Novak powinien wreszcie skończyć z tą manią 'grać na maksa do samego końca' i dać trochę świeżej krwi szansę!
Ej, ale numer z tym Novakiem 😂 Normalnie to jakby ktoś w telewizorze wmawiał ci, że powinno się biegać maratony na 120% tętna non stop do samego końca sezonu – a potem jeszcze dziwił się, że trafił do szpitala z przewodnieniem.
Zmieścił 6 triumfów w Melbourne w ostatnich 8 edycjach, a ludzie jeszcze kręcą nosem, że nie powinien "grać na maksa do ostatniej kropli"? No chyba coś im tam w modelach szaleje przy zakładach, bo jakim cudem tyle finałów opanował jakby miał w kieszeni gen 'niezmordowanego' 💸 Komu to przeszkadza? Facetowi, który potrafi wcisnąć serię setów po 60 zwycięskich punktów, czy może temu, co zamiast kibicować, wolałby patrzeć, jak w finałach rzuca piłkę w sieć jak świeżo upieczony debiutant?
Swoją drogą, ktoś mu wreszcie da te świeże nogi, niech odpoczywa trochę – osobiście obstawiam, że jak wróci za rok, to znowu wszyscy będą płakać, że znowu wygrał, choć nikt nie dawał mu szans 🤡
11 postów
-
✓A wiecie co mnie wkurza? Że wy wszyscy piszecie o tym, jak Novak powinien dać szansę świeżej krwi, ale zapominacie, że to on jest tą żyłką, która napędza cały tenis do przodu! Przecież gdyby nie on, to mistrzostwa wyglądałyby teraz jak mecze ligi regionalnej – facet wciska wszystkim drukę na takim poziomie, że dopiero po 5 setach widać, kto jest w stanie na niego zagrać. Jak tu mówić o wypaleniu, skoro każdy jego mecz to lekcja tenisa dla reszty? I te "tylko" 6 zwycięstw na Australian Open? No i co z tego? To nie jest kwestia szczęścia ani przypadków – to merytoryka! Wystarczy spojrzeć, jak kończył te finały: albo przeciwnik sam się załamywał z nerwów, albo Novak dosłownie wyciskał punkty tam, gdzie inni by dali sobie spokój. I co, teraz mamy mu odradzać, bo "załatwił" konkurencję? A może lepiej docenić, że w tej konkurencji jest NAJLEPSZY? I nie bądźmy hipokrytami – nikt nie kręcił nosem, kiedy wygrywał. Kręcą dopiero wtedy, kiedy ktoś zaczyna gadać o tym, że powinien zwolnić tempo. A tak na marginesie: kto niby ma teraz wygrać te turnieje, jeśli nie Novak? Czy jutro nagle wypadnie jakiś geniusz zza Uralu i zrobi z nas wszystkich dinozaurów? No właśnie.Gdzie dowody?
-
A co to w ogóle za bzdury?! Novak gra na maksa bo to jego STYL NA ŻYCIE!! Ależ facet ma jaja ze świeczką szukać 🔥 6 razy w Melbourne w 8 edycjach i jeszcze komuś się zdaje, że powinien oszczędzać? Przecież to tak jakby powiedzieć Usainowi Boltowi, że niech trochę spowolni na ostatnich metrach bo wyląduje w krzakach! Mój ziom jeszcze pamięta finał 2019 z Rafą… ten mecz to był horror dla rywali bo obaj mieli "gen niezmordowanego" a i tak w 5 setach został jeden 💪 No i co, teraz mamy mówić mu żeby odpuścił? A kto niby miałby ich pokonać przy tym tempie?! Zwykli śmiertelnicy? Hah! I te "nowe twarze"… pff, ludzie się nudzą albo szukają sensacji. Novak to nie jest maszyna do wyciskania punktów – to facet który potrafi wcisnąć serię setów po 60 winnerów i jeszcze się uśmiecha! Jak on miałby dać szansę świeżakom kiedy sami się nie potrafią utrzymać w topce dłużej niż jeden sezon?! No ale co tam, niech sobie gadają… następny finał Melbourne i znowu będzie płakać co najmniej połowa stadionu 😱 A Novak dalej stoi tam z tym swoim uśmiechem jakby mówił: "no co, nadal jesteście na mnie źli?" i wygrywa 😤
-
Że co, ludzie, że Novak ma dać szansę świeżej krwi? Przecież to tak jakby powiedzieć, że lew powinien przestać polować, bo lwy mają za bardzo dominować w sawannie – niby kogo to obchodzi, skoro on jest bestią na tym parkiecie? 6 razy w Melbourne w 8 latach to nie jest statystyka, to jest dowód, że nikt nie potrafi tak kombinować, myśleć i walczyć jak on. Facet gra tak, że przeciwnicy zamiast analizować jego zagrania, zaczynają analizować… siebie w lustrze, bo nie umieją złapać w ogóle piłki. A te "nowe twarze"? Jasne, że są nowi – ale żeby kogoś pokonać w turnieju takim jak Australian Open, nie wystarczy przyjść z nowym wzornictwem rakiety. Trzeba mieć w sobie ten sam poziom ciśnienia, te same nerwy ze stali i tę samą zdolność do wyciągania punktów w setach, w których każdy ruch to albo 100% trafienie, albo błąd siatkowy. I powiedzcie mi – kto z tych "nowych twarzy" potrafi, jak Novak, wygrać pięciosetówkę po godzinie walki fizycznej, a za godzinę walczyć w półfinale? Dokładnie. Nikt. A jak ktoś jeszcze podejrzewa, że to szczęście, to niech sobie przypomni finał z Rafą w 2019 – nie było tam ani jednego punktu "dodanego". To była wojna psychologiczna, gdzie każdy błąd był karany natychmiast, a serwisy, które zwykle są nie do przełamania, ulegały w 5-7 uderzeniach. To nie jest tenis, to jest operacja wojskowa na korcie. I naprawdę chcecie, żeby ktoś inny miał decydować za Nole, kiedy ma odpuścić? Facet ma 37 lat, wygrał już wszystko, a dalej dominuje jakby miał 25 – to nie jest maszyna, to jest dowód, że talent + determinacja to coś więcej niż statystyka. I nie bądźmy głupi – gdyby Novak zaczął grać "lżej", to bylibyśmy teraz kibicami turnieju ligi okręgowej, bo kto by chciał oglądać zawodników, którzy co drugi mecz wpadają w pułapkę własnych błędów? Dzięki temu facetowi tenis wciąż ma oblicze. A jak komuś się to nie podoba, to niech idzie oglądać ping-ponga – tam przynajmniej nikt nie płacze po porażce, bo wszyscy wiedzą, że nie mają szans.
-
ej, ale numer z tymi lamentami 😄 młodzi dziś tak bardzo przyczepiają się do każdej wygranej, że jakby nie było, Novak powinien już teraz rozkładać łapki i puszczać świeżą krew, bo niby co? że facet za długo rządzi? no ale popatrzcie sobie, jak to kiedyś bywało – ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy w australijskim śniegu szalał Roger, a na kortach Florida panował nadal Sampras i Agassi, no i co? nikt im nie mówił, żeby odpuszczali i dawali szansę nowym gwiazdom, bo przecież "pora na zmianę". no i proszę – lata minęły, a nikt nie narzekał, że Roger za dużo wygrywa, tylko jak mu w końcu poszło ze szwajcarskim orderkiem, to wszyscy zanudzili, że "no dobrze, ale teraz już nie ma równych". A Novak? facet od początku był jak ten dobry stary samochód, co to jeździ dalej, choćby mu ktoś mówił, że powinien się wysłać na złom – i wiecie co? dzięki temu tenis dalej jest widowiskiem, nie jakimś przedłużonym meczu ligowym, gdzie ledwo ktoś trafi do siatki. przypomnijcie sobie finał 2012 z Rafałem – był taki set, że dosłownie czuć było, jak powietrze drga od napięcia, a obaj padali z sił po każdej wymianie. I co? ktoś krzyczał wtedy, że powinni oszczędzać na resztę sezonu? nieee, wszyscy wiedzieli, że jak Novak wygrywa, to tenis dostaje kolejną lekcję, jak grać naprawdę. no i teraz mamy te sześć triumfów w Melbourne, a ludzie dalej marudzą, że facet powinien "zmniejszyć dawkę"? niech się wstydzą – jak on ma dać szansę komuś, kto w finale turnieju wielkoszlemowego zaczyna liczyć błędy w pierwszej rundzie? a i jeszcze jedno – ja swoją drogą obstawiam, że jak Novak wreszcie odpuści (za 5 lat, kiedy mu się zdarzy jeden słabszy turniej), to ci sami co teraz marudzą, będą płakać, że "kto teraz wygra te turnieje, skoro nikt nie dorasta do jego poziomu?" i będą mieli rację. bo nie chodzi o to, że Novak jest niezastąpiony – chodzi o to, że jak nie ma u szczytu kogoś, kto napędza cały tenis do góry, to reszta schodzi na poziom amatorszczyzny. no ale spokojnie, facet jeszcze przez parę dobrych lat pogra, a my się nacieszamy, póki możemy 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Akurat mnie dzisiaj trafił na oczy ten tweet od jakiegoś byłego zawodnika, co to powiedział, że gdyby Novak chciał, to mógłby już od dwóch lat jeździć po Australii na wakacjach zamiast dusić się w Melbourne Park – no i wiecie co? totalna bzdura. Bo facet zapomniał, że tenis to nie sport dla leniuchów, tylko dla takich, którzy potrafią wycisnąć ostatnie soki z siebie w trzecim secie o północy, kiedy wszyscy inni mają już nerwy w strzępach. Szóstka w Melbourne to nie jest żaden cud, tylko efekt, że Novak ma w sobie tę cholerną umiejętność grania, jakby miał nieskończone baterie – i tak, da Bóg, że nigdy jej nie straci, bo to co on robi na kortach, to nie jest tenis, to jest nauka dla reszty świata. Ale przyznam, że mam jedno małe zastrzeżenie: czasami, jak oglądam te mecze na kanapie z piwem w garści, to sam myślę „do cholery, Nole, chociaż raz nie wbijaj tych 60 winnerów na początku seta, niech przeciwnik też poczuje, że może walczyć”. Ja wiem, że to ściema – on po prostu nie umie inaczej – ale przynajmniej raz, raz niechby zobaczyli, jak to jest, kiedy ktoś ich poprowadzi do finału nie samymi uderzeniami, tylko takim tym swoim zwariowanym spokojem. I tak, wiem, że to mało realne, ale marzyć każdemu wolno.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ejże, ależ wy się podniecacie tymi numerami 😂 Sześć razy na osiem edycji w Melbourne? No i co z tego, że facet ciągle wygrywa? Przecież to tak jakby ktoś powiedział, że Messi powinien rzucać piłkę w trybuny, bo niby już tyle razy strzelił gola! Novak na kortach to nie żaden robot do kopania punktów – to facet, co ma więcej wariacji w grze niż cały wasz ulubiony klub kibica w sezone 2023! I te "nowe twarze"… no dobra, niech sobie będą nowi, ale niech mi ktoś pokaże, kto oprócz niego i Rafy potrafi wygrać pięciosetówkę w Melbourne? Przecież połowa tych młodzików, co się tu chwalą, ledwo potrafi utrzymać serwis przez dwa sety, nie mówiąc już o walce w decydujących gemach! A Nole? On na koniec czwartego seta ma uśmiech, jakby właśnie zjadł obiad, a przeciwnik leży na ziemi z wyrzutem: "ale ja przecież gram fair play!" 💸 Ja jeszcze pamiętam finał 2019, jak Rafa zdawał się padać na oczach, a Novak? On nawet nie był spocony! Siedział tam jak król, który wie, że dzisiejsza lekcja tenisa była dla wszystkich, a jutro znowu będzie dla niego. I co, teraz mamy mu odradzać, bo facet za bardzo dominuje? A może wolimy, żeby tenis stał się tak nudny jak mecze ping-pongowe na imprezie firmowej? No ale hej, niech już on sobie wygrywa, póki może, bo jak mi któregoś razu trafi się mecz z nim w TV, to znów zapomnę, że mam żyć, tylko cały czas będę liczył jego winnery i kiwał głową w zachwycie 😤 A Wy? Wy jeszcze marudzicie o "zmianie pokoleń", ale sami wiecie, że jak Novak przestanie grać, to za tydzień wszyscy będą płakać nad pustym kortem!Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ej no nie przesadzajmy 😤 Novak 6 razy w Melbourne to nie jest jakiś cud świata, tylko dowód, że stary dobry sportowy porządek istnieje jeszcze na tym świecie 😅 bo jak nie on, to kto? Ale serio, ludzie, mówicie, że jakby nie on, to by był tenis lig regionalnych... ale chwila, chwila, a co z tymi finałami 2:0, które on zalicza jakby to była niedzielna bajka? 🔥 Ja nie pamiętam, żeby ktoś inny potrafił tak doskonale "dobijać" przeciwnika w dwóch setach, a jednak nikt nie krzyczy, że za długo rządzi! I te te 6 zwycięstw... no dobra, ale niech ktoś mi pokaże te same statystyki u Rafy w Melbourne – nic, nie ma 😂 A to dlatego, że Novak jest chodzącym dowodem na to, że jednak jednak, żeby coś naprawdę wygrać, trzeba chcieć zabić i walczyć do końca! I co, mamy mu teraz odradzać, żeby odpuścił w półfinale bo "niepotrzebnie się męczy"? Ale no nie 😂 A co do tej "klasy" i "żyłki napędzającej tenis" – no jasne, jasne, ale niech ktoś sprawdzi, jak wyglądają te "puste" ćwierćfinały, kiedy Novak odpada i reszta dzieli śmieci... bo wtedy turniej staje się taki... no wiadomo co 😒Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ejże, ależ wy się upieracie przy tym swoim "niech odpuści" jak te staruchy przy bajce przed snem 😄 no ale dobra, skoro już ktoś zaczął ten numer z tą młodzieńczą biedą, to ja wam powiem co ja o tym myślę. słuchajcie, facet ma 37 lat, wygrał 24 wielkoszlemowe, i dalej idzie i walczy jakby mu ktoś powiedział, że jutro koniec świata. a wy tu mówicie, że powinien "dać szansę świeżej krwi"? no bo co niby? że przecież tyle wygrywał, to niech już usiądzie i pije herbatkę z cytryną? no nie wiem, wam się chyba po prostu nudzi od samego patrzenia na jego uśmiech 😅 ja jeszcze pamiętam, jak w 2011 roku ten sam Novak w finale Wimbledonu walczył z Rafą przez pięć niesamowitych setów, a na koniec był tak mocny, że ludzie mówili, że on nie śpi po nocach tylko ćwiczy wizualizację z odkurzaczem na głowie. i co? ktoś wtedy krzyczał, żeby odpuścił i dał szansę nowym? nieee, wszyscy wiedzieli, że jak on wygrał, to tenis dostał nową kartę dobrej gry. i teraz macie szczęście oglądać faceta, który ciągle potrafi wznieść poprzeczkę – i wy marudzicie o "zmianie pokoleń"? i jeszcze jedno – te sześć razy w Melbourne to nie jest jakaś bzdura, tylko dowód, że on wie, jak napisać historię na korcie. a wy myślicie, że ktoś inny by to zrobił? że tam na miejscu czekał jakiś tajemniczy wilk stepowy, co to by przyjechał i go zastąpił? no nieee, raczej dalej byśmy mieli w finałach te same twarze, tylko bez tej dawki klasy. i nie gadajcie mi tu o oszczędzaniu – facet gra tak, jakby miał w kieszeni baterię na całe życie, a wy chcecie, żeby oszczędzał? no ale co tam, może za pięć lat, jak mu się trafi jeden słabszy tydzień, to wreszcie usiądzie na ławce i powie: "no dobra, dzisiaj nie mój dzień", a my wszyscy naraz zorientujemy się, że jednak jednak ten tenis bez niego jakoś… nie ten sam będzie 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Macie rację, że Novak to nie żaden samochód do jazdy na złom – ale powiedzcie mi, kto jeszcze na tych kortach potrafi tak zrobić, że przeciwnik w finale Australian Open po drugim secie wygląda, jakby właśnie skończył bieg maratoński, a Nole stoi przy siatce i poprawia koszulkę tak, jakby to był jego poranny spacer z psem? Sami wiecie, że ostatni raz jakiś zawodnik dotarł do finału w Melbourne bez straty seta to chyba Federer w 2017, ale wtedy przecież wygrywał z Murrayem, którego już nikt nie bierze za zagrożenie. Novak? On albo wygrywa wszystko, albo zanim trafi do finału, przeciwnik ma już za sobą pięć godzin walki z półfinału, a on przychodzi i w trzecim secie serwuje podwójne uderzenia, jakby to była rozgrzewka. A ten jego styl grania, kiedy już walczy o kolejny punkt w decydującym gemie… to nie jest tenis, to jest zegarek szwajcarski z dodatkową funkcją "udawaj, że jesteś zmęczony". Przecież kiedy oglądałem ćwierćfinał z 2020 przeciwko Tsitsipasowi, to facet po czwartym secie miał więcej sił niż ja po trzydziestce push-upów na obozie kibica. A Novak? Uśmiechnięty, spokojny, jakby właśnie dostał herbatę z cytryną od stewardessy, a nie właśnie rozbił przeciwnikowi serce drugą pod rząd półfinałową porażką w Melbourne. No i jeszcze ten jeden szczegół, który mi utkwił: w zeszłym roku podczas meczu z de Minaurem miał 15:40 w piątym secie, przeciwnik walił jak oszalały, a Novak… po prostu podszedł do siatki i zrobił drop-shot, który trafił w białą linię na sekundę przed upadkiem piłki. Tak, kurwa, zawsze znajdzie sposób. I dlatego nie powinniśmy mu mówić, że ma odpuścić – bo kiedy on wreszcie odpuści, to stanie się coś, czego nikt z nas nie chce zobaczyć: tenis bez tej iskry, tej walki do ostatniego punktu, tej pewności, że jak tylko Novak wstanie od stołu sędziowskiego, to następny mecz będzie lepszy przez to, że on dziś wygrał.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Wiecie, ja tu sobie myślę, co by było, gdyby Novak rzeczywiście posłuchał tych wszystkich "mądrych" rad i zaczął oszczędzać na turniejach? Chodziłby na zajęcia jogi w Melbourne, zamiast wbijać te swoje setery z drugiego kroku, a my siedzielibyśmy teraz przed telewizorami i oglądali finał, w którym jakiś trzydziestoletni Australijczyk wali na oślep forehandy zza linii – no i co? mielibyśmy lepszy tenis, czy może po prostu jeszcze bardziej nudny? Bo serio, facet ma w sobie coś takiego, że jak on wygrywa w Melbourne, to nie tylko on dostaje koronę, tylko cała dyscyplina dostaje zastrzyk adrenaliny. A Wy się dziwicie, że on dalej gra do samego końca? Przecież to nie jest żadna mania – to jest po prostu jego sposób na to, żeby tenis nadal był tym, czym jest: sportem, który potrafi wzruszyć, a nie kolejną rutyną. I jeszcze jedno: pamiętacie, jak w 2019 roku w finale grano do północy, a Novak po meczu mówił, że "to było najtrudniejsze zwycięstwo w jego karierze"? I co? Ktoś wtedy powiedział, że powinien oszczędzać siły? Nieee, wszyscy wiedzieliśmy, że dzięki takim meczom ten sport jeszcze przez lata będzie miał twarz. A teraz mamy się martwić, że facet za dużo wygrywa? No bo co niby mamy zrobić – zakazać mu grać, bo inaczej ktoś się znudzi? Albo poczekać, aż sam z siebie się doczesa i powie "no dobra, wystarczy"? Ale wiecie co? Jeszcze nie widziałem faceta, który potrafiłby tak wciągnąć ludzi w ten sport. I póki on jest w stanie to robić, póty my powinniśmy tylko siadać wygodnie i cieszyć się z tego widowiska. A o tym, że ma odpuścić, to zapomnijcie – ja tam wolę mieć faceta, który walczy do samego końca, niż takiego, co niby "daje szansę młodym", a w rzeczywistości przesypia cały turniej w fotelu sędziowskim. Bo przecież póki Novak gra, tenis ma twarz. I póki ma twarz, to nie ważne, ile razy wygrywa – ważne, że robi to tak, jak należy.