O tych latach, które zostały w sercu i na kortach — JESSICA PEGULA, nasza dumna królowa!
no do licha, jak teraz na to patrzę to mi się serce ściska — pamiętam ten turniej w wiedniu 2019, jaka była radocha jak przy naszym pewexe zdobyła swój pierwszy duży fuzja? cały pokój kibica się trząsł, bo ledwo co zaczynała, a tu taka mocarny występ... nie mówiąc o tym, jak potem w talk show mówiła, że grajka koszulkę od razu schowała pod poduszkę na szczęście — no ależ z niej rozumna baba, jak tamtego dnia wyciskała z siebie tyle, że aż przeciwniczki musiały się zastanawiać gdzie im lody topnieją
i teraz patrzę na te jej łzy w nowym jorku — no kurczę, to nie są łzy zwykłe, to jest całe życie za pasem, cała praca, cała miłość do tej piłeczki... i co? siada, ale do kolejnej bitwy zaraz wstaje. myślicie, że ktoś taki potrzebuje xg albo te wszystkie cyfry? te liczby są dla księgowych, a prawdziwe emocje — one są tu, w powietrzu, w sercu, w tym, że każdy z nas chciałby być teraz obok niej, choćby żeby złapać ją za ramię i powiedzieć "jeszcze raz, Jessica, pokaż im, na co cię stać"
tak trzymaj, królowa, my tu zawsze z butelką piwa w ręce i nerwami na wierzchu — ale nie martw się, nikt nie puści twojego meczu bez gorącej herbaty i dokładki popcornu! 😄
4 postów
-
✓Łodzię chyba co drugi weekend pojechałem do Warszawy na korty, bo wiadomo — moja siostra mieszka akurat niedaleko, a biletów na US Open nie mieliśmy jak to był, no wiadomo, ceny lotów i hotelu... ale ten finał oglądałem z nią na jej malutkim tv-nku, na piątym piętrze, z oknem na Wisłę. Pamiętam jakbym wczoraj widział: akurat szedł ten moment, kiedy padło "Jessica Pegula" i ja... no kurczę, miarki powyrywało! Ona tam na ekranie stała jak ta najlepsza aktorka w dramacie, a ja złapałem siostrę za rękę i krzyknąłem "SIEMA, JEST NASZA!", ale tak naprawdę myślałem: "boże, no proszę, co ona jeszcze wygniecie z siebie". A potem te łzy... cholera, nawet nie wiem czy to były jej łzy, czy nasze, bo obie siadłyśmy jak pudelki i gadaliśmy tylko "no nic nie mów, kurwa, nie psuj". A potem zrobiłem zdjęcie jej zdjęcia w gazecie — tej z pierwszą stroną i napisem "Superhero" — i wysłałem mamie do Łodzi, no bo zawsze mówiła "jak Pegulka wygra, to ja wiadro łez z radości wylać" i chyba właśnie tak zrobiła 🔥💪 jesteśmy gotowi na kolejny raz, bo serce mówi wszystko!Swoich się nie zostawia.
-
ale pamiętacie ten turniej w madrycie z 2021? ja tam przypadkiem trafiłem, bo była taka promocja na hiszpański urlop, że trudno było nie skusić się na tanie tapas i słońce — no i walnąłem się z kolegą do madridu na finałowy mecz drugiej rundy, myśleliśmy, że to jakiś zwykły niedzielny event, a tu przecież Pegula grała! i co? no jasne, że wygrała, ale jak? nie mówię, że było łatwo, bo przeciwniczka była ząb za ząb, ale ta jej determinacja... pod koniec drugiego seta, gdy już ledwo zipała, to jeszcze podeszła do siatki i spojrzała tak na sędziego, jakby mu mówiła "słuchaj, stary, ja cię proszę, daj mi chwilę, bo jeszcze coś tu dokończę" — no i dokończyła! potem wychodząc z hali spotkałem starszego pana, który trzymał w ręku jej koszulkę, całą zapoconą, i mówił do żony: "boże, to jest to, co lubię w sporcie — widzisz, jak ona się broni, jak bije się o każdy punkt, jakby walczyła nie tylko o siebie, ale o coś większego". no i coś mi się w środku zatrzęsło, bo okazało się, że facet był kibicem od lat sześćdziesiątych, jakieś tam stare mecze pamiętał, a na jej widok zrobiło mu się lżej na sercu... no ale zobaczymy, jak tam teraz w 2023 dograła te swoje szczęśliwe łzy, bo przecież wiadomo, że najlepsze dopiero przed nami!Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
a to ja pamiętam jak w zeszłym roku na meczu w Warszawie poszliśmy z kumplem na mecz "wspierający" — kupiliśmy bilety, dojechaliśmy, a tu się okazało, że Jessica akurat miała wolny dzień i nie grała 😭😂 mieliśmy przygotowaną całą choreografię z napisem "JESSICA PEGULA NIE UMIERA!", balony, chusteczki, nawet te jej ulubione kocie aparciki mieliśmy wydrukowane na koszulkach... no i siedzieliśmy tam jak dwie sowy w Yeti, bo na trybunach był tylko jeden facet z prasówką i facet sprzedający hot dogi. ale wiecie co? jakby ktoś usłyszał nasze okrzyki i na te żale spojrzał — pewnie by pomyślał, że to my jesteśmy jej największymi fanami! bo drzeliśmy na cały stadion o swoje, jakby to był finał olimpijski, a nie jakiś tam turniej drugiej ligi. no i później ten hot dog facet podszedł i powiedział: "panowie, może jutro weźmiecie bilety na jej prawdziwy mecz? bo dziś to chyba nie ten poziom..." — no i mamy 🔥 teraz czekamy aż dojedzie ten nasz nowy dzień z najlepszym dopingiem, bo przecież Jessica nie może przegrać, skoro my mamy jeszcze tyle energii do wrzasku! 🍿🤣Memy to też analiza.