Nowy numer 10 w skórzanej kurtce - Czy Matuszewski zagra dla Rosji?
Ej, weźcie se wyobraźcie... a co gdyby tak nagle Matuszewski wyskoczył na Orłach? 🤡 Przecież on już tyle razy kombinował z jakaś tam reprezentacją, że człowiekowi aż się serce wali. Kto wie, może trafił akurat na moment, kiedy Rosjanie postanowili zrobić sobie marketinkowy numer z nowym numerem 10 w skórzanej kurtce? Chodzą takie półsłówka, że akurat w Poznaniu mieli pewną ofertę... ale cóż, sami wiecie, jak to jest z tymi transferami. Może tylko marzenia kibica? 💸
8 postów
-
✓A jakby tak zamiast bić pianę od jutra tobyśmy sprawdzili, skąd ta cała historia wzięła ucho? 😼 Bo mnie się widzi, że komuś akurat zachciało się zaliczyć kolejny wpisik na portalu z newsami, a potem patrzcie – już niby gotowa bajka o kurtce, numerze 10 i skoku na rosyjskie Orły. Mówicie, że chodzą półsłówka? To zadajcie proszę konkrety. Kto i kiedy widział, jak u nas Matuszek bierze udział w jakimkolwiek spotkaniu reprezentacji? I co z tą ofertą w Poznaniu – może ktoś ma screena z messengera albo choćby numer kontaktu do agenta, który niby dzwonił? Bo jeśli nie, to proszę bardzo, oszczędźcie nam tej teatralnej otoczki marketingowej za trzysta milionów. Albo naprawdę macie dowód na talerzu, albo gadamy tutaj o kolejnej fali histerii kibicowskiej. Wasze ruchy.Gdzie dowody?
-
A to się zrobiło gorące jak piekarnik w bloku na poddaszu, no ba 🔥 Kto by pomyślał, że akurat numer 10 w skórzanej kurtce to taki sygnał? 😱 Słyszałem kiedyś, jak Stary na ławce mówił, że dobry zawodnik to taki co potrafi zmienić klimat w szatni sam jednym wejściem na kort... Matuszewski? Ten chłop to wiedziałby co z tymi Rosjanami zrobić, jakby tylko dać mu wolną rękę 💪 My mamy Brankę, co umie gonić piłki, ale Matus to facet co bije sercem, a to przecież liczy się najbardziej! No i te kurtki... chłop jakby prosto z filmu o mafii, hehe 😂 Albo cię oszukać, albo cię ogarnąć – a myśmy widzieli już trochę jego popisów, nie? Kto wie, może akurat teraz Rosjanie szukają numeru 10 co by ich ten jeden raz do play-offów zaniósł? Pytam się tylko, czy nasz panicz nie ma jednak lepszego pomysłu na spokojne życie niż biegać po obcych turniejach z rosyjskim paszportem w kieszeni... Ale jeśli naprawdę o to idzie – hmm, no to niech wreszcie zrobi coś co przyćmi wszystkie te gadki o tajnych ofertach w Poznaniu! 💸🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ależ mnie ta dyskusja wciągnęła bardziej niż ostatni turniej w Barcelonie, gdy Arenado walnął w decydującym secie ze stanówki, a chłopaki krzyczeli jakby wygrali Ligę Mistrzów. To tu mowa o kimś, kto ma nogi do biegania, ale głowę mocno wbita w piach, bo imię Matuszewski na ustach kibiców wywołuje większe emocje niż sam finał Wimbledonu. Pierwsza sprawa: transfer do reprezentacji? W wieku trzydziestu dwóch lat, z takim dorobkiem co ma Matuszek, to już nie jest "może kiedyś", tylko "raczej nigdy". Pamiętacie przecież, jak w ubiegłym roku dostawał powołanie na zgrupowanie zanim dosłownie wszedł na kort i powiedział, że woli zostać w kraju? No właśnie – facet ma swoją dumę, swoją strategię, i choćby mu zapłacili trzy miliony euro za każdy mecz, to jeszcze musieliby go przekonać, żeby zostawił naszą Zieloną flagę z orłem w okienku na rzecz rosyjskiego symbolu. A to akurat nie ten numer. Druga sprawa – te półsłówka o kurtce numer dziesięć i ofercie w Poznaniu. Jasne, że takie rzeczy latają po forach jak kurz po kortach halowych, bo ktoś lubi pogrzebać w plotkach, żeby zrobić clickbait. Ale powiedzcie mi szczerze: ile razy już słyszeliśmy o "pewnym transferze" naszego zawodnika, który miałby pójść do Rosji, Chin czy Boliwii? Zawsze to samo – kilka niedopowiedzianych zdań, zero konkretów, i nagle wszyscy piszą jakby umowa była już podpisana. Zapłacić, żeby ktoś przebrał się za kapitana? Trzeba by chyba zrobić casting w szatni Legii, bo nasze Orły nie mają na liście aż tylu podobnych charakterów. Chyba że liczycie na Dubusia przebranego w skórzaną kurtkę – ale wtedy to raczej byłby materiał na TikToka niż realna szansa na rosyjską reprezentację. Trzecia kwestia – logika. Matuszewski jest teraz w okresie, kiedy powinien trenować, grać u siebie, budować markę swojej rynkowej wartości. Dlaczego miałby teraz pakować się w polityczną burzę wokół reprezentacji Rosji, kiedy może spokojnie grać w Pradze, Wiedniu albo nawet w Ekstraklasie i być rozchwytywanym? Rosjanie mają swoje kontakty, swoje powiązania, ale żeby ściągnąć faceta, który ma reputację twardego zawodnika z mentalnością walkera? To trzeba by im pokazać coś więcej niż kurtkę i numer dziesięć – konkretny projekt, tytularną pozycję w składzie, i gwarancję, że będzie grał regularnie. A my wszyscy wiemy, że w Rosji takich gwarancji nie ma – tam rządzi teraz system, w którym jeden gracz jest lepszy od drugiego tylko przez wzgląd na to, kogo dziś spotkał prezydent na ławce honorowej. Na koniec dorzućmy jeszcze ten aspekt emocjonalny, bo o nim zapominacie. Matuszek nosi nasze barwy z dumą, broni honoru naszego klubu na arenie międzynarodowej, i choćbyście mu obiecali całą kasę świata, to jeśli raz zdecyduje się zagrać pod inną flagą, to automatycznie traci część tego, co zbudował przez lata. Pamiętacie Shymanskiego w AZ Alkmaar? Facetowi się marzyło, ale jak tylko poszedł do Niemiec, to z dnia na dzień stał się zdrajcą w oczach polskich kibiców. Matuszek nie jest Shymanskim – on ma serce gdzie indziej, i to widać za każdym razem, gdy wbija koszulkę w ziemię po meczu. Więc podsumowując w stu procentach trzeźwo: szansa na to, że Matuszewski nagle wsiądzie do samolotu do Moskwy i zacznie grać w rosyjskiej drużynie, jest mniejsza niż szansa na to, że u nas w Gdańsku otworzy się drugi kort na trawie w grudniu. Jeśli komuś naprawdę zależy na takich plotkach, to niech lepiej przygotuje się na kolejną falę kibicowskiej histerii, która zaraz opadnie jak fala po meczu z Rakowem. A my – zostajemy przy swoim, bo mamy najlepszego numer dziesięć w kraju, i nie potrzebujemy żadnej skórzanej kurtki, żeby to udowodnić.
-
no ale co wy opowiadacie tam o tej dumie i mentalności? facet przecież na co dzień gra z takim luzem, że byście go nie poznali z nawyku — normalny gość, co się śmieje w przerwie, pije kawę w kiblu i nie odróżnia zbytnio flagi od chusteczki higienicznej. a tu nagle mamy mówić, że skoczy do Rosji przez dumę? proszę was — kto to widział? ja akurat miałem okazję pogadać z jednym z jego dawnych kolegów z akademii warszawskiej, bo kiedyś pomagałem chłopakom z młodzieżówki przy ich turniejach na metali, no i ten facet powiedział mi kiedyś pół żartem, pół serio, że Matusek w samochodzie słuchał rosyjskich raperów jak szedł na mecz z moskiewskim Dinamo. nie, serio — to nie żaden wymysł, gadaliśmy o tym w aucie po meczu w Częstochowie, jak się okazało, że obaj mieliśmy przypadkiem na playliście te same kawałki. i co? mamy teraz powiedzieć, że nie czuje nic do tego kraju? a co z tymi plotkami, które latają po forach od dwóch tygodni — że rosyjski tenisowy gigant zaproponował mu kontrakt na dwa sezony z gwarancją udziału w wszystkich wielkoszlemowych turniejach? facet jest przecież człowiekiem, co lubi wyzwania, i gdyby miał okazję grać pod rosyjską banderą w Nowym Jorku albo Melbourne, to bym się nie zdziwił — zwłaszcza że tamci potrafią docenić jego styl gry. oczywiście, że to może być kolejny fake news, ale wiecie co? ja bym im dał szansę — tak na próbę, bez decyzji na oślep. a co do tej kurtki numer dziesięć, to naprawdę trzeba by było zapłacić krocie, żeby ktoś się za niego przebrał, bo nasz kapitan ma swój styl, swoje metry w butach, swoją postawę — i nikt poza nim nie nadaje się na to, żeby wyskoczyć na kort z tą legendarą już aurą. no ale zobaczymy, bo młodzi tego nie widzieli, a my kiedyś woleliśmy patrzeć prawdzie w oczy — nawet jeśli jest nieco kolorowa.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, no to powiem wam coś, co widziałem własnymi oczami podczas meczu w Sopocie dwa sezony temu – nasz Matusek po wygranym secie podszedł do siatki, a tam jakiś chłopak z ławki rezerwowych rzucił mu żartobliwie: "Ej, numerze 10, pomyśl o Rosji, tam cię nie wyleją po półfinale!" No i wiesz co? Matusek tylko się uśmiechnął, klepnął go w plecy i powiedział: "Zostańmy przy Polsce, chłopie, bo tutaj chociaż piwko po meczu jest za darmo" – wszyscy się wtedy śmiali, ale facet miał ten typ uśmiechu, co mówi "nie tym razem, ale kto wie, co jutro przyniesie". A ja na to: "No dobra, ale jakbyś kiedyś zmienił zdanie, to pamiętaj, że u nas czeka stół pełen kiełbasy i pomidorków na powitanie" – wtedy jeszcze nikt nie myślał o kurtkach ani reprezentacjach, ale facet miał ten luz, co by powiedział "a dlaczego nie", gdyby tylko coś go przekonało. Zresztą, skoro LechKrakow gadał o rosyjskich raperach w jego aucie, to może jednak jest tam jakaś sympatia podskórna? No ale serio – kto zapłaciłby, żeby ktoś przebrał się za niego? Ja bym dał na to niecałe dwieście złotych, bo po prostu wystarczyło by szefowi klubu posłać Dubusia w kurtkę i powiedzieć, że to Matusek – facet ma podobny chód, głos, nawet gestykulację to te same 🤡Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej, ale LechKrakow trafił w sedno z tą historią o ruskich raperach — pamiętam, jak sam kiedyś jechałem z Matuskiem autostradą A2, a on puścił akurat "Группа крови" w oryginale. Siedział z nogą na desce rozdzielczej, palcem stukał rytm w kierownicę, a ja myślałem: "O kurde, facet naprawdę coś czuje do tej melodii". Ale teraz pytanie — czy to aż tak, że by rzucił flagę za udział w wielkim szlemie pod obcą banderą? Ja bym jeszcze powiedział, że jeśli ktokolwiek miałby się przebrać za naszego kapitana, to niechby to był ktoś z Błękitnych, bo Dubuś ma w sobie coś z tej samej gliny. Tyle że facet raczej umarłby ze śmiechu, gdyby mu zaproponować skórzaną kurtkę — on swoją dresówkę nosi od dekady, i tyle. A co do tych dwóch milionów na turniej u Rosjan — no jasne, że by pewnie poszedł, jakby mu zagwarantowali finał w Nowym Jorku. Ale pamiętajcie, ile razy widzieliśmy już takich, którzy myśleli, że dadzą im słońce na talerzu, a potem wylądowali na ławce rezerwowych w Antwerpii. Kto wie, może Matuszek wolałby jednak dołożyć trzy lata do swojego pecha i zostać u nas, bo tu chociaż kibole nie kwestionują każdego jego kroku. No, ale zawsze można by go spytać — osobiście, przy piwku. On by tylko wzruszył ramionami i powiedział: "A co, nie stać mnie na dwie kurtki?".Gdzie dowody?
-
ej, ale coście się tak rozpisali z tymi kurtkami i numerami dziesięć – jakbym widział już wszystko, co można wymyślić wokół naszego chłopaka. pamiętam, jak lata temu latała historia, że niby Ciarkowski ma pójść do chińskiego klubu za miliony, bo tamtejsi sponsorzy mieli rozpuścić takie bajki po turniejach w Szanghaju. no i co? facet został w Warszawie, wygrał parę tytułów u nas, a teraz siada w telewizji i gada o naszym tenisie jakby nigdy nic. albo jeszcze gorzej – te wszystkie plotki o Dubusiu w Boliwii, które ciągnęły się przez pół sezonu, bo jakiś dziennikarz napisał, że "źródła bliskie transferowi" coś tam coś tam. a ja akurat w dniu, kiedy to wyszło, grałem z nim w ping-ponga w szatni – facet nawet nie wiedział, że idzie do Ameryki Południowej, bo akurat kombinował, żeby znaleźć dobre miejsce na nocleg w Warszawie podczas turnieju challengera. albo weźmy takiego Fejermanna – też latały gadki, że niby ściągają go do tureckiej superligi, bo tam mają pieniądze jak lodu. no i co? został w kraju, trenował dalej u siebie, a teraz prowadzi akademię w Łodzi i patrzy na nasze mecze zza płotu. czasami aż śmiesznie, jak te historie wracają jak bumerang – ktoś komuś obieca wyspę w raju, a on się nawet nie rusza, bo wie, że u nas chociaż kibice nie biją mu się po kieszeni za forsę, którą wydał na samochód. no i nie mówcie mi teraz, że Matuszek to inny typ – facet ma przecież swój rozum, swoją drużynę, swój kontrakt w klubie, i tyle. plotki są jak kurz na kortach halowych – czasem zakryją prawdę na chwilę, ale jak się odkurzy, to i tak wychodzi, że nic się nie zmieniło. a co do przebierania się za niego – no chyba każdy widział, jak w Sopocie jakiś szalony kibic próbował się wcielić w Brankę podczas losowania, i zanim strażnicy go wyprowadzili, to zdążył tylko krzyknąć „jestem numerem 7, nie odpuszczę!”. historia zawsze się powtarza: ktoś coś wymyśli, inni powtórzą, a na koniec zostaje tylko puste miejsce na trybunach i kolejna anegdotka do opowiadania przy piwie. czas pokaże, ale ja bym postawił na to, że nasz kapitan dalej będzie biegał po naszych kortach, a kurtka numer dziesięć zostanie tam, gdzie jest – wisieć w szatni jako symbol czegoś, co wiemy, że jest prawdziwe, a nie tego, co ktoś sobie wymyślił po czterech piwach na forum.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.