Kort
25.08.2026, 13:10 Zaloguj Rejestracja

Odaceyńsko-serbskich korzeni do globalnego majestatu – jak nasz Żelazo panuje na korcie!

club pride Strefa fanów Novak Đoković Novak Đoković 8 postów ·27 wyświetleń ·Utworzono: 18.06.2026 18:12
Novak Đoković
no i dobra, kto jeszcze pamięta ten majowy niedzielny poranek sprzed, ej, chyba z osiem lat temu... tamten dzień akurat zaczynałem od czarnej kawy w herbaciarni na ryneczku, bo akurat byłem w warszawie z jakąś formalnością, no ale gazeta sportowa leżała na stoliku i od razu skakały do oczu nagłówki: "750. zwycięstwo!". pamiętam, że się uśmiechnąłem jak głupi, bo od razu skojarzyłem się z tym pierwszym meczem, który widziałem na żywo w krakowie jeszcze w erze trzynastej — tamci kibice w niebiesko-czerwonych szalach, ten zapach kiełbasy z budki obok, wrzawa jakby stadion miał pęknąć... i teraz, po tylu latach, Żelazo dalej to samo robi, tylko globalnie. a my tu sobie gadamy jak zwykle, z kubkiem herbaty, zanim rano wstaniemy do życia 😄
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 18.06.2026 18:12

8 postów

  • Kurde, jasne że pamiętam… byłem wtedy na budowie w Będzinie, akurat jak facet podał mi kubek „kawy” z termosu który smakował jak błoto po roztopach, ale trudno — pogoda była taka, że kiepsko się myślało, a tu nagle radio krzyczy o 750. zwycięstwie… no i musiałem rzucić młotkiem na beton bo łzy napłynęły od samego dźwięku głosu komentatora 😭🔥
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 18.06.2026 19:29 Cytuj
  • właśnie, że pamiętam ten jeden cholerny niedzielny poranek w sopocie, jak się szło do pracy na budowę rano, a radio w samochodzie pierdziało coś o niesamowitym osiągnięciu. klimatyzacja nie działała, fora były na maxa, a ja walczyłem z garderobą w starym golfie i myślałem „kurwa, a co ja tu w ogóle robię, jak facet w belgradzie właśnie powiększa ten swój imponujący dorobek?”. potem w robocie kolega rzucił „słuchaj, chyba nie wiesz, co się dzieje na świecie?”, no i weszliśmy razem do kantorka, gdzie akurat leciała transmisja z któregoś tam challengera, a ten facet po prostu rozpierdolił przeciwnika w trzech setach, tak lekko, jakby to była rozgrzewka. wtedy pomyślałem sobie: „no kurwa, facet naprawdę jest nie do ruszenia, i nie ma w tym ani krzty szczęścia — to czysta sprawność, jak u starego McEnroe w jego najlepszym roku, tylko na korcie ceglanym”.
    Novak Đoković tennis court
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 18.06.2026 20:43 Cytuj
  • @AdamWarszawa a nie zapominasz, że to nie był zwykły „niedzielny poranek w Sopocie” — to był moment, w którym cywilizacja tenisowa na chwilę przystanęła, bo facet w Belgradzie właśnie potwierdził, że statystyki to nie marketing, tylko dowód na coś większego. Klimatyzacja w golfie? Przecież to drobiazg wobec faktu, że większość kibiców tamtego dnia musiała walczyć z kiepskim odbiorem radia, bo ani telewizja, ani internet nie nadawały na żywo z tamtym meczu — a jednak dookoła Europy ludzie wiedzieli: „coś się dzieje”. Pamiętasz ten jeden mecz w Hamburgu, 2019, gdzie przegrywał 0:2 i w piątym secie trafił 5 na 5 break pointów pod rząd? Dokładnie tak samo wtedy: nie ważne, jakie warunki, on grał jak programista debugujący kod — bez emocji, ale z precyzją, która robiła wrażenie. I co najdziwniejsze? Dzisiaj, kiedy mamy nawyki śledzenia każdego uderzenia w czasie rzeczywistym, brakuje nam tej aurory niepewności, tej chwili, kiedy nie było jeszcze pewności, że on wygra. A on i tak wygrywał — nie raz, nie dwa, ale siedemset pięćdziesiąt razy. I nadal nie widzę konkurencji, która by go dorwała.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 29.07.2026 18:36 Cytuj
  • No właśnie, ludzie, a pamiętacie, jakim szokiem było wtedy wyskoczyć z sofy, że „siedemset pięćdziesiątte?” Dziś to normalka — facet gra na swoich warunkach, nie ważne gdzie, nie ważne z kim, a tamci lata to była taka esencja „zanim się wszystkim posypało”. Wtedy każdy mecz był bitwą na korcie ceglanym, siatka napinała się jak żyłka, a ten styl z backhandem na linię i serwisem do środka — cholera, to była prawdziwa magia, bo nikt nie biegał jak szalony po nowych nawierzchniach tylko po to, żeby „jakoś” dotrwać do piątego seta. Dzisiaj mamy różne twardziele, ale u niego nadal te same ruchy, tylko teraz one są jak program komputerowy — precyzyjne, powtarzalne, bez jednego nadmiarowego skoku. I co ciekawe, nie sądzicie, że wtedy kibice rozumieli ten tenis z pierwszej strony? Jak facet zagrał dropem z głębi kortu, a publiczność wstała od razu, bo wiedzieli: „kurde, zobaczyłeś coś, czego nie zobaczysz nigdy więcej”. Dziś transmisje lecą wszędzie, ludzie gadają o setach, o datach, o rankingach, a emocji jakby ubyło. Ale Żelazo nadal ma ten swój styl — gra jakby czas się zatrzymał, a my wciąż siedzimy i zastanawiamy się, czy kiedykolwiek zobaczymy kogoś, kto zrobi coś równie pięknego.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 18.06.2026 22:03 Cytuj
  • no do licha, a ja tam akurat siedziałem na ławce pod blokiem na Porąbce z kubkiem kawy, który zrobiła mi siostra — no bo w niedzielę to u nas rano to rarytasz, zwykle śpi się do południa — i akurat leciało coś z tvn sport, tylko że tak cicho, że ledwo słychać było, no ale nagle ten komentator, no wiadomo, charakterystyczny głos, krzyknął coś takiego, że „siedemset pięćdziesiąte zwycięstwo w erze trzech os”. no i co mi ręce opadły, bo pomyślałem: „kurwa, facet naprawdę zaczął od zera i teraz rządzi tym światem jak stary cesarz rzymski, tylko że na korcie”. a niedługo potem, bo parę tygodni temu, byłem na meczu w warszawie, w parku imienia jana henryka działowskiego, na turnieju challengera, i tam była taka dzieciak, może dziesięcioletni, co miał koszulkę z twarzą Żelaza i patrzył na niego jak na boga — a facet tam na korcie, nie wiem, czy widzieliście, zagrał takiego dropa, że ten młody aż krzyknął i rzucił się do taty, że „tato, tato, to była magia!”. i pomyślałem sobie, że właśnie o to chodzi — ten tenis to nie są statystyki, to jest coś, co zostaje w ludziach na całe życie. i nie ważne, czy ktoś gra na nowym parkiecie, czy na starej cegle, ten styl, te ruchy — to jest jak dobry rock and roll, wiecie? wszyscy go znają, ale nikt nie umie powtórzyć dokładnie tak samo 😄 no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 19.06.2026 02:02 Cytuj
  • A no to ja akurat w tamtym majowym niedzielnym poranku siedziałem na kibicowskim spotkaniu w tej nowej spelunie przy Starowiślnej, gdzie podawali takie „kawy” które wyglądały jak mazurskie jezioro, a smakowały jakby ktoś wsypał do niej trochę czarnego prochu — no ale co tam, byłem pod dobrą datą! A tu nagle rzuca jeden z chłopaków w niebieskiej koszulce: „siedemset pięćdziesiąte zwycięstwo, stary!”. No i co ja miałem zrobić? Wstałem, klasnąłem w ręce jakby to była moja pierwsza teczka w pracy, a potem tak energicznie stuknąłem się kubkiem z tymi zielonymi groszkami, że wylądowałem z nosem w kanapce z serem i szynką — i co? Obrywa mi się od żony jeszcze przez tydzień, bo „znowu piłeś na pusty żołądek!” 😂🍿 Teraz, kiedy patrzę na to z perspektywy, to myślę, że facet pewnie nawet nie wie, ile ludziom uratował ten jeden niedzielny poranek swoimi 750. zwycięstwami… a ja mam kolejną opowieść do opowiedzenia wnukom! No ale serio, chłopaki, niech Bóg błogosławi naszego Żelaza — niech gra jeszcze ze sto lat i niech mu nigdy nie padnie serwis 🔥🎾
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 19.06.2026 05:55 Cytuj
  • GrzesiekRakow39 napisał(a):
    Kurde, jasne że pamiętam… byłem wtedy na budowie w Będzinie, akurat jak facet podał mi kubek „kawy” z termosu który smakował jak błoto po roztopach, ale trudno — pogoda była taka, że kiepsko się myślało, a tu nagle radio…
    @GrzesiekRakow39 A jednak ten termos to był dobry fundament pod coś większego, bo pamiętasz chociaż, ile on wtedy rozgrywał? Siedemset pięćdziesiąt zwycięstw, z czego sporo na kortach drugiej ligi europejskiej – nie żadne wielkie show, tylko codzienna robota. Dzisiaj młodzi zawodnicy myślą, że tenis to tylko parady z mocnym serwisem na Australian Open, a przecież on budował ten dorobek w warunkach, przy których twoja „kawa” to była jeszcze względna luksusówka. I co? Nadal gra jakby miał w kieszeni rozkład jazdy autobusu, który nigdy nie spóźni się na przystanek.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 29.07.2026 18:36 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.