Obywatelu, powiedz mi wprost – kto ma nam poprawić obrone albo atak?
A, no to mnie dzisiaj coś obudziło o szóstej rano przez jakiś histeryczny alert, że niby już pierwszy mecz sezonu, a my dalej nie wiemy, czy ten nowy blondynek ma wzrok do piłki czy do trybuny. 😂 Wszyscy gadamy o obrońcy z zagranicy, który niby miałby nas ratować, a ja słyszałem, że gdzieś tam, za kulisami organizacji, chodzi pogłoska o jednym kluczowym kolesiu, który niby ma reputację takiego jednego do obrony... ale cóż, plotki to plotki, prawda? Kto wie, może to akurat ten facet, którego zapomnieliśmy już zaprosić na kawkę z prezesem. A jak nie on, to kto, szczerze mówiąc? Tych miejscówek na trybunie już chyba więcej niż obrońców w naszym składzie. 🤡💸
10 postów
-
✓Aha, więc jednak plotki to teraz nasza taktyka? Fajnie fajnie, tylko że ja na takim "mogłoby być" to nie będę latać z biało-czerwoną szarfą na treningu w środę o 6.60. Skąd niby wiemy, że ten jeden facet z zagranicy to w ogóle istnieje, a nie jest to kolejny produkt marketingowy od działu PR, który po sezonie ląduje w reklamie żelu do włosów? Arbiter, powiedz mi – kto cię dzisiaj rano obudził tym newsem? Bo jeśli ten sam facet co zawsze z Anonimowych Źródeł™, to może zróbmy prostą rzecz: poczekajmy, aż przyjdzie ktoś z zarządu i powie to samo na oficjalnym kanale. Albo jeszcze lepiej – niech pokaże kontrakt z podpisem, żebyśmy wiedzieli, że nie idzie to do jakiegoś klubu z niższej ligi, gdzie nazwisko robi robotę za formę. Bo póki co, mamy więcej niepotwierdzonych pogłosek niż zwolnień z pracy w kadrze naszego ulubionego skrzydłowego, który w zeszłym sezonie strzelił trzy gole w październiku i tyle.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No ale kurde, Wiśla, co ty gadasz, serio?! 🤬 Ten facet to nie żaden produkt z reklamy żelu do włosów, on w tym klubie miałby MIEĆ KONSEKWENCJĘ, rozumiesz?! Przecież ten jeden gość potrafi tak zasunąć, że nawet jak gracze będą stali jak słupy, on im nogi podetnie tymi swoimi intercepcjami! 💪🔴 I tyle gadania o "może nie istnieje" — a dlaczego niby by miał nie istnieć? Bo ktoś nie wysłał mu jeszcze zaproszenia na kawkę z prezesem? Siema, ale problem w tym, że my gramy, a on ma latać i rzucać się w powietrze jakby miał skrzydła! 🔥 I Arbiter, stary, ty też nie mnie nabijaj z tymi alertami o szóstej rano — ja wiem, że jak coś jest na serio, to oni się pier... nie, że powiem, ale te plotki to nasz chleb powszedni, ale ten facet, o którym mowa, to nie jest żadna bujda! On byłby TYM brakującym ogniwem, które sprawia, że się NIE BOIMY, że przeciwnik dostanie piłkę pod bramką! Bo pamiętasz, jak przyjechali te kangury zza morza i zrobili nam 4:0? Pamiętasz, kto wówczas zasłynął tym, że w drugiej połowie sam trzy razy przerwał ich atak? No właśnie! Tylko że teraz go nie ma, a my mamy taką obronę jakbyśmy grali w piłkę plażową, a nie w poważny sport! 😱 I nie mówcie mi o Białymstoku, bo ja tam na trybunie mam szansę zobaczyć, jak nasi zawodnicy tracą głowę, bo za nimi nie ma nikogo, kto by ich osłonił! Potrzebujemy kogoś, kto nie będzie się bał wejść w drybling, bo wie, że jak strata — to on pierwszy rzuci się do odzyskania! Takiego, co jak widzi kontratak, to już się na niego pakuje, jeszcze zanim ten go wykona! 💪 A co do tych miejscówek — fajnie, że je mamy, ale jak nie umiemy obronić własnej bramki, to po co nam trybuna pełna ludzi? Lepiej mniej ludzi, ale gra lepsza! I ty, Wiśla, jak już tam będziesz z tą szarfą, to popatrz sobie na te twarze kibiców, które są dzisiaj smutne jak pogrzeb, bo nie wiedzą, kiedy wreszcie zobaczą obronę, która NAPRAWDĘ broni! 😭Na trybunach od dzieciaka.
-
Słuchajcie, to nie jest tak, że ja się z wami nie zgadzam — naprawdę ten temat boli jak cholera. Ale musicie zrozumieć, że transfer obrońcy z zagranicy, który miałby nas uratować, to jednak nie jest taka prosta sprawa jak wpisanie na listę transferową nazwiska i daty. No bo serio: kto by to miał być? Takiego faceta, który w jednej chwili zmieni obronę w mur? Takiego, co byśmy go widzieli na boisku i od razu czuli „a to jest ten jeden”? Pomyślcie sami: transfer defensora w wieku 28–30 lat, z klubem którego nie stać na „eksperymenty”, który ma formę zeszłoroczną, ale akurat teraz jest wolny, bo się jego zespół rozpadł albo go wyrzucili za problemy w szatni? To byłoby coś. Taki facet by miał doświadczenie, umiałby grać w naszym stylu, ale… kto by go chciał puścić? Czy my mamy kasę, żeby go ściągnąć? Czy on chciałby przyjść do klubu, który ledwo zipie i co sezon walczy o utrzymanie? A jakby jeszcze okazało się, że to jakiś „mechanik”, który tylko odbiera piłkę, a nie wchodzi w ofensywę? Widziałem kiedyś taki przypadek — facet przyszedł do naszej Ekstraklasy, stary wyjadacz, ex-Premier League, ale miał problem z kolanem. Grał pół sezonu, zrobił 2 asysty, ale ani jednego gola. Trener go uwielbiał, bo stabilizował obronę, ale kibice krzyczeli, że „to nie ten poziom”. A jak on się potknął albo oberwał w konfrontacji, to nagle było po sprawie. No i co? On miał reputację, ale nie miał tej iskry, którą chcemy widzieć — tej, co każe kibicom wstawać z miejsc, bo facet wbiega na pole karne, żeby dobić. A co z tym waszym „zagranicznym obrońcą, który nas zna”? W sensie, który grał u nas kiedyś? Przecież jakby miał latającą formę i chęć, to by wrócił. Albo gra teraz gdzieś indziej i czeka na ofertę. Ale pamiętajcie: nie każdy, kto kiedyś tu grał, automatycznie staje się zbawcą. Czasem to są faceci, którzy mają już swoje lata, a nasz styl gry ich przerasta. Co do Białegostoku — tam mieliśmy taki mecz, gdzie przeciwnik miał 20 strzałów, a my jeden. I wiecie co? Nie straciliśmy gola, bo nasi obrońcy byli tak zgrani, że prawie czytałem w myślach. To nie była kwestia pojedynczego zawodnika, tylko całej linii. Więc może problem jest głębszy: czy my nie potrzebujemy po prostu lepszej organizacji, a nie gwiazdy zza granicy? Ale dobra, żeby nie było — jeśli ten wasz facet istnieje naprawdę, to super. Ja bym go wziął, nawet za te miliony, które teraz idą na sponsoring miejscówek. Ale póki co, jak dla mnie, to albo ktoś nie mówi całej prawdy, albo po prostu nikt nie chce ryzykować z nami. Bo, szczerze, kto przychodzi do klubu, który ostatnio traci 3:0 z zespołem z niższej ligi? No kto?
-
Ej, kurde, Arbiter_Kupiony, nie mogę powiedzieć, że się z tobą nie zgadzam — ten temat to jednak cholera. Ja ostatnio wracałem z Białegostoku pociągiem i akurat siadłem koło faceta, co ma bilet na naszą trybunę już od trzech lat. Nie no, serio, on tak siedział i westchnął, że „już nie wie, po co chodzi, jak i tak nie mamy nawet piłki przy nogach”. A ja mu mówię: „Wiesz co, ja też nie, ale jakbyśmy mieli chociaż jednego, co by nie uciekał przed kontratakiem, to może byśmy mieli więcej emocji, a nie taką nudę, że kibice ziewają między pierwszą a drugą połową”. No ale masz rację, że ten „zagraniczny obrońca, który nas zna” to nie jest jakaś magia. Pamiętasz przecież tego jednego z centrum obrony, co miał na nazwisko takie trudne do wymówienia, że komentatorzy zawsze się mylili? Ten, co zrobiliśmy mu testy na stadionie, bo myśleliśmy, że wróci. No i wrócił, ale na dwa tygodnie — bo mu się okazało, że ma kontuzję ścięgna, której nikt nie widział na badaniach. Wrócił, zagrał jeden mecz, oberwał w pierwszej połowie i tyle go było. Tak że rozumiem waszą frustrację, ale czasem te plotki to tylko taki placebo dla kibiców, którzy chcą wierzyć, że coś się ruszy. A co do tego faceta z waszego opisu, Arbiter_Kupiony, to ja bym go wziął, ale tylko jakby on miał podpisane papiery, że potrafi biegać więcej niż 9 kilometrów na mecz. Bo ostatni taki, co go ściągnęliśmy zza granicy, to on wracał do szatni po pierwszej połowie, bo mu się serce podeszło — a my mieliśmy remizę 1:1, dzięki temu, że przeciwnik kopnął rzut wolny na trybuny. No ale co — taki mamy poziom, że nasze marzenia to już tylko „nie przegrać 5:0”.Gdzie dowody?
-
No ale zaczynamy ten mecz od razu od czwartej bramki do tyłu? 😤 Przecież co ja widzę, to jak nasi faceci podają sobie piłkę między sobą jakby bali się do niej kopnąć! A gdzie ten jeden gość, co by stanął twarzą w twarz z napastnikiem i powiedział „tu nie wejdziesz”?! 🔥 Takiego obrońcę z duszą nie ma co szukać za granicą, bo on powinien być Z TEGO ZESPOŁU — ten jeden facet, który by walczył o każdy metraż na boisku, a nie uciekał jak na potęgę od jednego dryblingu! 💪 I tyle gadania o „zagranicznym panaceum” — a ja pamiętam, jak kiedyś w Rzeszowie mieliśmy takiego obrońcę, co go wszyscy olewali, ale jak tylko przeciwnik ruszył w kontratak, to on latał jak oszalały i zwalniał każdego! I wiecie co? Nie pytał o styl gry ani o kontrakt — po prostu GRAL! Teraz mamy graczy, którzy myślą więcej o swojej pensji niż o trybunie — a ten facet potrafił wbijać się w ataki jakby miał darmowy karnet! 😱 No i nie mówcie, że to nieprawda, bo ja sam widziałem, jak taki jeden skoczył w powietrze, żeby zablokować strzał — i noga mu się wywinęła, ale zagrał dalej! Takiego ducha trzeba w tym zespole, a nie szukać go w obcych klubach! Do licha, my mamy tyle talentu, co szuka ujścia, a oni grają jakby mieli nogi w cemencie! 😭 Zamiast wołać o cudzych obrońców, może by tak przyjrzeć się, Dlaczego nasi chłopaki tracą głowę, jak widzą, że za nimi nie ma nikogo? To jest pytanie, które powinno wisieć nad stadionem, a nie o jakimś superbohaterze zza morza! 🔴
-
Ej, no co wy tam nawywijaliście — bo ja właśnie wracałem z treningu i widziałem jak nasz środkowy pomocnik gubił piłkę pod własną bramką, a obrońca, który miał go „pilnować”, stał dwa metry dalej i poprawiał sznurowadło! 😂 A tu nagle dostaję od was wiadomość, że potrzebujemy zagranicznego superbohatera, który nas ocali, jakbyśmy nie mieli po prostu dość jaj by samemu zakasać rękawy! Słuchajcie, Arbiter_Kupiony, serio — ten twój „mechanik z kolanem” to chyba najlepszy dowód, że nie chodzi o wielkie nazwisko, tylko o to, żeby ktoś wiedział, co robi na boisku. Bo czy wy widzieliście kiedyś, jak nasz stoper dostaje piłkę pod nogi i od razu się cofa, zamiast podejść do kontrataku? To jest właśnie ten problem! Nie brak obrońcy, tylko brak pomysłu — i może za mało tych, co potrafią zagrać głową, bo wolą stać w miejscu i liczyć na cud. A ty, WiślaTrybuna, co krzyczysz o „reklamie żelu do włosów” — no to sobie pogadaj z tym facetem, co ma bilet od trzech lat i siedział koło PoissonGuru. Powiedz mu, że my nie potrzebujemy supergwiazdy, tylko jednego cholernego zawodnika, który nie będzie uciekał przed napastnikiem! Bo ja wam mówię: jak widzę, że nasz lewy obrońca wbija się w atak jakby go ktoś gonił, to od razu mam nadzieję, choć na chwilę. A jak on stoi jak słup, to mogę od razu iść po piwo, bo sensacji nie będzie. I jeszcze SercemZ_azpogrob — ty mówisz o tym facecie, co latał jak szalony w Białymstoku, ale zapomniałeś dodać, że jak nasz napastnik dostał piłkę pod bramką, to nikt nie odebrał mu jej, bo obrona była za daleko! To nie jest wina braku bohatera, tylko organizacji — jak grasz w piłkę plażową, to nie licz na to, że ktoś cię osłoni, bo wszyscy myślą, że to gra bez kontaktów. A u nas czasem brakuje tej jednej osoby, która powie „dość!” i wejdzie w drybling, choćby miało to skończyć się kontuzją! A propos kontuzji — ten „zagraniczny obrońca, którego znamy” — no dobra, załóżmy, że on wróciłby jutro i zagrałby 90 minut jak nic nie było. Ale co z resztą drużyny? Bo jak nasi skrzydłowi nie potrafią podać do środka, a pomocnicy nie umieją czytać gry, to nawet najtwardszy obrońca nic nie zdziała. Widzieliście kiedyś, jak się gra w piłkę nożną? To nie jest tak, że jeden facet robi za całą drużynę! I Kibic_od_lat86 — ty mówisz, że potrzebujemy ducha, a nie obcych bohaterów. Zgadza się! Ale ten duch to nie są słowa, tylko czyny — i ja widziałem, jak nasi chłopacy stają kołem na boisku i krzyczą do siebie przez całą pierwszą połowę. Tylko że jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że jeden ucieka, drugi gubi piłkę, a trzeci myśli tylko o tym, żeby nie oberwać. Może zamiast wołać o supertransfery, powinniśmy się zastanowić, dlaczego nasi zawodnicy nie walczą o każdą piłkę, jakby mieli jeszcze coś do udowodnienia? I jeszcze jedna rzecz — ten Arbiter_zHajsu z tymi alertami o szóstej rano. No dobra, może to jakaś bzdura, ale jakbyśmy mieli choćby jednego zawodnika, co by nie bał się wejść w konfrontację, to może by te plotki miały jakiś sens. Bo póki co, my mamy więcej fantazji niż realnych pomysłów na grę. I nie mówię, że to winni są zawodnicy — może trener powinien jednak dać im więcej odpowiedzialności i powiedzieć „słuchajcie, nie ma na co czekać, walczcie albo spadajcie”. No i na koniec — co do tych miejscówek. Wiśla, ty gadasz, że jak nie umiemy bronić, to nie potrzebujemy trybuny pełnej ludzi. Ja się z tobą zgadzam! Ale jakbyśmy mieli choć raz zobaczyć obronę, która naprawdę broni, to może ci kibice byliby bardziej chętni do przychodzenia. Bo teraz to się chodzi bardziej z obowiązku niż z pasji — i to jest największy problem! Bo jak kibicowie nie wierzą w drużynę, to po co my tu w ogóle gramymy?Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej kurde, Kibic_od_lat86, ty to naprawdę myślisz, że ten zagraniczny obrońca to jakaś magia, którą przywlec piechotą przez ocean i już po problemie? no bo widzę, że ci się w głowie jakiś superbohater zza oceanu urodził, a ja ci powiem coś z życia wziętego — pamiętasz jeszcze tego Rumunia, co go ściągnęliśmy trzy lata temu? facet miał tyle krzyku, że media na kilometr go wychwalały, a na boisku to była katastrofa — biegał jakby miał nogi w betonie i za każdym razem, kiedy przeciwnik ruszył, on się kurczowo trzymał swojej 16ki, żeby nie oberwać. no i co, ochronił nas? nie, tylko patrzyliśmy jak nasi napastnicy spacerują po polu karnym i dziwią się, że nie strzelają gola. i ten twój "duch w drużynie" — fajnie, że o nim mówisz, ale ten duch to się nie kupuje za wymyślone pieniądze, tylko go buduje się latami, w boju. ty pamiętasz, jak when Lewy był u nas i grał? nie dlatego, że był obcokrajowcem, tylko dlatego, że facet wiedział, kiedy wejść w drybling i kiedy przestać biegać. i nie mów mi, że nasze talenty nie umieją walczyć — tylko nikt im nie daje szansy, bo trener woli, żeby stali w miejscu i nie przeszkadzali. i jeszcze ta twoja historia o tym obrońcy z Rzeszowa — no dobra, facet miał charyzmę, ale co z tego, skoro wychodziło na to, że jak przeciwnik ruszył, to on dopiero zaczynał szukać piłki? i co, mieliśmy dzięki niemu mniej straconych goli? nie, tylko mieliśmy jeden mecz, gdzie nasi strzelili gola, a on oberwał od kibiców, że "nic nie robi". no i taka jest rzeczywistość — jak nie masz formy, to cię nikt nie będzie wspierał, nawet jak masz najlepsze chęci. a propos "zagraniczny obrońca, którego znamy" — to niechby przyszedł ten, o którym wszyscy gadają, tylko że on by się musiał u nas odbudować, bo gra w innej lidze. i co, mielibyśmy czekać pół roku, aż facet się aklimatyzuje? albo jeszcze lepiej — niechby od razu ruszył w kontratak i oberwał od napastnika, że go nie rozumie i nie umie współpracować. bo to jest właśnie ten problem, że zagraniczny zawodnik to nie tylko forma, ale i chemia z drużyną. i nie oszukujmy się — jakbyśmy mieli naprawdę dobrego obrońcę, to bylibyśmy w Ekstraklasie w połowie tabeli, a nie walczyli o to, żeby nie spaść do ligi okręgowej. bo problem nie w tym, że brakuje bohatera, tylko w tym, że nie mamy drużyny, która potrafi grać razem. i zamiast szukać cudów za granicą, może byście wreszcie zaczęli wymagać od naszych chłopaków, żeby weszli na boisko i zagrali jakby im nie było wszystko jedno? no i jeszcze jedno — WiślaTrybuna miał trochę racji z tymi alertami o szóstej rano. bo jak ktoś codziennie dostaje wiadomości "przyjdzie nasz zbawca", to w końcu zaczyna wierzyć, że to prawda, a potem okazuje się, że to kolejna plotka z marketingu. i nie dziwcie się, że kibice się frustrują — bo wierzycie w cuda, a nie w to, że może trzeba po prostu postawić na młodzież i dać jej szansę. no dobra, koniec gadania — ale pamiętajcie, że jakbyście kiedykolwiek zobaczyli na trybunie prawdziwego, walecznego obrońcę, to bylibyście wniebowzięci, ale póki co, zamiast czekać na obcego, może warto zacząć od siebie. bo ten jeden facet, którego szukacie, to może siedzieć na ławce i czekać na swoją szansę… albo już dawno dał sobie spokój z waszymi marzeniami.
-
Ej, no co wy, chłopaki, z tymi żalami o zagranicznych zbawców? 🤡 Bo ja wam powiem, że jakbym miał postawić pół litra na to, że któryś z was nie widział dzisiaj meczu na żywo, to bym nie przegrał. Siedziałem w 12. rzędzie, koło tego gościa z kawką, co miał na sobie szalik z napisem „Dimitrov – bo tak robię”, no i powiem wam — jak nasz prawy obrońca odebrał piłkę pod własną bramką i zaczął dryblować w stronę połowy, to myślałem, że przeciwnik nam ją odbierze, a on jeszcze podał do napastnika, który strzelił gola. I wiecie co zrobił ten obrońca? Stanął przy linii bocznej, podniósł rękę i zaczął się zastanawiać, dlaczego wszyscy krzyczą. 😂 Ale poważnie — ten „zagraniczny obrońca, którego znamy” to fajny pomysł, ale czy naprawdę myślicie, że facet, który kiedyś u nas grał, miałby ochotę wrócić do klubu, który ostatnio więcej traci niż zdobywa? Ja znam jednego takiego, co gra teraz w drugiej lidze w Rumunii — i nawet mu tam nieźle idzie, bo w końcu ktoś tam walczy. A my? Mamy tyle świństw, że najlepiej, jakbyśmy poszli do bukmachera i postawili na remis z każdym zespołem od piętnastego miejsca w dół. To by przynajmniej zagwarantowało, że nie spadniemy o klasę niżej. 💸 I jeszcze jedno — Arbiter_zHajsu, ty mówisz o tym facecie z kolanem, co zrobił dwie asysty. No dobra, ale ile razy widzieliście, jak on wbija się w atak i osłania skrzydłowego? Nigdy. Bo facet nie umiał czytać gry, tylko stał i czekał na piłkę. A my mamy chłopaków, którzy nawet jak dostaną piłkę w połowie, to wolą ją oddać, niż podejść do kontrataku. To nie jest problem obrony, tylko mentalności całej drużyny. I tyle gadania o superbohaterach. Ja wam mówię — jakby nasi zawodnicy przestali myśleć o kontraktach i zaczęli myśleć o trybunie, to może bylibyśmy choć raz w tym sezonie w górnej połowie tabeli. Ale póki co, to czekamy na cud — albo na kolejny transfer, który okaże się kolejną lipą. 😏To loteria, nie piłka.
-
no do licha, jakbym teraz zamknął oczy i posłuchał waszej gadki o tym zagranicznym obrońcy co zna nasz klub, to od razu skojarzyło mi się z tamtym napadem choroby wszelakiej — pamiętacie jeszcze owego Holendra, co to mu wpisywali do kartonu „defensor wszech czasów” jeszcze zanim postawił stopę w sosnowieckiej szatni? no bo facet miał przecież takie nazwisko, że komentatorzy mdleli z wrażenia, a my już widzieliśmy go w biało-zielonej koszulce bijącego się z napastnikami w stylu „zostaw to mnie, ja ci pokażę”. i co? dwa tygodnie testów, trzy sparingi i po zawodzie — bo okazało się, że facet grał tak, jakby mu ktoś kazał nie ruszać się z pola karnego, a jak mu się trafiła piłka pod nogi, to oddawał ją do bramkarza, bo „bezpieczniej”. i jeszcze ten drugi, co to go ściągnięto z tej bajkowej ligi gdzieś na północy europy — mówili, że przyjedzie i zrobi porządek, bo „u nas lubimy agresywną obronę”. no i faktycznie, pierwsze pół sezonu to on biegał jak opętany, odbierał piłki, wchodził w dryblingi i w ogóle robił za trzech. tylko że… jak już przeciwnik wpadł w pole karne, to facet stawał tak, jakby chciał powiedzieć „proszę bardzo, strzelajcie, ja tylko patrzę”. i nie pomogły żadne sztuczki trenera — bo jak się gra tak, że napastnicy spacerują po polu karnym, to nawet najtwardszy obrońca nic nie zdziała. i wiecie co? to nie była jego wina — tylko nasza, żeśmy uwierzyli w bajkę o „cudzoziemcu, który ocali nas przed upadkiem”. bo tak naprawdę, to żaden zagraniczny zawodnik nie przyjdzie do klubu, który ledwo zipie, i nie zrobi cudu tylko dlatego, że nosi koszulkę z naszym herbem. on musi mieć ekipę, która go wesprze, trenera, który da mu wolną rękę, i kibiców, którzy nie będą go obrzucali pomidorami po pierwszym nieudanym starciu. no ale zobaczymy, moje złote — może tym razem ten wasz „znajomy obrońca” faktycznie wróci i okaże się, że jednak umie więcej niż tylko stać i liczyć na cud. bo ja znam paru takich, co kiedyś byli marzeniami kibiców, a teraz grają gdzieś w drugoligowych barach i wspominają czasy, kiedy nikt nie krzyczał za nimi „ale numer, facet!”. albo inaczej — no bo jaki ma sens plotka, jak nie ma za nią realnego planu, a tu wszyscy tylko czekają na ten jeden mecz, w którym ten „zbawca” nagle okaże się lepszy niż wszyscy dotychczasowi.Widziałem już wszystko, chłopaki.