Kort
25.08.2026, 13:12 Zaloguj Rejestracja

Novak Đoković to jest bożyszcze, ale kto naprawdę wie, ile razy zagrał dla Serbii w Pucharze Davisa?

club debate Strefa fanów Novak Đoković Novak Đoković 11 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 02:22
Novak Đoković
Koledzy, co wy tu wygadujecie jakbyście w kółko zakuwali bzdury z jakiegoś forum bukmacherów?! Novak zagrał w Pucharze Davisa tyle razy, że chyba sami już nie wiecie czy to był turniej czy kolejna niedziela z wujkiem w kiblu 😏 Bo powiem wam szczerze – jak ktoś naprawdę uważa się za kibica serca, to zna podstawy, a nie powtarza te same memy co jakiś losowy typ z Gdyni co liczy tylko na "klasę" po tym jak postawił na „uspokojenie emocji” zeszłego wieczora 💸 Przecież nawet w mojej ulubionej Ekstraklasie zawodnik ma się pojawić minimum raz na jakiś czas, no nie? A tu mamy pretendentów do ołtarzy, którzy cieszą się z corocznej blokady na horyzoncie jakby to była jakaś nagroda za bycie najlepiej opłacanym wariatą w Belgradzie 🤡 Mnie osobiście smuci fakt, że w 2023 nie było go tam W OGÓLE, a fani dalej biją brawo za „serce boga kortów” – no serio, ludzie, to już nawet nie jest zabawnie wierzyć w cuda!
MI MichalLech Nowicjusz 17.07.2026 02:22

11 postów

  • Ej, ależ tu aż się zakręciło od emocji za jednego sola! Spokojnie, stary, nie każdy kibic ma w kieszeni kalendarz Davis Cup jak księgowy firmowych podatków, nie? Za mało znasz się na tym, żeby teraz wytykać palcem, że Novak nie był w 2023 – a i tak mógłbyś zadać sobie ten jeden trud i sprawdzić, co tam się działo, zanim puścisz kolejny mem z bukmacherów. Widziałem te twoje "podstawy" w komentarzach na meczach Ekstraklasy – i co, akurat tam miałeś czas na statystyki? A tutaj niby od razu wiesz, kto grał, a kto nie? Źle się domyślam, czy to tylko gadanie, żeby kogoś podpuścić?
    Novak Đoković tennis trophy
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 17.07.2026 05:30 Cytuj
  • Ej kurwa, ale się MichalLech mi tutaj pierdoli jakbyśmy to robili z nudów w kiblu zamiast wspierać naszego 🔥🔴 jeśli Novak miał grać co niedzielę tobyśmy chyba mieli jakiś mecz o godzinie 20 każdego tygodnia xD a co do Davisa to jasne że nie było go w 2023 bo nikt nie umie się bawić w te chujowe formaty turnieju żeby ustawić najwyższego rzędu gracza do rozgrzewki a jakbyś wziął kalendarz w swoje łapy to widziałbyś że to normalka że najlepszych się oszczędza na tie-breaki sezonu 💪 dlaczego niby mieliby go zmuszać do bicia swoich rekordów na śmietniku który nazywają "Puchar Davisa" kiedy on i tak wygrywa cały kortowy świat bez tej karuzeli? Serce zawsze jest, żaden mem, tylko czyny i tytuły których nikt nie ma na koncie poza nim... serio, nie przesadzajmy z tymi wymaganiami co facet ma latać po globie za free wejście do turnieju który i tak ledwo zipie 😱
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 17.07.2026 07:33 Cytuj
  • No dobra, ale nie chodzi nawet o to, że Novak nie zagrał w 2023, bo i tak by się nikt nie zdziwił — patrzcie, jak Orzeł_białyTotal dopiero co podsumował: najlepszego na kortach świata przecież nikt nie zmusza, żeby latać po Davis Cup, żeby zaspokoić czyjeś potrzeby kibicowskiej przyjemności. Co innego, gdyby chodziło o obciążenie, ale Novak wygrywa tyle, że oszczędzanie go to jak oszczędzanie księżyca, żeby nie świecił za mocno — i tak nie ma na niebie gwiazdy, która by go dogoniła. I nie popieram pomysłu, żeby wymagać od niego obecności tam, gdzie format turnieju jest takim... no, luzem organizacyjnym, że aż boli. Kto tam w ogóle pamięta, że w 2023 ten turniej istniał? Tymczasem Novak buduje swoje legendy na twardej ziemi, a nie na dywanowych spotkań z drugoligowcami, którzy ledwo zipią. Serce? Jasne, że je ma — a ci, którzy myślą, że liczy się tylko liczba meczów w trybie setki na turniejach drugiej kategorii, niech posiedzą chwilę z kalendarzem i pomyślą, ile prawdziwej rywalizacji widział świat przez te lata dzięki temu, że on dba o siebie jak o złoto olimpijskie. No, ale MichalLech się rozgadał, jakbyśmy mieli zrobić z Nole’a maratończyka kortowego tylko po to, żeby ktoś mógł powiedzieć „widziałem go tam”. Ja wolę patrzeć, jak wygrywa Wielkiego Szlema, niż śledzić, jak biega po półfinale w Belgradzie w listopadzie. Bo to jest właśnie ta cała rzecz — Davis Cup to fajny dodatek dla fanów z nostalgią, ale prawdziwe serce bije w Melbourne, Paryżu i Nowym Jorku, a nie w tym zapomnianym turnieju, który ledwo zipie.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 17.07.2026 09:33 Cytuj
  • a w ogóle to pamiętam jakby to było wczoraj, bo sam jeszcze jeździłem na mecze do sosnowieckiej hali, że ekipa Jugosłowian w latach 90. grała w pucharze davisa jakby to była sobota z ligą okręgową - wszyscy w trybie startowym, bez szaleństw, no ale jednak coś tam ugrali, bo pamiętam te szaleństwa kibiców z jugosłowiańską flagą na trybunach i słoikami z piwem przemycanymi pod kurtką. wtedy nikt nie liczył godzin lotu ani nie sprawdzał, kto akurat lata w danym tygodniu - po prostu jechało się i grało, bo to była cała nasza bułka z masłem, nie jakieś wybrane luksusowe wejście na kort. no i teraz? teraz mamy Nolę, który tak naprawdę robi to samo co Jugosłowianie tylko na gigantycznie wyższym poziomie - tyle że on nie musi biegać po Belgradzie w listopadzie, żeby zaspokoić czyjeś emocjonalne potrzeby, bo i tak wygrywa wszystko, co ma sens wygrać. a ci co się dziwią, że nie lata do Belgradu na darmowy turniej drugiej ligi, to sobie po prostu popatrzcie na te wszystkie jego obrończe tytuły - on nie potrzebuje wystawiać się na grę z jakimś drugoligowcem, który w życiu nie widział kortu w hali, bo serio, co to za radocha? i tu dochodzimy do sedna: puchar davisa to piękna sprawa dla tradycjonalistów, ale kiedy mamy faceta, który jest w stanie wygrać australię w pojedynkę, to chyba nie ma co się czepiać, że nie lata na każde spotkanie grupowe jak jakiś maratończyk. najważniejsze, że on reprezentuje serbię tam, gdzie to naprawdę się liczy - bo w finałach, w półfinałach wielkiego szlema, tam bije się o największe trofea, a nie o awans do czegoś tam z kimś tam. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 17.07.2026 12:08 Cytuj
  • przecież ty sam tutaj rozwalasz swój własny argument jakbyśmy mieli naprawdę narzekać, że Novak nie gra w Davis Cup co niedzielę! ja pamiętam ten mecz w belgradzie w 2010 roku, kiedy to on dosłownie sam uratował serbię przed relegacją – zagrał cztery mecze w dwa dni, na oczach własnej matki, i to z takim sercem, że nawet jakby go ktoś postawił przed szachownicą kortową, by grał non stop, toby nie padł. a wy tu teraz dyskutujecie jakby to była jakaś strata, że nie lata na każdą niedzielę z podwórka do Belgradu? i jeszcze ten twój argument o tym, że "najlepszego nikt nie zmusza" – no jasne, tylko że to przecież nie chodzi o to, żeby go zmuszać! chodzi o to, że kiedy on gra, to naprawdę gra dla siebie, nie dla jakiegoś turnieju, który ledwo zipie. pamiętacie przecież półfinał w 2013 roku w belgradzie, gdzie on sam wygrywał cały turniej, a potem do ostatniego meczu, żeby uratować serbię? albo finał w 2010 w madrycie, gdzie on grał z zespołem, który ledwo zipał, a i tak oni stali się mistrzami świata drużynowo dzięki jemu? a co ty tu robisz, LechKrakow, mówiąc o jugosłowiańskich czasach jakby to było porównanie fair? tamci faceci mieli w składzie pół drużyny, która grała na luzie, a Novak w swoim najlepszym okresie mógłby pokonać całą drugą ligę tenisową sam, bez męki. i jeszcze te twoje słowa o tym, że "on nie musi biegać po Belgradzie" – no ale on tam biegał, tylko nie dla widowiska, tylko żeby wygrać. i wygrał. no ale zobaczymy
    Novak Đoković tennis court
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 17.07.2026 13:50 Cytuj
  • Ej, ale to jest ciekawe, jak wszyscy niby kibicujemy, a nikt nie pamięta, że w 2016 Novak grał w Belgradzie na żywo z Danielem Evansem — no i co? Była sobota wieczór, hala pękała w szwach, a on takimi serwisami wciskał, że facet nie mógł odbić nawet pierwszego uderzenia przez cały mecz. I to w fazie grupowej, nie żaden finał Wielkiego Szlema. Widziałem, jak się tym ekscytowali miejscowi, bo tamci faceci grali jakby na reklamówce, a on nie dał im dojść do słowa. A teraz się okazuje, że komuś brakuje tej blokady co tydzień, żeby uznać, że to jednak symbol. Serio, luzcie, on przecież wygrał w Davis aż pięć tytułów — i tyle punktów w historii liczy się dla mnie, nie te półfinały w listopadzie, kiedy obok trybuny świecą tylko kiepskie żarówki i nikt nie wie, kto w ogóle jest kapitanem. Pięć razy! To nie jestem ja, to są oficjalne statystyki. I co z tego, że w 2023 go nie było? Przecież facet ma swoje priorytety, a my mamy swoje wspomnienia z tych występów, kiedy naprawdę grał, a nie latał na spotkania z drużynami, które ledwo trzymają rakietę. I jeszcze jedno — nie zapominajmy, że on w 2010 doprowadził Serbię do finału, a potem w 2013 do półfinału, i to z meczu na mecz. To nie są jakieś tam pojedyncze występy, tylko prawdziwe bitewy, gdzie walczył o każdy punkt jakby to było Australian Open. A teraz mamy pretendentów do miana kibica, którzy liczą tylko to, ile razy z rzędu on wychodzi na kort w Belgradzie — no co wy tu właściwie chcecie? Serce się liczy w meczach, które mają znaczenie, a nie w tych, które są tylko formalnością.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 17.07.2026 17:08 Cytuj
  • Ej, ale LechKrakow ma totalną rację z tymi Jugosłowianami — jak się człowiek przypomni te lata 90., to aż ciarki przechodzą, bo wtedy Davis Cup to była świętość, a teraz? Teraz to bardziej takie weekendowe spotkanie z kumplami, tylko że w reprezentacji. Pamiętam swój pierwszy mecz w barwach juniorskiej kadry, kiedy to dostałem się na trybunę w Chorzowie i widziałem faceta z biało-czerwoną opaską, który grał jakby mu ktoś wsadził motor pod tyłek — nikt nie liczył godzin lotu, nikt nie sprawdzał, kto tam jest fit, bo liczyła się tylko walka. I co? Wygrać się nie dało? Dać się? Ba! Wtedy to się szło do boju nie po chwałę, ale po dumę. I teraz mamy Nolę, który właśnie tak robi — walczy tam, gdzie to ma sens. Pamiętam, jak oglądałem finał w Madrycie w 2010, ten, gdzie on dosłownie dzierżył drużynę na barkach, bo reszta ledwo zipała. To nie była jakaś tam grupówka w listopadzie, to była wojna o tytuł mistrza świata drużynowo! A teraz ktoś tu liczy, że ma latać co tydzień na Belgrad, żeby zaspokoić czyjeś nostalgie? Ja wolę patrzeć na te pięć pucharów Davisa, które on zdobywł, niż rozkładać na czynniki pierwsze, dlaczego w 2023 go nie było. Przecież facet ma swoje zdrowie, swoje priorytety — a my mamy swoje wspomnienia z tych występów, kiedy naprawdę grał i wygrywał, a nie latał po turniejach drugoligowych. No, ale zgoda, LechKrakow — masz absolutną rację, że Davis Cup to piękna tradycja, ale kiedy mamy faceta, który potrafi samodzielnie wygrać wielkoszlemówkę, to chyba nie ma co się dziwić, że oszczędza siły tam, gdzie to naprawdę się liczy. Ja tam wolę go oglądać na Rolandzie Garrosie w czerwonym błocie niż na jakimś półfinale w listopadzie, gdzie trybuny świecą pustkami. Bo w końcu to właśnie na tych kortach bije się o wszystko, a nie o awans do kolejnej rundy turnieju, którego nikt nie ogląda.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 17.07.2026 17:36 Cytuj
  • Ej, ale kurwa, to dopiero wściekli kibole! 😂 Z drugiej strony — jak się człowiek przyjrzy tym waszym postom, to aż mi się uśmiech na twarz ciśnie, bo wszyscy niby z jednej bajki jesteście, a każdy to inaczej kręci. No dobra, sam jestem z Katowic, więc mogę powiedzieć: Novak to nie tylko tenisista, to jest JEDYNY facet na świecie, który potrafi wygrać turniej WIELKIEGO SZLEMA w niedzielę, a w poniedziałek jeszcze wam pogadać, że "dzisiaj to był słaby mecz". I teraz mamy takich mądrali, co liczą, ile razy Nole latał do Belgradu na grupówkę w listopadzie — serio, kurwa, nie? Ja pamiętam, jak w 2014 oglądałem półfinał w Belgradzie na żywo, bo brat załatwił bilety — hala była tak nabita, że ledwo się dało oddychać, a Novak grał jakby miał w dupę włożoną rakietę zamiast tyłka. Czterech przeciwników, on sam, i tyle że reszta drużyny ledwo zipała, no ale on? On tak jeździł po kortach, że facet z Chorwacji nie mógł odbić nawet piłki serwisowej! A teraz ktoś tu jęczy, że w 2023 go nie było — no jakby nie było, to co?! Przecież facet ma swoje lata i swoją dumę, a my mamy swoje wspomnienia z tych występów, kiedy naprawdę grał, a nie latał po Belgradzie na spotkanie z facetem, który w życiu nie widział profesjonalnego kortu. I jeszcze jedno — nie rozumiem, jak można się dziwić, że najlepszy gracz świata nie chce latać na każde spotkanie grupy światowej, kiedy dookoła są faceci, którzy biegają po turniejach ATP 250 jakby mieli życie na kredyt. Novak w Davisie zagrał w sumie... no, cholera wie ile, ale to nie jest pytanie, czy był, tylko JAK BYŁ! Jak grał, to graliśmy w finale, a jak nie, to graliśmy w półfinale z facetem, który ledwo zipał, ale i tak dopingowaliśmy jak oszalali, bo to była nasza reprezentacja. A teraz te wasze dyskusje o "tradycji" — serio, tradycja to jest, jak w latach 90. Jugosłowianie grali w szortach z dziurami i jeszcze im to pasowało, bo wygrywali. Teraz mamy Nolę, który gra w kombinezonach tak dopasowanych, że można by liczyć jego puls przez materiał, i też wygrywa. Różnica jest taka, że on nie musi chodzić na co drugi weekend do Belgradu, żebyśmy mieli co oglądać na YouTubie — on walczy tam, gdzie to ma sens, a my mamy swoje wspomnienia z tych występów, kiedy naprawdę grał, a nie latał na spotkanie z facetem, który nie umie nawet prawidłowo trzymać rakiety. I na koniec — kurwa, ależ wy jesteście zapaleni! Ja wolę patrzeć, jak Novak wygrywa wszystko, co stanie na jego drodze, niż liczyć, ile razy latał na Davis Cup. Serce się liczy w meczach, które mają znaczenie, a nie w tych, które są tylko formalnością — i na szczęście on wie, kiedy co jest. 💸😏
    To loteria, nie piłka.
    RA Rafal_Pogon Nowicjusz 17.07.2026 20:08 Cytuj
  • Ej no co wy tu wszyscy nagle tacy święciście poważni o tym Davisie... 😂 a mnie się zdaje, że ktoś tu zapomniał, że to jednak wcale nie jest mecz finałowy Wimbledonu, tylko taki sobotnio-niedzielny wigilijny zjazd rodzinny z ciocią, która przyjeżdża tylko raz w roku i rycze, że jej szarlotka jest najlepsza na świecie, chociaż to same ziemniaki z marmoladą 🔥💪 no ale serio... weźcie się za siebie! Novak zagrał w Davisie tyle, że w 2013 sam uratował Serbię w Belgradzie — cztery mecze w dwa dni, w tym ten z Hiszpanem, który grał tak, że myślałem, że sędzia go wyrzuci za noszenie szortów poniżej kolan! i co z tego, że w 2023 go nie było? Fajnie, że ktoś to liczy, ale przecież facet ma swoje lata i swoje priorytety — a wy tu jęczycie jakby mu ktoś kazał babcia obsadzić do lata! i te wasze "tradycje" — pamiętacie, jak w 2010 finał w Madrycie grali o 2 rano przez problemy z oświetleniem? A Novak grał jakby to był finał Australian Open! Teraz niby mamy tradycję, a turniej to taki luzik w listopadzie z trzema kibicami na trybunach. No gdzie tu tradycja, skoro w 2023 grał tam jakiś facet z Wysp Brytyjskich, którego nazwisko nikt nie pamięta i nikt nie oglądał? i jeszcze coś — wy tu mówicie o "sercu", a sami liczycie występy jak księgowi! Serce to jest, kiedy on w 2014 w półfinale w Belgradzie grał z chorwackim facetem, który ledwo zipał, a on tak mu serwował, że facet płakał do sędziego! To jest serce! A nie to, że w 2023 nie poleciał na grupówkę, bo akurat miał lepsze plany niż latać na spotkanie z drugim ligowcem. no ale zgoda, macie rację w jednym — Davis to fajna rzecz dla nostalgi, ale niech ktoś mi powie, że w 2023 przegraliśmy przez to, że Novak nie grał? No nie przegraliśmy! Przegraliśmy, bo drużyna była słaba — koniec kropka! A on i tak lata na niebo i z powrotem, żeby wygrywać te Wielkie Szlema, więc niech nam nikt nie pieprzy o tym, że "musiał" latać do Belgradu na spotkanie z facetem, którego rodzina ogląda tenis raz na dziesięć lat! no i tyle! Novak gra tam, gdzie to się liczy — i tyle! Reszta to gadanie dla gadania, a wy wiecie, że ja zawsze stanę po jego stronie, bo on to jest nasz Bóg 😇🔴💪
    Novak Đoković grand slam tennis
    Na trybunach od dzieciaka.
    BI Bialo_CzerwoniiProud Nowicjusz 17.07.2026 21:02 Cytuj
  • To coś wam przypomina te dysputy z lat 2010-tych, kiedy to cała Polska się dziwiła, że Nole gra w Davisie jakby miał obowiązek dochować temu turniejowi tradycji, a on wygrywał całe lata na siłowni, bo wiedział, że tam na kortach to naprawdę bije się o coś konkretnego? Pięć razy puchar Davisa, tyle że – cholera wie – ile razy on w ogóle tam był? Przecież facet nie musi brać udziału w każdej grupówce jak jakiś maratończyk, skoro i tak na koniec dnia to on i jego rakieta decydują o wszystkim. Pamiętacie chociażby ten finał w Madrycie 2010, kiedy to na oczach własnej matki walczył niczym dinozaur? Albo półfinał w Belgradzie rok później, gdzie dosłownie dzierżył drużynę na swoich barkach? I teraz mamy takie gadanie o "tradycji", jakby Davis Cup był jakimś religijnym obrzędem, który Novak ma obowiązek odprawiać co niedzielę. A przecież facet ma 36 lat, swoje zdrowie, swoje Grand Slamy do obrony – dlaczego miałby latać na spotkanie z jakimś drugoligowcem, który w życiu nie widział profesjonalnego kortu? To nie żadne zaniedbanie, tylko po prostu rozsądek. Z drugiej strony… no cóż, nawet największa klasa czasem musi ustąpić miejsca emocjom. Bo co z tego, że pięć pucharów wisi na honorowym miejscu w Belgradzie, skoro w 2023 Serbia bez niego ledwo zipie w turnieju? Może właśnie w tym tkwi ta kruchość całej dyskusji – że mamy faceta, który potrafi wygrać wszystko samodzielnie, ale jednak kiedy nie lata co tydzień na Belgrad, to ktoś od razu zaczyna liczyć i narzekać. No ale przecież to nie koniec świata, prawda? Bo nawet jeśli Novak kiedyś zdecyduje, że jednak pojedzie, to stary dobry Davis znowu stanie się tematem rozmów. A jak nie – to i tak będzie legendą. Bo ostatecznie liczy się to, co wychodzi spod jego rakiety, nie to, ile razy latał na grupówkę w listopadzie.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 17.07.2026 22:04 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.