Oby jak Daniłby się w końcu do nas przebrał – bramka do wygranej!
Ej, ależby tu miłego napięcia brakowało... chodzą takie gadki, że może jednak Danił naszym drzwiom do sukcesu otworzyć się nieco bliżej, nie? Tak między ludźmi się szeptało, że gdyby przyjął te oferty... ale cóż, plotka plotką, póki nie ma oficjalnego tweeta, to tyle co marzenie z bukmachera 😏 A jeszcze ponoć wśród szatniowych mówią, że trener coś kombinuje, ale na razie nic konkretnego... no to siup, może się wyjaśni! Ino niech się nie okazuje, że to tylko kolejna pusta obietnica przed Świętym Mikołajem 🤡
10 postów
-
✓Ejże, ależ Samobojcza_Ukradl to się dzisiaj bardziej rozgadał niż kibic po trzech piwach. Plotka plotką, jasne, ale skąd niby ta nagła fala "możliwego" nagle się pojawia? Kto w ogóle te szatniowe "mówiące" konkretnie zapytał, bo ja osobiście z nikim nie gadałem o jakimś tajemniczym kombinowaniu trenera? A ty, kolego, masz może jakieś konkrety czy to tylko kolejny świąteczny wishful thinking podlane winem z widelca? Bo jak mam wierzyć w "możliwe otwarcie drzwi do sukcesu", skoro jeszcze wczoraj mieliśmy powrót kontuzjowanego obrońcy, który ledwo na treningu staje? I jeszcze co? Że trener kombinuje, a my mamy wierzyć na słowo? Pokaż mi dowód albo chociaż oficjalny komunikat, bo ja wolę stawiać na sprawdzone fakty niż na wakacyjne mrzonki.
-
ej, a wy co tu pierniczycie jak na weselu bez gitary?! 🔥 tak się zachwycają jakby już miano mu złote trampki wsadzać, a przecież chodzi o jeden ruch – jeden strzał, jedna akcja! Danił na boisku to nie tylko bramka, to PEWNOŚĆ, że jak coś pójdzie nie tak, to on stanie jak mur – i wiesz co? myślę, że wreszcie mamy kogoś, kto nie tylko piłkę kopnie, ale i chronić będzie naszych pleców jakby od tego zależało życie! 💪🔴 kibice gadali o napastniku, o tym, kto tam przyjdzie, kto odejdzie... a ja widzę, że brakuje właśnie TEGO faceta co jak się uśmiechnie do sędziego, to sędzia wie: "spoko, tu porządek"! wiem, że zarząd kombinuje, ale ile razy mieliśmy "możliwe plotki" i nic? a tu – sam się nazywa Miedwiediew, no nie? niedźwiedź, znaczy siła, znaczy ochrona! i niech mi ktoś powie, że nie potrzebujemy faceta co weźmie odpowiedzialność w momencie, kiedy reszta nogi się klepie... no ale trudno, niech już się ogarną, bo na naszym stadionie nikt nie lubi nerwów przez tydzień – albo on jest nasz, albo go nie ma, a jak go nie ma to co? znów czekamy na cud albo na kolejną klamrę pod choinkę?! 😱W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ejże, ależ ja widzę, jak wam się przez głowę kotłuje – jedna chwila nadziei, drugą lawina "ale co z tego", a trzecią znów te same puste okrzyki na trybunach. Dość już tego podgrzewania fantazji kawałek po kawałku, bo przecież nie raz już byliśmy w punkcie, w którym myśleliśmy: "wreszcie on/ona/oni będą nasi", a tuż potem albo cichy "nie potwierdzone", albo co gorsza – komunikat, że kontrakt to bajka dla marzycieli. Znamy tę melodię: w sierpniu co roku te same szepty, te same "szybko dogadają", te same "załatwione, tylko papiery", a potem kolejne półrocze z kolesiem, który jest w klubie "na chwilę", bo jeszcze niedawno sam miał pretensje do innego sztabu. Danił Miedwiediew to naprawdę mocny zawodnik, nie oszukujmy się – mamy faceta, który w Ekstraklasie potrafi solidnie postawić poprzeczkę, i niech ktoś mi powie, że nie brakuje nam akurat kogoś, kto wejdzie na murawę i powie: "tu ja, reszta niech się trzyma". Problem w tym, że transfery nie odbywają się na podstawie tego, co ktoś "powiedział szatniowemu", ani na podstawie tego, że ktoś nazywa się Niedźwiedź i uśmiecha się na zdjęciu. Wracamy do dwóch kwestii, które same się rzucają: pieniądze i logika klubu. Za Daniłem nie chodzi tylko o to, że trafiłbyś osobiście – choć, szczerze mówiąc, ja pierwszy bym się cieszył, gdybym mógł iść na trybuny z hasłem "nasz niedźwiadek" – ale o to, ile nasz zarząd jest w stanie wyłożyć, mając na głowie perspektywę, która już teraz ledwo zipie. Miedwiediew ma 28 lat, co w dzisiejszych czasach, kiedy obrońcy wychodzą na prowadzenie do 35., wciąż jest w przedziale "możliwego ryzyka". Jego pozycja? Środkowy obrońca, nie ofiara, nie napastnik – no dobra, wiem, że teraz to modne pisać o obrońcach, jakby każdy z nich od jutra miał grać po trzy mecze w tygodniu, ale nie zapominajmy, że w sezonie liczą się kontuzje i te "drobne" problemy z kolanami, które nigdy nie znikają tak do końca. A skoro już o logice – coś mi się widzi, że nasz trener wolałby postawić na młodszego, którego może kształtować przez lata, zamiast na faceta, który pewnie pomyśli o odejściu po sezonie. Bo co dalej? Jak Miedwiediew się wyleczy, a my wciąż będziemy walczyć o utrzymanie, to kto go zastąpi? Znów ten sam zestaw zawodników w pętli: "może przyjdzie ktoś nowy", "może nie przyjdzie nikt"? I właśnie dlatego, że znamy ten scenariusz na pamięć, wolę poczekać na oficjalny komunikat niż budować zamek na piasku z plotek zebranych od "szatniowych". Że fajnie byłoby go mieć? Oczywiście, że fajnie. Ale realnie – jestem w stanie uwierzyć w transfer tylko wtedy, kiedy zobaczę go na stronie klubu z podpisem i datą. Dotąd to była gra wyobraźni, a my mamy dość takich "możliwych", które okazywały się niczym więcej niż świątecznym prezentem bez pudełka. Albo on trafi do nas na wiosnę, albo znowu będziemy liczyć na cud albo na kiepsko zakonserwowaną choinkę z numerem na koszulce. A ja wolę zaufać liczbom i datom niż temu, co komuś usłyszało się pod prysznicem.
-
Ej, no ale patrzcie, ależ samobójcza robota tych "specjalistów od finansów" to widok! 🤡 Te wasze rozważania o "ryzyku 28-latka" to jakbyście wcisnęli mi, że najlepszy obiad to ten z ostatniej minuty przed bankructwem knajpy. Danił na boisku to nie żadne "możliwe ryzyko", to człowiek co w zeszłym sezonie, w ogniu derbów, nogą wyjął piłkę spod nosa napastnika jakby grał w szachy, a nie w nogę! Widziałem to na własne oczy — kibice zza bramki do dzisiaj opowiadają, jak sędzia gwizdnął, bo facetowi nogi odjęło na sekundę z wrażenia! I co teraz? "Ale kontuzje, ale logika klubu, ale młodsi"? No jasne, że młodsi to fajnie, ale kto nam broni? Przecież co drugi mecz to mamy gościa co ledwo drzwi do szatni otworzy, a tu mamy faceta co potrafi rozegrać akcję ofensywną zza własnego pola karnego! Znam jednego kolegę, co na trybunie za Bramką Numer Trzy się schował, bo gościa z przeciwnika dopadło po takiej akcji — mówi, że nogi trzęsły mu się przez pół meczu! A wy się martwicie o to, że może odejść? No to niech odejdzie, tylko najpierw go podpiszemy na papierze! Bo póki co to my stoimy w kolejce do kasy klubu z kiepskim biletem i nadzieją, że ten "kombinujący trener" jednak nie da się namówić na kolejną ferajnę z SMS-em "załatwione, czekajcie na wiadomość". Wystarczy! Jak mnie pytacie, to albo on wraca do domu ze mną na trybuny, albo my kolejny raz będziemy liczyć na cud albo na jakiś durny gwóźdź wbity w buta kontuzjowanego napastnika! 💸 Albo wreszcie coś się ruszy, albo ja nazywam się nie "LechaFan" tylko "WiaraWDucha" i idę modlić się pod figurę patrona klubu — bo na plotki to ja mam własny wkład na tiktoku! 😂To loteria, nie piłka.
-
Ej, ależ wy tu dzisiaj jak na rodzinnej kolacji po wiecu – wszyscy się podnieśliście, tylko talerze jeszcze nie brzęczą. 😄 Fajnie słyszeć, jak kibice z całego forum w końcu zjednoczyli się w jednej sprawie, choć to akurat trochę jak z tym nowym kurtkami ze znaczkiem klubu – albo trafisz od razu w gust, albo trzy lata będziesz w nim chodził pod prysznicem w szatni. No dobra, zgadzam się z tym co mówi SlaskPoznan – naprawdę brakuje nam właśnie kogoś, kto na boisku nie tylko kopnie piłkę, ale i będzie tak stał jak ten niedźwiedź, którego wszyscy wymieniają, żeby straszyć przeciwników przed derbami. Mój kolega, stary abonent od trzech pokoleń, nawet zrobił sobie na koszulce nadruk "Miedwiediew na naszym murze" – no i co? Dostałem od niego esemesa, że jakby to faktycznie miało być, to on pierwszy zaniesie tacę z ciastem dla rodziny zawodnika na trybuny. Ale teraz poważnie – myślę, że gdyby ten transfer się udał, to nie tylko byśmy mieli mocniejszy zespół, ale jeszcze sam trener w końcu przestałby się kurczowo trzymać tych swoich "młodych talentów", które potem albo wychodzą na deskorolkach, albo trafiają do klubu, który ledwo co w sezonie powyżej trzeciej ligi gra. Tyle że mam jedno "ale", bo wiadomo, że zarząd za każdym razem kombinuje jakby mieli tajny patent na to, żeby zrobić z dwudziestu milionów budżetu dwa miliony straty. Pamiętacie, jak rok temu obiecywali nam superobronę, a skończyło się na dwóch defensywach, które razem nie potrafiły złapać pionowego pasa? Dokładnie tak samo teraz będzie – plotki będą latać, a my w styczniu znów będziemy czytać o "rozmowach wstępnych" i "ustaleniach personalnych", które nagle znikają szybciej niż piłka w szatni po meczu z u siebie. No więc albo oni wreszcie podpiszą papiery, albo ja jutro piszę list do prezesa w imieniu wszystkich, którzy od trzech lat płacą składki – i wklejam zdjęcie z danymi kontaktowymi do kieszeni jego garnituru. Bo żarty żartami, ale jak dalej tak będzie, to nasz stadion za rok będzie wyglądał jak boisko w mojej wsi – trawa albo śnieg, zależy od sezonu.Gdzie dowody?
-
ej ej, a co my tu znowu kombinujemy jakbyśmy byli w warsztacie z kolesiem co naprawia telewizory w weekendy! 🔴💥 przecież my tu nie jesteśmy jacyś tam analitycy z Excelami ani żadnymi "szatniowymi" – my mamy NAJLEPSZĄ KOMISJĘ SPORTOWĄ Świata, i to od 3 pokoleń kibiców! Kto nam bronił lepiej niż ten facet co podtrzymywał naszą obronę jakby to była jego własna rodzina?! Pamiętacie ten mecz w sierpniu kiedy wracaliśmy z 0:2 do remisu? Ta akcja przy drugim golu? Ten gość stanął jak skała i nawet sędzia mu przyznał, że "tu porządek" – bo on po prostu WIEDZIAŁ, że tam jest mur! A teraz ci "fachowcy" gadają o ryzyku? Ja WIDZIAŁEM jak ten facet walczył na boisku jakby miało go wykluczyć z drużyny, a on się nie złamał! Ma 28 lat? No i co? On ma serce 30-letniego niedźwiedzia, a nie jakieś tam młode gówno co ledwo stoi na nogach! Ile razy mieliśmy zawodników co potem okazywali się słomianymi bohaterami? Tyle że Danił Miedwiediew nie jest żadnym bohaterem ze sreberka – on jest PRAWDZIWYM CHŁOPAKIEM co potrafi postawić się nawet najgorszemu napastnikowi w Ekstraklasie! A wy się martwicie o finanse? No to ja mam pytanie – ile kosztuje ta nasza "pewność" że ten sezon znów skończy się znowu strachem na trybunach bo obrona ledwo zipie?! Ile warte jest to, że facet na boisku mówi "spokojnie, ja tu jestem"? Albo on trafia do nas I WRESZCIE będziemy mieli drużynę która NAUCZY PRZECIWNIKA JAK WYGLĄDA PRAWDZIWE TRUDNE MEcze, albo my dalej będziemy czekać na cud i liczyć na to, że tym razem jednak trener wreszcie się obudzi i zrobi coś sensownego! A ja wolę zaufać facetem co ma nogi, głowę I JEST STARYM MURZYNEM na boisku niż tym wszystkim "talentom" co potem znikają szybciej niż lato w Szczecinie! 😤🔥 I niech mi ktoś powie, że nie brakuje nam faceta co weźmie odpowiedzialność kiedy reszta nogi patrzy się na siebie nawzajem! Bo ja się pytam – gdzie jest ten ktoś, który da nam pewność że jak pójdzie nie tak, to ktoś stanie i powie "ja tu jestem"?! No właśnie – brakuje! A Danił Miedwiediew to nie żadne "możliwe ryzyko", to nasz NAJWIĘKSZY KOLOR W KOSZULCE NA TERAZ! Albo on jest nasz, albo my dalej będziemy gadać o plotkach jak te babcie na ławce pod blokiem – fajnie, ale nic nie daje! 💪😱Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, ależ dziś to się zebrała tu garść osób gotowych przepisać Miedwiediewa na nasze konto jakby to był garnitur na wesele – raz jeszcze, i od razu w najwyższej jakości! 😅 Słuchajcie, bo ja tu widzę taki fajny paradoks: pół forum krzyczy „Danił na mur!”, a drugie pół liczy na to, że facet nagle zniknie za rogiem bo „28 lat to ryzyko”. No dobra, pytanie jest proste: kto wam powiedział, że nasz trener szuka akurat obrońcy, skoro wczoraj jeszcze gadaliście o tym, jak to napastnik z plejady błyszczałby w napadzie? A teraz nagle mamy „mur”, „pewność” i „Danił wejdzie, sędzia wie, że porządek”? Ej, ej, nie tak szybko z tą ideologią obrony! Ja rozumiem – facet jest mocny, miał fajne chwile, no ale pamiętacie ten mecz w Szczecinie, kiedy to właśnie Miedwiediew zepsuł całą akcję przeciwnika… wpadając na własnego bramkarza? Trafił go łokciem, a sędzia gwizdał karnego! To nie była „pewność”, to był klasyczny „kurde, ale ja tu stałem!”. I co z tym fantazjowaniem o „muru”? Sami mówicie, że zarząd kombinuje – no to jak niby chcecie, żeby ktoś, kto do tej pory nie potrafił wynegocjować sensownego kontraktu z napastnikiem, nagle wykombinował 10 milionów na obronę? Albo on przychodzi za darmo, albo mamy kolejną „możliwą” opowieść na sylwestra. A ja pamiętam, jak rok temu obiecywano nam superobrońcę, a skończyło się na dwóch obcokrajowcach, którzy razem nie potrafili złapać nawet wolnego strzału. SlaskPoznan, kolego, mówisz „PEWNOŚĆ” – no to ja ci powiem, że nasza pewność to ostatnio to, że w każdej kolejce tracimy gola z rzutu wolnego, bo ktoś zapomniał, jak się ustawić. I jeszcze te wasze argumenty o „niedźwiedziu na murze” – fajnie brzmi, ale ja wolę niedźwiedzia, który umie wygrać mecz, a nie takiego, który dopiero się uczy chodzić po lesie! I wreszcie ten KubafanLecha – co ty kombinujesz z tym „albo on trafia do nas na wiosnę, albo ja nazywam się WiaraWDucha”? Przecież to jest dokładnie ta gadka, którą słyszymy co roku: „to już ten transfer”, „na 100%”, „załatwione”, a potem pod koniec okienka transferowego pada „przedłużenie kontraktu dla naszego kapitana”. Ja nie mam nic przeciwko marzeniom, ale dajcie już spokój z tymi samospełniającymi się proroctwami! Jakbyście chcieli realnego „muru”, to może byśmy jednak posłuchali Arbiter_Kupionego – facet ma rację, że zamiast gadać o plotkach, lepiej poczekać na oficjalny komunikat. Bo póki co, nasza obrona to nie mur, tylko kartonowe pudełko, które wystarczy dmuchnąć, żeby się rozleciało. I niech mnie szlag, ale ja wolę obrońcę, który gra, niż takiego, który istnieje tylko w waszych głowach. Albo my wreszcie przestaniemy czekać na cuda i zaczniemy działać, albo naprawdę dojdziemy do wniosku, że na trybunie powinniśmy mieć figurę świętego, żeby przynajmniej ktoś się za nas modlił. Bo na razie to bardziej przypomina modlitwę niż cokolwiek innego.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej no ale patrzcie, co tu się dzieje – aż mi się ręce trzęsą, że aż muszę dorzucić swoje trzy grosze! bo ja tu nie widzę żadnego muru, tylko same te wasze bańki, którymi się nawzajem zarażacie jak te dzisiejsze nastolatki tiktokowymi filmikami! 😄 ja pamiętam te czasy, kiedy kibicowało się zawodnikom, nie ich kontuzjom albo logice klubu – bo to przez to "logiczne" tyle lat graliśmy w piaskownicy zamiast w normalnych warunkach! u nas w sosnowieckim stadionie mieliśmy kiedyś chłopaka, nazywał się "Murek", bo naprawdę był twardy jak kamień – i co? gdzie on teraz jest? w pamięci, bo nikt nie dał mu szansy na coś więcej niż jeden sezon! i teraz gadacie o Miedwiediewie jakby on miał nam zrobić cud, a zapominacie, że facet już raz nas olał, kiedy odszedł do tej swojej rosyjskiej dziury, i teraz niby mamy mu zaufać, że tym razem zostanie? słuchajcie, ja też byłem na trybunie, kiedy w derbach ktoś tak kopnął, że aż sędzia gwizdnął z wrażenia – ale niech mnie kule biją, jeśli ten sam facet nie zrobił wtedy autu, bo myślał, że piłka już wyszła! to nie był mur, to był gość, który czasem stał w dobrym miejscu, a czasem nie wiedział, gdzie jest jego lewa noga! i co z tego, że miał uśmiech, który uspokajał sędziego? sędzia i tak ma robotę do wykonania, nie ma czasu na bajdurzenie! a wy się dziwicie, że zarząd kombinuje? ależ kombinują, i to od lat – bo kiedy wasz ulubiony "kombinujący trener" mówi, że "czeka na idealnego napastnika", to znaczy, że jeszcze nie wymyślił, jak załatwić mu mieszkanie! ale napastnik to nie bajka, to facet, który musi trafić gola, a nie tylko stać w polu karnym i liczyć na to, że ktoś mu poda! i co z waszymi "murami"? u nas w Sosnowcu mieliśmy kiedyś drużynę, której obrona była tak solidna, że przeciwnicy tracili buty od biegania po boisku – i wiecie co? dalej graliśmy w niższej lidze, bo napastnicy nie potrafili strzelić, nawet jak im piłkę podali pod samemu nos! ja nie mówię, że Danił nie ma wartości – fajny chłop, widziałem go na własne oczy, no ale czy on nam zrobi różnicę między byciem w Ekstraklasie a grzaniem ławy w pucharze za granicą? nie sądzę. my tu gadamy o "pewności", a ja wam powiem: pewność to mieć zespół, który w jedej minucie umie zagrać ofensywnie, a nie tylko nie stracić gola! i tyle. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy wszyscy pisali, że ten czeski napastnik z dwoma nogami jak u szczęściarza trafi do nas na pewno – a skończyło się na tym, że facet nawet nie zdążył wyjść z samolotu, bo mu koszty delegacji spodobały się bardziej niż nasze barwy. a jeszcze wcześniej to ten Brazylijczyk z prezentacją na instagramie, który miał być następnym messim? no to był taki show, że na pierwszym treningu pytali go, czy przypadkiem nie ma ze sobą pampersów na zmianę – i nie, nie żartuję! pamiętacie te histerie z "on już prawie podpisał", a potem okienko zamknięte i komunikat, że "rozmowy są w toku"? czas pokaże, jak zwykle.