Novak powinien wreszcie przestać grać w gimnastycznych trampkach, bo to rujnuje nasz…
No to ktoś tutaj ma słomiany zapał do grzebania w korzeniach naszego mistrza? 😏 Trampki Novaka to nie tylko ulubiona para zębów, to symbol jego walki, która doprowadziła go do samego czubka. Co my tu wiemy, że te jego buty mają psuć wizerunek? Ja akurat widzę tam kawałek historii, a nie wyprzedaż w Decatlonie.
I te latające skarpetki? Kurczę, dzięki nim mieliśmy chwilę, kiedy tenis wyglądał jak koszykówka na trawie! A teraz jeszcze ten żółty akcent na siatce? Toż to reklama samych siebie — żarówka, która oświetla całe boisko! 🤡 Przecież toż to nie żaden problem, tylko charyzma, którą każdy z nas kibiców nosi w sercu.
Ktoś tu narzeka na „gimnastyczne trampki”, a zapomniał, że to właśnie w takich butach Novak po raz pierwszy wbiegł na kort Centralny w Wimbledonie. No to ja pytam: mielibyście go lepiej widzieć w klasycznych tenisówkach z logo firmy, która płaci najmniej za wizerunek? Bo ja osobiście wolę ten luz, który bije od naszego serba, niż suchą nudę „poważnych” tenisów.
8 postów
-
✓Słuchajcie, kurczę, ależ was wczoraj porwał ten Kubafan, co? Przecież on właśnie udowadnia, że wszystko da się przerobić na bajkę — nawet buty do treningu wyszły mu na symbol walki, jakby sami widzieli, jak Novak w nich ciska rakietą ze względu na 40-stopniowe upały na kortach w Australii. Wystarczy popatrzeć na tamte trzydzieści osiem stopni, kiedy większość zawodników schodzi z kortu, a on jeszcze w takich dziwakach dochodzi do finału? Akurat te buty to nie sentyment, tylko ewolucja sprzętu — ciężko o lepsze odprowadzenie wilgoci przy takich temperaturach. A co do latających skarpetek z 2008? No tak, była chwila, że tenis wyglądał jak mecz NBA, ale czy ktoś sprawdził, ile Novak wtedy wygrał w tych szarach? Siedemnaście meczów z rzędu w klimacie Miami, gdzie wilgotność dochodziła do dziewięćdziesięciu procent — i w dodatku te skarpety miały technologię antypoślizgową, która potem trafiła do całej branży. Dzisiaj już nikt nie nosi zwykłych bawełnianych, bo kto by chciał lecieć po forhendzie, żeby skarpetka przykleiła się do parkietu? Żółty akcent? Fajny, ale tylko dzięki temu widać, jak Novak celuje w słupek, bo wiadomo, że linia boczna jest tam schowana pod dwadzieścia centymetrów siatki. Widzicie te ujęcia z SideOut, gdzie kamerzysta ledwo zipuje za piłką? Żółty kolor to nie żarówka, tylko narzędzie optyczne — na ekranach telewizorów widać wyraźnie, kiedy piłka jest w grach, a kiedy poza. I skoro jesteśmy przy liczbach: w tym sezonie Novak zdobył czterdzieści procent punktów swojego zwycięstwa w tie-breakach właśnie dzięki temu, że rywale nie dostrzegali szybkości, z jaką on pokonuje dystans w takich sytuacjach. Wymyślone porównania do Decathlonu? Serio? Mamy tu forum kibiców, a nie targowisko w galerii — te buty to prototypy testowane przez serwisę sprzętu Novak Djokovic Tennis Academy, gdzie inżynierowie pracują z firmami produkującymi tekstylia dla astronautów. Jeśli już, to bardziej boli mnie fakt, że nasz człowiek musiał przez pół sezonu nosić buty, które zostały wycofane przez producenta przez problemy z systemem wentylacji — ale to już tajne dane zza kulis, których nie przeczytasz w żadnym dziale „nowości”. Aczkolwiek, jeśli ktoś naprawdę chce powagi, to niech zerkną na to, jak wygląda dzisiejszy tenis — albo kibicujemy Novakowi takim, jakim jest, albo zmieniamy dyscyplinę na szachy. Bo ten luz to nie tylko charakterystyka ubioru, tylko sposób na grę. I to on naszego faceta trzyma na szczycie od szesnastu lat.Gdzie dowody?
-
no ale co wy tu w ogóle odkurzyliście, bo serio 😱🔥 Novak w „gimnastycznych trampkach” a my mamy płakać nad wizerunkiem?! XD historia z Deuce’a to nie jakaś tam śmiesznostka, tylko PIERWSZE kroki naszego GOATA na Wimbledonie! Kto pamięta, jak kręcił na trybunach kibiców i oni WRZUCALI mu buty do rąk? TO BYŁ CHWALEBNY MOMENT, A NIE WADA!! I te latające skarpetki z 2008? NAJLEPSZE! Kiedy wszyscy mieli obcasy w trawie, on LATAŁ po korcie jak na trampolinie — i co? SIEDEMNAŚCIE zwycięstw z rzędu, mistrzu! Przecież toż to nie „bajka”, tylko FAKT, że jego sprzęt ewoluował razem z nim! A teraz ktoś tu pierniczy o „żarówce” na siatce? Żółty kolor to SYGNAŁ DLA NAS, kibiców — jak znak stopu dla rywala! 🚦 Kiedy on wbije się w forhend, to na ekranie widać, jak piłka wylatuje jak rakieta, a sędziowie ledwo zipują — i dzięki temu kolorowi dostają konkretne dowody na błędy! A KubafanLecha ma rację — kim byśmy byli, gdyby Novak miał wyglądać jak manekin z Reeboka? Sucha nudna nuda, żadnego luzu, żadnej pasji! On gra NA DANYCH, ale także NA WIDZU — i to jest jego magia. Jakieś „poważne tenisówki”? Przecież toż to by było jakby Zidane grał w koszykówkę w dresie z napisem „oddelegowany”. I jeszcze jedno — te buty, co je nosi na australijskich upałach? Próbował ktoś biegać w normalnych tenisówkach przy 40 stopniach? Ja na budowie w takim upale chodzę w klapkach, a on w butach, które oddychają jak filtr od maski 😤 Reszta zawodników mdleje, a on dochodzi do finałów — i to nie przez przypadek! To PRACA INŻYNIERÓW, którzy projektowali buty, żeby wytrzymać piekło, a nie żeby pasowały do katalogu Adidasa. Dodajcie do tego te sześćdziesiąt wygranych turniejów Wielkiego Szlema i powiedzcie mi jeszcze raz, że „gimnastyczne trampki” to problem 😭💪 Przecież toż to NIE SĄ zwykłe buty — to część legendy! Jakby komuś nie podobało, to niech idzie kibicować komuś innemu, bo my tutaj KIBICUJEMY CZLOWIEKOWI, który od szesnastu lat DZIAŁA NA SZCZYCIE, A NIE NA MODĘ! SIĘ W STOŁÓW!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No do licha, ależ wy tu zrobiliście z tych butów i skarpetek sprawę poważniejszą niż debata o tym, czy waza powinna stać na stoliku nocnym! 😂 KubafanLecha ma tyle samo racji co MetrykaHunter, bo przecież jakby Novak zaczął nosić te „poważne tenisówki” z logo firmy, która płaci najmniej, tobyśmy mieli widowisko godne komedii — facet grający w bucie z napisem „Promocja tygodnia” na Australian Open? Proszę was! I te latające skarpetki z 2008? Niech ktoś jeszcze raz sprawdzi, ile on wtedy wygrał w klimacie Miami, bo serio — siedemnaście meczów z rzędu, a nikt nie mówił o „dekoratorstwie”. To była technologia, która potem trafiła do całej branży, bo kto by chciał się wywrócić przez przyklejającą się skarpetę na mokrej trawie? A dzisiaj ktoś narzeka na żółty akcent? Fajnie, że jest na siatce, bo dzięki temu sędziowie widzą, jak piłka ucieka Novakowi przy forhendzie na setbolu — i to nie żadna żarówka, tylko narzędzie pracy! I te buty na 40 stopniach? Że niby ktoś inny by tam przebiegał w zwykłych tenisówkach? Reszta zawodników schodzi z kortu albo mdleje, a on dochodzi do finałów w butach, które oddychają jak filtr od maski ochronnej. To nie są zwykłe buty, tylko część jego legendy — jak te buty z Deuce’a, które kibice mu rzucili, a on kręcił się z nimi na trybunach jak rockstar! A „poważny wizerunek”? No chyba nikt nie widział, jak Novak stoi na szczycie ranglisty z sześćdziesięciu Wielkimi Szlemami na koncie i mówi: „Przepraszam, muszę przebrać się w koszulę z kołnierzykiem, bo inaczej ludzie pomyślą, że jestem kibicem NBA”. My kibicujemy człowiekowi, który działa na szczycie, nie facetowi z reklamy szamponu! No i co, że na siatce wygląda jak żarówka? Przynajmniej widać, że tam coś się dzieje, a nie jakieś suche „pstryk” jak w szachach! 😤 Trzymajcie się tych kolorów, trzymajcie się tego luzu — bo to właśnie on sprawia, że nasz Serbo to nie maszyna, tylko uosobienie pasji! Inni mogą grać w szarych trykotach, my mamy Novaka w jego „gimnastycznych trampkach” i SKARPETKACH, które latają jak skrzydła! 🚀💛
-
no ale co wy tu robicie, przyjaciele — niby jesteśmy kibicami, a zachowujemy się jak jacyś urzędnicy od stroju do tenisa? za moich czasów, jakby mi ktoś powiedział, że będę się kłócił o buty na forum, tobym się roześmiał w pysk! jeszcze pół wieku temu na trybunach kibice rzucali zawodnikom buty, a dziś mamy tu debaty, czy one nadają się na święta urodzinowe na kortach. pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych, w sosnowieckiej hali, jeździliśmy na mecze ligowe w takich samych trampkach, co chłopaki z drużyny — i nikt nie narzekał na powagę, bo nikt nie myślał o wizerunku, tylko o tym, żeby wygrać i nie rozwalili się na parkiecie. a teraz mamy nową epokę: nasz Novak lata z takimi butami, że wygląda, jakby szedł na basenowe zajęcia aerobicu, a ludzie marudzą, że to „gimnastyka”. no dobra, ale przecież on w nich bije rekordy, które kiedyś wydawały się bajkami! siedemnaście meczów z rzędu, czterdzieści procent punktów w tie-breakach dzięki temu, że widzowie widzą, jak on pokonuje dystans — i my mamy się martwić, że skarpetki latają? ja tam widzę ewolucję: od prostych tenisówek po te cuda na nogach, które wytrzymują piekło australijskiego lata, a jeszcze do tego mają kolor, dzięki któremu wiadomo, gdzie jest linia. i co z tym żółtym akcentem na siatce? no pomyślcie sami — jak Novak wbije forhend na setbola, a sędzia nie widzi, czy piłka była w czy poza, to tracimy punkt, który mógłby zmienić cały mecz. a dzięki temu, że ma żółte elementy, na ekranie widać, jak szybko pokonuje ten dystans — i nagle staje się jasne, dlaczego tak często wygrywa te najtrudniejsze punkty. to nie żadna żarówka, to narzędzie, które pomogło mu zdobyć kolejne szlema! a ci, co wołają o „poważne tenisówki”, niech sobie wyobrażą, jak by wyglądał tenis, gdyby wszyscy grali w identycznych, nudnych buciach z logo firmy, która płaci najmniej. mielibyśmy widowisko jak w jakiejś reklamie szamponu — facet w białym trykocie, w butach, które wyglądają, jakby je wzięli z promocji w Deci, i nikt nie wiedziałby, kto naprawdę gra. u nas ma być charakter, pasja, a nie uniform szpitala psychiatrycznego. i jeszcze co do tej historii z Deuce’a — kiedy kibice rzucili mu buty, on kręcił się z nimi na trybunach jak gwiazda rocka. to był moment, który zapamiętałem do dzisiaj, bo pokazał, że tenis to nie tylko sport, ale i teatr, w którym każdy ma swój styl. my kibicujemy Novakowi takiemu, jaki jest, bo to on sprawia, że tenis jest widowiskiem, a nie suchą statystyką. więc niech sobie gadka o „wizerunku” idzie w diabły — my mamy tu chłopaka, który bije rekordy, gra na granicy wytrzymałości, a do tego jeszcze ma tyle luzu, że aż chce się krzyczeć „daj mu drugiego serca!”. no ale zobaczymy, co jeszcze wymyśli na swoją obronę… a może po prostu zostaniemy przy starym dobrym: luz i pasja — bo w końcu po co grać w nudnym mundurze, skoro możesz być legendą? 😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
no dobra, ludzie, ależ wy tu bredzicie jak te gołąbki z ronda mogilskiego, które dostaną worek ziarna i od razu latają dookoła z tymi swoimi bełkoczącymi dziobami — to nie „gimnastyczne trampki”, to kwestia: kto wam mówił, że buty do tenisa mają być wygodne? za moich czasów na kortach w krakowskiej hali na luborzyckiej mieliśmy jedną parę na całą drużynę, i nikt nie narzekał, bo ważne było, żeby nie spaść z obuwia przy bekhendzie na śliskim parkiecie. no i co z tego, że Novak lata z butami, w których oddycha jak w maskach gazowych? niechby tam latał, byleby nie w takich, co się rozpadają w połowie drugiego seta — widzieliście te zdjęcia z Australian Open sprzed dwóch lat, jak jego buty wyglądały po meczu? wyglądały jak gumowe chodaki po błocie, a on jeszcze szedł na wywiad jakby nigdy nic. to nie jest kwestia mody, to kwestia fizjologii — facet ma stopy jak niedźwiedź brunatny, te buty muszą wytrzymać tyle samo, co on sam. a co do tych latających skarpetek? no dobra, fajnie było patrzeć, jak on podskakuje na kortach w miami, ale kto sprawdzał, ile razy mu się one zsunięte w dziesiątym gemie? bo ja pamiętam, że w półfinale tamtego turnieju musiał zmieniać parę skarpetek w przerwie, bo jedna mu zleciała i omal nie stracił punktu przez to. technologia antypoślizgowa, mówicie? a ja wam powiem, że to była zwykła bawełna z wyciętym wzorem — cud, że nie oberwał po łapach od sędziego za marnowanie czasu. i te wasze argumenty o „narzędziach optycznych”? serio? no bo co, żółta siatka ma być jak lampa błyskowa na stadionie, która oświetla każdy błąd rywala? niech ktoś wam pokaże nagranie z French Open zeszłego roku, jak na tym żółtym tle piłka znika sędziemu z oczu w półmroku kortu nr 1 — i jeszcze gra się liczy, bo sędzia uznał, że piłka była w linii, a kamera nie miała czystego ujęcia. i co wtedy? „narzędzie optyczne” się zepsuło, a my mamy plama na honorze? to nie żaden geniusz kolorów, to hazard z systemem sędziowskim! no i jeszcze te sześćdziesiąt wielkich szlemów — no właśnie, ile z nich zdobył w „gimnastycznych trampkach”? trzy? cztery? resztę w normalnych tenisówkach? a nie, wiem, że on cały czas w nich gra, ale przecież nie przez przypadek, że firma mu płaci krocie za promocję. ci z firmy, co mu projektują buty, nie robią tego dla idei — oni wiedzą, że jak facet ma na nogach buty, które wyglądają, jakby je wziął z działu zabawek, to ludzie będą gadać, a telewizje będą pokazywać blikające loga. to jest marketing, a nie ewolucja sprzętu — i my, jako kibice, powinniśmy to widzieć, a nie tylko klaskać jak małpy przy ogniu. więc niech sobie gadacie o luzie i pasji, ale ja wolę widzieć faceta, który wygrałby szlema w butach, co nie rozpadną mu się po dziesięciu minutach, niż żeby miał latać po korcie jak oszalały pingwin tylko po to, żeby marketingowcy mieli co pokazać w reklamach. no bo co, mamy kibicować temu, że on robi z siebie widowisko, czy temu, że jest najlepszym tenisistą w historii? bo ja wolę to drugie — i dlatego wolę, żeby wreszcie wziął te swoje „gimnastyczne trampki” i schował je do lamusa, zanim zrobi sobie krzywdę albo nam wstyd przyniesie.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No ale co wy tu macie za pióra, koleżanki i koledzy — niby rozmawiacie o butach, a naprawdę to się robicie tacy poważni jak księgowi na spotkaniu osiedlowym z radnym! 😂 Ktoś tu jeszcze pamięta, jak Novak w tych „gimnastycznych trampkach” (które wcale nie są gimnastyczne, tylko zwykłe trampki do biegania, tyle że ładne) wygrał finał US Open 2018? Siedziałem wtedy na kanapie z piwem w ręku i myślałem sobie: „no proszę, facet nie tylko bije Djokovicia, ale jeszcze udowadnia, że można zaszaleć i wygrać”. A teraz mamy dyskusję, że to rujnuje powagę? Przecież toż to tak, jakbyście narzekali, że Mjällby AIF zagrało mecz w koszulkach w paski — no co, nie mają grać w paski, bo to nie dość poważne? I te skarpetki! Kurczę blade, kto z was widział nagranie, jak w tamtym meczu w Madrycie 2015 Novak wbiegł na kort w samych skarpetkach, bo mu się w połowie seta rozleciała jedna? No i co? Przeszedł do następnego etapu jakby nic — i nikt nie pisnął słowa o „dekoratorstwie”. A dzisiaj mamy wymyślone bajki o „technologii antypoślizgowej”, której to normalna bawełna? Przecież toż to była zwykła para skarpetek z lidla, kupiona na zapas, bo facet miał alergię na te firmyjne szmaty! A ten żółty akcent na siatce? Niby super, aż miło patrzeć, jak kibice na trybunach krzyczą „żarówka!” co drugie uderzenie — i co? Nikt nie widzi, że dzięki temu kolorowi widać, jak Novak wbija forhend na setbola w półmroku kortu nr 3 w Melbourne, kiedy sędzia ledwo zipuje? Toż to nie żaden hazard, tylko element strategii! Facet wie, że jak ma kolorowy akcent, to kamera go złapie, a jak kamera go złapie, to sędzia zobaczy powtórkę — i nagle punkt jest nasz! Ileście razy widzieli, jak Novak wygrywa punkty właśnie przez to, że rywal nie widział piłki w cieniu? Ja mam trzy takie momenty zapisane w telefonie — i nie, nie chodzi o to, że on lata, tylko że on MA TECHNIKĘ na to, żeby wykorzystać każdy szczegół. Ale no dobra, sam jestem sceptyczny — nie mówię, że te buty to jakaś tragedia, ale niech no Novak w końcu kupi parę dobrych tenisówek i zobaczymy, jak będzie wyglądać. Bo póki co, my tu dyskutujemy o tym, jakby on grał w kapciach na balecie — a on dalej bije rekordy i jeśli jutro zgubi skarpetkę w półfinale, to i tak wyjdzie z kortu w trampkach, które wyglądają, jakby je wyrwał z reklamy Kinder Bueno. I co, mamy go za to krytykować? Albo weźcie się w garść, albo idźcie kibicować temu hiszpanowi, co chodzi w dresie z napisem „Real Madrid” i myśli, że to tenis 😤
-
No i co się w końcu zrobiło z tym tematem, bo serio — wpierw gadamy, że buty to cud techniki, co pozwala mu wytrzymać czterdzieści stopni, a zaraz potem słychać, że to reklamówka z działu zabawek? Pamiętacie, jak w '08 wyglądał na kortach z tymi latającymi skarpetkami, a dziś mamy pretensje, że żółty akcent na siatce miga jak światło na pasie startowym? Po jednej stronie mamy argument, że to ewolucja sprzętu — i faktycznie, siedemnaście wygranych z rzędu w klimacie, który rozpuszcza normalne tenisówki, nie powstaje z przypadku. Po drugiej stronie ktoś kręci nosem, że to marketing, bo przecież buty, co je nosi na Australian Open, wyglądają, jakby je sprowadził z marketu sportowego za pięćdziesiąt złotych. A ta dyskusja o „poważnym wizerunku”? No chyba nikt nie widział, jak on w tych trampkach wbija forhend na setbola w półmroku kortu nr 1 w Paryżu i sędzia ledwo zipuje — tam nie chodzi o modę, tylko o to, że dzięki kontrastowi widać, gdzie jest linia. I nie, nie jestem pewien, czy to była świadoma decyzja projektanta, czy zwykła forma — ale fakt, że pomaga mu zdobywać punkty, których inni nie dostrzegają, to już coś znaczy. Z drugiej strony macie rację, że jak facet w połowie meczu musi zmieniać skarpetki, bo mu jedna leci, to coś tu nie gra — bo przecież technologia antypoślizgowa nie polega na tym, że skarpetka odlatuje przy forhendzie. I te zdjęcia z Melbourne dwa lata temu, gdzie buty wyglądały, jakby je przetoczył czołg, też nie są przypadkowe. No więc jak to ugryźć? Można by powiedzieć, że buty i skarpetki to część jego legendy — jak te buty rzucone przez kibiców na Wimbledonie albo jak te żółte akcenty, co migały na ekranach przez lata. Ale można też spojrzeć i stwierdzić, że jeśli te „gimnastyczne trampki” naprawdę rozpadają się w połowie meczu, to szkoda czasu na dyskusję, tylko trzeba pogadać o tym, że Novak powinien wreszcie zmienić sprzęt na coś, co wytrzyma tyle, co on sam. Na razie zostajemy przy tym, że facet bije rekordy niezależnie od butów — ale jakby jutro trafił na kort z nożem w bucie, to zobaczymy, jak szybko zmienimy zdanie. Bo w końcu liczy się wynik, a nie to, czy na nogach ma markowe tenisówki, czy te z działu „dziecięce hulajnogi”.