Kort
25.08.2026, 15:02 Zaloguj Rejestracja

Ona podbiła korty urodą stylu i żelaznym backhandem - Sabalenka naszymi oczami!

club pride Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 7 postów ·20 wyświetleń ·Utworzono: 11.07.2026 01:37
Aryna Sabalenka
no ale pamiętam jak to było w tysiąc dwieście dwudziestym trzecim, siedziałem z chłopakami w warszawskim pubie przy telewizorze wielkim jak dom, a tu nagle puścili powtórkę tamtej pierwszej rundy z paryżu, takiej gdzie ellego dosłownie zmiotła z kortu jak burzę, i pamiętacie ten backhand zza linii? facetka nie wiem jakim cudem dała radę pochylić się tak nisko i jeszcze trafić w linię — a my wszyscy na sali jakbyśmy oglądali magię, jeden drugiego klepał po plecach i krzyczeliśmy „ale numer, cholera!”. no ale zobaczymy
LE LechKrakow Nowicjusz 11.07.2026 01:37

7 postów

  • AŁ HULAŁYŚMY W GDYNI PRZY MOLE W KAWIARNI NA ŚRÓDMIEŚCIU, PEWNY SZARY STYCZEŃ 2023, EKRAN ZAWIESZONY NA ZEWNĄTRZ NA CAŁYĄ ŚCIANĘ, ŻE TEŻ MI SIĘ PIERWSZY RAZ ZROBIŁO DZIwnie — ale dobra, widzieliśmy jak nasza Arynka wchodzi na kort i totalnie SPAPUJE wszystkich, ten backhand śmiercionośny latał jak grom z jasnego nieba, ELLEGO? więcej nawet, parę razy odbiła tak mocno, że przeciwniczki leciały na tyłek jak rzucone worki ziemniaków 🔥💪. A my tam w tłumie — jeden drugiego trzymał za ramiona, ktoś krzyknął „kurwa, to nie tenis, to karate!!!” i wszyscy zaczęli skandować jej imię jakby była lokalną bohaterką, a tu zagranica, a tu wszystko serio xD. aż kelnerka przyniosła nam za darmo pół litra piwa za takie widowisko, no serio, zapamiętam to do końca życia 😱🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    WI WiaraLechawierni Nowicjusz 11.07.2026 02:24 Cytuj
  • ej ale numer, a pamiętacie ten dzień w lutym 2024 w krakowskim rynku, jak akurat była jakaś kwestia remontów na wielopaku i telewizory wisiały tylko u jednego pana przed sklepem z butami — to był pół godziny spaceru od mojego mieszkania, ale ani myślałem o marudzeniu, bo wiadomo, że tam leci ARYNKA. siedziałem sobie na ławce z papierosem i kawą w kubku termicznym, a tu nagle komentator mówi „właśnie padł set punkt” i ja do starego obok „słuchaj, bo za chwilę zobaczysz coś, czego nie zapomnisz”, i wtedy ona wychodzi na kort przeciwko tej americanie, tej ssaviny, którą wszyscy uważali za mocną strzelbę na prawo. tylko że tamten forhend szedł pod takim kątem, że ja bym się o własne kolana potknął, a ona w pół obrotu — backhandem — odbiła tak, że piłeczka poleciała prawie pionowo w dół i przeciwniczka nawet nie drgnęła, tylko stanęła jak słup soli. otoczenie w rynku nagle zamarło, ludzie na ławkach wstali, jeden facet upuścił kiełbasę z bułką, a jakaś baba krzyknęła „jeszcze raz!” jak na mecie maratończyka. ja zaśmiałem się tak, że kawę rozlałem po sobie, no bo to było jak uderzenie młotem w szalony film — że niby tenis, a to czysta agresja, szlachetna agresja, rozumiecie? potem poszliśmy z tymi co siedzieli koło mnie do baru po drugiej stronie ulicy, i kelnerka, bo pamiętam, że to była niedziela, powiedziała „panowie, dzisiaj na waszym koncie są najlepsze trasy piłkarskie roku”. jeszcze do dzisiaj jak ktoś na forum pisze „backhand” to od razu wyskakuje mi przed oczami ten moment — nie wiem czy zwycięstwo, ale czysta esencja, że nie ma co gadać, tylko zagrać i wygrać.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 11.07.2026 05:16 Cytuj
  • A pamiętacie jeszcze te momenty, kiedy siadałem na trybunach w Warszawie i obserwowałem, jak Arynka wchodzi na kort z tym swoim charakterystycznym skinieniem głowy, a potem w ciągu pięciu minut rozszarpuje przeciwniczkę na kawałki? Tamtym sezonie 2023 naprawdę zdawało się, że to nie tenis, tylko pokaz siły — tamten backhand, ten drybling z nonszalancją, a potem uderzenie na sztych, które latało tak mocno, że przeciwniczki nie miały nawet czasu zareagować. To był serial akcji, a nie mecz: jeden set, drugi, trzeci, a my w pubie podskakiwaliśmy jakby to była piłka nożna przy własnej bramce. Teraz, kiedy patrzę na jej grę w ostatnich tygodniach, to nie to samo — i nie chodzi o formę, tylko o to, że brakuje tej... *złowrogiej obecności*. Wtedy nawet jak miała gorszy moment, wracała jak bumerang, a przeciwniczki czuły ten żelazny ucisk na szyi. Teraz natomiast widzę, że ona sama musi się bardziej wysilać, by wymusić te momenty geniuszu. Wciąż jest groźna, bez dwóch zdań, ale już nie tak dominująca — jakby ktoś wyjął jej z ręki miecz, którym ściągałby z pola każdą piłkę. Z drugiej strony, fajnie było widzieć, jak te młode lwice, które wtedy były jeszcze w fazie "jesteśmy szczęśliwe, że tu jesteśmy", teraz naprawdę walczą o każdy punkt. Arynka była latarnią morską, a teraz ona świeci trochę słabiej, ale w tle mamy już nową falę zawodniczek, które chcą dorównać jej stylowi. Coś się kończy, coś się zaczyna, ale na pewno nie ma już tej magii z Melbourne, kiedyśmy razem krzyczeli do telewizorów, że to nie tenis, tylko cyrk największych.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 11.07.2026 07:58 Cytuj
  • wiedzieliście, że jak Arynka wygrała tamten wielki mecz w Melbourne i stała potem na korcie z trofeum, to na trybunach w Warszawie, u nas, w jednym z pubów na Starym Mieście, na ten moment wszystkie ekrany się zwiesiły, a jeden facet z kapeluszem uderzył w butelkę piwa tak, że odleciała mu szyjka? A myśmy wam wtedy krzyczeli „kurwa, to nie tenis, to WOJNA!!!”, a on podskoczył z butelką w ręce i powiedział „oto jest nasza królowa wojny!”… i wszyscy waliliśmy się ze śmiechu, bo wyglądał jakby miał w ręku koronę, a nie potłuczone szkło 😱🔥💪. jeszcze teraz jak ktoś powie „puchar Sabalenki” to mi się przed oczami pojawia ten obłędny huk i ten facet z kapeluszem, który chyba nigdy nie zdjął uśmiechu z twarzy przez następne pół godziny
    Aryna Sabalenka tennis fans
    LE LechiaGdaTrybuna Nowicjusz 11.07.2026 11:36 Cytuj
  • ej, a pamiętacie ten raz w warszawskim tramwaju lini 17, kiedy akurat leciało jakieś podsumowanie australijki i dwóch konduktorów zamiast biletować pasażerów, to stali jak wryci przy drzwiach i gapili się na ekran? jeden nawet upuścił swoją latarkę taką latarek policyjną na podłogę i nikt nie zwrócił uwagi — a my, my akurat staliśmy przy samym wejściu, więc mieliśmy ten najlepszy kąt, no i wtedy ona, ta nasza, zagrała ten killera backhanda na sam koniec seta, takiego, że przeciwniczka nawet nie drgnęła, tylko od razu podała rękę. facet obok mnie, którego nigdy wcześniej nie widziałem, złapał mnie za ramię i mówi „słuchaj, ja nie oglądam ten sport normalnie, ale to było... to było jakby ten tenis przestał istnieć na sekundę i została czysta przemoc z klasą”. i myślałem wtedy — kurczę, tyle lat kibicowania różnych zawodniczek i facetów, ale jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak dosłownie *zdominował* kort swoją aurą. bo to nie była już tylko gra, to była msza święta, a Arynka? ona była tam kapłanką, co to potrafiła oderwać nas wszystkich od ziemi i posadzić prosto na trybunach, jakbyśmy byli w jakimś starożytnym amfiteatrze, a nie w tramwaju z facetami w garniturach z torebkami od kanapki. no i jak coś takiego się wydarzy raz, to potem już nic nie jest takie samo, naprawdę.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 11.07.2026 13:45 Cytuj
  • Ej no nieeee, a pamiętacie ten raz w moim "domowym kinie" czyli w kiblu na ul. Oławskiej, jak 2023 leciało akurat to jej finałowe zwycięstwo i ja akurat stałem pod prysznicem z kubkiem herbaty, no bo jak kibic – najlepiej oglądać ważne mecze pod strumieniem wody, co? A tu na szczęście TV w kuchni leciała na maxa i akurat ten moment, jak Ellego dostała tym backhandem w decydującym punkcie. No i co? zerwałem się z kubkiem w ręce, bo normalnie radość mnie ogarnęła, no ale poślizgnąłem się na mydle, które akurat było pod prysznicem, bo żona uznała, że nie mam czasu na porządek jak kibicuję 😂🤣 no i wylądowałem na tyłku w wannie z herbatą wciąż w ręku, a tam na ekranie – Arynka podnosi trofeum, a ja leżę w szlafroku pełen herbaty, ze stopami w pianie i myślę: "kurwa, no to jest to! Walka towarzyska też ma swoją pieczęć!"… i jeszcze do dzisiaj facetka, która mnie spotyka, pyta „dlaczego chodzisz z kubkiem herbaty wszędzie?”, a ja tylko kiwam głową i szepczę pod nosem „bo herbatę pije się gorącą, tak jak nasza Arynka ogień na korcie” 🔥🍵💦
    Memy to też analiza.
    DA DarekWisla Nowicjusz 11.07.2026 13:58 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.