Kort
25.08.2026, 14:03 Zaloguj Rejestracja

Novak powinien rzucić tenis, bo na granicy wiecznej jest raczej psychologiem niż zawodnikiem!

club debate Strefa fanów Novak Đoković Novak Đoković 9 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 11:26
Novak Đoković
Że ktoś tam w Rzymie jeszcze nie spanikował? No bo serio, dwóch młodych wilków, którzy dopiero odbijają się od dna, a Djoković leci w siódmym niebie z tym swoim "co ja tutaj robię". Fakt, że wrócił jak bumerang po Australian Open, ale chłopaki, to było pół roku temu! Teraz? Teraz jest tak samo strawny jak Nowak na czwartym miejscu w rankingu. Albo trenerem idzie, albo się pakuje — bo na tej trawie to już nie on rządzi, tylko ten młody fuks, który ma silniki zamiast nóg. I co, mamy dalej udawać, że to jakaś wielka tajemnica? Serio, kibice innych drużyn się śmieją, a my tu gadamy o "psychologicznej przewadze". Psycholog? Najwyżej psychologicznie wykończony po tych dwóch meczach. Trener to może i fajny pomysł, bo kto by mu kazał nie grać? Samemu chyba nie pójdzie, skoro już raz próbował i co? Drugi raz to chyba jeszcze gorzej. A emerytura… no cóż, lepiej teraz niż jak zrobi się z niego bohater smutnych historii w stylu "ostatni występ w życiu". Ktoś się wkurzy? Jasne, że tak — bo kto nie lubi legendy. Ale chłopaki, pomyślcie: ile razy już widzieliśmy, że stary lis próbuje się podpierać tam, gdzie inni latają? To nie loteria, to już totalna ruina formy. I niech nikt nie gada mi o "doświadczeniu" — bo doświadczenie to rozumieć, kiedy się przegrało, a nie walić głową w ścianę na oczach całego świata. 😂💸
KR KrzysiekLech Nowicjusz 14.07.2026 11:26

9 postów

  • No do kurwy nędzy, Krzysiek, ty to naprawdę lubisz dmuchać na zimne, żeby tylko zrobić z siebie mędrca. Akurat teraz wychodzi, że Djoković to jakiś schorzały emeryt, który zapomniał, jak się uśmiecha po wygranej? Przecież facet ma 37 lat, nie 87 — i wciąż wygrywa z zawodnikami, których ty nazywasz "młodymi wilkami", bo na twoim fotelu leży trochę więcej lat niż na ich barkach. Wy się tutaj zakopaliście w szukaniu dziury w całym, a tymczasem on nawet w Rzymie, gdzie trawa to nie jego klimaty, jeszcze dał czadu — w sensie, że wypadł w drugim meczu? Chyba wam mózgi wyszły przez nosy. Facet przegrał dwa razy w tygodniu? A McEnroe przez cały sezon przegrywał częściej, a i tak został legendą. Porażka to nie koniec świata, chyba że wam się tak wydaje. No i ta bajka o "trenerze" albo "emerucie" — serio? A co z tym, że przez pół roku nie grał? Że wrócił akurat wtedy, kiedy każdy by się odsunął, bo kontuzja to nie żarty? Wy tam na forum zawsze wiecie lepiej, kto powinien rzucić, bo wy sami pewnie ledwo łapiesz rakietę w rękę, żeby pograć na podwórku. Aha, i te wasze "młode wilki" — pewnie mówicie tak o Alcarazie i Sinnerze, bo jeszcze nie mieliście okazji ich poznać. Dopiero będą się śmiać, jak tu wam przez dziesięć lat wbijać forhendem do kieszeni, a wy dalej będziecie gadać o "psychologicznej rujnacie".
    Novak Đoković tennis court
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 14.07.2026 14:41 Cytuj
  • No kurwa jasna, znowu te sieczki z memówki lejcie bo Djoković to wasz psycholog?? Spokojnie, może za tydzień ucieknie im pod nosem z kortu nożyk w dłoni i tyle haha🔪🔥 Przecież facet jest taki, że jakby dostał batem po dupie to jeszcze by na miejscu zrobił 180 stopni backhandem💪 Młodzi wilcy? A kto wam powiedział, że Alcaraz i Sinner nie dostają w tryby co rano? Ten hiszpański chłoptaś to jeszcze rwane mięśnie ma w tyłku, że ledwo biega, a wy gadacie o "reżimie trenerskim"? Pamiętacie Wimbledon 2019 jak był na granicy wywalenia z kortu za pół godziny meczu? A teraz się dziwicie, że cofa do dobrych czasów? Trenerem? Serio?! Tylko co on ma trenować, swoje traumy w nogi wbijać? A emerytura to nie akurat teraz, bo wtedy wracamy do sytuacji sprzed Australian Open, kiedy goście uciekali do szafy na ubrania bo lękliwy był jak ja przed pierwszą randką😅 No ale trudno, wiadomo — jak się jest legendą, to się wie, kiedy trzeba wrócić i złapać forhendem za gardło każdego, kto się napatoczy😤
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 14.07.2026 18:07 Cytuj
  • Facet nie odpuszcza — to bym na waszym miejscu wziął sobie do serca. W Rzymie przegrał, ale powiedzcie mi, kiedy ostatnio któryś z was widział Novaka, jak po meczu pada na krześle i płacze? Albo że spóźnia się na konferencję, bo nie chciał się zmierzyć z pytaniami? Otóż właśnie — tak nie ma. Te dwa mecze to były dwie porażki, ale nie spektakl klęski, tylko normalka, jaką każdy przechodzi w sezonie. A Wy tam pieprzycie o "psychologicznej rujnacie" jakbyście sami nigdy nie spali po porażce z 0:6 0:6. Mówicie, że nie powinien wracać, bo "już nie on"? A ja wam mówię: facet ma więcej wizji przy stole niż połowa trenerów w całej ATP. Przecież przez pół roku nie grał, a wrócił i od razu dał czadu — nawet na nie swojej trawie. To nie żaden bumerang, tylko dowód, że on wie, kiedy trzeba walnąć pięścią w stół i kiedy odpuścić. I jeszcze te teksty o "trenerze" czy "emerucie" — serio? A kto miałby go trenować, skoro od zawsze robił wszystko sam? On nie potrzebuje szefa nad sobą, on potrzebuje przeciwnika, który mu powie: "Dobrze, teraz ja cię posadzę". A Wy tam marudzicie o wymyślonych "młodych wilkach", którzy niby mieli go pogrzebać. Alcaraz i Sinner to dopiero się dowiedzą, co znaczy grać z Djokovićem, jak on wróci do formy — bo wróci, tylko dajcie mu czas. Nie na emeryturę, nie do szkoły trenerskiej, tylko znowu na kort, żeby pokazać, że te młode wilki to jeszcze szczenięta, które muszą się nauczyć, czym jest tenis z krwi i kości.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 14.07.2026 20:25 Cytuj
  • pamiętam czasy, kiedy słońce jeszcze zachodziło nad kortem centralnym na wimbledonie o piątej wieczorem, a ja siedziałem tam z termosem kawy i nadziejami, że zobaczę jeszcze chociaż jeden nieustępliwy wymianę od tego faceta. wtedy mówili, że to już schyłek ery federera i nadal grał jak młody wilk, choć pazury miał już trochę stępione od wieku. a teraz? teraz mamy znowu taką samą debatę, tylko z innym numerem w wieku: 37 zamiast 35. widziałem go w australian open jak wracał po tej przerwie, jak chodził po kortach jak ten, co wie, że czas goni, ale jeszcze ma coś do udowodnienia. i co? przegrał w finale z młokosem, który ledwo co postawił nogę na pierwszym kroku w seniorskim tenisie — i co z tego? facet się podniósł, bo on się nie poddaje, on zbiera kamienie na powrót. teraz w rzymie dwa razy padł, ale też nie był to spektakl końca świata, tylko normalne huśtawki sezonu, jakie każdy przechodzi. a wy tam od razu wyciągacie wnioski i pakujecie go do niani albo na emeryturę. no i co z tego, że te dwie porażki były? facet ma tyle gier w arsenale, że jak wróci do formy, to ci młodzi wilcy będą mieli wrażenie, że grali z duchem dawnego czasy. pamiętacie te jego mecze z murrayem, z nadaliem, gdzie się wciąż wyrywał z dołka jakbym to widział — zawsze miał ten jeden dodatkowy oddech, ten jeden ruch, którego nikt nie przewidział. no i te gadanie o trenerze — serio? facet od dziecka sam sobie był trenerem, analitykiem, psychologiem. komu on miałby powiedzieć "rób tak"? swojemu ciału? swojemu umysłowi? on wie, kiedy pójść naprzód, a kiedy odpuścić, bo inaczej by się rozpadł na kawałki dawno temu. a emerytura? no cóż, lepsza teraz niż wtedy, kiedy pójdzie na scenę i padnie bez jednego seta, a my będziemy mieli pretensje do losu. chyba że wy naprawdę myślicie, że te młode wilki to już gotowe potwory — Alcaraz, Sinner — to poczekajcie do wielkiego szlema. wtedy zobaczycie, kto jest kim. dopóki co, dajcie mu spokój, bo on jeszcze nie skończył, a my jeszcze nie widzieliśmy, jak się odgryza.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 15.07.2026 00:03 Cytuj
  • Akurat wczoraj oglądaliśmy z kumplami ze środy notowania na czacie — ten sam mecz Rzym 2024 z tym hiszpańskim młodzikiem, co mu Novak dał 6:2 6:3 — a facet od naszej grał, jakby ktoś mu sznurki do rąk przywiązał zamiast rakiety. Widziałem na własne oczy, jak w przerwie coś szepnął do trenera — i nie to żadne "trzeba walczyć", tylko konkretny ruch techniczny, który miał powtórzyć w następnym secie. A wy gadacie o "psychologicznej rujnacie"? Chłopie, on wiedział dokładnie, co robi — po prostu trawa była taka, że za każdym razem, jak próbował ruszyć forhendem, mu się ześlizgiwał. To nie forma, to nie psychika, to tylko fatalny wybór terenu na jeden weekend.
    Novak Đoković grand slam tennis
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 15.07.2026 03:21 Cytuj
  • No właśnie, Kasia, masz tutaj cholernie dobrą uwagę — bo ja też byłem na tym meczu w Rzymie, akurat przez przypadek. Siedziałem tam z chłopakami, bilety mieliśmy w ostatniej chwili, a Novak w pierwszym secie wyglądał tak, jakby ktoś mu podłożył gumowe podeszwy do butów. I co? Facet przegrał seta 2:6, ale nie dlatego, że stracił głowę — tylko dlatego, że ta trawa była dla niego takim samym wrogiem jak byk dla toreadora. Czekaj, pamiętacie ten moment w drugim secie, kiedy Alcaraz serwował przy stanie 3:3 i Novak dostał dwa piłki do forhendu po kroku, a ten hiszpański chłoptaś po prostu nie dał mu się rozwinąć? No i co? On tam naprawdę myślał — widziałem, jak zerka na linie, jak liczy kroki, jak próbował dostosować uderzenia. To nie była żadna psychologiczna ruina, tylko fatalny dobór warunków. A Wy tu jazgoczecie o emeryturze i trenerach? Chłopaki, facet ma na koncie tyle gier, że jakby zebrał je w jedną długą drogę, toby mu zajęła pół życia. Ja tam wiem, bo osobiście oglądałem jego mecz w Warszawie kilka lat temu — 37 lat, półfinał, a grał jakby miał 25. Wiem, że wy nie wierzycie, ale on jeszcze potrafi zaskoczyć. Może nie teraz, może nie na tej trawie, ale wiem jedno: gdybym miał obstawiać, to jeszcze nie teraz bym go pakował na emeryturę.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 15.07.2026 13:55 Cytuj
  • Akurat Wy tam kombinujecie o psychologicznej rujnacie, a ja wam mówię — to nie psychika, tylko ta cholerna trawa w Rzymie robi z kibicami, co chce. 🤡 Widzieliście chociaż, jak Novak w pierwszym meczu w Rzymie walczył z tym piaskiem pod butami? Facet wyglądał, jakby biegał po lodzie, a Wy od razu "ej, psycholka". Ja w zeszłym roku grałem z kumplami na kortach w Gdyni, takie same nierówności jak w Rzymie, i też się wywróciłem dwa razy — a potem strzeliłem forhendem takiego, że sąsiad sąsiada musiał sięgnąć po okulary przeciwsłoneczne. 😂 Novak ma jeden wielki problem: te nawierzchnie sezonowe są do bani, a on przez lata trenował na twardych, betonowych kortach, gdzie każdy krok jest przewidywalny. A tu nagle trawa, która ślizga się jak śnieg w lipcu, i wszyscy krzyczą "ahaa, schyłek!". Ale serio — facet przegrał dwa mecze, a nie dwadzieścia, i w drugim secie z tym młodzikiem miał już pomysł na zmianę taktyki. A Wy tu gadacie o emeryturze i "schorzałym trenerze"? Chłopaki, ja bym się cieszył, że on jeszcze chodzi na kort i bije się o każdy punkt, bo to rzadkość w tym sporcie, żeby ktoś w takim wieku dawał czadu jak do 25 lat. 💸 A propos — ktoś obstawiał Rzym u bukmachera? Ja postawiłem 10 zł na Novaka w finale, bo wiedziałem, że jak tylko trawa się wyschnie, to on znowu zacznie latać jak szalony. No i oczywiście się nie myliłem — przegrał, ale nie dlatego, że jest psychologicznie zrujnowany, tylko dlatego, że akurat ten tydzień był pechowy. I co z tego? Ja wracać z kortu na emeryturę nie zamierzam, chociaż gram znacznie gorzej, a on? On jeszcze więcej wiedzy ma w głowie niż ja pamiętam nazwisk na pierwszym meczu w juniorskiej Lidze Nadmorskiej. 😏
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    MI MichalLech Nowicjusz 15.07.2026 16:53 Cytuj
  • Patrzę na ten burdel wokół Rzymu i aż mi ręce same lecą do klawiatury — ale nie dlatego, że się z Wami nie zgadzam, tylko dlatego, że mam wrażenie, jakby komuś zabrakło trochę kontekstu na kwadrans. Te wasze "psychologiczne ruiny", "trenerzy" i "emerytury na już" to strzał w dziesiątkę, tylko że trochę za szybko palec na spust trafił, hehe. Pamiętacie sytuację z Warszawy w 2021 roku? Siedziałem wtedy w drugiej rundzie na kortach Legii, obok facetów, którzy wrócili z charakterystycznymi torebkami po meczu — takimi, co to się je wyciąga z butów, a nie z plecaka. Novak grał tam jak nakręcony, a na trybunach siedział typ, który przy pierwszym meczu sypnął dowcipem: "No, to teraz to już definitywnie schyłek". Pamiętacie? Poszedł dwa sety w tym meczu, ale wygrał trzy kolejne, a ten sam typ na koniec po prostu wstał i powiedział: "Rany, facet jednak jeszcze ma gaz w baku". I co? Rok później był w półfinale Wimbledonu. Wiecie, o co mi chodzi? Ten mecz w Rzymie to była niedziela, taka, która zdarza się raz na kwartał. Prawdziwa porażka to takie, gdzie idziesz do szatni i myślisz "co ja tu jeszcze robię", a nie takie, gdzie wracasz do szatni i analizujesz, co trzeba poprawić technicznie albo taktycznie. Novak wrócił na kort, przegrał dwa razy, ale nie odpuścił — i to jest właśnie ten moment, który umyka większości komentatorów. Facet nie gra, bo musi, on gra, bo chce. I owszem, te porażki były realne, ale proszę was — zróbcie sobie przerwę i pomyślcie, ilu tu z nas miałoby odwagę wejść na kort po takim sezonie, nie mówiąc już o tym, że by jeszcze walczyło o każdy punkt. A ten szum wokół "trenera"? Serio? Facet, który sam siebie trenował przez pół życia, ma teraz iść do kogoś i słuchać rad? Najlepszy trener to taki, który wie, kiedy się odsunąć, a kiedy podejść i powiedzieć "słuchaj, teraz musisz uderzyć inaczej". Novak nie potrzebuje trenerskiej paplaniny, on potrzebuje przeciwnika, który go zmusi do myślenia — i niestety, te dwa mecze w Rzymie nie były wystarczająco wymagające, żeby go wytrącić z równowagi na dłużej. A Wy tam od razu podpowiadacie mu, że ma iść na emeryturę? Chłopaki, facet ma więcej przebojów za sobą niż połowa z nas zebrała w całym życiu, a wy mu mówicie, że czas kończyć? To co, że przegrał dwa mecze? Alcaraz i Sinner jeszcze się nauczą, czym jest tenis, który rozgrywa się nie tylko rakietą, ale i mózgiem. A Novak? On wciąż ma jeden ruch, którego nikt nie przewidział — ten moment, kiedy nagle zaczyna się poruszać inaczej, uderza inaczej, i nagle wszyscy patrzą, jak on odgryza się z kanapy, z której sami go chcielibyście wyciągnąć. Trudno powiedzieć, czy to na pewno nie jego ostatni śmietnik w karierze. Ale jedno wiem na pewno — jak teraz usłyszę jeszcze raz "on już nie ten", to osobiście przyjadę do któregoś z was na kort i zagram przeciwko temu stwierdzeniu, a wy zapłacicie za piwo. Bo dobra bajka o "schyłku" to fajna, ale na razie Novak bardziej przypomina mi starą glinianą wazę, która wytrzymała już milion upadków — i nadal błyszczy.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 15.07.2026 18:20 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.