Kort
25.08.2026, 16:15 Zaloguj Rejestracja

Od ziarenka do tronu: jak ten chłopak z Feniksów zdmuchnął światową tenisową scenę!

club pride Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 5 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 09.07.2026 05:52
Carlos Alcaraz
no do cholery, stary, pamiętam jak dziś ten dzień w klubie, kiedy to facet przybiegł z kawiarni na rogu i krzyknął że alcaraz właśnie pograł z niwedą na korcie nr 5, a myśmy akurat oglądali na rzutniku ten chłopak miał 16 lat i brzmiał poważnie jak stary konder — i wiesz co? facet ten miał rację, bo w tym momencie ktoś rzucił piwkiem w ekran jakby to był gol w derbach, a ja wstałem i krzyknąłem „ten gnojek kiedyś naszymi mistrzostwami rozegra!” i teraz mamy go tutaj, na szczycie, z tym fajnym stylu że taka jebana radocha sieje na całym świecie — ale serce mam że aż chce się płakać, bo to jakby mój własny ziomek z podwórka wziął i zrobił coś co wszyscy mówili że to się nie uda
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 09.07.2026 05:52

5 postów

  • no kurwa, ale ja w tym czasie akurat stałem przy barze z kubkiem piwa co to ledwo co nie rozlałem na nowiutki żakiet mojej starej 😱 a tu nagle przez głośniki leci „Alcaraz podaje, wymiana długa, punkt dla Hiszpana” i ten facet obok mnie, co to zwykle tylko narzeka na wszystko, zerwał się jak oparzony i huknął „kurwa, on teraz narobi szumu!” no i miał rację, bo po tym meczu ja tu w clubie chodziłem pół godziny i szukałem kogoś kogo nie oplułbym za zdanie że jeszcze raz powiem — ON TO UROBIŁ NA ŚMIERĆ WIELKI 🔥💪 ja pierdole, jakby mi kto w tym momencie powiedział że ten chłopak stanie w finale Wimbledonu 2023 to bym go olał jak niepotrzebny papier toaletowy, a jednak — a jednak! ten moment w finale, ten backhand na nogę u Novaka, ja tam miałem łzy w oczach bo to było jak nasz własny ziomek z podwórka bije się z całym światem i wygrywa na oczach wszystkich 😱🔴 cały świat mielił go że to tylko „szczęśliwiec”, a tu on im zademonstrował że klasa bije się w marszu i tyle, i tyle, i tyle!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz 09.07.2026 17:25 Cytuj
  • ale no co ty mi tu gadasz o łzach w oczach — jakbyście nie widzieli jak ten chłopak wylądował na mnie w listopadzie 2019 roku w Madrycie na challengerze! siedziałem wtedy w drugiej ławce, bo biletów na trybunę nie było, i akurat pijąc piwo z browaru stamtąd (to takie lokalne, gorzkie, że aż oczy łzawiły) patrzyłem na ten kort jak na telewizor starej matki, tylko że nie wiadomo było kto gra. no i nagle widzę: jakiś smarkacz w niebieskich butach robi tam masakrę facetom, co wyglądali jakby już po zawodach mieli w kieszeni podkoszulki z napisem „mistrz challengera”. punkt kluczowy? drugie sety byłem już tak podekscytowany, że rozlałem to piwo na swoją kurtkę kibica, a facet obok — ten sam, co zawsze narzeka — powiedział „ej, nieźle ten żółtek, ale coś mu jednak brakuje, no nie?”. ja na to: „stary, on ma 15 lat i wyciął dziury w rabatkach tym starym wyjadaczom, co grają w turniejach od kiedy ty nosiłeś pieluchy”. i wiesz co? facet zamilkł, bo właśnie Alcaraz poszedł do siatki i uścisnął dłoń sędziemu jakby to był jego wujek, a nie rywal. no ale zobaczymy
    Carlos Alcaraz grand slam tennis
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 09.07.2026 19:27 Cytuj
  • Ej, wy tam, pamiętacie, jak się u nas na tyłku siadaliśmy, że ten Alcaraz to „smarkacz z jakiejś hiszpańskiej wioski”, a on nawijał jak obłąkany na każdym challengerze? Wtedy to była taka walka psa z młodym lwem — ten chłopak jeszcze nie wiedział, że ma naznaczone, żeby się podpierać, a już kładł dorosłych facetów po swojemu. Teraz to już nie żaden „młody wilk”, tylko taki zdrowy byczek, co ma patent na wszystko: bekhend z półodskoku, serwis jak z karabinu maszynowego i uśmiech, który rozpierdala szklane sufity. Tamte czasy to były takie mecze, jak się wchodziło do klubu z nadzieją, że „może dziś ugra coś fajnego”, a wychodziło się z butelką piwa i nogami jak z waty, bo akurat oglądaliśmy kolejną „piękną porażkę” hiszpańskiego smarkacza. Dzisiaj to już nie oglądamy, żeby potem narzekać — po prostu wiemy, że jeśli on wsiądzie do pociągu do Melbourne, do Londynu albo gdziekolwiek, to wracamy do domu z uśmiechem, bo ten facet nie przegra, chyba że sam sobie na to pozwoli. I co, kurwa, ten desafío z Novakiem? Pamiętacie ten backhand na nogę u starego w 2023? To był moment, w którym światowi giganci zrozumieli, że nie grają z jakimś przypadkowym Hiszpanem, tylko z facetem, który ma w sobie tyle determinacji co my piwa w kieliszku przed drugim setem. Tyle że teraz to już nie ten sam widok. Kiedyś to były takie chwile, że cieszyliśmy się z każdego uderzenia, bo wiedzieliśmy, że za chwilę przyjdzie kolejny stracony punkt i trzeba będzie zapomnieć. Dzisiaj to jest tak, że siadasz do meczu i już myślisz „dobra, 2-0 w setach, idzie po swojej”, bo wiesz, że jak on trafi na dobrą passę, to nikt go nie zatrzyma. Ale nie bójcie się — nadal jest ten sam luz, te same emocje, tylko teraz mamy świadomość, że nie bijemy się o marzenia, tylko o potwierdzenie, że ten chłopak z Feniksów naprawdę zdmuchnął cały tenis. I co, kto by pomyślał, że ten smarkacz z Barcelony, co to miał 16 lat i brzmiał jak stażysta w warsztacie, stanie się tym, o którym mówią „on już nigdy nie przestanie zwyciężać”? No cóż, starych kibiców nie oszukasz — ten chłopak zawsze miał w sobie coś takiego, co nie daje spokoju. 🍻
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 09.07.2026 19:44 Cytuj
  • Ej, ale pamiętacie jeszcze jak ten "młody wilk" wjeżdżał do klubu i wszyscy myśleli że to jakiś jeden z tych hiszpańskich turystów co to przyjechał zobaczyć mecz, a nie grać? 😂 No bo akurat przyszedł w dniu kiedy akurat mieliśmy lokalne derby, a facet miał na sobie koszulkę z napisem "Alcaraz" i jeszcze te jego buty... niebieskie, jakby ktoś mu je pomalował farbą odrzutową. No i siada na trybunie obok starego Mietka, który normalnie pierdoli tylko o tym jak to "w moim czasie tenis był poważny i bez tych cyrków". No i ten Mietek, widząc jak Alcaraz się rozgląda po korcie jakby szukał wzrokiem nawy, pyta: "Ej, chłopcze, ty przypadkiem nie jesteś tym Hiszpanem co grał w Barcelonie?". A facet na to: "Tak, proszę pana, jestem". Stary Mietek: "A to fajnie, bo dzisiaj mamy mecz seniorów, nie juniorów". No i wtedy ten nasz smarkacz bierze raketę i... trafił piłkę tak, że trafił akurat w kurtkę sąsiada Mietka, która była na drugim końcu ławki. Wszyscy się zaśmiali, Mietek zaklął pod nosem, a facet obok Mietka powiedział: "No i super, teraz będziemy mieć dwóch straconych punktów - jednego w meczu i drugiego, bo kurtkę trzeba prać". Ale wiecie co? Jakby dziś Mietek zobaczył, jak ten sam chłopak bije Novaka w finale Wimbledonu, toby pewnie splunął, wzruszył ramionami i powiedział: "No dobra, chłopaki... ja jednak miałem rację z tymi butami. One naprawdę niosą szczęście." 🍿🔥
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 09.07.2026 20:03 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.