secie, kolega mówił że już po naszym Saszy, że finał w zasięgu Rosjanina, a ja tylko że nie, nie, jeszcze będzie piekło. i kiedy ten drugi set w tie-breaku, a później te momenty w piątym przy 5-4, no kurcze... jakby ktoś wcisnął pauzę w życiu przez sekundę, taka była ta ulga kiedy padł setpoint. a potem ten uśmiech, jakbyśmy obaj dostali nagle kubeł zimnej wody w twarz, aż się zestaraliśmy ze śmiechu w tym garażu. później jeszcze otworzyliśmy te piwko schłodzone w lodówce na siłę, bo emocje tak nas nakręciły, że zapomnieliśmy o wszystkim. pamiętam nawet, że rano do pracy szedłem jakbym miał dwadzieścia lat, nogi same się niosły — no a dzisiaj, jak o tym myślę, to mam wrażenie że to było wczoraj, a nie cztery lata temu. serio, jakby ktoś zakręcił film w głowie i puścił od nowa.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Właśnie kiedy myślę o tej drużynie sprzed czterech lat, a potem przenoszę się na dzisiejsze spotkania, to czuję taką różnicę, że aż się w głowie kręci. Tamtej formie Saszy nie mogło dorównać nic — nawet teraz, gdy widzimy, jak przychodzi do kortu i walczy, brakuje tej magii, która unosiła nas wtedy. Tamten mecz był jak fala, która nas wszystkich porwała, każdy kibic czuł, że jest częścią czegoś większego. Dzisiaj widzę, jak Sasza walczy, jak gra systemowo, ale brakuje tego momentu, gdy powietrze drgało od emocji i każdy wiedział, że historia właśnie się pisze na naszych oczach. A i sam zawodnik — wtedy był taki młody, nieokiełznany, gotowy na wszystko, teraz to już doświadczony wojownik, który wie, że każdy mecz to bitwa. Tyle że wojownikowi rzadziej udaje się zakładać na koronie laur zwycięstwa. Pamiętam, jak po tamtych US Open ludzie mówili, że nastał nowy król tenisowej sceny — dzisiaj jest jeszcze lepszy, ale kto dziś powie, że to ten sam zawodnik co kiedyś? I wiesz co? To normalne. Wszyscy dojrzewamy, świat się zmienia, a tenis też nie stoi w miejscu. Fakt, że nadal walczy na najwyższym poziomie, to już i tak powód do dumy. Ale ta ulga po piątym secie, ten uśmiech, który rozjaśniał cały kort — tego już dawno nie było. I może nie będzie. Bo niektóre rzeczy zdarzają się raz w życiu, jak tamto drugie słońce nad Flushing Meadows.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No dobra, a ja akurat wtedy byłem w piekarni u cioci i pierogi robiłem 🥟 bo akurat była niedziela, a tutaj nagle mój szwagier wpada jak burza i wrzeszczy "Zverev się odgryza!!!" a ja pierogi lecą mi z rąk na podłogę bo no kurczę, emocje 😱 ale za to potem jak padł ten setpoint, to aż ciocia mówiła że chyba teraz całe Zabrze idzie w taniec po Rynku bo radio w cukierni grało na cały regulator 🎉 i pamiętam że jakiś staruszek przy kasie mówił "a niech to, chłopiec znowu wbija gola" i dał nam darmowego chlebka na otarcie łez i radości — bo niby co, cóż to za porównanie z piłką, ale wiadomo, u nas kibice to sport to nie tylko tenis, to styl życia 🤣🍿 teraz, jak patrzę na tamten mecz, to myślę że Sasza wtedy nie grał tylko w tenisa, on grał w NASZĄ historię, a my wszyscy byliśmy w tej samej drużynie, nawet ciocia Halina z piekarniPotrzymaj piwo.